-
Postów
2 868 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Treść opublikowana przez Vulc
-
Czyli plus minus jak Uncharted. Liniowy, efektowny akcyjniak w kinowym klimacie, z dobrymi dialogami, bogatymi w one-linery. Dokładnie to na co liczyłem. Takich gier, wbrew pozorom, nie ma dużo na rynku wypełnionym po brzegi otwartymi światami i soulslajkami.
-
Przewrotny ten gejming. Nie byłem tym tytułem specjalnie zainteresowany, ale vibe takiej trochę staroszkolnej produkcji z bardziej zamkniętymi, liniowymi lokacjami, zwyczajnie mnie kupił. Gra raczej na raz, co absolutnie nie jest wadą, ale z tego powodu wziąłem pudło na PS5. Pierwsze godziny? Strzał w dziesiątkę. Nieco unowocześniony, ale nadal u podstaw klasyczny, bondowski klimat (może poza otwarciem), w miarę solidne mechaniki, wszystko okraszone dobrą oprawą i udźwiękowieniem. Czuć tutaj powiew Uncharted z najlepszych części.
-
Jakiej ceny by nie dali (w granicach rozsądku), nic to nie zmieni - serwery na premierę i tak będą płonąć, a jak jeszcze ktoś nie ma podstawki z dodatkami (podobno tacy ludzie istnieją), to na pewno sprzedaż pakietu też przy okazji podskoczy. Masz rację, dlatego oni tylko wyłożyli kasę, której im obecnie nie brakuje, a zasoby ludzkie zostały zaciągnięte z zewnątrz w postaci Fool's Theory, aby nie obciążać ekip pracujących nad W4, CP i niezapowiedzianymi projektami. Podobnie z rimejkiem pierwszego Wiedźmina. Teoretycznie nie ma więc tutaj konfliktu interesów, prace nad Witcher Remake i tym dodatkiem nie powinny w żaden znaczący sposób wpływać na pozostałe produkcje. A z marketingowego punktu widzenia jest to naprawdę sprytna zagrywka.
- 1 400 odpowiedzi
-
- 1
-
-
To jest rzeczywiście fajna opcja, przydatna zwłaszcza w handheldzie. Natomiast czy jest słabo u innych? Na moim Legionie Go z wrzuconym SteamOS, działa tak samo jak u Ciebie, w zasadzie to nawet nie 5 sekund, a bardziej 3-4 sekundy po wciśnięciu przycisku wybudzania już mogę grać. Kwestia nie tyle sprzętu co samego systemu, na każdej platformie ze SteamOS powinno to wyglądać podobnie. Steam Deck jest generalnie nieco bardziej doszlifowany jako sprzęt, ergonomia stoi na wyższym poziomie, jest też lżejszy od Legiona Go, ale ten ostatni ma naprawdę bardzo fajny, duży ekran. Początkowo chciałem kupić Steam Decka, ale że nie wiedziałem czy takie granie u mnie "zaskoczy", wybrałem tańszą opcję. Nie żałuję, to przyzwoity sprzęt, który sprawdza się w moich zastosowaniach (głównie mniejsze gierki steamowe, czasem jakiś YouTube). Zwłaszcza teraz, przy tych absurdalnych cenach 1500 zł za praktycznie nowego handhelda, wydaje się niezłym dealem.
-
Akurat Steam Deck to potentat rynku handheld PC, choć oczywiście nadal płotka przy Nintendo, sprzedano około 4-5 milionów egzemplarzy. Takie ceny, chociażby absurdalna kwota jaką Lenovo rzuciło za Legiona Go 2, jeszcze mocniej zepchną ten sprzęt na margines.
-
Ciekawe z czego to wynika? Z ograniczonego marketingu, konkurencji rodzimych produkcji spod znaku "pięści" (i nie tylko), mniejszego zainteresowania marką czy może nadmiernej brutalności? Zapewne po trochu ze wszystkiego. Jakiego poziomu by nie prezentował Romulus (a moim zdaniem jest on mega przeciętny), to jednak część dużej marki czysto filmowej. Zobaczymy, może premia na VOD będzie wyjątkowo udana.
-
No tak, oddelegowali, ale jeśli powyższe fragmenty się potwierdzą, głównie do kontroli jakości/spójności i szeroko rozumianego mentoringu. Więc tak, gra jest robiona po skrzydłami CD Projektu i się pod tym podpiszą, jednakże główną robotę robi tutaj Fool's Theory, które i tak ma w swoich szeregach weteranów z CDPR. Obaj macie więc w jakimś stopniu rację, nie wiem po co kruszyć kopie i się tak unosić.
- 1 400 odpowiedzi
-
- 2
-
-
Delikatny kosmos się zrobił. Za swojego Legiona Go dałem 1500 zł i zastanawiałem się czy było warto.
-
Szkoda, jeśli trójka się nie pojawi, bo obrany kierunek jest dobry. No, ale jak widać marka już nie ma takiego przebicia, sporo dużo gorszych akcyjniaków, sprzedało się znacznie lepiej.
-
Wiedźmin 3, oprócz strony czysto technicznej, miał świetny, przemyślany design oprawy - umiejętne operowanie światłem, spójna paleta barw, zmienne warunki pogodowe, kapitalne landscape'y. Takie gry potrafią bardzo, bardzo długo bronić się oprawą, zwłaszcza jeśli cieszą się dużym zainteresowaniem modderów, a sami twórcy regularnie dokonują updejtów na tym gruncie. Co do Dawnwalkera, na razie nie mogę się do niego przekonać. Może to zmęczenie wątkiem wampirów, może czasowa presja w zadaniach, która choć będzie pewnie dużo łagodniejsza niż ludzie sobie wyobrażają, jednak koliduje z moim stylem gry. Na razie obserwuję.
-
Nadzieję możesz mieć. Nawet taką całkiem odklejoną od rzeczywistości, nikt nie zabrania. Za darmo dla posiadaczy edycji, którą pewnie ma z połowa graczy jak nie więcej? Kosztującej regularnie 30 zł na Steamie czy bodajże koło 18 na GOG'u? Bądźmy poważni. Realna cena to 100 zł.
- 1 400 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Najsensowniejszym wyborem jest pomost między W3 i W4. No, ale co by to nie było, kolejny dodatek do jednej z najlepszych gier ostatnich dekad, która otrzymała już dwa absolutnie topowe dodatki, które do dziś mogą stanowić wzór jak się to robi? Jedyne co tutaj trochę rozczarowało, to data wydania. Chyba każdy liczył na trochę szybszą premierę.
- 1 400 odpowiedzi
-
Hitman? Nie, oby jak najmniej, to całkiem nie ten vibe. To ma być i wygląda na to, że jest, radosne klepanie po ryjach.
-
Wyjątkowo wysokie oceny jak na produkcję, która jakoś specjalnie gorąco się nie zapowiadała... Panie Bond.
-
Jakiego przykładu oczekujesz, jeśli to jest ewenement na skalę światową? 14 lat we wczesnym dostępie czy wersji alpha, nazywasz "otwartym procesem tworzenia"? 🤭 Sposób zarządzania środkami i to co do tej pory udało się dostarczyć, to temat mocno dyskusyjny, używając zwrotu możliwie najbardziej łagodnego. Wybacz, ale jeśli twierdzisz, że na tym gruncie jest wszystko w porządku, nawet mając na uwadze skalę tego projektu, to nie mamy o czym rozmawiać.
-
No cóż, słowa "coś tam dłubią i wypuszczają kolejne wersje alpha" są nader trafne. Jak widać to niektórym wystarcza, ta regularna dawka "czegoś tam", miesiąc po miesiącu, rok po roku. Od 14 lat. Przez kolejne 14 lat. Tak jak zasadniczo nie powinno się zaglądać innym do portfela, w tym wypadku przekroczono już wszelkie granice i ten projekt nie kwalifikuje się do żadnej taryfy ulgowej. Projekt, nie produkt, zwyczajny eksperyment społeczny, mający sprawdzić jak długo można żerować na ludziach, mamiąc ich wizją udziału w tworzeniu czegoś wielkiego. Idealny model biznesowy dla twórców, niekończące się źródło crowdfundingowej kapusty z wirtualnych statków za kilka tysięcy i obietnic na papierze.
-
3.6 miliarda za Marathona, "wsparcie konsultingowe" i macie wolną rękę, przejmiemy pałeczkę jak już będzie za późno, ale jeszcze po drodze wpompujemy kolejne dziesiątki milionów w przegraną sprawę. "Zawsze miałem łeb do interesów".
-
Nie, mogli inaczej skonstruować umowę, zwłaszcza w przypadku tak ryzykownego dealu. Tak jak mogli dołożyć klauzulę, że w razie niezrealizowania celów finansowych przejmują kontrolę nad firmą. Co też zrobili, niestety za późno, po utopieniu kolejnych milionów i znacznemu pogorszeniu sytuacji w samym Bungie (aferki z CEO, kradzież własności intelektualnej, zmiana game directora, wszystko wypłynęło już po przejęciu). Sony kiepsko to rozegrało, licząc na łatwą kasę na fali boomu na produkcje w tym gatunku, dając firmie będącej już na równi pochyłej nieosiągalne targety i gwarantując wolność, którą - o ironio - powinno się zastąpić ścisłą kontrolą nad tym bagnem lub zacząć od restrukturyzacji, a nie robić to dopiero po szkodzie. Największym błędem był właśnie ten początkowy brak researchu, co jest niepojęte w świecie gdzie co chwila dostajemy informacje o problemach wewnątrz dużych studiów, które nie potrafią kontrolować swoich wydatków i procesu produkcyjnego. Masz jednak rację, "ofiara" to nie do końca odpowiednie słowo. Tutaj błędy popełniono po obu stronach.
-
Bo za decyzją o pozostawieniu takiej niezależności stoi Sony, nie Bungie. To oni byli w pozycji stawiającego warunki, bo to oni wykładali kasę, nie odwrotnie. Nie wiem co jest tutaj trudne do zrozumienia. Jak w coś inwestujesz to ty za to odpowiadasz i powinieneś sprawować nad tym jakiś nadzór. A nie później pretensje, bo "ja nie wiedzioł". Dziwne, żeby samo Bungie miało się przyznawać do tego pierdolnika, jakby to leżało w ich interesie. O ironio, leżało ale z całkiem innych powodów. Jak tylko japoński gigant zaczął się przyglądać, zaczęły się cięcia, ale na ratowanie czegokolwiek było już za późno. Zwłaszcza jak w tak zwanym międzyczasie zmienia się game director i nikt już nie panuje nad kierunkiem w jakim gra podąża.
-
Gdyby gra zaoferowała pve z prawdziwego zdarzenia, byłbym zainteresowany. Nie mam zwyczajnie czasu ani ochoty na użeranie się z tanizną pokroju kamperów w punktach ewakuacji. Ani ekipy, żeby temu przeciwdziałać. Nie będę jednak płakać, jeśli nic takiego się nie pojawi. Ich gra, ich zasady. Nie wszystko musi być dla wszystkich, niektórym taki styl rozgrywki odpowiada.
-
To znaczy nie ciągnąć projektu za 200-250 milionów, gdzie mówimy tylko o kosztach developingu, bez żadnych gwarancji, że wyjdą choćby na zero? Jakie znaczenie w kontekście tej dyskusji ma dalszy fragment i ten cytat, nie wiem. To, że Sony nie postawiło innych warunków przy przejęciu, w żaden sposób nie obciąża Bungie. Mogli to zrobić, więc to oni ponoszą odpowiedzialność w pierwszej kolejności. Sugerowanie, że Sony nie wiedziało co się dzieje w firmie kupionej za taką kasę, jest mocno naciągane, łagodnie mówiąc. Podjęli ryzyko, nie wypaliło. Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni.
-
Sony przejmując Bungie mogło zadecydować o nowym kierunku, nie było już żadnej autonomii. Chcieli za wszelką cenę przepchać Marathona, mimo tego, że boom na ten gatunek już wygasał, okienko na osiągnięcie sukcesu umknęło. Może więc nie ofiara, po prostu gwóźdź do trumny, bo Bungie w takim stanie nie było zdolne do zrealizowania oczekiwań adekwatnych do kosztów produkcji. Wybacz, ale naiwnym jest założenie, że Sony nie wiedziało co kupuje za 3.6 miliarda dolarów. Nie po raz pierwszy podjęte ryzyko się nie opłaciło.
-
Sony ofiarą Bungie? Bez żartów, Sony dobrze wiedziało za co płaci. Chcieli Marathonem sięgnąć po kawałek tortu, gra została zapowiedziana już po przejęciu, ale prace były kontynuowane, chociaż już wtedy było zasadniczo za późno. A, że Bungie miało za uszami kilka aferek z ich CEO czy rzekomą kradzieżą wartości indywidualnych, to już swoją drogą.
-
Tak, montujesz trzy turbiny, wciąż za mało? To wrzucamy jeszcze trzy. Widać, że gra jest w naprawdę wczesnym stadium. Niby wszystko chodzi, ale balansu tutaj nie ma za grosz. Zdobywanie surowców poprzez eksplorację, zastąpiono maszynką do kopiowania, żeby przypadkiem nie było za ciężko. Z biomów widzieliśmy niewiele, ale ich konstrukcja i wykonanie nie powalają. Mam coraz większe obawy, że całe to zamieszanie UW vs Krafton, jednak się odbiło na procesie developingu. Na razie gra wygląda jak sklejka różnych pomysłów z Subnautiki, bez wyraźnego "kręgosłupa".
-
4 miliony w tydzień. Nie wiem czy się z tego cieszyć, czy zastanawiać gdzie ta branża zmierza, jeśli nieukończona gra, z premierą za 3 lata, sprzedaje się lepiej niż wielkie hity. Ukończyłem wątek fabularny dostępny w chwili obecnej. Jakieś 11h. Wrażenia? Zdecydowanie mieszane. Na pierwszy ogień "ekonomia". W jedynce odnajdywanie nowych surowców było podstawą gameplay'u. Każda grudka złota, każdy diament, rubin czy jakiś nowy minerał o dziwnej nazwie, miał ogromną wartość. Zdobywanie ich wymagało starannej eksploracji, często na granicy dostępności tlenu, co pozwalało budować bardziej zaawansowany sprzęt i zapuszczać coraz głębiej. W grze świetnie to zaprojektowano, odkrywanie kolejnych surowców było naturalne, satysfakcjonujące, a ich rozmieszczenie w określonych biomach przemyślane i logiczne. W dwójce, na razie, wygląda to o wiele gorzej. Surowce walają się bezsensownie w różnych miejscach, w ogromnym nadmiarze. Po dotarciu do "finałowej" lokacji jesteśmy nimi dosłownie zasypywani. Jakby tego było mało, można je produkować bardzo niskim kosztem. Bardzo, bardzo mocno spłyca to, casualizuje ekonomię opartą na odkrywaniu i podejmowaniu ryzyka. Jakby było tego mało, największe, najbogatsze złoża można wydobywać za pomocą cudownego działka, bez potrzeby użycia specjalistycznego sprzętu. Słabe. Biomy na razie prezentują nierówny poziom. Zdecydowanie za dużo jest pustych przestrzeni, niezbyt wizualnie dopieszczonych. Brakuje systemów jaskiń, większej różnorodności. Dużo, dużo pracy jeszcze przed twórcami, aby dobić choćby do poziomu poprzednika. Na chwilę obecną dostępny jest jeden pojazd, Tadpole. Klasyczny, startowy pływak z wymiennymi modułami. Czekam na następców Cyklopa i Prawna, albo będziemy się gniewać. Budowa bazy na razie dość mocno ograniczona, ale fajnie, że wprowadzono kilka usprawnień. Chociażby możliwość budowy surowcami prosto z dostępnych w zasięgu skrzynek, szafek, bez potrzeby ładowania wszystkiego do ekwipunku. Na plus również biomody. Jak wspominałem, długa droga jeszcze przed nami. Zastanawia mnie jak duża będzie ta gra w stosunku do jedynki. To, co dostępne jest teraz, to - mam nadzieję - niewielki wycinek całości. Twórcy żadnych obietnic jak dotąd chyba jeszcze nie składali.
