-
Postów
4 347 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
27
Treść opublikowana przez Element Wojny
-
Powiem tak... japoński VA to jest tutaj 10/10, natomiast angielski... w porywach 6/10. Też byłem pewny że będę grał po angielsku, ale Przemcio666 ostro mi jechał żebym nie bawił się w tą profanację, i miał rację. Poza tym, japońscy aktorzy głosowi się nie zmieniają przez te wszystkie lata, podczas gdy angielscy już niestety tak. Nie jeśli nie grałeś w Yakuzy Uwierz, że ja też na początku sądziłem po filmikach na yt, że ta seria to jakaś nawalanka z jakąś tam historią w tle i oklepanymi japońskimi odklejkami - oj, bardziej się nie mogłem mylić. Warstwa fabularna w tych grach jest fantastyczna, i cechuje ją duża filmowość. Zakończenie Y0 do dziś, jak sobie czasem luknę na yt, ryje beret. Jedna z tych gier, gdzie chciałoby się cofnąć w czasie do momentu, kiedy się jeszcze w nią nie zagrało, by doświadczyć tego raz jeszcze.
-
Heh, ciekawi mnie jak odbierzesz Y0. Ja w momencie jej ukończenia wiedziałem już, że przede mną długa droga której nie mogę pominąć. No i teraz, prawie 12 miesięcy później, nadal gram
-
Directors Cut. Tylko dodatkowe scenki, które oryginalnie odpadły na etapie montażu, i jeden nowy tryb, który prawie nikogo nie interesuje. Chyba najgorsza edycja DC o jakiej słyszałem. Taki trochę siłowy manewr, żeby Switch 2 miał coś na premierę
-
Mam, ale te cutscenki są bardzo różnie odbierane. Jedni twierdzą że są miłym dodatkiem niewiele wnoszącym do całości, inni że upraszczają i niekiedy wręcz wprowadzają tani niepotrzebny humor w nieodpowiednich momentach. Poza tym Yakuza to tylko na PC.
-
I fabularnie obie top. Spin-off oparty na postaci detektywa, który rozwiązuje naprawdę mocne sprawy, w mieście które znasz z oryginalnej serii, się po prostu sprawdza. Będąc szczerym, po Lost Judgment bardziej czekam na kolejną grę z tej serii niż kolejne LaD.
-
Jest fanowskie spolszczenie jakby co do Y0, całkiem dobrej jakości.
-
Mi tą serię jeszcze na Labie ostro zasugerował Przemcio (nie pamiętam całego nicka), którego tutaj z nami chyba niestety nie ma, ze względu na moje ostre parcie na dobre historie fabularne. I bardzo mu za to dziękuję, wspaniała seria. Ha, zobacz ile odsłon poleciałem pod rząd Świetny zabieg, którzy docenią fani Yakuz/Like a Dragon. Co ciekawe, ja w to grałem po ukończeniu Yakuz 0-6, ale bez znajomości LaD - błąd, bo postacie z tych gier też tam są (teraz o tym wiem ) Tyle że początkowo możesz czuć się skołowany, bo patrzysz na gościa i wiesz że to TEN GOŚĆ np. z Yakuzy 4, a fabuła mówi co innego
-
Niech leci chronologicznie, to najlepsza rada jaką można dać. Wspaniale się obserwuje, jak się zmienia Kamurocho i świat dookoła nas od 1985r. aż do dzisiejszych czasów. Bardzo dobra gra, z nietypowym i bardzo przyjemnym systemem walki. Ta gra jako jedyna ma dostępne unikalne style, których nie uświadczysz w żadnej innej odsłonie. Do tego gra wplata w fabułę poważne wątki i postacie historyczne z przełomowych momentów historii Japonii. A jak ktoś grał inne gry z serii, będzie dosłownie w niebie, bo powracają w niej dosłownie wszystkie najważniejsze postacie z wszystkich odsłon Yakuz/Like a Dragon ze swoimi aktorami głosowymi, tyle że w kompletnie innych rolach Taniec z kataną i pistoletem do dziś uważam ze chyba najlepsze doświadczenie w tej serii pod kątem walki.
-
System walki ewoluuje z odsłony na odsłonę, a w ostatnich 2 przechodzi z trybu walki w czasie rzeczywistym na tryb turowy. Problemem Yakuzy jest tylko jedno - granie chronologicznie (a to jedyna ścieżka, jaką mogę polecić), to przebijanie się przez gry, powstałe w różnych latach, remake i remastery w dowolonej kolejności, gdzie np. w Yakuzie 0 masz całkiem niezły silnik, Yakuza 1 to stary silnik i to czuć, potem w Yakuzie 2 masz bardzo nowoczesny remake na wysokim poziomie, a potem grając chronologicznie w Yakuzę 3 cofasz się technicznie do epoki PS3. To się prostuje dopiero od Yakuzy 4, i każda kolejna odsłona jest już na wyższym poziomie. W tych lepszych odsłonach bywa fajnie i widowiskowo, w tych gorszych bywa bardzo różnie. Jako pierwsza koniecznie Yakuza 0 - wstęp do wielkiej, wielowątkowej historii, do teraz uważam że fabularnie to najlepsza odsłona w całej serii. Fabuła ryje beret, po prostu. O, tutaj coś co wpisuje się w to co napisałem:
-
Moja recka Yakuzy 0:
-
@Jaycob Wątek fabularny jest nie dość że nudny, to ciągnie się niemiłosiernie, a inne wątki go otaczające są po prostu zlepkiem różnych pomysłów z poprzednich części. Side-questy są jeszcze gorsze - niektóre z nich to kopia 1:1 side-questów ze starszych odsłon - chociażby ten co grałem wczoraj, gdzie ładna pani w potrzebie znaleziona przy klubie zaprasza na drinka, świeci cyckami, upija i z góry wiadomo czym to się skończy. Nowe postacie są bardzo średnie - Tomi jest tak absurdalnie nudnym kolesiem, że przewijam jego dialogi (jedyny jego wątek który w miarę interesuje to ten jego byłej). Chi ma ładnie wyglądać, ale też nic wielkiego nie wnosi do gry. Jestem trochę w szoku, bo jestem już w drugiej połowie gry, a wydarzyło się tutaj bardzo niewiele w kontekście fabuły - Yakuza 0 na etapie już 3-ego chaptera opowiedziała nam o wiele więcej. A jeśli chodzi o chapter 7 - Takich kwiatków jest więcej. Jakiś hiper ultra tajny boss mafii, po jednej walce okazuje się jakimś kmiotem, którym wszyscy pomiatają i którego wszyscy zdradzili bo jakiś koleś golnął przez okno. To nie jest poziom gier z tej serii. Miesiąc z hakiem temu grałem Lost Judgment, tam historia wkręcała totalnie a tutaj jeden wielki ziew. Niestety, grę robił inny koleś, niż wszystkie poprzednie Yakuzy. To widać, słychać... i czuć.
-
https://www.ppe.pl/news/374680/death-stranding-2-z-mizerna-sprzedaza-pierwsze-doniesienia-nie-sa-obiecujace-dla-playstation.html Na drugim miejscu w zestawieniu znalazło się Death Stranding 2, długo oczekiwana kontynuacja gry Hideo Kojimy. Mimo bardzo pozytywnego przyjęcia przez krytyków, gra sprzedała 687 tysięcy egzemplarzy w pierwszym tygodniu, a warto wspomnieć też o tym, że sporo graczy porzuca produkcję już w pierwszych rozdziałach zabawy (pokazują to procent zdobytych trofeów wśród użytkowników PS5). Tytuł wygenerował co prawda najwyższe przychody spośród wszystkich gier premium na PlayStation w czerwcu, ale jego sprzedaż - jak zauważa Alinea - jest poniżej poziomu innych produkcji PlayStation Studios.
-
Caly czas Like A Dragon - Infinite Wealth. Na ten moment chapter 7 - i niestety, poki co ogromne rozczarowanie. @Jaycob Ty akurat doskonale wiesz, jaka estyma darze ta serie. Nawet slabsze odslony, takie jak Yakuza 3 czy 4 jakos przetrawialem, ale IW wyklada sie na podstawie gry z tej serii - na fabule glownej. Zwrot akcji w 7 chapterze to byla taka bzdura, ze krecilem glowa z niedowierzania. Seryjnie, idiotyzm roku. Nie dosc, ze cala fabula w tej grze sie po prostu ciagnie, nie wkreca, momentami wrecz nudzi, to znak rozpoznawczy tej serii - czyli zwroty akcji, tez poszly w kibel. Wczoraj po prostu ja wylaczylem w ktoryms momencie, zastanawialem sie w co ja wogole tutaj gram.
-
Dragon Age: Straż Zasłony (Dragon Age: The Veilguard)
Element Wojny odpowiedział(a) na bleidd temat w Gry komputerowe (PC)
Gratulacje! Szampany proszę przesłać na adres studia, Bioware Edmo... a sorry zapomniałem, studia już nie ma. -
Kto jest twoim ulubionym reżyserem gier?
Element Wojny odpowiedział(a) na Jaycob temat w Gry komputerowe (PC)
Oby, bo na ten moment jest bardzo słabo. Chapter 6 który właśnie robię jest kompletnie o niczym, biegam od miejsca do miejsca i szukam tej matki, mnóstwo słabych dialogów i w zasadzie nic się nie dzieje. -
Kto jest twoim ulubionym reżyserem gier?
Element Wojny odpowiedział(a) na Jaycob temat w Gry komputerowe (PC)
Ja już sobie dałem z nią spokój, wbiłem S rank, zrobiłem jedną wizytę gości, wychodzę łączenie z 800k na koncie za wszystko i więcej nie wracam. Trudno, nie będzie mnie stać na 90% rzeczy w sklepach, ale nie wyobrażam sobie kiblowania na tej wyspie przez kolejne 5-10-15h żeby zarobić kasę na itemki. Poroniony pomysł z brakiem możliwości zdalnego managementu. Cała otoczka wokół tej minigierki jest rozwleczona ponad wszelką miarę - te wszystkie aktywności, cutscenki, potrzeba wejścia do domu żeby zakończyć dzień, prezenty, reklamy, ciągłe kręcenie się po lokacji i nawalnie tych kolesi co niszczą budynki, udawanie się nad podwyspę i usuwanie śmieci - kompletnie brakuje w tym płynności, która powinna cechować minigierkę. Nie będę też ukrywał, że spodziewałem się znacznie lepszej kasy - wizyta S Vipów, kręciłem się wokół nich jak pokręcony, wszyscy happiness na maxa, zarobiłem w przeliczeniu jakieś 150k dolarów. Absurd. Musiałbym to chyba powtórzyć x30 razy (ten sam schemat, aż do usrania), żeby wyciągnąć z tego sensowną kasę. Nie chcę sobie psuć radości z gry, albo wejść w fazę znudzenia, która przełoży się później na warstwę fabularną. No jest to absurdalne, i psuje odbiór jak cholera. Już byłoby lepiej, żeby przy Ichibanie zawsze kręcił się ktoś kto zna oba języki i tłumaczł, zamiast tego że nagle 3/4 ludzi na Hawajach gada po japońsku. Odklejka i tyle. Na ten moment bardzo średnio oceniam tą grę będąc szczerym. Minigierek nawalonych do znudzenia, ilość przypadkowych walk wręcz przytłaczająca, side-questy na raty (do niektórych się powraca nawet na 3-4 fazy żeby ukończyć), cała fabuła mi się przez to rozmywa. System walki to jedyne co w tej odsłonie poszło do przodu, ale większość innych elementów to albo krok wstecz albo skręt w stronę, która nie do końca mi odpowiada. Pod tym nowym reżyserem Yakuza traci sporo z tego, co w niej najbardziej lubiłem. Jestem trochę w szoku, jak bardzo to odeszło tematycznie i gameplayowo od Lost Judgment, który został wydany niecałe 2 lata wcześniej. Mam jednak nadzieję, że to się fabularnie jeszcze ruszy i mnie pozytywnie zaskoczy. -
Kto jest twoim ulubionym reżyserem gier?
Element Wojny odpowiedział(a) na Jaycob temat w Gry komputerowe (PC)
@Jaycob Wyspa zrobiona, 5 gwiazdek. No ale z kasa nie jest tak rozowo, mam na koncie raptem 600k. Nie moge nadal zaprosic VIP'ow, bo trzeba miec status S, a ja mam A. Z tego co ludzie pisza dla statusu S trzeba miec 20k punktow satysfakcji, mam 18k wiec duzo mi nie brakuje. Pomysl byl niezly, ale to wszystko trwa za dlugo, tutaj az sie prosi o opcje skipowania/przyspieszania dni. Wiesz jak wczoraj robilem kase? Mialem gre odpalona w tle, robiac cos innego co jakis czas wracalem do gry - dzien mijal, click, kolejny, click, kolejny, click, zapraszanie nowych gosci- i tak w kolko i na okraglo. Gdzie w tym fun? Dlaczego nie mozna zarzadzac tym zdalnie spoza wyspy, np. z poziomu komorki, ustanawiajac na wyspie jakiegos asystenta/prawa reke ktora bedzie pilnowac spraw, z wymagana obecnoscia jedynie w przypadku zapraszania np. po raz pierwszy nowych gosci/VIP'ow, robiac w tym czasie inne rzeczy w glownej lokacji np. fabule glowna czy questy poboczne? Grind w lochach wydaje sie miec znacznie wiekszy sens - tutaj tylko zarabiasz kase i nic wiecej - a tam zarabisz kase, leci XP, rozwijasz grupe, rozwijasz umiejetnosci, odblokowujesz nowe, dopakowujesz sie na dalsza czesc gry. Nic nigdy nie pobije minigierki Cabaret Club Manager z Yakuzy 0 - tam byl taki fun ze szkoda gadac, az nie chcialo sie wracac do fabuly glownej. No i milo sie patrzylo na te ladne panie A tutaj po prostu przymus zeby moc cos kupic. Nie odniosles wrazenia, ze poza doslownie 2-3 kobietami w grze (w zasadzie tylko te z fabuly glownej), cala reszta jest jakas taka nie-teges? Te z aplikacji randkowej to sie nadaja tylko na operacje plastyczne... W Yakuzach ogolnie zawsze byly ladne panie, czy to w fabule glownej, klubach czy w randkowaniu, ale ta odslona bardzo odstaje w tym temacie, nawet na ulicach ciezko znalezc jakas na ktorej warto zawiesic oko. Czy czasem nie jest to jakies nowe addition od nowego rezysera gry, hmm? -
Kto jest twoim ulubionym reżyserem gier?
Element Wojny odpowiedział(a) na Jaycob temat w Gry komputerowe (PC)
Robie ta mini gre stricte dla kasy - bo nie wiem seryjnie skad mialbym ja wziac, w tej grze za questy zdobywasz jakies drobniaki kiedy wszystko kosztuje grube tysiace. Mam juz 3 level - ale bedac szczerym fun totalnie zerowy, ciagle tylko lowienie ryb, rabanie drzew i budowanie jakichs totalnych pierdol. Wkurza mnie tez ze pozio m satysfakcji praktycznie stoi w miejscu, i nie wiem jak mam go podniesc o kilka tysiecy wyzej. Biorac pod uwage ilosc poswieconego czasu zarobek tez do dupy - mam na koncie raptem 35 tysiecy dolarow. Te przedmioty w sklepach to chyba tylko dla trybu NG+ - przeciez jesli nawet jakims cudem zbiore 1mln dolarow, w co drugim sklepie jest cos fajnego co kosztuje od 200 do 500 tysiecy. Jak mam na to zebrac kase? Nie bede w stanie kupic nawet 10% przedmiotow, ktore chcialbym. No chyba ze jest jakis zwrot fabularny i po pokonaniu jakiegos bossa znajde walizki pelne $$$. -
Squid skończony. Sezon 1 to dla mnie było takie 9/10, Sezon 2 to takie 7,5/10, ale Sezon 3 to już niestety równia pochyła i max. 5/10. Co mi się podobało? Wątek matki i syna (szacun dla starszej Pani, zagrała rewelacyjnie) oraz żołnierki - to była topka, a wątek dziewczyny w ciąży (co by nie było znanej koreańskiej celebrytki) był całkiem niezły. Fajny był też wątek po włączeniu się do gry numeru 1, jego relacja z 456 była nieźle pokazana. Szamanka też była ok, szczególnie jej końcowe sceny mi się podobały. Było kilka też naprawdę mocnych i emocjonalnych momentów, do tego kilka mega dobrych zaskoczeń. Co mi się nie podobało? Długo by wymieniać. Wątek brata policjanta to po raz kolejny festiwal żenady, zwykła strata czasu ekranowego i brak szacunku dla widza. Gry były ogólnie mniej ciekawe niż w S1. Postacie "złych" (przykładowo tego starego siwego dziada) były fatalnie nakreślone, byli źli bo byli i tyle, dużo krzyczeli, jakimś cudem się prześlizgiwali z gry na grę na trupach innych a potem i tak bezsensownie ginęli. Nie ma nawet porównania ze świetnym złolem 101 z S1. Końcowy wynik był znany już na 2 odcinki przed końcem ze względu na wprowadzenie gracza-niespodzianki, Netflix nie mógłby sobie pozwolić na tak ogromną kontrowersję odnośnie tej postaci, rozbijało się tylko o to w jaki sposób to się odbędzie, ogromny zawód. 456 fatalny w tym sezonie, gość prawie cały swój wątek w S3 przewalił na moralne rozterki i haluny związane z poprzednimi wydarzeniami, to jak go przepychali do samego końca było po prostu słabe. Było też kilka ultra słabych momentów które graniczyły z jakąś parodią - typu totalny złol który ginie bo zapomniał że zostawił broń w windzie; policjant dzwoniący do podejrzanego z informacją że ktoś im właśnie przekazał że jest zamieszany w masowe zabójstwa albo jakieś dyskusje o demokracji i głosowania kilku totalnych psychopatów, co powinni zrobić i kogo zabić, kiedy dosłownie za rogiem czeka wolność, życie i 7,6mld jenów nagrody - zakończenie tego konkretnego wątku zasługuje normalnie na Oskara Zawód totalny. Na szczęście to tylko 6 odcinków.
-
Kto jest twoim ulubionym reżyserem gier?
Element Wojny odpowiedział(a) na Jaycob temat w Gry komputerowe (PC)
Spoko, tylko że to powinno być dostępne opcjonalnie, a nie ładowane w fabułę główną. Nie mogłem z tej wyspy sobie po prostu wyjść, nie mogłem tego anulować, nie mogłem przyśpieszyć czasu, musiałem tam tkwić 3 dni i robić jakieś pierdolniki. Już w Lost Judgment nie podobało mi się chowanie warstwy fabularnej za serią minigierek, a tu jest jeszcze gorzej. Z gry na grę to postępuje, bo przecież kolejni w kolejce Piraci to jedna wielka minigra, a warstwa fabularna jest totalnie na drugim planie i jest najsłabsza z wszystkich Yakuz. Naprawdę nie dziwi mnie, że Infinity Wealth sprzedało się 2x gorzej od Like A Dragon, do tego NG+ i różne dodatki za paywallem, to jakiś żart, szczęście że kupiłem wersję Ultimate. Tego motywu kompletnie nie rozumiem. Zrobiłem już sporo questów pobocznych, robię sporo contentu dodatkowego, jestem już w 6 chapterze z 12, a na koncie mam 2 tysiące dolarów, gdzie w sklepach rzeczy kosztują od kilkudziesięciu tysięcy do kilku milionów. Nie mam pojęcia w jaki sposób miałbym te pieniądze zebrać, żeby mnie było na cokolwiek stać. Udaje mi się zebrać drobniaki na jobs, nawet na naukę w szkole nie mam kasy, a żeby coś kupić, jakiś ciuch czy broń? Zapomnij. -
Kto jest twoim ulubionym reżyserem gier?
Element Wojny odpowiedział(a) na Jaycob temat w Gry komputerowe (PC)
No tego nowego rezysera od Like A Dragon, ktory zadebiutowal w Infinity Wealth, juz nie lubie. Gry z tej serii od zawsze cechowala duza ilosc minigierek, ale wrzucanie ich do FABULY GLOWNEJ (jakas debilna wyspa, gdzie musialem zbierac jakies liscie + kamienie i budowac jakies pierdoly) to juz jest jakas przesada. Do tego pacing kompletnie lezy w tej grze, fabula nie jest plynna, jest bardzo duzo przestojow. Nowa lokacja bardzo mi sie spodobala, ale sporo innych rzeczy w tej grze lezy i kwiczy. Niedawno ogralem Lost Judgment pod "starym" rezyserem, tam to wygladalo o wiele lepiej. -
Kto jest twoim ulubionym reżyserem gier?
Element Wojny odpowiedział(a) na Jaycob temat w Gry komputerowe (PC)
No nie wiem, wczoraj ogladalem dwa odcinki Squida (zostal mi tylko final) i plakalem (z totalnego zazenowania poziomem prezentowanej fabuly) Mainstream mnie juz meczy. Mainstream sam sie juz zmeczyl soba. Teraz Casey dostaje glosy w ankietach, a w latach 2011-2013 tego czlowieka mieszanego z blotem i grzebanego zywcem. Jak widac uplyw czasu zmienia perspektywe. Plebsu nie bede komentowal. -
Kto jest twoim ulubionym reżyserem gier?
Element Wojny odpowiedział(a) na Jaycob temat w Gry komputerowe (PC)
Mnie wyniki ankiety totalnie bawią póki co, pokazują pewien poziom tego forum -
Jeszcze tylko finałowy odcinek Squida i koniec. Panie, co za kretyn pisał scenariusz tego sezonu. Jeden idiotyzm pogania kolejny, bzdura bzdurę, a cudowne zrządzenia losu na poziomie troll master level. Gdyby to było od jakiegoś Kojimy, to może jeszcze bym zrozumiał że to jakaś wyższa szkoła jazdy... Ten serial powinien skończyć się na pierwszym sezonie.
-
Historia z gatunku what-if: Back To The Future - Eric Stoltz Cut
Element Wojny odpowiedział(a) na Element Wojny temat w Filmy i muzyka
Też bym zobaczył, ale wątpię czy kiedyś doczekamy się wydania na miarę Justice League: Eric Snyder Cut. Bob Gale nie wykluczył czegoś w przyszłości, ale zapewne chodziło mu o inne materiały z czasów kręcenia oryginału, w ramach dodatków do jakiejś tam kolejnej edycji. Po pierwsze: tamta wersja ledwo weszła na taśmę montażową i nigdy nie przeszła przez post-produkcję. Więc ktoś musiałby wyłożyć SPORO kasy, żeby nagrania odrestaurować (taśmy sprzed 40 lat), zmontować, dodać efekty specjalnie, cały proces post-produkcji. Grube miliony. I dla kogo mieliby to robić? Dla kilku-kilkudziesięciu tysięcy zainteresowanych? Dla 99,999% świata istnieje tylko Michael J Fox w tej roli, i to się nigdy nie zmieni. Po drugie: Eric Stoltz. Wiem, że Eric dostał pełne wynagrodzenie za swoje dni zdjęciowe, i że wytwórnia ma prawo do wydania w ramach cut-scenes różnych fragmentów, w których występuje. Ale wydanie całego filmu, w ramach jakiejś nawet ograniczonej dystrybucji? Czy w ogóle mieliby prawo coś takiego zrobić? Poza tym, czy Eric chciałby tego po ponad 40 latach? Długo mu zajęło poradzenie sobie z tym (co sam mówił w wywiadzie z lat 90-tych), i wątpię, czy chciałby do tego wracać. Co mu teraz dałyby ewentualne przychylne opinie, pozytywne recenzje, nawet dobry czy bardzo dobry odbiór filmu? Było, minęło, czasu nie cofnie, może jeszcze bardziej boleć poczucie straconej szansy na zrobienie wielkiej kariery. A co do Michaela - on naprawdę wypruwał sobie wtedy flaki. Dzień na planie serialu, noc na planie filmu, prawie bez snu, jedzenie na szybko, tylko prysznic pomiędzy sesjami. I tak całe tygodnie. To mogło mieć ogromny wpływ na jego zdrowie.
