-
Postów
3 047 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Treść opublikowana przez Vulc
-
57h? Ostro jedziesz. Ja mam może z połowę tego, albo i mniej, 27 lvl postaci i bodajże 9 rozdział Cai'a. Świetnie się w to gra, dawno żadna produkcja mnie tak nie wciągnęła. Pykam kiedy mogę, ale i tak wątpię żebym był w stanie ukończyć to w tym roku. Ale jestem cierpliwy, powolutku do celu. Żeby nie było samego chwalenia, walka wygląda bardzo dobrze, ale to nie jest jakiś turówkowy benchmark. Wymaga trochę taktyki, trzeba uważać kiedy, kim i kogo atakujesz, brakuje mi jednak większego zaawansowania, dodatkowych możliwości, głębi. Cały czas dochodzą nowe rzeczy, więc z oceną się jeszcze wstrzymam Fabularnie również w porządku, oczywiście w klasycznym, japońskim stylu. Odpalając taką produkcję raz na kilka lat, ciężko się przestawić z "ce erpegowego" poziomu, na znacznie inny, siłą rzeczy bardziej infantylny sposób prowadzenia narracji, dialogi, relacje między bohaterami. Nie mogę jednak narzekać, w końcu to definiuje takie gry i tego się tutaj szuka.
-
Jedna postać ma miecz, a nawet dwa. U reszty podstawową bronią jest blaster.
-
Niestety, zwłaszcza Dylan to taka trochę jęcząca ciapa z kartoflaną twarzą. Cały czas gada płaczliwym głosem i ciężko traktować go z sympatią. Nawet mimo okoliczności, jego historii. Jesse w jedynce była znacznie ciekawsza.
-
U mnie ten topór i młot jako secondary. Dorzuciłem jako akcje specjalną orba strzelającego pociskami, którym można rzucić w przeciwników. Dobry dmg wchodzi czym później rzucisz.
-
Zastanawia mnie więc po co kupowałeś grę, której pierwsza odsłona to najgorsza w Twoich oczach gra od Remedy. Nie żebym zaglądał do portfela, ale... why?
-
To zależy jak bardzo będą się trzymać oryginału. Bo tam, prócz oprawy, niewiele trzeba zmieniać.
-
Tak tak, wszystko to puste slogany i bezwartościowe materiały, bo nie pasuje do Twojej narracji. State, znałem.
-
-
Nie ma to jak chwalić się skalperstwem. Z drugiej strony czego oczekiwać od gościa, który klucze do gier kupuje u ruskich.
-
Quantum Break to ich najgorsza gra. Tak jak pisałem wyżej, będą rozbieżności w ocenie tych gier, siłą rzeczy. Obie części Alana są świetne narracyjnie i nieco gorsze gameplay'owo, ale to mega solidne produkcje. Mnie Remedy jak do tej pory nie zawiodło, nawet QB dawało radę na swój sposób.
-
Mało się pisze generalnie o Halo, bo to nie jest ani tutaj, ani nie był jeszcze na Labie popularny temat dyskusji. W zasadzie wypowiadało się kilka osób na krzyż. I tak, masz rację, że Bonnie jest jednym z architektów upadku, a jej rządy nazywa się nie bez powodu czarnym okresem. Nie ma się jednak co oszukiwać, Halo po odejściu Bungie nie było już takie samo. Podobnie jak Bungie nie było już takie samo po zaprzestaniu produkcji gier z tej serii, o czym boleśnie przekonaliśmy się w Destiny. Nikomu nie wyszło to ostatecznie na zdrowie.
-
Remedy, mam nadzieję, nigdzie się nie wybiera. Regularnie wypuszczają bardzo dobre produkcje, choć oczywiście nie każdemu przypadną do gustu. Nawet tutaj ludzie narzekali na jakichś dziwnych przeciwników, kiedy design bossów jest w 100% uzasadniony settingiem tej gry, co widzieliśmy już w części pierwszej. Wziąłem na GMG, jestem po pierwszym bossie. Do melee będę musiał się jeszcze przyzwyczaić, ale postać faktycznie porusza się mega płynnie. Pełna kontrola nad movementem i atakami. Na pewno potrzeba chwilę czasu, żeby przywyknąć do mechaniki, bo to nie jest samoprzechodząca się produkcja. Bawią mnie te wcześniejsze teksty o soulsach, że zwolennicy tej serii będą zadowoleni. Serio, nie warto słuchać takiego pieprzenia. Gra nie ma klimatu soulsów i nie ma feelingu soulsów, chyba że teraz każdą grę w której można zrobić unik, nazwiemy soulsami. Oprawa, tak jak w pierwszej części, nie rzuca na kolana. Na szczęście Control zawsze stało designem świata, a nie technikaliami. Zniszczenia wyglądają nieźle, nie wszystko im podlega, ale w jedynce było przecież podobnie. Na razie ciężko mi ocenić czy jest tutaj regres.
-
Nie, po prostu w obecnej sytuacji na rynku, bezpieczniej jest założyć, że będzie drożej, a nie taniej.
-
No tak, bo ludzie którym się podoba coś bezwarunkowo, klepiący się po pleckach w podobny sposób, są już w porządku, co? Wszystko zależy od punktu widzenia, więc zamiast robić z tego festiwal hipokryzji, niech każdy pisze to co chce. Po to tutaj jesteśmy.
-
Ten argument był sensowny w zamierzchłych czasach, kiedy nie było dostępu do materiałów YT, powszechnych opinii graczy i masy wątków w różnych miejscach, gdzie każda produkcję rozkłada się na czynniki pierwsze. Jasne, nadal pewne rzeczy można ocenić tylko po zagraniu, jak na przykład ogólny feeling strzelania, to jak postać się poruszać reaguje na sterowanie. Jest jednak masa innych czynników, które nie potrzebują aż tak bliskiego kontaktu, aby wyrobić sobie opinię. Nikt więc nie twierdzi "nie trzeba grać". To po prostu w dzisiejszych czasach nie jest już taką koniecznością.
-
Ekhm, pisaliśmy o tym wielokrotnie, w tym i w innych wątkach. Za każdym razem przy okazji premiery kolejnej części, która okazywała się gorsza od poprzedniej, albo co najwyżej na podobny poziomie. Ostatnia dobra odsłona to Halo: Reach wydane 16 lat temu, piękne pożegnanie Bungie z serią i tak naprawdę z robieniem gier na poziomie.
-
Najbardziej zastanawiające jest to, że ludzie nie uważają tego za szkodliwe dla branży jako całości, zasłaniając się tym, że nie musisz w to grać, nie musisz za to płacić. Równocześnie nie ma takiego obowiązku i nigdy nie będzie, każdy ma prawo podejmować decyzje zgodne z własnym interesem, a nie dobrem ogółu. Dlatego mamy to co mamy, choć coraz częściej produkcje skażone tymi elementami, okazują się finansowymi flopami. Wypada trzymać kciuki, żeby ten trend się utrzymał.
-
Trzeba będzie portfel z daleka od pada trzymać, bo człowiek się zagapi i zbliżeniowo kupi jakąś zbroję dla konia, albo inne gówno.
-
Co dostaniemy to jedno, w co będzie można na tym zagrać, to drugie. A jeśli to ma być podłączane do TV pudło do multiplatform, bo praktycznie nie zobaczymy już sensownych exów, nawet się z tego cieszę, 4-5k zaoszczędzone. O ironio już bardzie mnie interesuje ten handheld, ale znów, w co na nim grać? Na pierwszy rzut oka to będzie najgorsza generacja w historii. Potencjalnie wyższa cena sprzętu, brak dobrych gier na wyłączność, tylko dystrybucja cyfrowa. Gdybym nie znał branży, a przede wszystkim jej klientów, powiedziałbym, że to się nie może udać. Jednak baza graczy i przywiązanie do marki Playstation są tak duże, że przy braku realnej konkurencji ludzie pójdą tam z przyzwyczajenia. Tak czy inaczej jeszcze nigdy los marki, na której się gejmingowo wychowałem, nie był mi tak obojętny.
-
Nie, będę po prostu grać wolniej, już wcześniej robiłem research i czytałem, że warto zrobić pierwszy rozdział każdą postacią. Na drugą wezmę sobie którąś z babeczek, Dietricha zostawiam na sam koniec.
-
Tak, tyle że jak później zauważyłeś, gra trafia pod skrzydła Activision, stąd nawet będąc do zmian pozytywnie nastawionym, bo marka stacza się z roku na rok i niewątpliwe są one potrzebne, nijak nie wygląda to na dobrą informację. Niekoniecznie przysłowiowy gwóźdź do trumny, ale na pewno nic co można nazwać światełkiem w tunelu. Chyba, że ma się na myśli nadciągający pociąg. Ja po latach rozczarowań jestem już niemal obojętny na to co będzie z marką, która towarzyszyła mi przez większość gejmingowego życia. Jak dla mnie mogą zrobić remastery kolejnych odsłon i na tym zakończyć.
-
No niestety, ja aż tyle czasu nie mam, ale i tak gra mnie mocno zassała. Zacząłem nawet wyciągać konsolę z doku i grać mobilnie. Ogólnie warto przelecieć przez miasto za każdym razem jak jest info, że odnowiły się cotygodniowe aktywności. Jak jedna ze świątyń świeci się na żółty kolor, to jest możliwa audiencja u bóstwa. Dodatkowo aktywności w świątyniach nie zabierają energii, jeśli chociaż jedna z postaci ma złotą gwiazdkę w rogu przy jej portrecie. Do tego warto regularnie wzmacniać więź z Pale Raven, tam jest kilkanaście odpowiedzi na krzyż, łatwo je zapamiętać.
-
Tak, fajnie wygląda ta interakcja między ścieżkami. Obecnie 16 level u mnie, zatrudniłem 2 gladiatorów, bo na więcej nie pozwala renown. Zostało mi z 60 tur do kolejnego fabularnego questa. Zastanawia mnie w jakim kierunku będzie ewoluować walka, bo na razie możliwości - zarówno w trybie dungeon jak i na mapie czy w koloseum, są dość ograniczone.
-
Nowy Resident jest niezły sam w sobie, ale ekranizacją gry go naturalnie nazwać nie można. Raczej wariacją. Miejscami to bardziej The Thing niż Resident. Oglądało się dobrze, film stosunkowo krótki i treściwy, z kilkoma nawiązaniami do gry i klasycznymi elementami gatunku. Nic co zapadałoby w pamięć, ale czas fajnie i szybko zleciał w kinie. Z pewnością to lepsza produkcja niż te popłuczyny od Andersona i innych reżyserów, z których tylko jedynka jest cokolwiek warta, ze względu na soundtrack.
-
Ja zacząłem od ścieżki Cai, bo podobno jest najlepsza na start, a to mój pierwszy Fire Emblem. Też sporo pograłem w weekend, obecnie jestem w trzecich bodajże free data, gdzie doszła mechanika sadzenia roślin. Oj, będzie srogi grind, 120 dni mam bodajże przed podróżą do jakiejś świątyni.
