Skocz do zawartości

Przyczyny czemu nie chcesz dzieci  

58 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czemu nie chcesz dzieci?

    • Nie mam kasy
      0
    • Nie mam mieszkania
      5
    • Nie z takimi kobietami jakie dzisiaj są wychowywane
      13
    • Nie podoba mi się sytuacja w kraju (polityka, lekarze NFZ, emerytury, słaby dostęp do żłobków) i na świecie (ewentualna wojna, stres)
      10
    • Bo tak mi wygodnie i odwalcie się
      21
    • Inne (napiszę odpowiedź)
      9


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Jak w każdym temacie tworzą się przynajmniej dwa obozy. Jedni zwalają winę na kulturę (prawica, nie lubią tego co jest promowane, egoizm, kariera kobiet), a inni na warunki bytowe (lewica, brak bezpieczeństwa, finansów, kraj z dykty opiekuńczo). Każda strona może mieć po części rację, ale pytanie które odpowiedzi dominują?

Edytowane przez Keller
Opublikowano (edytowane)
2 minuty temu, JacekRTX napisał(a):

Szkoda że nie można zaznaczyć kilku odpowiedzi :P

Lepiej wybrać najbardziej pasującą i tyle ;)
 
W poście można doprecyzować.

 

7 minut temu, AndrzejTrg napisał(a):

Ponieważ Jareth nie chce :E 

 

  Ukryj zawartość

 

 

a Ty jak zwykle z tą swoją fiksacją na temat LGBT. Tylko tego człowieka nie ma między nami, odpowiedz za siebie. Czy może masz powody jak ten gość czy kto tam jest?

Edytowane przez Keller
Opublikowano
1 minutę temu, AndrzejTrg napisał(a):

Zależy od ruchu wskazówek zegara, wiatru północnego i ogólnego samopoczucia :) także na to pytanie ono/ona/jego/onu nie potrafi konkretnie odpowiedzieć, przepraszam że jestem niezdecydowano ale inaczej nie potrafię :P 

A jak tam, piątka dzieci już odchowana?

Opublikowano (edytowane)
2 godziny temu, Keller napisał(a):

Każda strona może mieć po części rację, ale pytanie które odpowiedzi dominują?

A jest na to jednoznaczna odpowiedź? Ja np. nie jestem pewien, dlaczego nie chcę mieć dzieci. Ekonomicznie to nie byłby problem. Mam natomiast dylemat między zmarnowaniem kilku lat życia, a tym, nie wiem, szczęściem z posiadania dziecka? Z drugiej strony może też się urodzić inwalidą/kosmitą, bo mamy popierniczone prawo aborcyjne. Szczególnie biorąc pod uwagę podwyższony przeciętny wiek zachodzenia w ciąże, co naturalnie stwarza większe ryzyko wad genetycznych/porodowych.

 

Aha, ale dodam anegdotkę do jednej odpowiedzi – swój pierwszy poważny związek z normalną kobietą (taka, która ma wszystko ok pod kopułą) miałem dopiero w wieku 30 lat. TRZYDZIESTU LAT!

 

Dodam, że mam sporo fajnych kolegów (ogarnięci życiowo, fajni ludzi, do rany przyłóż), którym do tej pory nie udało się znaleźć normalnej dziewczyny, a są w podobnym wieku. Najbardziej szkoda mi takiego jednego Szymka, który jest super gościem, ale ma jakieś 165 cm wzrostu i dwie pannice z Tindera nazwały go "krasnalem". Chłop ma teraz PTSD.

 

Coś jest definitywnie nie tak na linii relacji damsko-męskich. Na pewno sporo skomplikował internet czy kultura aplikacji i przewijania ludzi jak rzeczy na Allegro. Ogólnie widzę teraz mało wzajemnego szacunku. Nie podoba mi się też jakby kultura skręcenia tego w stronę kobiet? Jak kobieta mnie nazwie krasnalem, to jest to bardzo śmieszne dla towarzystwa (dosięgam stołu, hehe, ubaw po pachy), a jak ja jej wypomnę rozmiar "oversize", to nagle jest wielkie oburzenie, że jak to się tego czepiać xD

I tak, z tymi ~173 cm dosięgam stołu XD

 

Anyłej, w statystykach masz jakieś 40% ludzi bez żadnego związku w wieku 20-39 lat, więc i tak pytania kierujesz głównie do tych 60%. Trochę mało.

Ja bym strzelał, że z połowa po prostu zwyczajnie nie ma z kim sypiać, a co dopiero się rozmnażać.

Edytowane przez Kamiyanx
Opublikowano

Podpisałbym się, ale dodam jeszcze od siebie, że jak miałem ok. 20 lat to bym teraz albo wychowywał cudze dzieci, albo płacił na nie alimenty, ale Bóg chciał aby tak nie było i sobie jestem szczęśliwym singlem, bez problemów, suszenia głowy i dochodzenia co jej dzisiaj nie gra albo że ją głowa boli :E (tutaj pół żartem, pół serio). 

W tych czasach to jest naprawdę ciężko znaleźć ogarniętą kobietę/dziewczynę, bo jak nie zrobiona, gdzie naturlane foto ma z przedszkola, to zafiksowana na facebuki i inne instagramy... kiedyś to trochę lepiej wyglądało, ale też jest odsetek związków/małżeństw z tzw. przymusu bo co rodzina powie itp itd. 

 

16 minut temu, Kamiyanx napisał(a):

 

 

Dodam, że mam sporo fajnych kolegów (ogarnięci życiowo, fajni ludzi, do rany przyłóż), którym do tej pory nie udało się znaleźć normalnej dziewczyny, a są w podobnym wieku. Najbardziej szkoda mi takiego jednego Szymka, który jest super gościem, ale ma jakieś 165 cm wzrostu i dwie pannice z Tindera nazwały go "krasnalem". Chłop ma teraz PTSD.

 

 Ogólnie widzę teraz mało wzajemnego szacunku. Nie podoba mi się też jakby kultura skręcenia tego w stronę kobiet? Jak kobieta mnie nazwie krasnalem, to jest to bardzo śmieszne dla towarzystwa (dosięgam stołu, hehe, ubaw po pachy), a jak ja jej wypomnę rozmiar "oversize", to nagle jest wielkie oburzenie, że jak to się tego czepiać xD

I tak, z tymi ~173 cm dosięgam stołu XD

 

 

To już jest w ogóle najlepsze, ale to już się wpisało w dzisiejsze standardowe cechy mężczyzny że poniżej 180cm to to nie chłop :E Ja tez mam lekko ponad 170 cm, do tego dość szczupły, aby nie powiedzieć chudy(no ale to już nie moja wina) i też były docinki płci pięknej... a że zlewam takie rzeczy, to raz nie wytrzymałem i zapytałem takich czy wiedzą co to jest wzkaźnik BMI, i ta najmniejsza i najgrubsza wyskoczyła że wie, to powiedziałem że powinna mieć ok. 3 m wzrostu aby się mieścić w widełkach... ooo to się kuźwa zaczęło... kij w mrowisko z gniazdem szerszeni na głowie to mało powiedziane :)  

Opublikowano (edytowane)
19 minut temu, AndrzejTrg napisał(a):

To już jest w ogóle najlepsze, ale to już się wpisało w dzisiejsze standardowe cechy mężczyzny że poniżej 180cm to to nie chłop :E Ja tez mam lekko ponad 170 cm, do tego dość szczupły, aby nie powiedzieć chudy(no ale to już nie moja wina) i też były docinki płci pięknej...

A koledzy od geja nigdy nie wyzwali że chudy i bez dziewczyny? Zawsze złe baby u tych co tak lgbt krytykują, znowu mnie nie dziwi. Koledzy za to zawsze super, płeć męska nic nigdy złego nie robi wobec mężczyzn.

40 minut temu, Kamiyanx napisał(a):

A jest na to jednoznaczna odpowiedź? Ja np. nie jestem pewien, dlaczego nie chcę mieć dzieci. Ekonomicznie to nie byłby problem. Mam natomiast dylemat między zmarnowaniem kilku lat życia, a tym, nie wiem, szczęściem z posiadania dziecka? Z drugiej strony może też się urodzić inwalidą/kosmitą, bo mamy popierniczone prawo aborcyjne. Szczególnie biorąc pod uwagę podwyższony przeciętny wiek zachodzenia w ciąże, co naturalnie stwarza większe ryzyko wad genetycznych/porodowych.

Wiesz jaka jest szansa na wady genetyczne procentowa? No niska. O aborcji czyta się u lewaków głównie, napędzane LĘKIEM. Dla racjonalności wystarczy spojrzeć jakie mamy statystyki właśnie wad płodu i ile aborcji wykonuje się z takich powodów w krajach gdzie jest wolność aborcyjna. Naprawdę procenty są małe. Większość aborcji jest z powodu że albo nei stać ich na mieszkanie albo ktoś się boi że nie podoła bycia rodzicem.

40 minut temu, Kamiyanx napisał(a):

 Nie podoba mi się też jakby kultura skręcenia tego w stronę kobiet? Jak kobieta mnie nazwie krasnalem, to jest to bardzo śmieszne dla towarzystwa (dosięgam stołu, hehe, ubaw po pachy), a jak ja jej wypomnę rozmiar "oversize", to nagle jest wielkie oburzenie, że jak to się tego czepiać xD

Ale tak było zawsze. Kobiety są bardziej chronione. Podpowiem przez kogo. Mężczyzn. Niejeden już bicka by napinał.

A jeśli chodzi o bronienie swojej płci kobiety również górują. Faceci wolą wyzywać że ten pedał, a ten gej, a ten ciota. I jak widać kogo bronią mężczyźni to najczęściej tych silnych co w ogóle wsparcia nie potrzebują.

Edytowane przez Keller
Opublikowano
3 minuty temu, Keller napisał(a):

A koledzy od geja nigdy nie wyzwali że chudy i bez dziewczyny?

U facetów to trochę inaczej działa. Albo nie wiem, może to my tacy dziecinni, bo po 30. nadal uważamy za wyzywanie się od gejów za "funniest shit i've ever" %-)

Ja bym w sumie miał problem przetworzyć, że ktoś to serio mówi. U lasek to już raczej nie ma w tym cienia ironii XD

5 minut temu, Keller napisał(a):

Wiesz jaka jest szansa na wady genetyczne procentowa? No niska.

Niska to znaczy, że dalej jest dość realna i rośnie z wiekiem. Nawet sam znam pary z takimi dziećmi albo mam takich znajomych. Sam bym raczej nie wytrzymał tego psychicznie.

Więc sry, ale dla mnie przy obecnym prawie to jest bardzo niekomfortowe, że może być problem z usunięciem obciążonego płodu, bo jakaś babka od PiS-u takie ma i sobie chwali.

Obwinianie o to "lewaków" też uważam za skrajnie głupie. Skutki prawne dotyczą wszystkich. Kobiety też nie chcą umierać za martwe płody, a było już kilka głośnych przypadków medialnych w tej sprawie.

Opublikowano (edytowane)
26 minut temu, Kamiyanx napisał(a):

U facetów to trochę inaczej działa. Albo nie wiem, może to my tacy dziecinni, bo po 30. nadal uważamy za wyzywanie się od gejów za "funniest shit i've ever" %-)

Ja bym w sumie miał problem przetworzyć, że ktoś to serio mówi. U lasek to już raczej nie ma w tym cienia ironii XD

 

Jak widzisz rękę podniesioną na Ciebie albo zmrużone oczy i zmarszczkę pomiędzy oczami to wiesz że to nie żart. Ty chyba mówisz o kolegach gdzie wyzwiska są formą przepychanek, a nie tego gdy ktoś ma problem.

 

26 minut temu, Kamiyanx napisał(a):

Niska to znaczy, że dalej jest dość realna i rośnie z wiekiem. Nawet sam znam pary z takimi dziećmi albo mam takich znajomych. Sam bym raczej nie wytrzymał tego psychicznie.

Więc sry, ale dla mnie przy obecnym prawie to jest bardzo niekomfortowe, że może być problem z usunięciem obciążonego płodu, bo jakaś babka od PiS-u takie ma i sobie chwali.

Obwinianie o to "lewaków" też uważam za skrajnie głupie. Skutki prawne dotyczą wszystkich. Kobiety też nie chcą umierać za martwe płody, a było już kilka głośnych przypadków medialnych w tej sprawie.

 

No nieważne, problemy typu 1% szans są niskim priorytetem i wynikają z lęku, a często lęk nie ma podstaw.

Tak samo możesz się bać że UFO Ci spadnie na głowę i co? Kraj ma Ci obronę od tego załatwić? No masz te 0,1% szans na to ale to się nie wydarzy lub masz szlachetnego pecha...

Edytowane przez Keller
Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, Keller napisał(a):

No nieważne, problemy typu 1% szans są niskim priorytetem i wynikają z lęku, a często lęk nie ma podstaw.

Ale skąd ty wiesz, że nie ma podstaw, hmm? Jest takie prawidło, które mówi, że padnie na tego, który się najmniej spodziewa.

Nawet to 1% jest realnym problemem w sytuacji, kiedy mamy drakońskie prawo. Ja już wielokrotnie słyszałem takie obawy u koleżanek, że coś się stanie, to lekarz będzie wolał dać jej umrzeć, żeby nie odpowiadać za aborcję. I to jest poparte przykładami z życia.

 

https://www.rmf24.pl/regiony/slaskie/news-smierc-ciezarnej-izabeli-z-pszczyny-proces-ruszy-za-kilka-mi,nId,7389846#crp_state=1

 

Były też inne przypadki, chyba 1,5 roku temu nawet? I nieważne jest, że to jednostkowe i jest 1% czy 2%, czy 5% szansy na to. Realnie pewien odsetek nie będzie się czuł bezpiecznie.

Edytowane przez Kamiyanx
Opublikowano (edytowane)

 

2 godziny temu, Keller napisał(a):

A koledzy od geja nigdy nie wyzwali że chudy i bez dziewczyny? Zawsze złe baby u tych co tak lgbt krytykują, znowu mnie nie dziwi. Koledzy za to zawsze super, płeć męska nic nigdy złego nie robi wobec mężczyzn.

 

Do teraz wyzywają, kolega wyżej wyjaśnił :) , ale Ty to jednak nie odklejony ale oderwany z kawałkiem asfaltu od rzeczywistości jesteś. Jednak lecisz tam gdzie Twoje miejsce, i odpisywać nie musisz bo i tak już tego nie zobaczę :)

 

 @Kamiyanx polecam nie wdawać się w gadkę z typem...

Edytowane przez AndrzejTrg
Opublikowano
6 godzin temu, Keller napisał(a):

 

Wiesz jaka jest szansa na wady genetyczne procentowa? No niska. O aborcji czyta się u lewaków głównie, napędzane LĘKIEM. Dla racjonalności wystarczy spojrzeć jakie mamy statystyki właśnie wad płodu i ile aborcji wykonuje się z takich powodów w krajach gdzie jest wolność aborcyjna.

Ale się trafia. Dla mnie był to dość paraliżujący strach - tym bardziej, że w trakcie studiów przez 3 lata pracowałem z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie (zespoły downa, wady okołoporodowe i cała reszta innych). Szczególnie po tym co TKJP odwaliło na życzenie PiSu.

I ja się ludziom nie dziwię w tym zakresie.

Opublikowano

Odkąd pamiętam nigdy nie chciałem mieć dzieci. Zarówno przez strach, że mogą urodzić się chore, poprzez to czy będzie mnie na nie stać jak i to czy się nadaję na rodzica. Na szczęście poznałem tylko raz w życiu dziewczynę z którą mógłbym może spróbować mieć dzieci, finalnie mnie olała więc problem od lat solved.

 

Natomiat od tej relacji sporo się wydarzyło i... znajomi mają dwójkę wspaniałych dzieci, znamy się z kumplem od LO, jesteśmy jak bracia, jego wybrankę też znam, bo do podstawówki chodziliśmy ale do różnych klas. No więc jestem w życiu tych dzieci od początku, one traktują mnie jak rodzinę i ja ich w zasadzie też. Teraz to nawet gdybym jakimś cudem spotkał normalną kobietę to już i tak nie chcę dzieci, bo już mam :E

Opublikowano (edytowane)

Jako ojciec 18 letniej córki (jeszcze) - bycie rodzicem to niestety katorżnicza praca z żadną gwarancją sukcesu. Czy to wszystko było tego warte ? Chyba jeszcze trochę za wcześnie na takie wnioski ale już widać co poszło nie tak :) Dzieciaka miałem jak sie pojawiła 30 na karku.

Podstawą to udział w codziennym życiu dziecka OBOJGA rodziców i poswięcaniu dziecku dużo czasu.

 

I teraz pytanie .. Ile osób będzie chciało zmienić swoje życie o 180 stopni przez kilka lat będąc na 2/3 miejscu w związku ? To ogromny wysiłek fizyczny , psychiczny i finansowy.

A jeśli nie masz wsparcia rodziny lub nie masz dużo kasy to pierwsze 5 lat to bedzie koszmar - u mnie np w przedszkolu nie w tonie było odbieranie dziecka o 15 - 90% było odbierane po 12 i moja miała traume że siedzi sama z nauczycielką ileś godzin. 

 

I pisze do was 5 letni alimenciarz - na szczęście z córką mam dobry kontakt - choć większość tego kontaktu zaczyna i kończy się na słowo daj :)

 

Co do kandydatki na przyszłą matkę - niestety świat tak szybko sie zmienia że nie masz żadnej gwarancji że Twojej nie odbije lub się nie odmieni w ciągu kilku lat.

Problemem są .. zazwyczaj "pomocne" koleżaneczki (zazwyczaj po rozwodzie)  z roboty - jeśli Twoja trafi na takie i będzie sie z nimi kumplować to nie zdziwcie się jak pewnego pięknego dnia usłyszycie .. idz stont (jak Ja). 

Żyjemy w czasach gdzie zazwyczaj kobietom rosną wymagania - które będzie co raz trudniej spędzić mając skończoną ilość czasu :)

 

Jeszcze jedno - jako przyszli/niedoszli ojcowie musicie zrozumieć że do pewnego momentu macie wpływ na rozwój/decyzje swojego dziecka - jeśli prześpicie moment w którym dziecko ma do Ciebie zaufanie to wychowywać go pózniej będą rówieśnicy lub nie daj Boże internet - wtedy zacznie się jazda bez trzymanki.

Znam wiele przypadków buntów i zejście na dno za to niewiele że dzieci w wieku 12-20 nadal są "normalne" - bo normalność dziś ma wiele oblicz .. 

 

Ja wam życzę jak najlepiej ! 

Edytowane przez Yedi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Punty reputacji   Za to emotki z uśmiechem są przydatną funkcjonalnością forum.     Jak się da to najlepiej połączyć opcję reakcji, choć nei wiem czy to technicznie wykonalne, ale najlepiej jeśli już ten bezużyteczny ranking miałby zostać, to może osobno - przycisk "pomógł w wątku komputerowym", np. ikonka klucza i śrubokręta.  - osobny przycisk do reakcji, nie liczących nic nigdzie do niczego. Jak ktoś wrzuca śmieszny filmik, to przy scrollowaniu całych podstron, warto się zatrzymać jak się zobaczy kilka reakcji z "".   Punkty reputacji są bez sensu po części dlatego, że często ludzie faktycznie pomocni bywają mocno toksyczni, więc "reputacja" to złe słowo.    Jak bardzo ktoś jest pomocny. To tak.  Ale najlepiej to w cholerę to wywalić. Przecież tu są stare dziady, których nic nie obchodzą takie pierdoły jak "poziom reputacji".
    • A tej jedynej strony tematu nie przeczytałeś. 😀  
    • "Miał życzenie od Shenrona" - właśnie Piccolo albo się z kimś scala, albo życzeniami sobie podnosi lvl  Nie jak pozostali, trening trening trening  
    • @TheMr. Toż to inny monitor niż Paladyn wrzucił    Ale tak, jak to u nas, podatek od nowości. Głównie za sprawą małej dostępności, bo pierwsze batche lecą głównie na zachód.
    • Gordon no nic bot nie zaorał  Dobrze pamiętałem, że ok 10% przedsiębiorców chce iść na etat. Jest 12% i osób, które są niby na własnym ale tak naprawdę mają jednego klienta (coś jak ty  ) 26% co mnie nie dziwi. Co do 2 kwestii o marzeniach przejścia na "swoje" napisałem, że z d. no i były z d. ale jeszcze podrążę...   I kolejny raz proszę o mniej agresji w dyskusji i eliminowanie słów typu "kocopoły", "brednie" itp. Myślę, że stać cię na bardziej kulturalną rozmowę  A czasami mam wręcz wrażenie, że strasznie emocjonalnie to traktujesz.    @ITHardwareGPT dziękuję za te dane. Ale czy możesz poszperać bardziej i sprawdzić czy w badaniach psychologicznych z Europy lub USA padło pytanie czy osoby na etacie marzą o czymś swoim typu własny biznes? Restauracja, usługi? Bo stwierdzenie, że ktoś będąc na etacie nie chce być samo zatrudniony sugeruje raczej wyłącznie kwestie podatkowe, a nie zmianę stylu życia i całego życia. I nie to miałem na myśli pisząc o marzeniach, że ktoś obecnie pracuje na etacie, a niby marzy mu się zmiana formy na działalność, wykonując wciąż tą samą pracę. Wiem, że filmy to słabe źródło, ale w co 2 amerykańskim filmie bohater docelowo chce założyć własny biznes. Chyba, że tu są jeszcze różnice z Europą.   @GordonLameman tak uważam, że powinna być pomoc państwa dla najmniejszych przedsiębiorców. I nie tylko pomoc ale wspieranie i zachęcanie i to już zachęcanie od poziomu szkolnego. Uważam, że własna działalność, co wiele razy pisałem powoduje bycie szczęśliwszym, wydajniejszym niż praca gdzieś. W całym wątku jaki założyłem dowodziłem, że brak narzucenia 3 zmianowego, szkodliwego dla zdrowia systemu pracy, brak przymusu pracy w określonych godzinach daje znacznie większą wydajność. Ok. były osoby które de facto mają to samo na etacie i przyjmuję te argumenty. Ale i one wciąż są zależne od tego czy nie zmieni się np. zarząd firmy dla której pracują albo wytyczne i to wszystko im zniknie jednym smsem. Jak było z pracą zdalną na Allegro. Ludzi powinno się zachęcać wszystkimi możliwymi sposobami żeby rozwijali siebie, budowali własne firmy, a nie służyli komuś. Takie jest moje zdanie.   Podzielę się osobistą refleksją, że gdyby nie życie i de facto coś co mnie do tego zmusiło nie założyłbym własnej DG te 21 lat temu  Wydawało mi się będąc na etacie, że wszystko jest dobrze. Zanim nie miałem własnej DG po prostu nawet nie miałem pojęcia "jak to jest", a szczególnie, że mocno straszono i wciąż się straszy ludzi. Nie miałem też nigdy w rodzinie nikogo kto miał coś swojego. Wszyscy zawsze na etacie i to jeszcze w budżetówce. Tata nauczyciel. Mama spółki skarbu państwa (ale nisko  ) i też nauczycielka. Dalsza rodzina nauczyciele. Jedynie wujek po podstawówce miał własną firmę, ale we Francji i to założył w czasach u nas PRLu więc to dla mnie była zupełna abstrakcja. Reasumując nie miałem absolutnie żadnych wzorów. Wszystko zrobiłem sam
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...