Karister
Użytkownik-
Postów
663 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Karister
-
Zakup mieszkania od dewelopera
Karister odpowiedział(a) na Isharoth temat w Dyskusje na tematy różne
Ja zazwyczaj renegocuję stałe w banku, gdy sytuacja na rynku się poprawia. Gdy widzę, że inne banki mają 1 p.p. mniej, to dzwonię i mówię, że poproszę o aneks albo zrobię refinans do innego banku. Wtedy dostaję kontrofertę obniżenia oprocentowania o jakieś 0.7 p.p i podpisuję. W aplikacji mobilnej PKO BP wystarczy kliknąć generowanie zestawu dokumentów kredytowych i pop-up z nową ofertą wyskakuje sam. Nie trzeba nawet nigdzie dzwonić. Przy okazji resetuje się okres stałego oprocentowania na pięć lat. Jak jest zadyma i oprocentowanie idzie w górę, to nie proszę o aneks. -
Kupiłem grę w preorderze w Media Expert. Dzisiaj otworzyłem pudełko i podczas wpisywania klucza na Steam wyskakuje pieprzenie, że nie można aktywować gry, bo to jest kod do DLC i trzeba najpierw mieć podstawkę gry. Any ideas? Nieważne. Problem między kresłem a monitorem.
-
Akurat to, o czym się nie gada, to to, ile masz W we zmaku. Ja się trzymam liczb i faktów, o których jest tu właśnie mowa, a nie gdybam, więc nie obarcaj - proszę - kota ogonem. Serio, nie ma sensu rzucać kulą w płot na oślep. Tyle ode mnie, bo na więcej szkoda prądu.
-
Akurat na stronie Dali jest podane, jak kawa na ławę, więc gdybanie "jeśli przy 4 ohm mierzone , to dali 80 efektywność przy 8ohm" jest bezcelowe. A bardziej wprost - jest po prostu niepoprawne. Wyraźnie jest napisane 83dB z 2.83V podanych na nominalną impedancję 4Ohm. Czyli, tak, jest mierzone dla 4Ohm i nie, nie jest 80dB. Ów kolumny mają niską impedancję, więc lepiej marketingowo jest podać dla 2.83V, bo wychodzi wyższa liczba niż dla 1W. Gdyby miały 8Ohm, to miałyby też inną konstrukcję, a tym samym inną skuteczność, więc całe to gdybanie nie ma sensu. Właśnie dlatego wolę mieć podane to dla 1W plus impedancję. Wtedy ludzie nie mieszają ze sobą tematów. Najwyraźniej pomiar dla 2.83V sprawia problemy. To się podaje dla impedancji nominalnej kolumn, a ta jest tu znana. Dali to nie jest chiński no-name producent, więc podaje komplet informacji. Problem, o którym pisałem, pojawia się, gdy masz podane x dB z 2.83V dla sprzętu grającego, a nie ma w ogóle nic o impedancji. Wtedy w sumie guzik wiesz, jak to się zgra z wzmacniaczem, którego zazwyczaj znasz moc dla danej impedancji olumn, a nie ile ma VRMS. Odwrotny problem bywa w torach słuchawkowych, gdzie producenci DAPów lubią podać ich moc wyjściową, ale bez impedancji obciążenia. Wtedy się radośnie szuka właśnie ich VRMS na wyjściu. Rak i tyle. A w 99% przypadków problemu tak naprawdę nie ma, bo tak, jak już pisałem, większość sprzętu i tak zagra wystarczająco głośno. Trzeba naprawdę radośnie dobrać komponenty, aby wzmacniacz dał sobie rady. Ewentualnie być głuchym i oczekiwać odsłuchu 120dB+.
-
Ja przywykłem do czułości podawanej z 2.83V i skutetczności/efektywności z 1W, ale to nie jest nigdzie ustandaryzowane, więc najlepiej pisać całą jednostkę i tyle. Klipsch robi właśnie bardzo efektywne głośniki. Takie R-600F mają 96dB metr od kolumny z wata. To jest dużo. Po co? Mowa nie jest o czułości wzmacniacza, tylko głośników. Skoro nie znasz pojęcia ów czułości, to właśnie miałeś okazję poznać.
-
@Mar, nie chodzi o wzmacniacz, tylko o kolumny. Abstrahując od nazewnictwa, raz jest podawane dB/W/m, a raz dB/2.83V/m. Dla mnie wygodniejsze jest to pierwsze plus impedancja. Drugie też jest ok dla kolumn 8Ohm. W przypadku innych impedancji zaczyna się zabawa, co tak naprawdę podał producent. Przeliczył, czy zostawł to dla czytającego? Poza tym ów impedancja podawana jest dla tonu prostego 1 kHz, a ta zazwyczaj nie jest stała dla całego pasma. Największy rak to jest db/V/m. Ja to traktuję tylko jako wartość poglądową. Zdarzało mi się, że miałem słuchawki, które teoretycznie miały być łatwe w napędzeniu, a gałka głośności musiała dotrzeć podejrzanie daleko. W praktyce i tak ciężko o sprzęt, który nie zagra na tyle głośno, żeby uszy miały dość. Większym problemem każdego sprzętu audio jest nieliniowa charakterystyka przy zmianach głośności, a tego nie ma w żadnych pomiarach.
-
Najpewniej nie, bo 8dB to duża różnica. Pewnie w jednych była podana czułość, a w drugich efektywność. Choć te nazwy i tak są ze sobą często mieszane, więc najlepiej patrzeć na jednostkę.
-
Zakup mieszkania od dewelopera
Karister odpowiedział(a) na Isharoth temat w Dyskusje na tematy różne
Wiesz, że w praktyce wyskakuje milion rzeczy i rzadko się mieści w zakładanym budżecie? Bez buforu 15% to się można mocno przejechać. -
Zakup mieszkania od dewelopera
Karister odpowiedział(a) na Isharoth temat w Dyskusje na tematy różne
Akurat wypoczynek to są drogie meble. Narożnik 2+3 Bizzarto albo Polipol z jednym modułem elektrycznie rozkładanym to jest 30-40k. Ikea Ektorp ma jedno zero mniej w cenie. Czy warto dopłacać? Każdy musi ocenić sam, ale mam jeden i drugi, i to jest przepaść, jeśli chodzi o jakość. Tak jakby porównywać prom kosmiczny do śmietnika. Biurko też można mieć za kilka stów, a można za kilka koła z elektryczną regulacją. IMO fajne bajery, ale kasa spieprza w taki sposób bardzo szybko. Ja wolę raz, a dobrze. -
Miałem takie okulary od optyka i oddałem po tygodniu. Dla mnie wszystko widziane na żółto było nie do przyjęcia. Sorry, ale efekt, jakby cały świat był zaszczany niczym śnieg pod latarnią zimą. Lepiej sobie ustawić filtr programowy na zadane godziny (kiedyś popularny był f.lux) i mieć obsikany jedynie monitor wieczorem, a nie całą wizję 24/7. IMO marketing kierowany do ludzi siedzących przed ekranami. Głównym źródłem światła niebieskiego jest Słońce, a jakoś nikt budowlańcom takich okularów nie wciska.
-
Nie wyciągam tutaj żadnych wniosków, tylko trzymam się twardych faktów, a te są bezlitosne dla 99% ludzi w audio. Ty zaś w mojej ocenie nadinterpretujesz i niepotrzebnie odbierasz coś jako atak. Tak jak pisałem, te 70, czy 90dB to są techniczne możliwości nośnika i żaden utwór nie ma takiej dynamiki, żeby po tym oceniać jego brzmienie. Nie wiem, czemu to trafia u Ciebie razem w jednym zdaniu. To są różne tematy. Dynamic range albumu Death Magnetic od Metallica, który był jechany za realizację niczym bury pies, ma DR 2. Inny ich album, Black, chwalony za dobrą realizację, ma DR 6. To jest taki typowy wynik dla mainstreamowej muzyki. Ani dobry, ani zły. Albumy z muzyką instrumentalną nieraz mają DR na poziomie 15 i więcej. Czy to jest jednoznaczne z ich dobrą realizacją? Absolutnie nie. To w dużej mierze wynika z samego gatunku. A może wręcz jakiś artysta założył, że chce nagrać bardzo głośny album i wówczas taki DR jest zgodny z założeniami projektu. Różnica jest taka, że tutaj nie będzie clippingu, a w wyniku remasteringu oryginalnego materiału pod kątem loudness będzie. Dlatego właśnie warto brnąć w temat głębiej, żeby ludzie go rozumieli. Wyjęta z kontekstu liczba nic nie znaczy. Spłaszczenie tematu do jednego zdania jest dla mnie śmieszne. Raczej realistyczny. Lata doświadczenia mi pokazały, ile ludzi robi błędy w audio. Taki już pech audyfili, że ucho to bardzo niedoskonały organ, a mało komu chce się temat zgłębić, o elektronice nie wspominając. Dlatego łatwo o błędne stwierdzenia. Statystyka jest tu nieubłagana. Dobrym przykładem takiego audio-voodo są spiny o to, który serwis streamingowy gra najlepiej. Przecież ten ma kompresję stratną, a tamten bezstratną. A jeszcze inne ma MQA, które nie może brzmieć źle. Oh shiet... to jest kompresja stratna? Rly? Nieważne, brzmi najlepiej, bo jest gęsty plik! Szkoda, że tak mało ludzi pomyśli o tym, że po prostu dwa różne serwisy streamingowe mogą mieć dostęp do różnych masteringów. Na koniec dokładają się do tego wszystkiego sami producenci kabli premium zalecają ich wygrzanie, a kolumny hi-end wciąż mają podwójne porty głośnikowe. No chyba nie po nic? Koniecznie trzeba tutaj druta do bo-wire. Poszło kolejne 10k na kable, to musi być lepiej. Owszem, ci wszyscy ludzie słyszą wiele różnych rzeczy. W swojej głowie, a ta im płata figla. Czy to znaczy, że ich jednak nie słyszą? To już było poruszane tutaj (i nie tylko) wiele razy. W przypadku dobrze zrealizowanego nagrania - oba te nośniki mogą zabrzmieć tak samo dobrze, co też już opisałem. Tak samo dobrze oznacza nie do odróżnienia w ślepym teście, o ile ten jest dobrze przeprowadzony. Przy czym ten pierwszy zagra tak samo dobrze po latach, a drugi niekoniecznie z powodu fizycznej degradacji po każdym odtwarzaniu. IMO to jest złożony temat. Są przecież dobrze zrealizowane nagrania, tyle że nieliczne w przypadku niektórych gatunków muzyki. Jeśli chodzi o te źle zrealizowane, wg mnie problem jest tam, gdzie już napisałem - w kasie. Po co robić osobne masteringi dla niszy odbiorców, skoro 95% ludzi tego nie potrzebuje? Po drugie, wg mnie winni są sami audiofile. To są często ludzie, którzy nie skupiają się na ważnych tematach typu akustyka czy realizacja nagrania. Lepiej wywalić kasę w gęste pliki, czy grające kable, które są daleko poza możliwościami percepcji ludzkiego ucha. To się dzisiaj sprzedaje, a nie dobra realizacja. Poza tym ten sam problem dotyczy wideo. Czemu Terminator czy Jurassic Park wciąż wyglądają nastrojowo i dobrze, podczas gdy komiksowi antagoniści z nowoczesnego kina powodują uśmiech politowania? Przecież nagle nie zniknęła możliwość realizacji dobrej i klimatycznej wizji. Widocznie nie to się dzisiaj sprzedaje. Tu także jest oczekiwanie na krzykliwość, przerysowanie oraz przesadę. To samo z fabułą. Kiedyś wiele filmów budowało zagadkę, trzeba było czegoś się domyślać. Dzisiaj niekoniecznie. Ma być natychmiastowy zastrzyk dopaminy i tyle.
-
Majster dobrze wie, co robi, a robi to, czego oczekuje odbiorca. Odbiorca, czyli często tłum przygłuchych młodziaków z rozkętrconymi na maxa IEMami albo plastikowymi BOSE na rowerze bądź w tramwaju. Czego taki ktoś może oczekiwać? Dobrze zrealizowanej muzyki? Nie sądzę. Ciężko więc oczekiwać, aby pop, rock, hip-hop czy metal nie były dotknięte problemem badziewnego masteringu, skoro często są realizowane właśnie pod złe warunki odsłuchowe na sprzęcie, który zaprzecza idei sensownego grania. Są też inne gatunki muzyki i tam sprawy wyglądają inaczej, bo i odbiorca inny. Dla mnie w dobie streamingu, czy to CD, czy winyl, nie ma powodów, aby nie trafiło na każdy z tych nośników dobrze zrobione nagranie. Dzisiaj fizyczne nośniki kupują głównie koneserzy. W serwisach streamingowych mogłyby być dostępne wersje "normalne" oraz te dla miłośników łupaniny i jazgotu. Oni i tak nie kupują ani CD, ani tym bardziej winyli, więc niczego nie stracą. Tyle że to dodatkowa praca, a ta kosztuje, więc łatwiej wszędzie wrzucić kicz, bo tenże ma liczniejsze grono odbiorców. I jakby ktoś się chciał czepiać i szukać bezsensownych uogólnień - nie każdy pop czy metal jest źle realizowany, ale częściej niż jazz czy blues.
-
Nie wiem, czy cztery linijki tekstu można nazwać wykładem, ale odpowiadając na pytanie: dla osób, które mieszają ze sobą rzeczy i nie chcą tego zrozumieć, przez co potem będą rozpisywać bzdury. Ten inny odbiór nie jest z powodu 75, 78 albo 91 dB rozumianych jako techniczne możliwości nośnika. Zarówno na winyl jak i na CD może trafić dobrze zrealizowane / zmasterowane nagranie. Tak samo to źle zrealizowane. Wówczas nie ma powodów, aby CD zabrzmiało gorzej przy założeniu, że korzysta się z poprawnie skonstruowanego DAC. Jest za to masa powodów, dla których gorzej może zabrzmieć winyl. To tak z obiektywnego punktu widzenia. A jeśli komuś bardziej leży brzmienie gorsze technicznie - jego sprawa.
-
To nie chodzi o to, "ile ma dB", bo nawet nie chce mi się tego weryfikować. Czy to jest 60dB, czy 90dB, to jest to znacznie więcej niż dość dla dobrze zrealizowanej muzyki. Moją uwagę przykuło wymieszanie "smażenia" z ciepłym brzmieniem i na koniec ta kompresja dla CD. O odbieraniu "inaczej" dźwięku to było dość tu i na innych forach. Potem wiadomo, co się dzieje w ślepych testach. Banan i kabel za tysiąc dolarów są tak samo dobre. Nie neguję, że istnieją miejsca, gdzie różnice są drastyczne, słyszalne i mierzalne, ale wiele takich twierdzeń powinno trafić do kosza z powodu źle zrobionych porównań. Zaczynając od niewyrównanej poprawnie głośności, poprzez brak zrozumienia działania uszu, na biasie wizualnym, kończąc. Dla mnie forum to nie jest dobre miejsce, aby stwierdzić, kto coś słyszy, a kto nie. Dlatego u mnie takie twierdzenia idą z defaulta do dev/null. Za dużo czasu spędziłem w sklepach audio, salonach odsłuchowych i zlotach audio. Takie rzeczy mogę potestować w dobrych warunkach na żywo. Różnice w masteringu są, jasne. Ustaw dobrze odtwarzanie jednego i drugiego źródła i daj komuś ocenić, co gra lepiej. Obstawiam, że niejednokrotnie będzie to właśnie ten "gorszy" mastering. Gdyby właśnie taki nie podobał się wielu ludziom, nie byłby taki popularny. Jeszcze zabawniej będzie, jak ktoś w ślepym teście będzie mieszał ze sobą oba źródła.
-
Ja tam wolę własny RIP. Przynajmniej wiem, co na nim jest. To porównanie wyżej, to skąd? Zalatuje mi to halucynacją AI, szczerze mówiąc.
-
Zdecydowanie stare wydania CD w przypadku starej muzyki. Mają normalny mastering. W nowej muzyce bywa, że ten sam mastering trafia i na CD, i na winyl. Przy zgrywaniu CD do pliku od razu wiem, czy poszło bez jakichkolwiek błędów i mam wszystko otagowane do streamingu. Z winylem za dużo zabawy. Nośnik się degraduje, a sprwadzać by trzeba było każdy utwór od A do Z po zgraniu. IMO to już tylko zabawka dla ludzi, którzy lubią sobie popatrzeć na obracający się krążek.
-
Sztuczna inteligencja AI - (OpenAI, ChatGPT, Midjourney, DALL-E) - Temat ogólny
Karister odpowiedział(a) na LeBomB temat w Dyskusje na tematy różne
To się kłóci ze sposobem działania niedeterministycznych algorytmów AI. -
Sztuczna inteligencja AI - (OpenAI, ChatGPT, Midjourney, DALL-E) - Temat ogólny
Karister odpowiedział(a) na LeBomB temat w Dyskusje na tematy różne
Czytałeś całość przekazu? Bo właśnie dokładnie to było w nim wytłumaczone. "Zaimplementuj x" albo "zrefaktoruj ten kod" to nie są dobre prompty i są małe szanse, że kod w ogóle będzie działał. Dobry promt (i tu już nie będę powtarzał, jaki to jest) daje spore szanse, że kod będzie dobry. -
Sztuczna inteligencja AI - (OpenAI, ChatGPT, Midjourney, DALL-E) - Temat ogólny
Karister odpowiedział(a) na LeBomB temat w Dyskusje na tematy różne
Chodzi o to, że w tej Waszej dyskusji padło sporo ogólników, które nie mają miejsca w dużych, dobrze zrobionych systemach. Literówek nie ma w działającym kodzie, bo od tego jest IDE. Tak samo z czeskimi błędami, bo każdy sensowny programista ogarnie to unitami. AI teraz pomoże z ich pisaniem, ale bez niej też się to ogarniało w taki sam sposób. Z konstruktorami czy innym boilerplate AI też nie wprowadza jakichś fantasycznych ułatwień, bo od dawna istnieją narzędzia typowo do tego. Konstruktory, buildery, gettery, settery, equalsy, hashcode i podobne też wygeneruje IDE. Jak ktoś ich nie chce mieć w ogóle, to istnieją rozwiązania typu Lombok do Javy. Inne języki, które mają podobne bolączki, na stówę też doczekały się takich dodatków. To nie są miejsca, gdzie AI zmienia sposób pracy w jakiś wybitny sposób. No chyba, że ktoś nie ogarnia swojego podwórka i nie wie, jakie może mieć narzędzia, a AI traktuje jako wytrych do wszystkiego. Dobrym przykładem będzie też refactor. Taki IntelliJ ma genialne wsparcie do rozdzielania, łączenia kodu, przenoszenia czy wydzielania do abstrakcji. To nie jest coś, czego nie było bez AI. Natomiast do przepisania jakiejś szajskiej od zera i puszczenia testów, czy to dalej działa AI jest bardzo ok. -
Sztuczna inteligencja AI - (OpenAI, ChatGPT, Midjourney, DALL-E) - Temat ogólny
Karister odpowiedział(a) na LeBomB temat w Dyskusje na tematy różne
Tu nie potrzeba żadnego AI. Od literówek czy składni jest IDE. Do sprawdzania pętli czy zmiennych unity. -
A ja obstawiam, że ta gierka to jest tylko po to, żeby na koniec wszystkim napisać coś w stylu "jak chcesz więcej tak wspaniałego i zróżnicowanego contentu, a do tego w świecie MMO pełnym interakcji z innymi graczami, zapraszamy do BDO".
-
Sztuczna inteligencja AI - (OpenAI, ChatGPT, Midjourney, DALL-E) - Temat ogólny
Karister odpowiedział(a) na LeBomB temat w Dyskusje na tematy różne
Piśmaki zawsze lubią tworzyć clickbaity na tematy, których nawet na oczy nie widzieli. Artykuły ze strony samego zainteresowanego też są mało wiarygodne. O ile mi wiadomo, AI tworzą właśnie programiści. Rozumiem, że rzucają takie info w eter, aby przestraszyć własnych pracowników i nakłonić ich do odejścia, zanim skończą swoją pracę? Pięć lat temu to samo słyszałem. Cztery i trzy też. Dwa także. W ubiegłym roku AI miała zastąpić połowę regularów wg Zuckerberga. No i co? I nic. Jedne firmy pozwalniały, inne zatrudniły i wszystko toczy się dalej. Do tego zwolnienia zazwyczaj były z innych powodów niż AI. Zazwyczaj są przeszacowane budżety i oczekiwania inwestorów. Potem tani Hindusi. Następnie spadek zainteresowania oferowanym produktem IT. A to 75% to jest po prostu wierutna bzdura. Typowa LWzD. -
Sztuczna inteligencja AI - (OpenAI, ChatGPT, Midjourney, DALL-E) - Temat ogólny
Karister odpowiedział(a) na LeBomB temat w Dyskusje na tematy różne
Co w tym dziwnego, że tego typu firmy uzależniają inne od siebie? Taki Amazon daje chmurę obliczeniową. Na początku niby wszystko spoko. Są wydajność, skalowanie, potencjał, mnogość rozwiązań. A po miesiącu rachunek na milion albo kilkadziesiąt, bo wziąłeś za duże CPU, zły typ instancji oraz nieprawidłowo zaznaczyłeś checkbox w configu bazy danych. Nie przepiszesz przecież całego softu na innego providera chmury, potem tak o, od ręki. Związek bez możliwości rozwodu. Tu IMO może być podobnie. Przyzwyczają programistów do korzystania ze swoich narzędzi i potem nie będą oni umieli inaczej pracować. Nie grzebałem za tym, ile płacimy za to AI w firmie, ale wg mnie to jest kwestia czasu, aż ktoś zacznie to liczyć tak jak koszty chmury od jakiegoś czasu. Choć na pewno łatwiej będzie się wypisać z AI niż z takiego AWSa. Poza tym ciężko jest wycenić faktyczny zysk na czasie pracy programisty, bo jak to zmierzysz? Liczbą dowiezionych featurów, story pointami, liniami kodu czy może liczbą commitów? A jak zmierzyć jakość tego kodu? Liczbą incydentów, rollbacków? Bez sensu. Dla mnie to wszystko to jest obecnie jeden wielki eksperyment i ciekawostka. Kolejne zagrożenie, jakie widzę, jest takie, że nowi, rozleniwieni przez AI programiści będą skupieni na celu, zamiast na zrozumieniu podstaw informatyki. Na początku będzie działać, a czasem zacznie pojawiać się coraz większa liczba problemów z wydajnością, bezpieczeństwem, niedeterministycznymi bugami, których tacy programiści nie będą rozumieć. Jeśli AI też tego nie ogarnie, to będzie regres w branży i paniczne poszukiwanie ludzi starej daty, którzy jeszcze takie rzeczy mieli okazję poznać. To trochę jak z kopiowaniem ze Stack Overflow, tyle że level wyżej. Póki magia skopiowanych adnotacji na pierwszy rzut oka działa, to spoko. Gdy nagle z bazy samoistnie zaczną znikać rekordy, to pojawia się problem i trzeba kogoś, kto je jednak rozumie.Tak samo z wygenerowanym kodem z AI. Następna kwestia to ilość takiego wygenerowanego kodu. Kilka adnotacji z frameworka dobry zawodnik ogarnie. Nad tuzinem tysięcy wygenerowanego kodu trudniej jest zapanować. Kto sensownie sprawdzi tyle zmian w jednym MR? Na pewno nie człowiek. Inny model? Może. Aż do momentu, kiedy puści głupi bug i historia zaczyna się od nowa. Także ponownie - AI to jest fajne narzędzie, które fajnie może wspomóc, gdy się go dobrze używa. Trzeba to potem i tak przejrzeć, sprawdzić i zrozumieć, posiadając odpowiednią wiedzę. Nie chciałbym już bez tego wsparcia pracować, ale w życiu bym mu ślepo nie zaufał. -
Sztuczna inteligencja AI - (OpenAI, ChatGPT, Midjourney, DALL-E) - Temat ogólny
Karister odpowiedział(a) na LeBomB temat w Dyskusje na tematy różne
@nozownikzberlina, powiem Ci tak. W dużej firmie technologicznej, gdzie robię za tech leada, mamy do dyspozycji tuzin narzędzi AI. Różne IDE, mnogie agenty, w tym te CLI, tryby YOLO itd., itp. Kod od AI jest tak dobry jak dobry jest prompt. Do tego każdy model ma swoje wady i zalety, jak wszystko. Przykładowo, jednego używasz do wygenerowania opisu systemu na podstawie dokumentacji. Drugiego zaś do wygenerowania prompta dla modelu trzeciego, który ma kontekst całego projektu wraz z readme typowo pod AI, w którym jest opis, jak ma robić, na czym się skupiać i dlaczego. Taki jeden wygenerowany prompt, poza tymi readme, to jest często kilka albo i kilkanaście stron A4 tekstu. Tam nie jest opisane, co chcesz zrobić, tylko jak i dlaczego. Wraz z wyszczególnieniem architektury, podziału modułów, klas, podejściem do problemów współbieżności, wymaganiami pod kątem wzorców projektowych, SOLID i wszystkim innym, o czym myślałby dobry programista. W ten sposób można mieć bardzo dobre wyniki. AI stworzy cały feature i 90% takiego kodu jest dobre. Trochę szlifów, poprawek i jest. Da się dostać bardzo dużo. Problem korzystania z AI często znajduje się między kresłem a monitorem. Czyli nadal potrzeba programisty, który ma wiedzę. Po prostu nie musi on już tego wszystkiego od zera klepać. Koszty takiego jednego prompta? Czasem roczny zapas tokenów z jakiegoś taniego planu. W przypadku planów enterprise, które mamy, i tak czasem słyszę od backendowca, który akurat robi front, że dzisiaj bierze się za coś innego, bo skończyły mu się tokeny. I ten front potem i tak wymaga review kogoś, kto faktycznie się na nim zna. Tak więc @Wu70 ma rację w tym, co pisze. AI to nie jest "zrób za mnie, bo ja nie umiem". To jest "zrób za mnie, bo mi się nie chce klikać po klawiaturze, ale powiem ci, jak i dlaczego". W ten sposób praca w IT się zmienia. Już od dawna dobry programista nie jest tylko od klepania kodu, ale także od wielu innych rzeczy. Zaoszczędzony czas można spędzić na ogarnianiu wymagań biznesowych, optymalizacji, infra as a code, CI/CD, komunikacji sieciowej, observability i wielu innych. Czyli zamiast pięciu ról coraz popularniejsza robi się ta pod tytułem software engineer. Natomiast nie jest to spowodowane bezpośrednio rozwojem AI. Big techy już od dawna do tego tak podchodzą. Teraz się to po prostu popularyzuje w mniejszych firmach. Czy ta praca dzięki temu staje się łatwiejsza? Nie, wręcz przeciwnie. Żeby te rzeczy dobrze robić z pomocą AI, trzeba je znać i rozumieć, tak samo jak opisałem to z programowaniem jako takim. Trzeba wiedzieć jeszcze więcej o wszystkim wokół. Czy AI zastąpi programistów? Bezpośrednio pewnie nie, ale ci z szeroką wiedzą o całym ekosystemie IT, korzystający z AI, zastąpią tych, co stoją w miejscu i dalej chcą po prostu pisać kod. Potrafię sobie wyobrazić mniejszy zespół ogarniaczy z narzędziami AI w miejscu większego zespołu średniaków. Czy jest marchewka dla tych ogarniaczy? Chyba jest... Revolut dla seniora daje jakieś 600k netto rocznie dla seniora na B2B zdalnie, Netflix w Wawie 1M rocznie brutto na UoP, a Elastic 380k USD netto rocznie na B2B zdalnie. Do tego budżety na obiadki, szkolenia, prywatną opiekę medyczną, plany emerytalne i pakiet akcji. Jasne, to są topowe oferty, nie dla każdego, ale na takiego staffa za te 40-50k netto miesięcznie da się załapać w niejednym miejscu, jak ktoś ma już dobrego expa i skilla. Zahaczając jeszcze o Vibe-Coding, owszem, da się wygenerować różne programy, nie będąc programistą, ale to po prostu będzie jakoś tam działać i tyle. Nie powstanie w ten sposób kod, który w prawdziwym systemie mógłby pójść na produkcję z powodu lipnego security, problemów ze skalowalnością, braku testów, braku sensownej architektury i wielu innych. Czy za dekadę albo dwie AI faktycznie sama będzie umieć postawić cały system wraz z infrastrukturą i otoczką? Ja wątpię, ale jedyna słuszna obecnie odpowiedź to IMHO "uj wi". Na razie te firmy od AI nie są nawet rentowne. Równie dobrze może się to skończyć jakimś kryzysem i ostudzeniem podniety na kolejne dekady. Wszak algorytmy AI istniały już w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, a ich popularyzacja nastąpiła dzięki rosnącej mocy obliczeniowej sprzętu. A tego obecnie brakuje, podobnie jak energii. -
Zdecydowanie! Chyba 48m2. U mnie będzie 36m2. Oryginalnie pokój miał 38m2, ale 10cm wełny na każdej ścianie co nieco zjadło. Podczas projektowania domu wydłużałem swój pokój o 60cm, bo był mocno kwadratowy, jak to bywa nad garażem. Można było o kolejne 60cm IMO, ale wtedy - na etapie kartki papieru - współpracowałem z innym akustykiem i zbytnio mi się to nie kleiło. Facet miał opory, żeby odpisywać na kilka pytań, czy sufit 10cm w górę, ściana 15cm dalej, czy może kombinacja obu. Na plus, że dobrze mi rozmieścił okna połaciowe. Pan B. Chojnacki to pochwali, jak tylko zobaczył pierwszy raz pokój, ale to tyle dobrego z tamtej współpracy. Tutaj znacznie żwawiej. Widać, że człowiek się jara tematem, odpisuje na tuzin pytań, pogada przez telefon i wytłumaczy, co i jak. Tak jak już pisałem - fajny człowiek. To nie jest też u Szymon Faber? Surowo tak pod kątem estetyki dla mnie, ale zapewne zrobione dobrze. Od razu widać, że dyfuzory nie mają randomowego wzorku. Ale i tak zaraz ktoś pewnie krzyczał, czemu dyfuzory na ścianach. No i WIllsony... widać, że ludzie lubię pierdolnięcie basem.
