Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
16 minut temu, ryba napisał(a):

Raz wyjdzie 50/50, innym razem 30/70 lub odwrotnie

a w rzeczywistosci pewnie w obydwu przypadkach mozesz dodac 20%

 

tylko nie dowiesz sie tego zadajac glupie pytanie, to tak jakbys pytal kobiety co lubia kobiety w mezczyznach i jakich szukaja ;)

  • Odpowiedzi 2,6 tys.
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano
8 minut temu, GordonLameman napisał(a):

Faktem jednak jest, że jeśli laska ma oczekiwanie, ze facet ma być "na jej poziomie" to mocno to ogranicza wybór.

Jak ma zamiar przejsc te gre na no-hita z multi-combo Di Caprio prawnik 30 lat, 185cm, dobrze zbudowany i najlepszy kochanek ever + 10 innych pozycji, to zycze powodzenia jak sie mentalnie ocknie po 40 :E

 

PS. I nie wkrecaj nam tutaj, ze te wszystkie cechy sa u Ciebie na tak samo wysokim poziomie :D Chociaz jedna odstaje in minus od reszty jak u wszystkich.

1 minutę temu, kubikolos napisał(a):

a w rzeczywistosci pewnie w obydwu przypadkach mozesz dodac 20%

 

tylko nie dowiesz sie tego zadajac glupie pytanie, to tak jakbys pytal kobiety co lubia kobiety w mezczyznach i jakich szukaja ;)

Jak mozna dodawac procenty do 100% mowiac o zamknietej i policzalnej grupie spolecznej? Mamy nagle rozwodzic ludzi, zeby bylo wiecej singli? :E

 

Pytanie nie jest glupie, kobiety same mowia o tym czego szukaja. Osobna kwestia jest realizmu koncertu zyczen, stabilnosci w tych pogladach i umiejetnosci rozmawiania o tym.

Opublikowano

pytanie jest glupie bo kobiety mowia co innego niz w rzeczywistosci oczekuja (oczywiscie nie w kazdej sprawie ale akurat w tej tak) co nie jest ani specjalnie dziwne ani zle, po prostu tak jest

 

a co do % jak myslisz ze chodzilo o dodanie % do 100% to lepiej eot XDDDDDDD

Opublikowano
3 minuty temu, kubikolos napisał(a):

 

 

a co do % jak myslisz ze chodzilo o dodanie % do 100% to lepiej eot XDDDDDDD

Podalem trzy wariantu podzialu calosci, inaczej Twojej wypowiedzi nie mozna interpretowac. Propozycja innego podzialu procentowego to co innego niz dodawanie procentow.

Opublikowano (edytowane)
40 minut temu, GordonLameman napisał(a):

Prawnicy to w kwestii związków są w ogóle specyifczni

Ja trochę się spotykałem z prawniczką, epizod, i zgodzę się. O ile prywatnie była okej, to przy wyjściach do ludzi (a w szczególności z jej kręgu znajomych, też jakichś tam prawniczków i ludzi "z wyższych sfer") to chciała bardzo grać pierwsze skrzypce i pokazywać jakieś dominando nade mną, co wychodziło bardzo żenująco. Niby taka wykształcona, oczytana i z dobrego domu a w towarzystwie czułem się z nią jakbym przyprowadził jakąś karynę po czterech wojakach, jaka to ona nie jest XD. 

 

Mam też znajomą prawniczkę która jest w związku chyba typowo z czystej kalkulacji. Nie widziałem, żeby się uśmiechała w towarzystwie męża, życia i miłości to tam próżno szukać, nawet w domu mają feeling jak w kostnicy.

Edytowane przez nozownikzberlina
Opublikowano
33 minuty temu, nozownikzberlina napisał(a):

Ja trochę się spotykałem z prawniczką, epizod, i zgodzę się. O ile prywatnie była okej, to przy wyjściach do ludzi (a w szczególności z jej kręgu znajomych, też jakichś tam prawniczków i ludzi "z wyższych sfer") to chciała bardzo grać pierwsze skrzypce i pokazywać jakieś dominando nade mną, co wychodziło bardzo żenująco. Niby taka wykształcona, oczytana i z dobrego domu a w towarzystwie czułem się z nią jakbym przyprowadził jakąś karynę po czterech wojakach, jaka to ona nie jest XD. 

A zaprowadziła Cię na jakieś spotkania prawników, gdzie oni tylko o robocie rozmawiają? :E 

Bo ja regularnie robiłem facepalma i wychodziłem na papierosa, żeby nie słuchać tego pi*****ia.

 

P.S. nie palę :E 

 

33 minuty temu, nozownikzberlina napisał(a):

 

Mam też znajomą prawniczkę która jest w związku chyba typowo z czystej kalkulacji. Nie widziałem, żeby się uśmiechała w towarzystwie męża, życia i miłości to tam próżno szukać, nawet w domu mają feeling jak w kostnicy.

Może taki związek im pasuje?

 

Miałem kiedyś kolegę, który zapytał na piwie mnie i innych "czy wy też wyzywacie się z żonami od głupich ch*** i c**?" Po zauważalnej konsternacji na naszych twarzach nie kontynuował tematu. Ale z tego co wiem to nie są po rozwodzie. Kredyt łączy lepiej niż małżeństwo :E 

Opublikowano
27 minut temu, GordonLameman napisał(a):

Miałem kiedyś kolegę, który zapytał na piwie mnie i innych "czy wy też wyzywacie się z żonami od głupich ch*** i c**?" Po zauważalnej konsternacji na naszych twarzach nie kontynuował tematu. Ale z tego co wiem to nie są po rozwodzie. Kredyt łączy lepiej niż małżeństwo :E 

Welp, przemoc psychiczna to też przemoc. Ale jeśli wychodzi z obu stron... Oby tylko dziecko nie musiało tego wysłuchiwać.

Godzinę temu, nozownikzberlina napisał(a):

Ja trochę się spotykałem z prawniczką, epizod, i zgodzę się. O ile prywatnie była okej, to przy wyjściach do ludzi (a w szczególności z jej kręgu znajomych, też jakichś tam prawniczków i ludzi "z wyższych sfer") to chciała bardzo grać pierwsze skrzypce i pokazywać jakieś dominando nade mną, co wychodziło bardzo żenująco. Niby taka wykształcona, oczytana i z dobrego domu a w towarzystwie czułem się z nią jakbym przyprowadził jakąś karynę po czterech wojakach, jaka to ona nie jest XD. 

 

to chyba zboczenie zawodowe :E podobne zachowania zauważyłem również u lekarzy, zwłaszcza tych co dopiero robili specjalizację XD normalnie jakby Pana Boga za nogi złapali, a my robaki mamy się kłaniać. Śmieszno-straszno.

Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, GordonLameman napisał(a):

Miałem kiedyś kolegę, który zapytał na piwie mnie i innych "czy wy też wyzywacie się z żonami od głupich ch*** i c**?" Po zauważalnej konsternacji na naszych twarzach nie kontynuował tematu. Ale z tego co wiem to nie są po rozwodzie. Kredyt łączy lepiej niż małżeństwo :E 

To jeszcze wcale nie jest najgorszy scenariusz. Zależnie od kontekstu niektórzy taka agresja wyrażają swoje obawę o partnera, jeśli nie potrafią inaczej. Widziałem to. W niektórych przypadkach jest to też oznaką bliskości. Nie każdy czuje się na tyle swobodnie w związku aby mówić  per whoyou czy per ci🐼, nawet w małżeństwie. 

Krok dalej, albo kilka kroków jest obojętność.

Godzinę temu, GordonLameman napisał(a):

Miałem kiedyś kolegę, który zapytał na piwie mnie i innych "czy wy też wyzywacie się z żonami od głupich ch*** i c**?" Po zauważalnej konsternacji na naszych twarzach nie kontynuował tematu. Ale z tego co wiem to nie są po rozwodzie. Kredyt łączy lepiej niż małżeństwo :E 

To jeszcze wcale nie jest najgorszy scenariusz. Zależnie od kontekstu niektórzy taka agresja wyrażają swoje obawę o partnera, jeśli nie potrafią inaczej. Widziałem to. W niektórych przypadkach jest to też oznaką bliskości. Nie każdy czuje się na tyle swobodnie w związku aby mówić  per whoyou czy per ci🐼, nawet w małżeństwie. 

Krok dalej, albo kilka kroków jest obojętność.

Godzinę temu, GordonLameman napisał(a):

Miałem kiedyś kolegę, który zapytał na piwie mnie i innych "czy wy też wyzywacie się z żonami od głupich ch*** i c**?" Po zauważalnej konsternacji na naszych twarzach nie kontynuował tematu. Ale z tego co wiem to nie są po rozwodzie. Kredyt łączy lepiej niż małżeństwo :E 

To jeszcze wcale nie jest najgorszy scenariusz. Zależnie od kontekstu niektórzy taka agresja wyrażają swoje obawę o partnera, jeśli nie potrafią inaczej. Widziałem to. W niektórych przypadkach jest to też oznaką bliskości. Nie każdy czuje się na tyle swobodnie w związku aby mówić  per whoyou czy per ci🐼, nawet w małżeństwie. 

Krok dalej, albo kilka kroków jest obojętność.

 

Co tu się odejb...

Do usuniecia

Edytowane przez Suchy211
Opublikowano
Godzinę temu, GordonLameman napisał(a):

Miałem kiedyś kolegę, który zapytał na piwie mnie i innych "czy wy też wyzywacie się z żonami od głupich ch*** i c**?" Po zauważalnej konsternacji na naszych twarzach nie kontynuował tematu. Ale z tego co wiem to nie są po rozwodzie. Kredyt łączy lepiej niż małżeństwo :E 

To jeszcze wcale nie jest najgorszy scenariusz. Zależnie od kontekstu niektórzy taka agresja wyrażają swoje obawę o partnera, jeśli nie potrafią inaczej. Widziałem to. W niektórych przypadkach jest to też oznaką bliskości. Nie każdy czuje się na tyle swobodnie w związku aby mówić  per whoyou czy per ci🐼, nawet w małżeństwie. 

Krok dalej, albo kilka kroków jest obojętność.

 

A kredyt? Może w małżeństwie prawniczym, gdzie to drugie może umieć się obronić. 

W innym przypadku jak kobieta będzie dość cwana, to zostanie z domem, a facet z kredytem.

Opublikowano
1 minutę temu, ryba napisał(a):

@GordonLameman Jak Ty malo zycia znasz :D Ogarniasz, ze mozna byc w toksycznym zwiazku 7 lat, nagly slub bo wpadka, rozwod pol roku po narodzinach :E Ale mozna jeszcze wpasc podczas rozwodu (ogolnie wojna dalej) ale skrobanka bez wiedzy ojca leci. Niektorzy ida w duchu - grubo albo wcale.

Sam byłem w toksycznym związku. 

ale mam też kolegę, którego biła baba. Nota bene sędzie sądu rodzinnego. W sensie ta bijąca baba ;) 

Cały czas myślę jak ją podpier***ć, zeby nie orzekała w rodzinnym. :) 

Opublikowano
2 godziny temu, GordonLameman napisał(a):

A zaprowadziła Cię na jakieś spotkania prawników, gdzie oni tylko o robocie rozmawiają? :E 

Bo ja regularnie robiłem facepalma i wychodziłem na papierosa, żeby nie słuchać tego pi*****ia.

Oczywiście. Tam była tylko rozmowa o robocie, gdzie ktoś był/jedzie albo co sobie kupił. Ja nie zapomnę tych min jak wchodziłeś w szczegóły, na przykład zapytałeś typa jaki konkretnie ma wóz, ile koni, albo co go skłoniło do wyboru akurat tego, no to zero rozmowy. Jak sam się rozwijałeś na jakieś techniczne tematy (większość moich znajomych ogarnia choć w minimalnym stopniu takie rzeczy jak sprzęt elektroniczny, pojazdy samochodowe, jakieś podstawy informatyki)  to ci ludzie byli po prostu w szoku, że ktoś się może znać na czymś innym niż robota. Albo na przykład kiedyś wyjechałem, że ja to lubię sobie porąbać drewno dla zabawy, albo zasadzić pięćdziesiąt drzewek, to nie wierzyli że tak można. Ale jak to? A jak to się robi? To Ty sam umiesz? Niemożliwe.

 

Czułem się jakbym siedział z obcą cywilizacją. 

Opublikowano
2 godziny temu, nozownikzberlina napisał(a):

Oczywiście. Tam była tylko rozmowa o robocie, gdzie ktoś był/jedzie albo co sobie kupił. Ja nie zapomnę tych min jak wchodziłeś w szczegóły, na przykład zapytałeś typa jaki konkretnie ma wóz, ile koni, albo co go skłoniło do wyboru akurat tego, no to zero rozmowy. Jak sam się rozwijałeś na jakieś techniczne tematy (większość moich znajomych ogarnia choć w minimalnym stopniu takie rzeczy jak sprzęt elektroniczny, pojazdy samochodowe, jakieś podstawy informatyki)  to ci ludzie byli po prostu w szoku, że ktoś się może znać na czymś innym niż robota. Albo na przykład kiedyś wyjechałem, że ja to lubię sobie porąbać drewno dla zabawy, albo zasadzić pięćdziesiąt drzewek, to nie wierzyli że tak można. Ale jak to? A jak to się robi? To Ty sam umiesz? Niemożliwe.

 

Czułem się jakbym siedział z obcą cywilizacją. 

Yup. Duża część to specyficzne, uprzywilejowane środowisko, które w życiu lopaty czy siekiery w ręku nie miało.

 

Ja należę do tej drugiej części, która jest zdecydowanie mniej zajarana tą robotą :) 

Opublikowano (edytowane)
2 godziny temu, nozownikzberlina napisał(a):

Oczywiście. Tam była tylko rozmowa o robocie, gdzie ktoś był/jedzie albo co sobie kupił. Ja nie zapomnę tych min jak wchodziłeś w szczegóły, na przykład zapytałeś typa jaki konkretnie ma wóz, ile koni, albo co go skłoniło do wyboru akurat tego, no to zero rozmowy. Jak sam się rozwijałeś na jakieś techniczne tematy (większość moich znajomych ogarnia choć w minimalnym stopniu takie rzeczy jak sprzęt elektroniczny, pojazdy samochodowe, jakieś podstawy informatyki)  to ci ludzie byli po prostu w szoku, że ktoś się może znać na czymś innym niż robota. Albo na przykład kiedyś wyjechałem, że ja to lubię sobie porąbać drewno dla zabawy, albo zasadzić pięćdziesiąt drzewek, to nie wierzyli że tak można. Ale jak to? A jak to się robi? To Ty sam umiesz? Niemożliwe.

 

Czułem się jakbym siedział z obcą cywilizacją. 

Coś czuje, że wybrałeś sobie akurat te dziedziny, które cię interesują - motoryzacja i elektronika i zdziwiony jesteś, że kogoś to nie kręci.

 

Interesujesz się każdym aspektem życia - podróże, audio, kultura, fotografia, kulinaria, polityka, prawo, ekonomia, showbiznes itp itd? Czy może bierzesz telefon i cykasz zdjęcie i nie da się z tobą pogadać o przysłonie i jej wpływie na głębie ostrości? Możesz coś poopowiadać o inwestowaniu i instrumentach finansowych? A jedzenie to dla ciebie jedzenie, ma zapchać brzuch i być dobre? Nie pomyślałeś, że oni mają mogą opowiadać godzinami o temacie, o istnieniu którego nawet na co dzień nie myślisz? Albo lecą do Tachai Pinnacle nurkować. A jak to się robi? Oni tam sami? Niemożliwe.

Edytowane przez bleidd
Opublikowano
59 minut temu, bleidd napisał(a):

Coś czuje, że wybrałeś sobie akurat te dziedziny, które cię interesują - motoryzacja i elektronika i zdziwiony jesteś, że kogoś to nie kręci.

 

Interesujesz się każdym aspektem życia - podróże, audio, kultura, fotografia, kulinaria, polityka, prawo, ekonomia, showbiznes itp itd? Czy może bierzesz telefon i cykasz zdjęcie i nie da się z tobą pogadać o przysłonie i jej wpływie na głębie ostrości? Możesz coś poopowiadać o inwestowaniu i instrumentach finansowych? A jedzenie to dla ciebie jedzenie, ma zapchać brzuch i być dobre? Nie pomyślałeś, że oni mają mogą opowiadać godzinami o temacie, o istnieniu którego nawet na co dzień nie myślisz? Albo lecą do Tachai Pinnacle nurkować. A jak to się robi? Oni tam sami? Niemożliwe.

Coś czuję, że jakimś cudem zupełnie nie zrozumiałeś przekazu. Nikt nie jest alfą i omegą, ale jak kupuje samochód albo ocieplam chatę to jako świadomy człowiek zaczynam się jakkolwiek interesować tematem, choćby ze względu na to, żeby wyjść na tym jak najlepiej. Jakbyś mi się chwalił, że kupiłeś sobie aparat za trzydzieści tysięcy, a nie byłbyś w stanie nic konkretnego o nim opowiedzieć, to uznałbym, że jesteś debilem. 

 

Opublikowano (edytowane)

Kupił takie a nie inne auto bo a) było ładne b) ma znaczek jaki lubi c) miało ładny kolor d) na jeździe próbnej się przyjemnie jeździło. Nic więcej nie musi o nim wiedzieć bo to jest dla niego przedmiot codziennego użytku, za 2 lata będzie miał inne o którym też nie musi nic więcej wiedzieć.

Auto to nie ocieplanie domu, kupując nowe auto znanej marki wiesz czego się spodziewać, ocieplając chatę musisz wiedzieć co i do czego, z marszu tego nie zrobisz.

 

Dla gościa oszczędzenie (przykładowo) 10-20k wybierając inny model (lepszy, lepiej wyceniony - cokolwiek) nie jest warte czasu poświęconego na wertowanie ofert i rozczytywanie się w temacie, który go nie interesuje prywatnie.

Edytowane przez bleidd
Opublikowano
10 godzin temu, bleidd napisał(a):

ocieplając chatę musisz wiedzieć co i do czego, z marszu tego nie zrobisz.

Oczywiście, że nie musisz. Możesz zastosować analogiczną zasadę o której opowiadasz, wyłożyć kasę, pochwalić się w towarzystwie, a zapytany o typ użytego ocieplenia zrobić wielkie oczy. A później wrócić do rozmowy o pracy. 

 

Może faktycznie jestem jakiś "inny" i jak o czymś w towarzystwie mówię/chwalę, to zawsze jestem w stanie o tym czymś powiedzieć jednak trochę więcej.

Opublikowano
21 godzin temu, kubikolos napisał(a):

w pewnym momencie nastapi odwrocienie

 

w europie przybywa muzulmanow wiec rola/mozliwosci kobiet bedzie brutalnie ograniczona

Dokladnie tak. W kazdym kraju gdzie islam jest wiekszoscia kobiety sa traktowane jak gowno.

 

Dlatego mam beke z takiego gordona co tak mocno dba o rodzine a chce imigrantow w Polsce 🤣🤣🤣🤣🤣

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Buda fajna, ale o co be z tą wersją (rozmiarem?)  grafy, bo się nie znam? 
    • No ja byłem na pogrzebie, nie raz. W mieście na największym cmentarzu mam kaplicę, gdzie zwykle są nabożeństwa, na kolejnym tak samo. Nie wiem, co się dzieje w przypadku, gdy nabożeństwo jest w rodzinnej parafii zmarłego, ale nie kojarzę praktycznie żadnego kościoła bez parkingu czy placu przed wejściem, poza takimi w ścisłym, zabytkowym centrum, ale zdaje się, że nawet na teren ciasnego starego miasta karawany wyjątkowo mogą wjeżdżać tak samo jak karetki, policja czy zaopatrzenie.   Tutaj sytuacja mimo wszystko jest IMHO specyficzna. O ile dobrze widzę, nie ma bezpośredniego przejścia z kościoła na parking, jeśli już, to przez budynek klasztoru/szkoły (?). Inna opcja to właśnie niesienie trumny wzdłuż Czerniakowskiej do skrzyżowania i potem Nowosielecką do wejścia na parking.   Tak, na wsiach jeszcze jakiś czas temu nosiło się albo i nadal przenosi trumnę z konduktem na cmentarz, jeśli jest blisko kościoła. Ale szczerze mówiąc - jakoś tego w centrum miasta nie widzę.  To nie jest boczna osiedlowa uliczka. I jednocześnie nie jest to pogrzeb z celebrą itp.  Wszystko to nawet jeśli trzeba się zgodzić, że widok trumny to nie jest też nic gorszącego. Ale IMHO wystarczy, że wyniosą ją na przystanek...    No właśnie, skoro już muszą, to albo tam powinien być dopuszczony wjazd obok przystanku (a faktycznie nie ma - wszędzie słupki) albo nie powinno tam być pogrzebów. A jeśli mimo wszystko są...  to na karawan przymknąłbym oko.    Ja wiem, że raz na milion jakieś dziecko będzie akurat biegło do przedszkola - ale to są skrajne przypadki, generalnie nic nikomu nie ma prawa się stać jeśli karawan na pięć minut wjedzie ostrożnie i bardzo powoli na chodnik. A podejrzewam jeszcze, że i pogrzeby nie odbywają się tam masowo?   OK, jasne, dura lex... no ale komentarz mam do tego chyba taki jak większość: Konfitura kiedyś w końcu wyłapie ostry wp...l i, jak tłumaczył klasyk: nie będę popierał, ale zrozumiem. A wcale nie jestem fanem kościelnych jasełek.
    • @Dikson Spotkałem się z takim czymś na początku zeszłego roku na OLX, kilka takich kont zgłosiłem i je zablokowali. Widać, że jest to walka z wiatrakami, najwidoczniej dalej udaje im się oszukiwać ludzi. 
    • Gdzie w końcu kupiłeś?  Ja akurat złotego wolę i nawet w przezroczyste etui wsadzę bo mi się bardziej podoba . 
    • Długo czytałem ten temat bez konta, ale w końcu nadszedł czas na kupno OLEDa. Do tej pory własciwie byłem nastawiony na Asusa PG27UCWM, ale ostatnio też zacząłem się jednak zastanawiać nad QD, a dokładniej Dell AW3426DW. Nastawienie na WOLEDa (czy jak to się tam teraz zwie bez white pixela) było głównie z obawy przed rysami przy czyszczeniu, ale niby w tej najnowszej generacji mocno poprawili wytrzymałość ekranu. Okno mam typowo za samym monitorem, więc z tym nie powinno być problemu, bo wprost na niego nic nie świeci + w razie czego mam rolety. Sam monitor będzie na ramieniu, więc minusy i plusy podstawy tych modeli mnie nie interesują. Mogę prosić o podpowiedzi czy warto iść w QD czy jednak poczekać np. na testy tego Asusa jak już się pojawi? Ew. może popatrzeć na jakieś inne modele QD oprócz tego Della, bo jednak do tej pory siedziałem na IPS 16:9, więc będzie to spory przeskok, ale z drugiej strony wolałbym chyba od razu przejść na 4K. Monitor będzie do grania, przeglądania internetu i okazjonalnego oglądania filmów (chociaż od tego głównie mam LG C4). Z takich dodatkowych rzeczy, to też nie mam zamiaru jakoś bardzo dostosowywać się pod monitor, jak np. ukrywanie paska windows. Mam świadomość, że szybciej się przez to może wypalić. Z góry dzięki za wszelkie podpowiedzi.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...