-
Postów
2 868 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Treść opublikowana przez Vulc
-
U mnie jest na liście "do przeczytania", jeszcze w tym roku powinienem się za to zabrać.
-
Co więcej, autor serii Metro, Dmitry Glukhovsky, żyje od lat w ukryciu gdzieś w Europie, ze względu na otwartą krytykę napaści Rosji na Ukrainę. Za co został skazany na 8 lat więzienia przez moskiewski sąd (wyrok zaoczny, bo oczywiście był nieuchwytny dla organów ścigania). Ponoć cały czas aktywnie promuje grę "zza kulis".
-
Yep, tylko legendarne statki stanowią w tej grze wyzwanie. Tam wymagany jest solidny grind, jeśli nie chcesz rwać włosów z głowy. Ale panie, te walki są naprawdę epickie, zwłaszcza pojedynek z bliźniakami. #pdk
-
To jest praktycznie każdy, inny Assasyn z ery 1-3, ten sam schemat. Tylko to, co jeszcze jakoś się sprawdzało w nieco bardziej zamkniętych miejscówkach, niekoniecznie sprawdza się w sandboxowej polewie. Content poboczny stoi na średnim, miejscami naprawdę słabym poziomie, oferując sporo klasycznych zapychaczy. Choćby kontrakty na zabójstwo są mało zróżnicowane i niezbyt rozbudowane, a to przecież bread and butter tej serii. Trochę lepiej wyglądają asasynacje templarów. Generalnie cała strona lądowa wydaje się być uboga w stosunku do części morskiej, zwiedzanie wysepek w poszukiwaniu skarbów, z których rzadko który jest wartościowy, to klasyczna Ubisoftowa checklista - wejdź na najwyższy punkt w okolicy, który czasem jest... palmą na środku wysepki. Do tego poronione misje ze śledzeniem celu, którymi w pewnym momencie człowiek zaczyna już rzygać. Gra nabiera rumieńców dopiero na deskach okrętu, choć i tam nie jest w stanie wyjść poza schematy i typową dla Ubi chałturę, jak choćby w przypadku zdobywania fortów, gdzie nie pokuszono się o jakieś alternatywne metody (stealth, dywersja). Każda z nich z grubsza wygląda TAK SAMO (zniszcz umocnienia fortu, zabij dowódcę). Widziałeś jedną, widziałeś wszystkie. Miałem tutaj na myśli całą tą mistyczną, asasyńską otoczkę, której w Black Flag jest zdecydowanie najmniej, na płaszczyźnie fabularnej. Nie zaprzeczam, że remaster może zaoferować lepszy gameplay, bo chociażby klasyczna walka na lądzie, mocno wieje już trupem. Tutaj niewiele potrzeba, żeby wrzucić coś lepszego.
-
249 zł za remaster w przebraniu remake'u, nieźle. Co stoi na przeszkodzie, żeby odświeżyć pozostałe części? Po czym odświeżyć je po raz kolejny za kilkanaście lat, na nowym, wypasionym silniku, dodając dla niepoznaki kilka misji, jakieś pierdołowate aktywności i mechaniki. Ubi zawsze miało łeb do interesów. Sama odsłona jest zdecydowanie najmniej Assassin's Creedowa. To w zasadzie gra piracka wciśnięta w ramy tej serii. Ogólnie bardzo dobra produkcja, z przyjemną walką morską. Niestety, tak jak inne odsłony, cierpi na te same przypadłości, których żadne pudrowanie nie będzie w stanie wyeliminować. No, ale przy takim Crimsonie może się wydać wręcz kameralna. Jak kogoś przepełnia nostalgia, pewnie się tutaj odnajdzie. Z mojej strony zerowe zainteresowanie.
-
Będzie pasować. Pierwsze zawody za mną, Szutry Premium pod Wrocławiem. Blisko, co mi szczególnie odpowiadało. Start już po godzinie 08.00, więc przy stosunkowo niskiej temperaturze (4-5 stopni), ale w tempie wyścigowym człowiek rozgrzewa się momentalnie. Trasa bardzo fajna, dość szybka, od początku ogień. Grupa, w której początkowo jechałem, naprawdę mocna. Jak się okazało po 50-60 kilometrach, zdecydowanie za mocna jak na moją obecną dyspozycję. Koło 70 kilometra musiałem powiedzieć pass, bo chłopaki lecieli grubo ponad 30 po sutrze i pod 40 po asfalcie, nie zwalniając na żadnych podjazdach. W pewnym momencie zaczęło mnie konkretnie odcinać. Zwolniłem, zjadłem, niestety regeneracja nie była tak szybka jak się spodziewałem. Do mety dojechałem już sam, wyraźnie sponiewierany. Ostatecznie jednak z całkiem przyzwoitym wynikiem, średnią pod 30km/h i wyciągniętymi wnioskami.
-
Przede wszystkim generator kliknięć, bo temat jest gorący, gra niedawno wyszła. Będzie więc wysyp tego typu artykułów - każdy chce kawałek tortu. Śmiać się chce na myśl o tej natalistycznej polewie, która ma taką samą skuteczność jak tony wyciskaczy łez o biednych kotkach, które już dziś można adoptować. No, ale hej, jak jakiś Mruczek dzięki temu znajdzie dom, a para "nie mamy czasu, robimy kariery", stwierdzi że potrzebuje w swoim życiu uroczej, blondwłosej istotki w za dużej kurtce, nikt stratny nie będzie. U mnie, po 8h total, wrażenia w zasadzie się nie zmieniły. Bardzo luźny, chciałoby się rzec radosny akcyjniak, czasami próbujący uderzyć w poważniejsze tony, ale tak całkiem bez przekonania. Jedna z tych produkcji, które nie rzucają na kolana, ale równocześnie nie schodzą poniżej pewnego poziomu.
-
Widać w trailerze lekki vibe Bourne Conspiracy, naprawdę udanego akcyjniaka w uniwersum Bourne'a, który raczej nie był głośnym wydarzeniem na rynku, przeszedł trochę bez echa. Ciężko powiedzieć, żebym się specjalnie jarał tym tytułem, ale może okazać się całkiem przyjemnym kawałkiem kodu.
-
Demo już nie jest dostępne na Steam, było możliwe do ściągnięcia tylko w określonym okienku czasowym.
-
Możliwe, choć taka personalizacja cen/ dynamiczne obniżki, mogą się niestety mieścić w ramach przepisów, niezależnie od tego jak wątpliwe od strony moralnej są takie praktyki. Wypada założyć, że dział prawny Sony to analizował. Niesamowite jak bardzo jest to popieprzone - zachęcanie rzadziej płacących użytkowników usługi do zakupu w niżej cenie, żeby później mogli płacić więcej. Tak to tak funkcjonuje od lat, jest mnóstwo platform i subskrypcji, gdzie nowy i wracający klient dostaje lepszą ofertę. Oczywiście stoi za tym czysta, chłodna kalkulacja, opartą o przywiązanie do marki i niechęć statycznych zmian. Im lepiej dana firma potrafi to eksploatować, tym więcej na tym zarobi.
-
Pisałem to ze swojej perspektywy. Nie twierdząc, że to MUSI być bezsensowne z punktu widzenia innych osób, czy samego autora, który to zwyczajnie monetyzuje. Powody dlaczego tak uważam już wymieniłem. Spokojnego.
-
Tutaj akurat demo dobrze oddaje to co jest w pełnej wersji. Jeśli to Cię nie porwało, to raczej już temat jest zamknięty.
-
Tak, tutaj sensowne, tam nie. Bo tutaj, tak jak wspomniałem, ale dziwnym trafem pominąłeś meritum mojej wypowiedzi, przeczytam wszystko i odpowiem w kilka minut. Często w kolejne kilka otrzymując odpowiedź. Co jest tutaj niejasne? Co to zmienia w kontekście powyższej dyskusji? Jest popularne, ale nadal IMO bezsensowne. Potoczne znaczenie jest Ci znane, zakładam, więc nie bardzo wiem o co pytasz. Wulgarny język, pozerstwo, wyolbrzymianie, zwykły populizm. Byleby się klikało. Wybacz więc mało wyrafinowaną formę mojej oceny tego stylu i ewentualnych odbiorców i daruj sobie próby przywracania pokory.
-
Subiektywnie, IMO bezsensowne rozwiązanie. 30-minutowy filmik, gdzie odpowiedzieć w temacie na forum można w 3-4 minuty, wliczając w to nadrobienie postów. Teraz, co jeśli ktoś się nie zgadza z video-komentarzem do swojego materiału? Ma nagrać kolejne, 30-minutowe video z komentarzem do komentarza? Dla mnie to niepraktyczna i czasochłonna forma dyskusji, żeby nie powiedzieć upośledzona. Co, o ironio, widać zwłaszcza jak ktoś ma podobną opinię, wtedy mamy pauzowanie omawianego materiału i potakiwanie" no tak, kur... tak samo to widzę". Zerowa wartość. Nie wspominając o tym, że gościu pograł 3h i komentuje materiał omawiający całość gry. Już pomijam styl i formę ze strony wąsacza, gdzie gość momentami nie potrafi sklecić zdania, starając się nadrabiać "efektownymi" bluzgami. Spoko, jeśli kogoś to rajcuje, niech ogląda. Ja też miałem kiedyś 12 lat.
-
Komentowanie innych filmików, to wyższy poziom abstrakcji. Poziom w jaki to robi wąsacz, wyższy poziom żenady. Niesamowite jest, że komuś chce się takie materiały oglądać. No, ale to w internetach nic nowego. Jestem po jakichś 4h. Akcja fajnie się rozwija, cały czas dochodzą nowe hacki, bronie, pojawiają się nowi przeciwnicy. Walka jest przyjemna, płynna, masz wrażenie pełnej kontroli nad sytuacją. Jest też niestety mało wymagająca, roboty mają mocno przewidywalne ataki, za to niektóre z nich potrafią zabrać połowę paska życia. Projekt lokacji bardzo przyjemny, sterylność wynika głównie z ich designu i settingu gry, choć rozumiem dlaczego nie każdemu przypadnie to do gustu. "Brudu" tu raczej nie znajdziemy, to nie jest Dead Space. Fabułę na razie ciężko ocenić, opiera się głównie na dialogach między dwójką bohaterów. Te stoją na umiarkowanie dobrym, miejscami mocno przeciętnym poziomie, nieco brakuje w nich polotu, głębszych przemyśleń na płaszczyźnie człowiek/roboty/AI tutaj nie uświadczymy. Na pytania Diany dotyczące życia na Ziemi i ludzi jej zamieszkujących, Hugh odpowiada bardzo bezpiecznie i schematycznie. Mamy holograficzne wyświetlacze czy elektroniczne notatniki porozrzucane po poziomach, ale one też są dość ubogie (jak na razie) pod względem zawartości. Może później gra nabierze rumieńców. Ogólnie to produkcja mocno arcadowa i zdecydowanie z tych luźniejszych. Mix różnych rozwiązań, od respawnujących się przeciwników, których można "farmić", przez klasyczne wracanie do lokacji po odblokowaniu określonego "narzędzia", po ulepszenia broni i pancerza jak we wspomnianej serii autorstwa Visceral. Z pewnością nic na nowo definiującego gatunek, raczej poprawna wariacja w jego obrębie. Nie żałuję zakupu, ale jeśli dla kogoś (tak jak dla mnie) nie jest to gatunek i setting szczególnie lubiany, raczej warto się wstrzymać. Cena będzie spadać stosunkowo szybko.
-
Jest też artykuł na ITH: https://ithardware.pl/aktualnosci/ps_store_dynamicznie_zmieniajace_sie_ceny_polska-50232.html Polski oddział PlayStation nabrał wody w usta i oficjalnie nie odniósł się do sprawy, sugerując jedynie kontakt z obsługą klienta. Użytkownik Padnięty spełnił więc prośbę PlayStation Polska i skontaktował się z obsługą klienta, gdzie konsultant na infolinii powiedział, iż taka jest polityka firmy i sam nie wie, jak działa ten algorytm. Obecnie więc wiemy, że nic nie wiemy. Czyli klasyczne, nie mamy pańskiego parasola. Aż sprawdziłem u siebie, cenę mam taką samą po i przed zalogowaniem. Pewnie "algorytm" sprawdził moje zakupy cyfrowe z powiedzmy 2 lat, a że wynoszą one zero, stwierdził że więcej nie będę skłonny zapłacić. Kabaret. Tak to właśnie wygląda jak firma nie ma konkurencji i panoszy się na rynku.
-
Przez całą jedynkę Hans był przedstawiany jako kobieciarz. W przypadku Heńka nawet nie sugerowano, że mogło go interesować coś innego niż kobiety. To jest wymysł Vavry, który na siłę wcisnął to do gry, na co pozwalało mu jego stanowisko. Nie ma tutaj żadnego drugiego dna, a tym bardziej wspomnianej subtelności.
-
Chyba w takim razie grałeś w coś innego. Nie trzeba wybierać za każdym razem odpowiedzi z serduszkiem. Nie wybrałem żadnej opcji tego typu, a i tak przez większość gry miałem w dialogach opcje sugerujące coś więcej. Dodatkowo część opcji wygląda jak zwykła troska o przyjaciela, a tak naprawdę pchasz romans do przodu. Tak, nie jest on narzucony siłowo, ale nie ma tutaj żadnej subtelności. To poroniony wymysł Vavry, który w jednym z wywiadów przyznał, że osobiście go forsował. "It was my idea, my decision and my responsibility and I had to convince others to do it," Vávra continued, referring to the relationship. "I believe that [the] absolute majority of people get it just as it was intended, and the sales and user reviews prove it. Szczytem bezczelności jest sugerowanie, że ludzie odebrali to prawidłowo, bo recenzje i wyniki sprzedaży. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego, ten element był powszechnie krytykowany i bynajmniej nie z powodu urojonego braku tolerancji, ale ze względu na fabularne rozbieżności w stosunku do jedynki. No, ale Vavra wie lepiej i fakt, że dwóch bohaterów mających wcześniej kontakty wyłącznie z kobietami, nagle zaczyna pałać zainteresowaniem do tej samej płci, jest dla niego całkiem naturalną rzeczą. Tego nie da się obronić w żaden racjonalny sposób. A że gra została nominowana w jakimś plebiscycie? Kompletnie mnie to nie rusza. Żyjemy w czasach, w których każdy może sobie zrobić plebiscyt/konkurs whatever.
-
Faktycznie, nic nie było wsadzone na siłę. 🤭 Może prócz magicznej zmiany orientacji dwójki bohaterów, którzy przez całą poprzednią część nie wykazywali żadnego zainteresowania tym kierunkiem. Taki tam szczegół.
-
Zabieg niestety dość częsty w grach. A tutaj dodatkowo klimat jest jak na razie dość "lekki". Zobaczymy jak będzie dalej.
-
Naprawdę spodziewałeś się czegoś więcej? Gościu kupuje gry od ruskich jak leci, nawet nie patrząc co to jest. Później narzeka na elementy, które w zasadzie są zaletami, są uzasadnione fabularnie (puste korytarze w startowej bazie choćby, tłumaczy jeden z pierwszych dialogów) lub są typowe dla gatunku. Wybierz sobie coś. I tak się rozpisał jak na jego standardy. Jestem po pierwszej godzinie, jak na razie bardzo obiecująco to wygląda. Idealny tytuł aby odetchnąć po open worldzie.
-
Uroki internetu niestety, dziś wszędzie można znaleźć kontrowersje, kolokwialnie mówiąc przyjebać się do wszystkiego. A duże portale momentalnie to podchwytują, nawet jeśli często chodzi o jeden post na jakimś zapyziałym forum. Bo zawsze ktoś kliknie w krzykliwy nagłówek. Równocześnie, jak zauważył @Element Wojny, niektóre produkcje to zwyczajnie monetyzują. W przypadku Pragmaty ktoś z dzialu marketingu najwyraźniej nie jest najostrzejszym nożem w szufladzie. Podobnie jak w przypadku AC: Shadows, gdzie też były kontrowersje spowodowane średnio rozgarniętymi autorami materiałów reklamowych.
-
Tak, GP i w sumie jak ktoś nie ma swojej biblioteki porozwalanej po kilku platformach, nie widzę sensu w bawieniu się z Windowsem. Okej, jeśli dla kogoś handhled pełni też funkcję tabletu, spoko. W reszcie przypadków Steam OS będzie w zupełności wystarczający. Sam miałem wgrywać dual boota przy starcie, bo obecnie mam zmianę systemu tylko w Biosie, ale obecnie kompletnie nie widzę potrzeby robienia tego.
-
Dzięki bogu, że PL dubbingu nie ma, szanujmy się. Swoją drogą kupić korytarzówkę i narzekać, że jest zbyt korytarzowa - abstrakcja.
-
Na pewno zmieniają nieco odbiór gier, ale na takich maszynkach z reguły nie ma to większego znaczenia, bo to nie jest sprzęt do topowych produkcji AAA, zwłaszcza tych najmocniejszych wizualnie. Zresztą jak wyżej wspominano, granie w pełnym słońcu czy plenerze, jest IMO trochę bezsensowne. W pociągu czy autobusie co innego, tutaj można sobie zasłonić okno, jeśli jest taka opcja.
