Skocz do zawartości

Karister

Użytkownik
  • Postów

    439
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Karister

  1. Karister

    Zestaw stereo

    Bo jest mało konsumenckiego sprzętu, co tak gra. W niskim budżecie praktycznie nie ma, bo tanie sprzęty mają podkoloryzowane i efekciarskie brzmienie, żeby nadrobić "kartonowy" bas. A na koniec dochodzi akustyka własnego pokoju i okazuje się, że wszystko i tak gra zupełnie inaczej. Statystycznie lubi. Wielokrotnie przebadane. Z tego właśnie powstała krzywa (a raczej krzywe) Harmana. Co z tego? Dokładnie to, co opisane powyżej. Mieszasz pojęcia. Krzywa FR to jest jedno, a harmoniczne to drugie. Definiują barwę brzmienia, a nie balans tonalny. Parzyste harmoniczne są generowane przez instrumenty i stąd przychylne spojrzenie na "ciepłe" brzmienie wzmacniaczy lampowych. Oczywiście finalnie jedno i drugie wpływa na odbiór brzmienia. Tak i jak i trzecie - czas pogłosu, którego softem czy konstrukcją głośnika nie skorygujesz. THD absolutnie nie mówi o ciepłym albo zimnym brzmieniu. No i nic. Nie ma sprzętu, na którym każda muzyka zagra tak, jak się wymarzyło. Ludzie często mają z tego dwie czy trzy pary słuchawek. Ale dokładnie to już tłumaczyłem. Wiadomo, że ucho się przyzwyczaja, a preferencje wyrabiają z czasem. Są jednak obiektywne elementy brzmienia, które da się łatwo ocenić. Przykładowo wykastrowane górne pasmo albo nieradzenie sobie z reprodukcją niskich tonów. Poza tym pomimo tego przyzwyczajenia, trafiam na konstrukcje, które też mi się podobają, pomimo innego stylu grania. Dlaczego? Bo robią pewne rzeczy dobrze. W przypadku monitorów coś tam powybierasz. Dla większych podłogówek 10k to jest dzisiaj nic. Posłuchaj sobie wspomnianych Focali Vestia. Tego nie da się obronić niezależnie od preferencji. Równie dobrze można sobie wstawić jakiś Logitechy. Za 100k masz już początek hi-endu. Chcesz posłuchać średniej półki - daj szansę wspomnianym już przeze mnie Spendorom D7.2 albo Sonus Faber Sonetto G2.
  2. Karister

    Zestaw stereo

    Nie ma czegoś takiego. Statystycznie większości ludzi podoba się brzmienie krzywej Harmana, czyli ciepłe kluchy, a nie neutralność.
  3. Karister

    Zestaw stereo

    @ghostdog, ode mnie ta sama uwaga, co wyżej. Co to znaczy, "lepsze brzmienie"? To jest kwestia subiektywna. Zapewne jesteś przyzwyczajony do brzmienia Dali i inny styl grania możesz z automatu uznać za groszy, bo mniej basu, więcej wysokich, inna barwa instrumentów i wokali czy cokolwiek innego. Nagle będzie tego brakować. Posłuchałbyś tak z tydzień i nagle z kolei by brakowało w starych Dali. W każdym dużym mieście jest z tuzin salonów audio, więc czemu samemu nie posłuchać? Do tego dochodzi kwestia akustyki, więc każde kolumny i tak zagrają inaczej u Ciebie i inaczej w salonie. Odsłuch powie sporo o ich charakterze, ale bez wypożyczenia konkretnego modelu wszystkiego się nie dowiesz. Jeśli nie masz jakiejś wielkiej manii na punkcie odsłuchów, być może nie będzie to dla Ciebie problemem. Jeśli miałbym w coś celować w ciemno, to Sonus Faber. Słuchałem kilku linii ich produktów i nigdy nie było źle. Być może ich najniższy model też trzyma fason. Ja wciąż mam dwudziestoletnie JBLe Studio L880 za 3k a hakiem za parę wówczas i uważam, że są wyjątkowo udaną konstrukcją. Miewałem Focale Aria, Audiovectory R i zawsze wracałem do tych staroci. Z czystej ciekawości odsłuchiwałem też Focale Vestia i to już w ogóle była tragedia, nie dźwięk. To wszystko to są znacznie droższe konstrukcje niż 3 czy 6k. Dla mnie pierwsze, co mogło się równać ze starym dobrym audio, to Spendory D7.2. Nie patrz, czy coś kosztuje 3, czy 10k, bo to i tak będzie entry level dzisiaj. Weź te, co grają dla Ciebie najlepiej i mieszczą się w budżecie. Ja bym natomiast zaproponował jeszcze pójście w innym kierunku. Parametryczny equalizer (PEQ) potrafi zdziałać cuda i wniesie do odsłuchu o wiele więcej, niż losowa zmiana sprzętu. Do tego ów zmianę masz pod kontrolą i zawsze można coś pozmieniać, gdy najdzie kaprys bez kolejnych wydatków. Na Windowsa jest darmowy APO EQ z trybem PEQ. Interfejs jest siermiężny, ale załapiesz, co i jak można pokombinować z dźwiękiem. Jeśli podejdzie, to można rozważyć zakup czegoś sensownego z PEQ na pokładzie. Z softu jest Roon integrujący się z Tidalem. Sprzętowy PEQ znajdziesz w kilku DACach od Toppinga, RME czy Luxsina.
  4. Wyjątek potwierdza regułę. Trzeba patrzeć, co się bierze. Zawsze można też zatrudnić nadzór budowlany. Wiem po sobie, że da się mieć zrobione dobrze metodą zleceniową.
  5. Zawsze można zlecić komuś sensownemu. Ja nie brałem czerwonych na mordzie kolesi, co nie potrafią złożyć zdania po polsku, tylko firmy ze średnią 4.5+ gwiazdki z kilku tuzinów opinii w Google i zrobili znaczną większość bardzo dobrze. Branie najtańszych partaczy w końcowym rozrachunku wcale nie jest tanie, bo potem masz właśnie milion poprawek i albo płacisz komuś jeszcze raz za to samo albo płacisz swoim czasem.
  6. W Polsce jest tylko jedna znana z tego firma IMO - Securitum Sajdaka.
  7. Chyba coś poszło nie tak z tym pytaniem. Domyślnie repozytoria na GitHub są publiczne, więc i tak każdy może skorzystać. Możesz oczywiście dodać licencję wyrażającą zgodę lub nie na korzystanie i modyfikowanie komercyjne bądź niekomercyjnie, ale co to zmieni? Będziesz szedł do sądu, jak jakiś Chińczyk sobie sklonuje Twoje repo do swojego projektu? A jak się o tym dowiesz, jak on zrobi repozytorium prywatne? A tym bardziej on-prem? Jako sztuka dla sztuki możesz dać licencję, która wprost powie, że wyrażasz zgodę na korzystanie w sposób nieograniczony z Twojej pracy (np licencje MIT, Apache czy BSD). Licencja PD pozwala na korzystanie bez modyfikacji. Ułatwisz życie tym, co robią poprawnie i pytają o możliwość skorzystania. Dostaną odpowiedź z góry. Jeśli jest to coś poważniejszego, do czego chcesz ograniczyć dostęp, to GitHub nie jest miejscem na to. Od biedy wspomniane już prywatne repozytorium, ale właściwym wyborem wówczas jest on-prem. Informacje o RODO są przeznaczone dla użytkowników końcowych i mają się znaleźć w odpowiednim dziale na stronie, a nie w GitHub Pages. Nikt tego tam nie będzie szukał. Jekylla omijaj szerokim łukiem. Szajs. To Ty wiesz, jak korzystasz z Google Analytics, nie my. Zapewne właśnie w celu przetwarzania danych, bo taki jest tego cel. Sam adres IP to jest już PII. Prowadzenie strony nie ma niczego wspólnego z prowadzeniem działalności. Ta jest potrzebna do zarobkowania w sposób ciągły i zorganizowany od kwoty 75% minimalnego wynagrodzenia. Albo jakoś tak. To jest pytanie do prawnika, a nie informatyka.
  8. Szkoda prądu.
  9. Dzisiaj mgr inż. w zasadzie nic już nie znaczy. Wyższe szkoły gotowania na gazie pozwalają zrobić pięć tytułów zdalnie w ciągu roku, bo się zapłaci. Bulenie za kolejny stopień nie doda mu prestiżu. Tytuł doktora nauk jest dla osób, które wiedzą, czego chcą, mają na siebie pomysł i konsekwentnie oraz skutecznie realizują swój plan. Do tego wypadałoby się daną dziedziną interesować, żeby w takim stopniu ją zgłębiać, a nie przeczytać kilka książek. Zacznij myśleć od takich pytań, jak "po co?" i "dlaczego?", a nie samo "co?". Wówczas czytanie książek wyniknie z naturalnej potrzeby, a nie będzie sztuką dla sztuki. Tak samo publikacje powinny powstać z pasji w ramach prowadzonych badań, a nie dla samej idei ich pisania. Przy okazji nie będzie też przeplatania trzech niepowiązanych ze sobą tematów. To tak jak bym teraz wypalił z pytaniem, czy kupić kurs IT. czy z języka obcego za kilka koła i czy ma to sens, bo online są łatwo dostępne. Na moje oko minęło już z pół dekady, jak pytasz o takie rzeczy randomowych ludzi na forach komputerowych. Dość czasu, żeby stać się ogarniętym człowiekiem w jakiejś dyscyplinie. Trzeba po prostu się wziąć do roboty. Samo się nie zrobi. IMHO dzisiaj o wiele lepiej po prostu się na czymś jest znać i umieć to robić w praktyce, niż walczyć o kolejne tytuły. No chyba że kogoś faktycznie kręci kariera naukowa w jakimś temacie. Tyle że gdyby tak było, to nie byłoby tego tematu.
  10. Zadzwoniłem do DHL. Powiedzieli mi żebym załączył dowód zakupu i o taką kwotę wnioskową.
  11. Znajdę i taki, gdzie jest za 5500. Mam też FV z zakupu za 990 Euro.
  12. Hej, mój wzmacniacz słuchawkowy miał usterkę i wysłałem go na diagnostykę do serwisu DHLem. Paczka zaginęła. Dzisiaj mi dział interwencji odpisał, że paczki nie odnaleźli, jest im przykro i zapewniają najwyższą jakość usług. XD Dali linka do strony, gdzie mam zgłosić żądanie finansowe. Nowy sprzęt kupiłem pięć lat temu za 4500, dzisiaj nówka kosztuje jakieś 3600, bo akurat są promocje, normalnie wciąż 4500. Ile jest warta używka z usterką - kij wie. Ja już mam nowy wzmacniacz, ale trzeba coś odzyskać. Jaką kwotę roszczenia powinienem wpisać? Podczas kupowania etykiety podałem wartość przesyłki 5000. Czy o taką kwotę wnioskować? Ktoś miał podobną sytuację albo nasi forumowi prawnicy wiedzą?
  13. Sprawdź w słowniku. Poprawne formy to wielką, dużą, od dużej i od wielkiej. Niepoprawne to z wielkiej i z dużej.
  14. Piszemy dużą literą lub od dużej litery.
  15. Alarm się montuje jako odstraszacz na meneli i średniej klasy rabusiów, którzy więcej by mogli zniszczyć niż ukraść. Jak ktoś chce się włamać, to zna na to sposoby. Powiedział to sam sprzedawca alarmu. Ta, na pewno po rozmowie ze znajomymi od razu ktoś przyjdzie. Każdy z mojego otocznia wie, ile mam u siebie sprzętu i co z tego? Kumpel z pracy nie przyjedzie się włamywać, a z randomami o tym nie gadam.
  16. Nie. To są pary czujek przyklejanych do ramy i ościeżnicy okna.
  17. Czyli zimna woda i tak musi wylecieć. IMO kicha. Chyba więcej da podtrzymanie ciepłego obiegu. To i to. Czujki ruchu plus kontaktrony z detektorami wstrząsu na osobnych obwodach. Do tego będą kamery z wykrywaniem człowieka w wyznaczonych strefach spięte z alarmem. Na deser czujnik gazu usypiającego w instalacji rekuperacji.
  18. Początek z deszczownicy nie leci wtedy zimny?
  19. Nie neguję, że wylewki z termostatem są dobre, ale nie są niezbędne, jak się ma dobrą hydraulikę. U mnie nie ma żadnych wahań ciśnienia / temperatury na normalnych mieszaczach, jak ktoś odkręca wodę w kolejnym pomieszczeniu.
  20. Tyle że teraz ma lekkie słuchawki o delikatnej konstrukcji, a HyperXy Cloud to nagłowne imadło. Przynajmniej te pierwsze, może Alphy coś w tej kwestii poprawiły, nie wiem. Do tego nadmiar basu (bass to ryba) pozycjonowaniu w grach FPS nie służy.
  21. Ja bym organoleptycznie przetestował. Przesiadka z AKG na HyperXy to może być przesiadka ze skrajności w skrajność.
  22. Dawno temu basem zamęczyły mnie LCD2C od Audeze. Tyle że to raczej jest niski subbas, a nie dudnienie w okolicy 100-200Hz. Podbite wyższe regiony miała pierwsza wersja HyperX Cloud. Nigdy nie miałem, ale Ultrasone Pro 900 od dawna uchodzą za raj dla bassheadów. Dalej do głowy przychodzą mi różne modele od Fostexa. Focale Clear MG też prezentują basowe brzmienie, ale raczej bez rekordów. IMHO łatwiej wyjdzie wybrać słuchawki, które mogą mocno zagrać i wymusić to przy pomocy PEQ, nawet jeśli nie są tak oryginalnie strojone. Obcięcie wysokich tonów również czyni słuchawki bardziej basowymi. Wiele modeli z serii LCD od wspomnianego już Audeze jest w stanie przyjąć 5W mocy na kanał wedle producenta, co powinno pozwolić na naprawdę wiele przy ich czułości. W temacie najniższych rejestrów z Meze Empyrean II i Elite też można wiele wycisnąć w skórzanych padach po korekcji. Czego byś nie wybrał, tak czy siak, basu z subwoofera SVS czy Velodyne i tak przypominać to nie będzie. IMO poszukiwanie ekstremalnego basu w słuchawkach oznacza, że brzmią one po prostu źle i próbuje się to zrekompensować efekciarstwem.
  23. Dla mnie wiele rzeczy podczas budowy było absurdalnych, ale nikt nikomu nie broni się przebranżowić. Zwróć uwagę, że projekt wnętrz to jest w pewnym sensie usługa luksusowa, bez której da się żyć, a takie rzeczy często są skierowane do osób nieco zamożniejszych i swoje kosztują. Tak jest ze wszystkim. Samochody premium, designerskie lampy, firmowe ciuchy. Te rzeczy nie kosztują dużo, bo są tyle warte, tylko dlatego, że komuś na nich bardzo zależy i ma na to budżet. Ja z tego samego powodu nie obsługuję małych firm. Duże dadzą dwa albo trzy razy więcej. Naprawdę nie jest cieżko zrobić lepiej niż kiepski projektant. Dlatego właśnie, jak już było powiedziane, trzeba znaleźć tego odpowiedniego. Jak już tu pisałem, znam wiele osób niezadowolonych ze swojego wyboru projektanta wnętrz. Jego praca nie oznacza, że z automatu wnętrze będzie zajebiste. Ale jak weźmiesz zajebistego projektanta i zaczniecie nadawać na tych samych falach, to efekt potrafi zwalić z nóg. Oczywiście. Jeśli coś się lubi robić i wykończenie chaty traktuje jako własne hobby, to nie ma w tym niczego złego. Wręcz przeciwnie. U mnie w pracy - z racji branży IT - mnóstwo osób samemu sobie porobiła smart home. Mnie nie jara babranie się z kabelkami, więc zlecam zrobienie szafki rack, ale sieć i NAS sobie chętnie skonfiguruję pod kątem softu, bo to lubię.
  24. Różnie biorą. Moja wzięła 185 brutto za m2 w tym roku. Kolegi projektantka podobnie. I to też jest jedna z głównych zalet korzystania z projektantki. Nie musisz się naparzać, która podłoga, jaka kanapa, co na ścianie, gdzie fotel. W projekcie jest dobrze i tyle. Pierdylion zaoszczędzonych godzin. Teraz tylko wykręcić w nich lepszą stawkę niż ta projektantki i voila - nie jest drogo, a wręcz się opłaca skorzystać z jej usług. Mnie to zawsze rozwala, jak ludzie jęczą, że drogo, bo xy tysięcy za usługę, podczas gdy najcenniejszy zasób, który wydają, to własny czas.
  25. Dlaczego? Każdy chce zarobić. Ja nie widzę niczego śmiesznego w sensownym zarobku za dobrą robotę. Projekt domu też miałem indywidualny i praca architekta budowlanego, a architekta wnętrz to dwie różne bajki. U tego pierwszego papierologii milion razy więcej, masa formalności w urzędach, a cena niższa. Liczy się czas. Czasem duża wizualnie robota i tona wygenerowanej z szablonu dokumentacji to pięć minut, a czasem dzierganie detali bierze cały dzień. Jak machnął to w godzinkę, to i tak mu się zgadza, a jeśli fachowiec bierze 400PLN za dzień swojej roboty, to chyba coś poszło bardzo mocno nie tak. A może miłosierny Samarytanin, nie wiem. Sorry, ale z takim lekceważącym podejściem do pracy innych, to można się obrazić na cały świat i zamknąć w norze, bo wszystko drogo. Popatrz na to z drugiej strony - pindzia z tabletem widzi, że cebularz chce mieć premium obsługę za jałmużnę. No sorry, ale nie. W tej cenie jest nie tylko projekt, ale też potem czas na odpowiadanie na tuziny pytań klienta, doradzanie i ogarnianie ewentualnych zmian przez cały czas trwania wykończenia. Wiele też zależy od regionu. W dużym mieście nikt sensowny nawet tyłka nie ruszy za cztery setki. Ja, jak każdy, też mam jakąś swoją minimalną akceptowalną stawkę i jak ktoś nie chce, to po prostu się nie dogadamy. To nie oznacza, że koleś nie znajdzie kogoś tańszego i równie dobrego. Trzeba się umieć odnaleźć na rynku. Nie widzę powodu, aby używać inwektyw z powodu tego, że ktoś jest ogarnięty, ma już rozbudowane portfolio i umie dobrze sprzedać swoją pracę. Jak komuś uda się znaleźć taniej i tak samo dobrze, to tylko pogratulować. Niemniej jest jednak pewna zależność między jakością i ceną. Ciężko jest mieć super za półdarmo. Jak ktoś chce tanio i dobrze, celowałbym w studentów, co dopiero zaczynają swoją działalność. Oni też potrafią zrobić dobrze, a muszą konkurować ceną. Jednak przez ten brak doświadczenia i portfolio nie wiesz, czy faktycznie zrobią dobrze i czy czegoś nie spartaczą. Być może nie na wszystko też wpadną. Jak bierzesz kogoś już z bogatym doświadczeniem, to właśnie za nie płacisz. Płacisz za to, że jest mniejsza szansa, że coś pójdzie nie tak, a nawet jeśli, to efektywniej zareaguje na te trudności. Każdy ocenia indywidualnie. Ja nie chciałem ryzykować i postawiłem na pewniaka. Jak ktoś nie ma tuzinów opinii i średniej w okolicach 5.0, to odpada i tyle. A jak ma, to nie zrobi tanio. Mi wystarczy, że się kopałem przez trzy lata z debilną ekipą budowlaną. Nigdy więcej. Naprawdę doceniam teraz to, jak bezproblemowo i przyjemnie idzie wykończenie. Nie oddałbym tego nawet za połowę taniej. Powiem Ci tak: nie widzę sensu ani wartości w prężeniu internetowych muskułów, ale śmiem zaryzykować stwierdzenie, że skoro "nie wiesz" oraz "nie chciało Ci się myśleć nad paletami barw", to jednak Twoje wykończenie, a wykończenie przez kogoś, kto się na tym naprawdę zna, bardzo mocno się różnią. Ja wolałem, żeby ktoś jednak pomyślał nad sensownym wykończeniem mojej chaty. Bezsensowne docinki oparte o wyimaginowane założenia, że komuś trzeba tłumaczyć, że kolor wygląda na ekranie inaczej, niż na żywo sobie odpuść. Przeczytaj jeszcze raz tamten fragment ze zrozumieniem, zamiast ślepo atakować, to zauważysz, że to nie o monitor tam chodziło. Z jakiego powodu prezentujesz tak bardzo ignorancką i arogancką postawę? Zazdrościsz albo masz jakiś problem, że ktoś sobie bierze projektanta, bo może? Nie chcesz, to nie bierz i nie myśl nad eleganckim oraz kompleksowym wnętrzem. Mnie to nie przeszkadza, bo to nie ja tam będę mieszkał. Ja nie żałuję swojej decyzji, bo to są grosze przy całej budowie i gdybym miał znowu wykańczać, za taki efekt nawet bym się nie zastanawiał, czy warto. A skąd wiesz, jak wygląda taka współpraca w praktyce, skoro korzystanie z takich usług kwitujesz "sorry, ale nie"? Zgadujesz? Dostajesz namiar, gdzie można coś dostać i sam decydujesz, czy kupisz tam, czy gdzie indziej. 95% rzeczy jest dostępnych w wielu miejscach. Jedynie jakieś działa sztuki i rzeczy z indywidualnego projektu są ciężko dostępne. Raz bywało taniej, raz drożej w miejscach proponowanych przez projektantkę. Czasem świadomie brałem droższy sklep, ale z dobrymi opiniami w przypadku ważnych rzeczy. Czasem dopłacałem za wygodę, że ktoś mi zrobi całe zestawienie wszystkich gratów do łazienek i zwiezie to raz a dobrze. Ja sobie nie wyobrażam latania na budowę po każdą duperelę. Zapłaciłem ekipie za ludzi do odbiorów i święty spokój, a to sobie bardzo cenię. Czasem zaś bywało tak, że brałem najtańszą opcję, bo kompletnie nie widziałem zysku z dopłaty. Nie ma uniwersalnych reguł, trzeba być elastycznym i analizować każdy przypadek pod kątem własnych preferencji. +1, że to pytanie nie ma sensu. Porównywanie kosztów budowy czy wykończenia domu jest z czapy. Można zbudować dom 200m2 za milion z hakiem, a można za kilkanaście. Materiały potrafią się różnić kilkudziesięciokrotnie w cenie. Szybkie przykłady, które dawałem jeszcze na PCLabie, to jedno okno kolegi za 150k, mój pokój odsłuchowy za dwa razy tyle, winda za 100k i robi się pół miliona tak o, od ręki. Zależy, co się chce mieć, na jakie kompromisy jest się w stanie pójść, a przede wszystkim, jaki się ma budżet. Zgadzam się też, że łatwo jest zrobić piękny dom za miliony. Sztuką jest zrobić coś fajnie i tanio. Jest jednak gdzieś granica, bo z gówna bicza się nie ukręci. W moim przypadku budżet na wykończenie został mocno naciągnięty, bo jak zobaczyłem różne rzeczy, to żal jednak było zrezygnować
×
×
  • Dodaj nową pozycję...