Skocz do zawartości

Karister

Użytkownik
  • Postów

    663
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Karister

  1. Powiem tyle w tej kwestii: . Na pewno każdy, kto montuje, robi to po to, żeby nie używać.
  2. No, pod zlewem mniejsze zło. Gorzej, jak się trafi as, który takie cuda robi właśnie dalej. W kuchni to i tak młynek można zamontować, ale w odpływach z łazienek, jak kobita ma długie włosy, to się dopiero dzieje.
  3. Tym bardziej, bo nie ma 110mm średnicy. Pod zlewem to sobie można przerabiać, ale znam takie przypadki, że mieli zakręt niemal 180° w posadzce łazienki. Abonament na hydraulika co tydzień do przetykania albo kucie.
  4. Za robienie dwóch kolanek po 90 stopni pod rząd powinien być dożywotni zakaz wykonywania zawodu hydraulika.
  5. Ja bym raczej powiedział, że hypetrain nie rozumie podstaw. AI to jest narzędzie. Nawet jeśli bardzo sprawne, to wciąż narzędzie wymagające obycia. Jak się z nim nie umie posługiwać, to nie ma co oczekiwać cudów. To nie jest magiczna różdżka, dzięki której Kowalski czy Nowak zrobią to samo, co do tej pory robił zespół zawodowych profesjonalistów. Można sobie wygenerować fajne obrazki w ramach hobby czy zabijania czasu, ale po profesjonalne logo, wizualizacje czy inne wciąż trzeba się udać do grafika. Ten zrobi swoje, tyle że szybciej, niż kiedyś, dzięki wsparciu AI. Łatwo znaleźć przykłady wykorzystania AI przez ludzi siedzących w danym temacie i na efekty długo czekać nie było trzeba. Chociażby wygrana w konkursie dla grafików cyfrowych, czy pierwsze miejsce utworu na liście Billborad. Tyle, że ci ludzie zazwyczaj używają wyspecjalizowanych modeli w danym kierunku, które walą kawę na łąwę przy dobrym użyciu i idą w metaprompting. To nie są zabawki popkroju ChatGPT, który zawsze pisze tak, żeby połechtać próżne ego randomowego człowieka. "Super pytanie, masz dobry pomysł, doskonałe przemyślenia, ale jesteś fajny i mądry.
  6. Kwestia doboru odpowiedniego modelu, jakości promptów i umiejętności pracy z AI. Ja rok temu zaniechałem swój pet project, bo nowości i zmiany tak szybko wychodziły, że mnie zasypywały i nie wyrabiałem się z czytaniem release notesów i podbijaniem zalezności, nie mówiąc o postępach nad samym meritum projektu. Godziny utopione w ogarnianiu coraz to nowszych problemów i uspójnianiu zmian w tuzinie miejsc. Szarpnąłem się na wyższą licencję AI i w tydzień wieczorami z doskoku wszystko odgruzowane, pchnięte do przodu więcej niż przez ostatni rok. Projekt praktycznie gotowy. Jedyne, co boli, to koeniczność pracy w krótkich interwałach czasu w równych odstępach, bo masz x tokenów co kilka godzin, a starcza to na nie tak dużo. Z drugiej strony, dwa dobre promoty w drodze do kuchni i pod prysznic potrafią dać więcej niż siedzenie kiedyś bitymi godzinami. AI daje dobrą bazę i potem to już kwestia szlifów. W robocie sprawy mają się podobnie. Praca idzie kilka razy szybciej, do tego jest przyjemniejsza, bo nie trzeba się babrać z legacy i godzinami reanimować trupów. Spędzasz kwadrans nad dobrym promptem i niech się potem mieli w czasikawki czy offtopa. Jak nie pyknie, to jeszcze raz z lepszym promptem. Jak się skończą tokeny, to fajrant, bo i tak w 4 godziny zrobiło się tyle, co kiedyś w kilka dni, a pozostałe godziny bez AI będą nieefektywne. Lepiej coś doczytać, douczyć się czy przemyśleć dalsze działanie. Tak teraz wygląda developerka w big techu. Jedyny haczyk jest taki, że trzeba mieć taką samą wiedzę jak kiedyś, żeby te dobre prompty pisać. To jest w zasadzie opowiadanie, co ja bym zrobił, jak i dlaczego. AI robi wtedy tak jak ja, tylko szybciej i zazwyczaj bez czeskich błędów. Prompt w stylu "zrób wszystko dobrze" nie zadziała. Kwestia czasu, aż pojawią się modele dla coraz to kolejnych zawodów, gdzie liczy się praca umysłowa. Ewentualnie trochę przystopuje ze względu na nierentowność i wróci, gdy sprzęt dorośnie. Jest to chore, że miliarderzy sobie przewidują, że lduzie nie bądą mieć w domu swojego PC, tylko wynajmować go przez neta. Gry opłacone, ale nie własnosć na Steam, granie w chmurze z Disconnectami, bo poszło się wziać prysznic (vide GeForce Now), a na koniec tylko monitor bez kompa na biurku. Patola to, co robią firmy od AI. Roczna produkcja sprzętu z góry wykupiona na kredo za kasę inwestorów w zamian za obietnice zysku nie szybciej niż za x lat. Głupie Raspberry Pi 5 8GB kupowałem jakiś czas temu za 350PLN, a dzisiaj cena blisko tysiaka. Nie obraziłbym się, gdyby się tym firmom nie udało wyjść na 0 i wszystko w końcu by walnęło, kończąc się pewnie kolejnym kryzysem. Za dużo i za pazernie. Dla mnie też ciekawą kwestią jest to, jak AI rozleniwia. Dzisiaj są pracownicy, którzy mają doświadczenie, wiedzę i rozumieją to, co robią od strony bebechów. Tzn. powinni rozumieć, a wiadomo, że są i tacy, i tacy. Za x czasu rynek pracy zdominuje pokolenie ludzi, którzy nigdy nie musieli tego rozumieć, bo AI robi za nich i nagle nie będzie komu obsługiwać grubszych tematów, gdzie AI akurat nie daje rady. Albo modele jeszcze bardziej się poprawią, albo nagle się okaże, że brakuje specjalistów, którzy robili jeszcze przed czasami AI. Ponoć lepszy. Zależy, jak definiujesz "lepszy". Na pewno droższy.
  7. Karister

    Luźny kącik audio

    Dla mnie kabelki są ciekawe. Te droższe często mają fajny design. Samemu też fajnie przy nich pogrzebać.
  8. Ta... dzielnice sypialniane i cisza. Najpierw sypialniowcy jęczą, że nie ma tramwaju, a potem jęczą, że tramwaj hałasuje, a po kilkunastach latach i tak są już w połowie drogi z nowych sypialni do centrum. Poza tym zgadnij, czym koledzy z tych dzielnic sypialnianych (np. wrocławskich Stabłowic i Maślic) często dojeżdżają do roboty we Wrocku? Otóż - pociągiem. Duże miasta mają po kilka stacji dla kolei regionalnych. Dobrej zabawy z dojazdem samochodem W-Z-tką z takiej sypialni. Powiedziałbym, że ta trzypasmówka to jest dobry dojazd, a godzinka i tak schodzi do centrum. Ja wolę 11 minut pocigiem z miasteczka obok. A co to takiego niezwykłego? Nie każdy marzy o codziennym widywaniu rodziny albo łażeniu do kina i barów w dużym mieście. Rodzina mieszkająca w jednym mieście odwiedza się codziennie? Nieraz szybciej dojedziesz z prowincji niż z drugiego końca dużego miasta. Takie regularne rodzinne schadzki to raczej w małych miastach, nieważne, czy na prowincji, czy nie. Także dla samotnika super sprawa. Zakupy robisz on-line plus osiedlowy czy Żabka. Do tego robota zdalna i budujesz chatę 400m2 za półdarmo.
  9. To już kwestia stylu pracy. Ja przełączam pulpity dość często, a wygaszacz jest animowany, więc problemu nie widzę. Szkoda mi miejsca na terminal, którego się nie używa przez godzinę. Są fajne rozwiązania z wyjeżdżającym terminalem z góry ekranu. Guake dla Linuxa i iTerm2 dla MacOSa. Ten drugi wymaga nieco konfiguracji, żeby dobrze działał przy aplikacjach ustawionych w fullscreen, ale jest to do zrobienia. Do tego sensowne IDE też mają wbudowany terminal, więc kolejny w osobnym oknie nie jest mi potrzebny.
  10. Duże miasta są fajne pod kątem atrakcji i rozrywek. Jest co porobić, plus mnóstwo fajnych knajpek. Do odpoczynku i życia tylko na uboczu w ciszy. Sypialnie dużych aglomeracji bardzo często mają dojazd w dziesięć minut do centrum pociągiem, który jeździ co pół godziny. Wiadomo, samochodem wygodniej, ale dużo dłużej. Do tego dobrej zabawy z parkowaniem. Ewentualnie taksa.
  11. To jest ten sam monitor, co ja mam, tylko o 6" mniejszy. Nie ma żadnego wentylatora, a jeśli jest, to go nie słychać. Nie wyobrażam sobie, w jaki sposób miałby się wypalić przy normalnym użytkowaniu. Oglądasz jeden wykres albo linijkę dziesięć godzin dziennie przez kwartał bez przewijania, zoomowania, etc.? Normalnie, startowałbym na pracownika roku.
  12. Wydaje mi się, że 55cm, ale nie dam sobie niczego uciąć. Podkładka ma 50cm głębokości i pokrywa niemal cały blat wgłąb. Nie sprawdzę teraz, bo wyjechałem już na święta.
  13. No, 40" to taki sweet spot. Te 60-70cm na głębokość jest ok. Nie brakuje mi tutaj niczego, zdecydowanie bardziej potrzeba przestrzeni na boki, żeby upchać wszystkie graty jakoś sensownie.
  14. Wiem, to już zamówione do nowego domu: https://www.zdesk.pl/produkt/nowoczesne-biurko-gabinetowe-hero-desk-plus-z-komoda-premium/?attribute_pa_kolor-stelaza=czarny&attribute_pa_strona=lewe&attribute_pa_grubosc-blatu=36mm.
  15. Parę ich już miałem. Łap porównanie 21:9 w 38", 40" i 45". W tym roku premiera 52" od LG, ale na VA...¯\_(ツ)_/¯
  16. Media Expert i x-kom raczej przyjmą zwrot w przeciągu 14 dni, jeśli jest to JDG, która nikogo nie ztarudnia. Mi z tym nie robili problemów.
  17. Trzy grosze ode mnie. Też programowanie, dokumentacja plus niedzielne granie. Czy 2K, czy 4K, to przede wszystkim w zależności od stosowanego sprzętu do pracy. Jeśli jest to MacBook z prockiem Apple SIlicon, to absolutnie nic, co ma mniej niż 3840p w poziomie. Bez tego nie działa poprawnie Retina Scaling. Jeśli jest to inny setup, to IMO whatever. Ja bym brał 4K, bo ceny są ok, skalowanie działa ok, a zawsze to lepsze PPI. Choć w grach mniej FPS. Też pracuję na ultrawide i dla mnie nic poniżej 38" nie ma sensu. 34" to jest mała przestrzeń robocza w pionie. LG i Acer miewają w ofercie IPSy 38" UW 3840 x 1600. Miałem produkty obu producentów i było ok. Natomiast jeden monitor to jest kompromis w komforcie pracy. Tak czy siak przydałby się drugi do jakichś bzdurek typu email, komunikator czy videocall. U siebie mam 45",a i tak rozważam drugi UW w setupie jeden nad drugim. Nie ze względu na obszar roboczy, ale częstszą konieczność przełączania pulpitów.
  18. Zapewne tak. Ale tu już mamy zgodność, że moje może być inne. Ok, niech będzie. Są przykłady, gdzie wysokie podatki dla bogatych zadziałały dobrze (ja tego nie wiem, ale mogę przyjąć, że Ty wiesz, co piszesz), i są takie, że nie zadziałały. Ja się nie podejmuję stwierdzenia, że jedno albo drugie zadziała albo nie zadziała w Polsce. Inne czasy, inna sytuacja ekonomiczna, inny kraj, inne realia. Jest to złożone. Gdyby było inaczej, nie byłoby tej dyskusji, bo ktoś mądry już dawno by zrobił tak, że wszyscy mają swoje wymarzone mieszkanko i są szczęśliwi. Tak więc ja uważam, że by nie zadziałały, ale to nie znaczy, że faktycznie tak by było. To tylko moja opinia, a opinia ma to do siebie, że nie musi być trafiona. Może kiedyś ktoś ją zweryfikuje. Póki co - jest, jak jest.
  19. A fakt, sorry, źle przeczytałem. No to jednak nie uważam Twojego pomysłu za sensowny. Oczywiście, że nie poczyniłem, tylko Ty jesteś tak przewrażliwiony, że wszystko odbierasz jako atak i chcesz się naparzać, a nie dojść do czegoś sensownego. Karister psycholog prawdę Ci powie. Pozwólmy sobie przyjąć za coś naturalnego, że to ja wiem najlepiej, kiedy coś zakładam, a kiedy nie. A więc ponownie - Twoja motywacja w ogóle mnie tam nie interesowała. Jedyne, co napisałem, że Ja bym nie nałożył podatków na bogatych i nie zakładałem wówczas, czemu Ty byś to zrobił, bo w ogóle nie pisałem wtedy o Tobie. Nie, to nie jest sematyka. To jest czytanie ze zrozumieniem oraz trzymanie się faktów. Prosta sprawa, gdy faktycznie chcesz o czymś pogadać i zrozumieć stanowisko drugiej osoby, a nie strzelać na oślep. Gdybyś nie brał wszystkiego jako atak i paliwo do kąsania, nie byłoby problemu. To tu czynisz założenia, że ja coś zakładam, kiedy tak nie jest. Trochę kuriozum.
  20. No widzisz. Ty masz na to jakąś wizję, a ja mam inną. To jest ok, nie muszą one być takie same. Ja bym to przeredagował na "dla Ciebie nie ma większego sensu", bo się nie wpasowuje w Twoje idee bądź po prostu go nie widzisz. Dostałeś przykłady, w których nałożenie podatku na "złych i bogatych” nie zadziałało. Jeśli nie chcesz tego przyjąć do wiadomości, to ciężko o dyskusję. Nie rób sam tego, co innym tak często i z taką satysfakcją wypominasz. Twój pomysł z podatkami na wynajem może się sprawdzić, a może się nie sprawdzić, bo wokół jest jeszcze gazylion innych czynników. Gdyby to było takie proste, już dawno ktoś by naprawił świat kolejnymi podatkami. Twoje podejście z budowaniem tanich mieszkań socjalnych mogę natomiast uznać za coś sensownego. Ludzie będą mieli byle co, ale zawsze coś, a wynajem w naturalny sposób być może przestanie być żyłą złota. Spoko, może to zadziała, a może nie, bo - znowu - jest masa innych czynników. Natomiast podatki, podatki, podatki wciąż uważam za zły pomysł. Absolutnie masz prawo tak uważać, a ja mam prawo uważać, że nie trzeba. Widzisz, ja tutaj nie czyniłem żadnych założeń, a Ty kolejny raz próbujesz mi wcisnąć coś, czego nie robię. Zauważyłeś, że każde zdanie, do którego się odniosłeś, napisałem w pierwszej osobie? Ja nie twierdzę, ja uważam... To, że ja czegoś nie uważam albo uważam, nie znaczy, że opisuję Twoją motywację. Ta jest, jaka jest i w ogóle o niej nie pisałem. Ty napisałeś w poście wyżej. Ja nie. Myślę, że pora pograć w grę. Wydaje mi się to ciekawszą opcją niż prostowanie podstawowych kwestii budowy zdań i ich czytania. ¯\_(ツ)_/¯
  21. Nic mi nie umknęło, tylko czynisz niepotrzebne założenia i nadinterpretujesz pod swój tok myślowy. To też kilka miesięcy temu Ci pisałem właśnie w wątku o katastralnym mój światopogląd. Czy ten, czy inny nowy podatek (lub podniesienie istniejących) dla wynajmujących mieszkania - uważam to samo - pomysł z dupy. Może i warto pomyśleć nad zbalansowaniem różnych podatków z różnych form zarobkowania, żeby ludzie nie musieli kombinować. Dowalenie jednej konkretnej grupie ludzi, która akurat ma swoje pięć minut, to nie jest dla mnie rozwiązanie. A czy dzisiaj są paragrafy na wynajem mieszkań? Jeśli są, przyznaję Ci rację. Jak powstaną, też będziesz miał rację. Patrzę na to z perspektywy własnych realiów. Ja bym chciał zbudować dom w samym Wrocławiu, ale działki po kilka milionów, więc zbudowałem pod Wrocławiem, bo takie są moje możliwości. Nie twierdzę, że przez to trzeba dojebać deweloperom, bo wykupywają ów działki pod nowe osiedla. Te pewnie i tak trafią na wynajem albo będą za drogie, więc dalej wszystkim będzie źle. Nie stać mnie też na prywatny odrzutowiec albo jacht, ale nie uważam przez to, że trzeba tym ludziom dosrać podatkiem.
  22. Masz takie prawo. Dla mnie gdyby babcia wąsy miała, to by dziadkiem była. Jak sam napisałeś, ceny by spadły wówczas przez rynek, a nie przez podatek czy jego brak. Gdyby tanich mieszkań był nadmiar, kreatywni ludzie znaleźliby inny sposób na zarabanie i ten na pewno też by komuś wadził. Różnica jest taka, że na dopalacze są paragrafy, a wynajmowania mieszkań obecnie nikt nikomu nie zabrania prawnie. Choć prywatnie uważam, że jak ktoś jest tak durny, żeby to kupiować i ćpać, to sprzedawca tego shitu robi przysługę społeczeństwu, że ameby umysłowe same się wytrują. To tak jak z (uwaga - wkładam kij w mrowisko) z durnymi audiofilami. Skoro można komuś wcisnąć kabel za 100k, to czemu tego nie robić? A tak bardziej na serio, to dopalacze to trucizna, więc inny temat. Tak czy siak, już to przerabialiśmy w innych wątkach i nie widzę sensu do tego wracać. Ja uważam inaczej, Ty inaczej. Skoro przez skalpera muszę zapłacić więcej za PC, a przez flippera więcej za mieszkanie - reaguję na sytuację. Może wynajmuję, może wybieram dom, a może po prostu też robię coś w kierunku, żeby lepiej zarabiać. Czy AI i robotyzacji też powinniśmy zabronić? Przecież to zabiera pracę ludziom, więc jest szkodliwe. A w krypto miliony kart graficznych rzucają kostką po próżnicy bez koordynacji, marnując tyle prądu, co zużywa małe państwo. Ja bym zaczął od uwalnienia właśnie tego. Walka z wiatrakami, bo świat się zmienia i trzeba się dostosować.
  23. No nie. Albo no tak. Zależy, z czyjego punktu widzenia. Gdzie ja piszę o dużej podaży? Podaż jest, jaka jest w danym momencie i nie o tym mowa. Jeśli na rynku jest obecnie x mieszkań na wynajem, to nadal będzie ich x po nałożeniu/podniesieniu podatku od wynajmu. Tyle że ten x mieszkań stanie się droższy dla wynajmujących o ów podatek przrzucony na nich. Podaż czy popyt to osobny temat i te mogą się zmieniać bądź nie, niezależnie od nowego podatku. Ale to tylko gdybanie, bo równie dobrze może być tak, że właściciele pięciu mieszkań stwierdzą: "Ojej, już się nie opłaca wynajmować, odsprzedaję to dużej firmie". Jakie ceny najmu ustawi ta duża firma, która może sobie pozwolić na nieco czekania, każdy chyba się domyśla. Kolega tak robi, nie będąc dużą firmą. Wykańcza mieszkanie ładnie, ale tanio (czytaj z wierzchu się błyszczy, w środku gównolit, co prztrwa pięć lat) i wystawia to za 150-200% normalnej ceny rynkowej na wynajem. Jego nie interesuje, że większosć ludzi tego nie weźmie, bo znajdzie się bogaty Ukrainiec, który akurat chce ładnie wykończone mieszkanie akurat w tym miejscu. Zatem pozostaję przy swoim. Podatek od najmu/mieszkań, jak każdy inny, i tak spadnie na Kowalskiego i Nowaka. Zresztą widać to nawet po podatku bankowym (nagle spadło oprocentowanie lokat) czy dopłatach do żłobków (te dziwnym trafem z dnia na dzień podrożały o wysokość dofinansowania). Także jeszcze raz - dymany na kasę zawsze jest ten biedny. Jak już Ci kilka razy pisałem - kasę mam z innych źródeł niż wynajem mieszkań. Posiadam dom, mieszkań zero. Nie zamierzam tego stanu rzeczy zmieniać, bo serio są inne sposoby zarobkowania niż wynajmowanie mieszkań. Tutaj też przypomnę, że nie przeszkadza mi, że ktoś sobie żyje z krypto, wynajmowania mieszkań, robienia szkoleń czy po prostu pracy na etat. Każdy ma swój sposób na zarobek i zawsze uważam, że odbieranie mu go podatkami jest gównianym podejściem do tematu. Bardzo łatwo. Robiłem w pewnej polskiej firmie od windykacji. Jak sądzisz, co się łatwiej egzekwuje: 100 PLN od babci, której z emerytury nie starcza na leki, czy 100k PLN od oszusta biegłego w kruczkach prawnych? Podpowiedź: babcia może nie kupić leków. Może też jeść chleb ze smalcem zamiast masła. Takie realia. Podatkiem ich nie naprawisz. A co do progresywnego podatku - uważam go za kretyński pomysł. Mam nadzieję, że jak Ci się uda dobrze zarabiać, to uznasz, że to jest ok, że oddajesz z tego ponad 50% do studni bez dna. Bez poparcia próżnego gadania czynami to sobie można. Po to ktoś tyra i inwestuje w to czas, żeby właśnie zarabiać i coś z tego mieć. Jaka będzie motywacja do pracy i działania, jak damy 80% podatku? Obecne 55% wszystkich obciążeń na UoP dla ludzi dobrze zarabiających to nie jest już dość? Nie wiem, czy wiesz, ale mamy dla UoP właśnie progresywny podatek i właśnie dlatego siedzę na kontrakcie. Efekt? Zamiast spokojnie siedzieć na UoP i płacić te rozsądne 25% danin, płacę jakieś 7%. Sorry, ale 50% uważam za przegięcie pały i tyle. Do tego jeszcze na to i owo weźmie się fakturkę.
  24. To ja powtórzę n-ty raz: jak ktoś chce podnosić podtaki, warto zacząć od siebie. Jaki ten podatek by nie był, i tak zapłacą go najemcy, więc Kowalski i Nowak jeszcze bardziej będą kwiczeć, jak im to jest ciężko. Nawet jak będzie to - dajmy - podatek od czwartego mieszkania, to najem wszystkich pójdzie tak samo do góry. W ten sposób na czwartym i kolejnych landlordzi nic nie stracą, a na pierwszych trzech przy okazji zarobią więcej, a ludzie bez pieniędzy na własne M będą wynajmować już nie pato-kwalarkę 15m2, nie pokój, a pół pokoju ze wspólnym kiblem dla wszystkich najemców. Tyle ten podatek zmieni. Każdy, kto ma pieniądze i ogarnia finanse, przerzuci te koszty na biedniejszego, a ten stanie się jeszcze biedniejszy. Tak to działa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...