Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 864
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zapowiadanie gier lata przed premierą to rak branży. I niech nikt nie pisze, że przecież można olać i się zainteresować dopiero po premierze, gram w gry to się interesuję na bieżąco. Najbardziej idiotycznym trendem dla mnie jest to, że dochodzimy do momentu gdzie częściej wymienia się sprzęt niż wychodzi sequel jakiejś gry bądź kolejna gra jednego studia.

Opublikowano (edytowane)

 

 

Szczegóły i oddech DEI (obecnie przemianowanego na DIB, Diversity, Inclusion and Belonging) są w studiu oszałamiające:

 

- Kluczowi pracownicy, w tym założyciel, odeszli w 2021 roku. Dan Houser, Unsworth i Laslow Jones, ci, którzy sprawili, że Rockstar jest tym, czym jest, nagle wszyscy odeszli.
- Wkrótce potem w studiu zainstalowano mnóstwo DEI w dziale HR i pozyskiwania talentów. Endymion wymienia nazwiska, publikuje paragony w wideo.
- Podobnie jak w Activision/Blizzard, Rockstar wkrótce wdrożył szkolenie DEI, w którym biali pracownicy zostali wymienieni razem z Azjatami. Mikroagresja, szkolenie z nieświadomego uprzedzenia, koło przywilejów, każde modne słowo, jakie można wymyślić dla wirusa obudzonego umysłu.
- Pracownikom, którzy ukończyli szkolenie, wydano certyfikaty potwierdzające ich biały przywilej i nieświadome uprzedzenia (tak, podobnie jak Blizzard, o czym informowałem wcześniej).
- Wszyscy kluczowi pracownicy zajmujący się pozyskiwaniem talentów koncentrują się na DEI, w tym na profilach LinkedIn. Każde zatrudnienie jest filtrowane przez szefa ds. pozyskiwania talentów DEI.
- Ogromny napływ nowych pracowników z Behavior Interactive. Dead by Daylight itp. Omówiliśmy wcześniej to studio i ich szkolenie DEI „Wheel of Privilege”.
- Konsultanci związani ze szkoleniem propagują ideologię trans wśród dzieci. 
- Wśród pracowników zajmujących się pozyskiwaniem talentów jest anty-Trump, który chce, aby wszyscy zwolennicy Trumpa „padli trupem”. Naciska na DEI w grze. 
- Menedżer ds. operacji w miejscu pracy jest liderem DEI.

Edytowane przez Element Wojny
Opublikowano

Z jednej strony jestem w stanie uwierzyć, patrząc na całokształt tej branży...

 

Z drugiej ten Endymion to ściemniacz i clickbaiter. Źródła, przecieki i informatorzy z dupy, bez żadnego potwierdzenia. Masa przecieków które okazały się fejkiem.

Opublikowano (edytowane)

Jakby GTA 5 wyszło w tych czasach, to raczej Trevor byłby grzecznym tęczowym onem, misji z torturowaniem by nie było i można wymieniać dalej... 

 

Ogólnie mam 0 hajpu, a przy GTA 5 to nawet specjalnie konsolę kupiłem aby ograć premierowo, do tego żarówkę UV aby popatrzyć co na tej mapie widać :)  

Edytowane przez AndrzejTrg
Opublikowano
W dniu 5.12.2024 o 01:41, Element Wojny napisał(a):

Szczegóły i oddech DEI (obecnie przemianowanego na DIB, Diversity, Inclusion and Belonging) są w studiu oszałamiające:

 

W dniu 5.12.2024 o 07:12, JeanPepin napisał(a):

Przecież to wygląda jakby to AI wymyśliło :E Uwierzę jak zobaczę.

Ktoś z was oglądał ten filmik czy niezbyt?

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Po pracy?   Ja w dni bez żadnej pracy jestem zbyt zmęczony na 3-4 godziny grania     Moja definicja szczęścia: brak problemów ze zdrowiem, możliwość widzenia i slyszenia, brak problemu z dachem nad głową i brak problemu z kasą na jedzenie. Jak to jest, to wystarczy jakiekolwiek hobby dające radość i to uznam za szczęście. No może jeszcze szacunek do samego siebie w kwestii moralności, bo ja bym szczęśliwy być nie potrafił widząc w lustrze złodzieja, oszusta albo wręcz polityka   Do długoterminowego to przydałąby się odłożona kasa na wypadek nieszczęścia itp.    A superkrótkoterminowo? Wyspać się dobrze 2 dni z rzędu i pograć sobie w VR albo posłuchać muzy (to może być w VR).
    • https://lowcygier.pl/aktualnosci/data-premiery-forza-horizon-6-wyciekla-przez-wpadke-tworcow-zagramy-na-wiosne/  
    • Pracuję 8 godzin, śpię 7-8 godzin, resztę doby mam do swojej dyspozycji- wychodzi na to, że jestem bardzo szczęśliwy
    • No też spoko, właśnie widzę też jonsbo z20 z rączką. Początkowo chciałem sprzedać 5080, ale moja sztuka w ogóle nie piszczy i jakoś chyba nie mam serca jej sprzedać. Natomiast zastanawia mnie czy jednak nie wrzucę jakiejś używki 7800xt albo 9060xt, bo 5080 trochę kosztuje, a gdyby odwiedzili mnie mili Czarni panowie pod moją nieobecność to szkoda sprzętu. Laptopy to w ogóle jakieś porażki. Kosztują tyle co kilo złota a wydajność leży... 
    • Zakładam taki temat bo jestem ciekawy jak definiujecie szczęśliwe życie i w ogóle szczęście. Raczej nie chodzi mi o wymiar typowo emocjonalny czyli ważne chwile w naszym życiu jak pierwsza miłość, narodziny dziecka, awans czy egzotyczne wakacje, a CODZIENNE MOZOLNE ŻYCIE.   Moja definicja jest taka - jeśli po pracy, czy to na etacie czy na własnej działalności jesteś w stanie wrócić do domu i nie jesteś na tyle zmęczony aby pograć przez parę godzin, obejrzeć film lub w inny sposób się zrelaksować co najmniej na 3-4 godziny to można powiedzieć, że jesteś szczęśliwy. Od ponad 20 lat ja tak mam i bardzo się z tego cieszę  Jak pracowałem na etacie, który zresztą nie był jakoś super wyczerpujący. Bywały dni, że pracowałem dosłownie 2 godziny dziennie (oczywiście płacone za 8h - praca w kontroli państwowej) to i tak często bywało, że wieczorem nie miałem już na nic siły, a byłem dużo młodszy. Wpływ na to miało wstawanie rano do pracy czego nienawidzę i źle funkcjonuję, dojazdy do pracy i z powrotem, które też zabierają czas i energie życiową. Brak wolności w nakładaniu sobie obowiązków.    Pomijam oczywiście kwestie zdrowia. Bo jak wiadomo ono ma ogromny wpływ na to co piszę. Jak się jest chorym czy z ukrytą chorobą ciężko mówić o relaksie.   To wszystko co piszę wcale też nie koreluje sticte z poziomem płacy i zamożnością. Bo ktoś może zarabiać bardzo dużo, na kilku etatach, ale poziom stresu i wyczerpania jest tak ogromny, że nie tylko nie ma mowy o relaksie bo jedyne co może to spać, ale też może wpływać na zdrowie czy życie seksualne. A może być ktoś kto zarabia bardzo mało, ale ma niewiele pracy. To wszystko prowadzi też do bardzo smutnej konstatacji, że bardzo wiele osób jest tak bardzo zmęczona, że jedynie je może odprężyć etanol. Szczególnie po pracy fizycznej w systemie 3 zmianowym. Zasłyszałem niedawno prawdziwą historię. Podchodzi do pracownicy biedronki klient i składa jej życzenia świąteczne. A ona jedyne życzenie jakie ma to żeby pracować na jedną zmianę...   Następna smutna konstatacja jest taka, że na etatach kompletnie nikogo nie obchodzi czy jesteśmy typem sowy czy słowika. Czy mamy lepszy czy gorszy dzień itp. Wiem, że kolega Gordon przebywa właśnie w Bieszczadach gdzie odpoczywa sobie  , ale napisał niedawno, że przeceniam pracę na własnej działalności. Więc otóż NIE. Nie chodzi wcale o pieniądze. Chodzi właśnie o tą wolność. Mam czasami tak, że mam bardzo słaby dzień. Na etacie tak czy inaczej musiałbym pracować z zaniżoną wydajnością co implikuje potem problemy ze zdrowiem, samopoczuciem itp. U siebie mogę sobie cały dzień przespać albo zrelaksować. A są też takie sytuacje, że mamy ogromny power i wszystko robimy szybko i sprawnie i nie męczymy się. Na etacie może akurat nie być w tym czasie za dużo pracy. U siebie możemy odrobić wszystkie niechciane zaległości. Mam czasami tak, że po prostu praca mi nie idzie. Widzę jak mam słabą wydajność. To przestaję. A mam czasami tak, że pracuję 12h i wciąż mi mało. I siłą się odrywam, żeby nie było 14h. I nie czuję żadnego zmęczenia... Na to wszystko mają wpływ oczywiście procesy biochemiczne zachodzące w naszym organizmie, poziom ciśnienia, pogoda czyli zarówno czynniki zewnętrzne jak i wewnętrzne. Ale na etacie nikogo to kompletnie nie interesuje, a u siebie możemy sami to dostosowywać.   Więc - TAK - to są powody dla których własna działalność, nawet JDG jest o wiele lepsza niż etat. Mogę zarabiać i minimalną, ale NA WŁASNYCH ZASADACH... Niestety korporacje wraz z rządami stają na głowie, żebyśmy byli niewolnikami Panów z wysp. Rzucą nam owocowe czwartki albo jakąś przemowę a robią wszystko aby 5% ludzi miało kapitał, a 95% było na ich usługach. I w taki świat wkraczają nowe pokolenia. Całkowita zależność czy to w formie pracy czy jako podwykonawca. I stąd smutny wniosek, że ludzie będą coraz mniej szczęśliwi.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...