marko
Użytkownik-
Postów
1 364 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez marko
-
Po to masz zachować odległość. Ja wiem, że to ciężko zrozumieć, ale to rozwiązuje większość sytuacji na drodze. Na autostradzie auta nie zatrzymują się w ciągu sekundy. Chyba, że jedziesz przyklejony jak debil i Twoje pole widzenia, to 20 metrów w przód. To tak. Wtedy nie masz szans, ale sam sobie jesteś winien, że jeździsz jak debil... Co do bagażników czy to na hak czy na dach: producent homologuje auto z takimi parametrami, tzn. to auto da radę z takim załadunkiem. Ba, producent w katalogu daje możliwość kupienia i boxa dachowego, i uchwytu rowerowego na hak. Nawet w prospektach reklamowych są owe rzeczy zamontowane. Normalnie prowokują do bycia mordercą drogowym!
-
Nie wyczułeś ironii
-
2023. Nie jeżdżę starymi gruchotami To auto NIE JEST przeładowane! Po to masz DMC. Owszem, punkt ciężkości jest wyżej i trzeba brać na to korektę przy nagłych manewrach kierownicą. Ale przy samym hamowaniu asystent hamowania ma to nadal gdzieś. On nie wie, ile waży aktualnie auto, w jakim stanie są opony, jaką przyczepność ma nawierzchnia, czy jest z górki czy pod. On po prostu próbuje jak najskuteczniejszej zatrzymać auto bez blokowania kół. Owszem, droga hamowania będzie dłuższa, owszem, auto będzie bardziej wywrotne przy teście łosia. Owszem, możesz zabić się pod własną bramą. A jak chcesz się czegoś dowiedzieć, to największym zagrożeniem jest niezabezpieczony ładunek + g*wniany bagażnik. Przy uderzeniu ładunek potrafi rozszarpać bagażnik.
-
Najlepiej nie wychodzić z domu Automat nie zgłupieje, bo jemu koło gwizdka lata ile kg jest w aucie czy na aucie. Ma depnąć hamulec do oporu i pilnować, żeby nie blokowało kół. Tyle. O moje doświadczenie za kierownicą też się nie martw.
-
E-Bike'a nie wsadzisz na dach. Nie ma żadnego uchwytu, który utrzyma tyle kg. Przy bagażnikach na hak z reguły jest 30kg na szynę. Co do hamowania awaryjnego: praktycznie wszystkie takie sytuacje są spowodowane przez niezachowanie odległości od auta poprzedzającego. Trzymasz dystans, do tego masz asystenta hamowania awaryjnego. Jak nie jedziesz sam jak debil, to generalnie ciężko o sytuację podbramkową. Rzadko się zdarza, żeby auto przed Tobą stanęło nagle w miejscu. Poza tym jadąc za osobówką widzisz, co jest przed nią.
-
Jak tylko jeden elektryk to nie masz zasadniczo problemu. Wystarczy dowolny bagażnik. Praktycznie wszystkie mają ładowność 60kg. Zwróć jedynie uwagę na rozstaw szyn. Elektryki są szersze. Reszta różnic to ergonomia. Thule tutaj zawsze przoduje, ale cena...
-
Jeśli zaczynasz od argumentu "ekonomiczniej byłoby chyba kupić przyczepkę albo busa", to wiem że nie masz pojęcia o czym piszesz. Przyczepka - max 100kmh, a dwa to gdzie mam trzymać tę przyczepkę? W piwnicy? Bus - droższy w zakupie, droższy w eksploatacji, na co dzień totalnie nieporęczny. Do tego gorzej się prowadzi. Nie mam pojęcia, gdzie w ogóle widzisz przewagę busa nad SUV z bagażnikiem dachowym, szczególnie w kwestii prowadzenia? Bagażnik dachowy jest idealny. Potrzebujesz go 2-3 razy do roku, nie musisz się zastanawiać co zabrać, a co sobie darować. Schowasz do piwnicy jak ci nie potrzebny. A te 2-3 razy do roku po prostu musisz bardziej używać mózgownicy niż na co dzień. Co do samych rowerów: wczorajsza wycieczka: 3x rowery, w bagażniku sztywny hol do roweru dziecięcego, 2x łańcuch, 2x bateria, 3x kask, koc, całe wyposażenie piknikowe. Autem zrobione 30km, kolejne 20km rowerami, potem piknik, powrót do auta, a potem do domu. Mam to szczęście, że mam blisko mega malownicze tereny Trzecia sprawa, jak zachce mi się wypożyczyć przyczepę kempingową, to 100kg na haku to must have.
-
bagażnik rowerowy ~25kg, 2x e-bike też ok. 25kg każdy (bez baterii), rower dziecięcy jakieś 6-7kg. Ponad 80kg jak złoto Na dachu mam belki dachowe (9kg) + bagażnik 500litrów (23kg). Zostaje 40kg załadunku. Przy 500litrach pojemności nie jest to dużo. Jak ładowność dachu mnie nie ogranicza (100kg), to mam 10kg ładowności więcej. Na krótkich odcinkach nic się nie stanie, jak tam przekroczysz ładowność o kilka kg. Ale jak robię np. 600-700km do Włoch czy ponad 1000 do Polski, to wolę jednak mieć w świadomości, że na dachu jest margines wytrzymałości, szczególnie przy nagłym hamowaniu. Co do stabilności, nie zauważyłem jakichś problemów.
-
Dotrwa. Przynajmniej do 2027, bo taki mają póki co deadline. W sumie akurat wtedy będę szukał następnego auta. Inna kwestia, że zobaczę co mój obecny salon zrobi. Bo szczerze takich ludzi jak tam pracują, to ze świecą szukać.
-
Dla mnie ważniejsze są hak i dach niż 4x4 A tak poważnie przez ostatnie 12 miesięcy zrobiłem 7tys. km. Powoli zacząłem się zastanawiać, czy chcę dalej dopłacać do wygody i przestrzeni czy pójść na kompromis
-
10cm? To te sprężyny były połamane czy co?
-
Gdyby nie 75kg na haku i dachu, to byłby pewniak przy następnym aucie. A tak mam rozkminę czy znowu X-Trail czy przeboleć te 75kg na dachu (100kg na haku) i wziąć Qashqaia
-
Silniki elektryczne są prostsze w budowie i przez to bardziej bezawaryjne. Punkt. Przede wszystkim nie ma systemu oczyszczania spalin - a to jest piętą achillesową obecnych silników spalinowych. + próba osiągnięcia jak najwyższej sprawności silnika. W skrócie żeby krowa z małej ilości trawy dała dużo mleka i nie puszczała przy okazji bąków. Nissan ma wypuścić drugą generację silników e-Power. Podobno mają znacząco zredukować spalanie. W przyszłym roku powinien wejść na rynek elektryczny Qashqai, rok później X-Trail.
-
Najbardziej klientowi się nie opłaca, bo powie, że drogo i pójdzie gdzie indziej. Albo powie, że 110KM to było dobre 25 lat temu i pójdzie gdzie indziej.
-
Moja córka to zawsze bardziej wolała "męskie" zajęcia: śrubokręty, auta, itd. No i dzisiaj przychodzi do mnie "tata, pobawimy się?". No ok. Przyniosła auto i będziemy naprawiać. Spoko. I wyciągnęła latarkę z tekstem "poświeć mi tu, proszę". Cwaniara
-
Ja bym tego tak nie przeliczał. Kupisz następcę, to i tak na start trzeba będzie coś włożyć. Nie licząc już kasy na samo auto. Ty bardziej chcesz po prostu zmienić auto i masz pretekst do tego Inaczej jakby wszystko pasowało, to byś zrobił tę blacharkę (jeśli cała reszta jest w porządku i nie zapowiadają się wydatki w krótkim czasie) Zależy od warunków eksploatacji. Jak będziesz jeździł jak mój teściu po podwórku, to będziesz tym jeździł 20lat, o ile nie zgnije.
-
i jak pojedziesz tym na ryby?
-
To nie to. To, że reakcja na gaz wolniejsza, itd., to wiadome. Zresztą, ja już sporo aut objeżdziłem i mam jakieś porównanie. Tutaj miałem wrażenie, że silnik w ogóle nie dogaduje się ze skrzynią. Chcesz dynamiczniej przyspieszyć, ale bez jakiegoś rumakowania. Wciskasz gaz, nic. Wciskasz mocniej gaz, nic. Dociskacz jeszcze mocniej gaz, o skrzynią zrobiła redukcję, silnik zaczął wyć, auto zachowuje się jakbym wcisnął gaz do oporu. No i klasycznie, jak w każdym VAGu Infotainment umarł chyba z 2 razy, a Android auto to był jakiś ponury żart. Wybieram trasę na telefonie. Android auto niby coś tam przelicza, po czym pokazuje mi mapę na telefonie z zaznaczoną moją trasą, a na ekranie samochodu pokazuje to samo, ale już bez linii trasy
-
Miałem 2 tygodnie Octavię 1.5 TSI z DSG. Więc chyba to DQ200. Podsumuję to tak: to były 2 tygodnie kary
-
A jak będę chciał kupić to auto z rynku wtórnego za powiedzmy 12 lat, to subskrypcja nadal będzie do kupienia? Czy support wygaśnie? Czy jeśli bezpośrednio po zwiększeniu mocy auto napotka problem / awarię, którego nie było przed upgradem, to kto to bierze na plecy? Przepisy są bardziej restrykcyjne, ale nadal obowiązuje zasada "to zależy, gdzie i z kim rozmawiasz". Ostateczną decyzję podejmuje konserwator. Nie wiem skąd stwierdzenie, że auto musi być "limitowane"? Mi to wygląda bardziej na widzimisię konserwatora, ew. lokalne przepisy w danym województwie. Bo w zależności od województwa auto musi mieć np. minimum 30, 35 albo 40 lat. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że auto któro nie dostało tablic w w Mazowieckim, to na Podkarpaciu by przeszło.
-
Tylko ściągacz. Najgorsze jest tylna wycieraczka.
-
Ja dzisiaj byłem z dzieckiem w Lidlu. 3 cymbałów za mną, jeden to nie potrafił połączyć trzech słów ze sobą bez przekleństwa pomiędzy, ale było czuć, że to ten samiec alfa w stadzie, przynajmniej za takiego się uważa. Barwa głosu taka, że nawet jak nie rozumiesz ani słowa (bo chyba był święcie przekonany, że nikt nie rozumie polskiego), to i tak wiesz że debil. I tak mocno rozdarty byłem, bo wiedziałem, że moje dziecko po części rozumie, co ten młot mówi, ale nie zna przekleństw. Z drugiej strony myślę, że no mógłbym ich upomnieć, ale jak widzę co za debile, to tylko eskaluję sytuację. Ugryzłem się w język. Potem widziałem, że wsiadali do jakiegoś busa na tarnowskich tablicach. Dawno nie słyszałem takiego rynsztoka językowego. Mnie dobija VAG i świecące znaczki. Dzisiaj jechałem za Tayronem. Paskudnie to wygląda.
-
Ja mam tego Sarosa. Mam jakiegoś wypasionego Philipsa (klasyczny odkurzacz) i małego podręcznego Boscha. I jak miałem tego S5 Max, to jeszcze trzeba było dokładniej poodkurzać. Można rzecz S5 Max ogarniał z grubsza, ale bez szału. Teraz? Zwykłym odkurzaczem robię tyle, gdzie Roborock nie dojeżdża. Kosztował ponad 5tys., ale robi robotę. Przeszkody na początku rozpoznawał średnio, ale teraz jest całkiem spoko. Sznurki to wiadomo lepiej pozbierać, bo to całkiem płasko leży na podłodze. I jak mam od maja tego robota, tak do tego pory nie czyściłem szczotki z włosów. Nie ma ani jednego nawiniętego.
-
To mój Saros 10R potrzebuje 3 godzin na posprzątanie mieszkania Ale trzeba przyznać, że w porównaniu do S5 Max, to jak porównać Twingo do Ferrari. Dziecko gania na bosaka i skarpetki czyste.
-
Podali tabelki na koniec lipca 2025. Niecałe 100tys. osobówek BEV w kraju. 10 730 ogólnodostępnych ładowarek, czego DC, to tylko 34%. A trzeba zaznaczyć, że np. taka Warszawa ma jakieś 800 ładowarek. Inne duże miasta w przedziale 300-400. Więc lekko połowa wszystkich ładowarek jest w dużych miastach, a trzeba mieć na uwadze, że takie liczby są i tak śmiesznie niskie. Reszta kraju niech sobie radzi. Takie wyniki mimo całego tego rozdawnictwa, to po prostu kpina.
