Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
2 godziny temu, ODIN85 napisał(a):

Jakie niby? Oprócz Asasina to nic ciekawego.

Dla mnie assasin to ścierwo kompletne akurat ;DTen murzyn kompletnie psuje jakąkolwiek namiastkę immersji w tej grze. 

 

Atomfall i Khazan to gry które napewno prędzej czy później ogram, raczej nawet prędzej. 

  • Confused 1
  • Upvote 4
Opublikowano
11 minut temu, Fenrir_14 napisał(a):

Dla mnie assasin to ścierwo kompletne akurat ;DTen murzyn kompletnie psuje jakąkolwiek namiastkę immersji w tej grze. 

 

Atomfall i Khazan to gry które napewno prędzej czy później ogram, raczej nawet prędzej. 

 

 

Pograłem chwilę i na 5090 lata w 250-300  klatkach (wsio max 4k) i ładnie dociska kartę 🙂

 

Jest klimacik fallouta będzie trzeba pograć w weekend 😁

 

  • Like 1
Opublikowano (edytowane)

To jest naleciałość tego silnika - tak samo w sniperze AA jest kiepskie ale skalowanie w tej grze też jest kiepskie bo mocno rozmywa obraz, juz lepiej grać na max AA i natywna rozdzielczość.

Ale ogólnie fajnie się to prezentuje, pogralem już chwilkę i jest klimat.

Edytowane przez bbandi
Opublikowano (edytowane)

Zrobiłem 2 godzinki, kręcąc się głównie po okolicy. Całkiem przyjemnie się pyka. Oprawa ogólnie robi pozytywne wrażenie, choć zerkając na poszczególny elementy, widać sporo uproszczeń w teksturach czy oświetleniu. Silnik pod tym względem pokazuje swój wiek.

 

W przypadku gameplay'u, gra sugeruje przynależność do gatunku survival, ale jego elementów jest tutaj (na razie) tyle co nic. Ot, zbieranie złomu w opuszczonych budynkach/placówkach i robienie z niego przydatnych przedmiotów. Nie ma chociażby wytrzymałości broni, jedzenie się nie psuje, zmęczenie zredukowano do zmiennego tętna, choć tutaj ma to w sumie więcej sensu niż jakiś pasek staminy. Gra ma quick sejwy, jeśli to kogoś interesuje, co dodatkowo ogranicza wrażenie "walki o życie". W chwili obecnej brak szybkiej podróży. AI jest niestety cieniutkie, przeciwnicy koszmarnie wolno reagują na zachowanie gracza czy nawet jego obecność.

 

Dialogi raczej przeciętne, trochę zalatują drewnem. Tradycyjnie sporo fabuły przekazuje się w porozrzucanych po mapie notatkach. Świat podzielony jest na huby, ale loadingi są raczej szybkie.

 

Szału nie ma, całość sprawia wrażenie produkcji mocno budżetowej, ale w końcu nie może być inaczej - Rebellion sam to wyprodukował i wydał. Za to klimacik jest w porządku, w tle majaczą jakieś intrygi i tajemnicze wydarzenia, więc może się uda zahaczyć na dłużej.

Edytowane przez Vulc

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • https://lowcygier.pl/aktualnosci/data-premiery-forza-horizon-6-wyciekla-przez-wpadke-tworcow-zagramy-na-wiosne/  
    • Pracuję 8 godzin, śpię 7-8 godzin, resztę doby mam do swojej dyspozycji- wychodzi na to, że jestem bardzo szczęśliwy
    • No też spoko, właśnie widzę też jonsbo z20 z rączką. Początkowo chciałem sprzedać 5080, ale moja sztuka w ogóle nie piszczy i jakoś chyba nie mam serca jej sprzedać. Natomiast zastanawia mnie czy jednak nie wrzucę jakiejś używki 7800xt albo 9060xt, bo 5080 trochę kosztuje, a gdyby odwiedzili mnie mili Czarni panowie pod moją nieobecność to szkoda sprzętu. Laptopy to w ogóle jakieś porażki. Kosztują tyle co kilo złota a wydajność leży... 
    • Zakładam taki temat bo jestem ciekawy jak definiujecie szczęśliwe życie i w ogóle szczęście. Raczej nie chodzi mi o wymiar typowo emocjonalny czyli ważne chwile w naszym życiu jak pierwsza miłość, narodziny dziecka, awans czy egzotyczne wakacje, a CODZIENNE MOZOLNE ŻYCIE.   Moja definicja jest taka - jeśli po pracy, czy to na etacie czy na własnej działalności jesteś w stanie wrócić do domu i nie jesteś na tyle zmęczony aby pograć przez parę godzin, obejrzeć film lub w inny sposób się zrelaksować co najmniej na 3-4 godziny to można powiedzieć, że jesteś szczęśliwy. Od ponad 20 lat ja tak mam i bardzo się z tego cieszę  Jak pracowałem na etacie, który zresztą nie był jakoś super wyczerpujący. Bywały dni, że pracowałem dosłownie 2 godziny dziennie (oczywiście płacone za 8h - praca w kontroli państwowej) to i tak często bywało, że wieczorem nie miałem już na nic siły, a byłem dużo młodszy. Wpływ na to miało wstawanie rano do pracy czego nienawidzę i źle funkcjonuję, dojazdy do pracy i z powrotem, które też zabierają czas i energie życiową. Brak wolności w nakładaniu sobie obowiązków.    Pomijam oczywiście kwestie zdrowia. Bo jak wiadomo ono ma ogromny wpływ na to co piszę. Jak się jest chorym czy z ukrytą chorobą ciężko mówić o relaksie.   To wszystko co piszę wcale też nie koreluje sticte z poziomem płacy i zamożnością. Bo ktoś może zarabiać bardzo dużo, na kilku etatach, ale poziom stresu i wyczerpania jest tak ogromny, że nie tylko nie ma mowy o relaksie bo jedyne co może to spać, ale też może wpływać na zdrowie czy życie seksualne. A może być ktoś kto zarabia bardzo mało, ale ma niewiele pracy. To wszystko prowadzi też do bardzo smutnej konstatacji, że bardzo wiele osób jest tak bardzo zmęczona, że jedynie je może odprężyć etanol. Szczególnie po pracy fizycznej w systemie 3 zmianowym. Zasłyszałem niedawno prawdziwą historię. Podchodzi do pracownicy biedronki klient i składa jej życzenia świąteczne. A ona jedyne życzenie jakie ma to żeby pracować na jedną zmianę...   Następna smutna konstatacja jest taka, że na etatach kompletnie nikogo nie obchodzi czy jesteśmy typem sowy czy słowika. Czy mamy lepszy czy gorszy dzień itp. Wiem, że kolega Gordon przebywa właśnie w Bieszczadach gdzie odpoczywa sobie  , ale napisał niedawno, że przeceniam pracę na własnej działalności. Więc otóż NIE. Nie chodzi wcale o pieniądze. Chodzi właśnie o tą wolność. Mam czasami tak, że mam bardzo słaby dzień. Na etacie tak czy inaczej musiałbym pracować z zaniżoną wydajnością co implikuje potem problemy ze zdrowiem, samopoczuciem itp. U siebie mogę sobie cały dzień przespać albo zrelaksować. A są też takie sytuacje, że mamy ogromny power i wszystko robimy szybko i sprawnie i nie męczymy się. Na etacie może akurat nie być w tym czasie za dużo pracy. U siebie możemy odrobić wszystkie niechciane zaległości. Mam czasami tak, że po prostu praca mi nie idzie. Widzę jak mam słabą wydajność. To przestaję. A mam czasami tak, że pracuję 12h i wciąż mi mało. I siłą się odrywam, żeby nie było 14h. I nie czuję żadnego zmęczenia... Na to wszystko mają wpływ oczywiście procesy biochemiczne zachodzące w naszym organizmie, poziom ciśnienia, pogoda czyli zarówno czynniki zewnętrzne jak i wewnętrzne. Ale na etacie nikogo to kompletnie nie interesuje, a u siebie możemy sami to dostosowywać.   Więc - TAK - to są powody dla których własna działalność, nawet JDG jest o wiele lepsza niż etat. Mogę zarabiać i minimalną, ale NA WŁASNYCH ZASADACH... Niestety korporacje wraz z rządami stają na głowie, żebyśmy byli niewolnikami Panów z wysp. Rzucą nam owocowe czwartki albo jakąś przemowę a robią wszystko aby 5% ludzi miało kapitał, a 95% było na ich usługach. I w taki świat wkraczają nowe pokolenia. Całkowita zależność czy to w formie pracy czy jako podwykonawca. I stąd smutny wniosek, że ludzie będą coraz mniej szczęśliwi.
    • Oczywiście, że są takie! Na przykład yy... eee...     hm.    
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...