Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W ostatnich latach w Bioware było mniej niż 5% pracowników, którzy byli w studiu z okresu wydania Inkwizycji w 2014r. 

 

A do Mike Gamble'a mam tylko jedną wiadomość: wal się śmieciu na ryj, kończysz na śmietniku na który zasłużyłeś wiele lat temu, wożąc się na plecach znacznie lepszych od ciebie kolegów, donosicielu pie#$@%$@#. 

Opublikowano

Winę za Andromedę ponosi wyłącznie EA:

- ciągłe zmiany, brak jednolitej wizji, liczne resety

- wymuszenie używania Frostbie

- trzy razy wymieniany dyrektor kreatywny

 

Gwoździem do trumny Bioware to był Anthem, którego nigdy nie powinni robić, no ale dla korporacyjnych księgowych gra to gra, więc jaki to problem żeby ludzie od narracyjnych, filmowych erpegów wzięli się za live-service gówno, o który w dodatki nikt nie prosił - ale hej, live service = infinite money glitch. Tak samo porzucili prace nad Sims 5, bo taniej jest klepać w nieskończoność dodatki do 4.

 

EA to jest zakała i powinno upaść jak najszybciej. 

  • Like 1
  • Upvote 1
Opublikowano

Andromeda to nic.

 

Kiedy SWTOR MMO dostało kolejną obsuwę w bodajże 2009., EA zażądało od BioWare załatania luki wydawniczej, bo nie mieli nic innego na tapecie i dostarczenia Dragon Age 2 w 18 miesięcy. Oni mieli już pełne plany na tą grę, już w DA2 miał być Inkwizytor, nowy system walki, multum nowych lokacji i wiele innych. Kiedy EA wymusiło DA2, musieli ściąć cały projekt do 1 miasta, do jednego bohatera, do totalnego recyklingu lokacji, do obcięcia nawet customizacji bo zabrakło czasu na jej wdrożenie. Oni sobie w studiu wyrywali włosy z głowy, bo wiedzieli jak to się skończy, i jak fani zareagują (łączny proces developmentu poprzedniego Origins trwał ok. 7 lat).

 

A potem to już była równia pochyła: Inkwizycja, czyli single player MMO zapchane totalnym szrotem (przynieś 10 skór, zabij 5 królików); Andromeda czyli jeden wielki MEM który niby coś chciał rozpocząć ale sam nie wiedział w którą stronę iść; Anthem gra bez contentu gdzie po 5 godzinach gry na premierę nie było co robić, nie było żadnych planów rozwoju co dalej; a na sam koniec Veilguard który wykopał im mogiłę i doprowadził do upadku studia, które ją robiło.

 

Smutne to wszystko cholernie, ale seryjnie tam już prawie nikogo nie było z tych ludzi, którzy tworzyli BioWare, tam było już tylko logo. 

  • Like 1
  • Upvote 1
Opublikowano

Mimo wszystko trochę smuteczek.

Cytat

Decyzja o zamknięciu studia zapadła zaledwie kilka miesięcy po tym, jak Electronic Arts zostało przejęte za 55 miliardów dolarów przez konsorcjum kierowane przez saudyjski fundusz inwestycyjny. Transakcja, sfinalizowana w sierpniu, obciążyła firmę długiem wynoszącym około 18 miliardów dolarów. Już wcześniej wydawca zapowiadał ograniczenie wydatków, licząc na oszczędności sięgające 700 milionów dolarów, między innymi poprzez redukcję kosztów produkcji gier.

Kupujesz firmę za 55 miliardów $ i zaczynasz od redukowania kosztów, co samo w sobie nie jest złe, gdyby nie fakt że ucinasz jedną z produktywnych gałęzi która w teorii powinna stopniowo zacząć Ci zwracać te 55mld $.

Where logic? :hmm:

 

Można było wywalić aktywiszcza, zatrudnić ogarniętego reżysera i zarabiać na nadal mocnych markach.

Od strony czysto technicznej ich gry się broniły.

Fakt- Andromeda na premierę wyszła strasznie zabugowana, ale to już kwestia zarządzania by przed wypuszczeniem tytułu mieć zapas czasu na jego dopracownie.

Zresztą Veilguard akurat pod tym względem chyba większych problemów już nie miał?

 

Fajnie by było gdyby jakaś ogarnięta firma wykupiła od EA prawa przynajmniej do Mass Effect'a, bo to wciąż jedno z najlepszych uniwersów jakie byli w stanie wykreować zachodni devsi.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}