Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
47 minut temu, ShaDow_Pro napisał(a):

Mi się udało załatwić jedną płytę, kręciłem C2D E7500 na ponad 4GHz i wyzionęła ducha, to był chyba jakiś Gigabyte P35.

DFI było pod tym względem nie do zabicia. Acz ucegliłem, jak mi się zachciało aktualizację BIOSu zrobić tak, żeby można było wstawić czterordzeniowego Xeona. :placz::placz::placz::placz::placz:

Opublikowano

Miałem tą płytę DFI o której piszesz wcale takie dobre to one nie były jak piszesz.

Nie widziałem żadnej przewagi nad innymi markami i nie potrafiły resetować ustawień jak przedobrzyłeś przez co chciał mnie szlak trafić i miała jakieś te swoje grymasy.

Kupiłem ją od kumpla taki niby dobre po doświadczeniach stwierdziłem nigdy więcej DFI, ale to i tak DFI znikło z rynku.

Opublikowano
Godzinę temu, sideband napisał(a):

Miałem tą płytę DFI o której piszesz wcale takie dobre to one nie były jak piszesz.

Nie widziałem żadnej przewagi nad innymi markami i nie potrafiły resetować ustawień jak przedobrzyłeś przez co chciał mnie szlak trafić i miała jakieś te swoje grymasy.

Kupiłem ją od kumpla taki niby dobre po doświadczeniach stwierdziłem nigdy więcej DFI, ale to i tak DFI znikło z rynku.

AFAIR nie było zbyt wiele płyt na P35/P45, na których dało się wydusić FSB w okolicach 600 MHz. Co do narowistości - jedyne co mnie zastanawiało, to dlaczego moje moduły pamięci (Kingstona DDR2-1066) przy nominalnych ustawieniach dla procesora za skurczybyka nie chciały iść na 1066Mhz, jak pogoniłem procka do 3,9GHz, to bez problemów startowały na 1042MHz… Nie miałem powodów do narzekań ani na NF4 Ultra D (no dobra - wypierdaczyłem ten wiatraczek z chipsetu, bo mnie do szału doprowadzał), ani na P45-T2RS.:)

Opublikowano

Wracając do tematu podstawowego - moje podejrzenia okazały się zgodne z rzeczywistością. Wstawiony nowy zasilacz (padło na Vero L5) i komp od razu tańczy śpiewa i stepuje. Dzięki wszystkim za pomoc i podpowiedzi. :)

Opublikowano
3 godziny temu, PrzemekRyk napisał(a):

Wracając do tematu podstawowego - moje podejrzenia okazały się zgodne z rzeczywistością. Wstawiony nowy zasilacz (padło na Vero L5) i komp od razu tańczy śpiewa i stepuje. Dzięki wszystkim za pomoc i podpowiedzi. :)

I szafa gra i komoda tańczy xD 

Opublikowano
Godzinę temu, ChudyXp napisał(a):

I szafa gra i komoda tańczy xD 

Owszem. Natomiast co Wam powiem, to Wam powiem, ale Wam powiem, że Wam powiem, że trochę przestrzeliłem z tym, jakie wewnątrz tej stacjonarki są bebechy. Mianowicie w budzie siedzi:

  • Core i5-2500K (bez kręcenia) na Gigabyte PH67A-UD3-B3
  • 12GB ramu
  • GeForce GT 710
  • system i programy na Crucial_CT275MX300SSD1
  • dane na dwóch HDD - TOSHIBA HDWD120 i SAMSUNG HD753LJ

I wiecie co? To ma lepszą responsywność niż mój Dell Inspiron 15 3520 z i5-1235U, 32GB ramu, Lexarem NM790 (jakos ystemowy i częściowo na dane) + Crucialem CT2000MX500 (przede wszystkim na dane). Tak, wiem, trzeba było nie zanabywać czegoś co ma U w końcówce oznaczenia modelu procesora, ale pod koniec 2024 roku niestety tylko to było w moim zasięgu. Natomiast to mi po raz kolejny udowadnia dlaczego tak nienawidzę laptoków. :D

Opublikowano
39 minut temu, PrzemekRyk napisał(a):

dane na dwóch HDD - TOSHIBA HDWD120 i SAMSUNG HD753LJ

Nie pisz tu o dyskach HDD talerzowych bo zaraz się znajdzie ktoś kto napiszę że to śmieci i liczą się tylko szybkie M2 i SSD na Dane . No to U w oznaczeniu procesora chyba boli najbardziej 

 

42 minuty temu, PrzemekRyk napisał(a):

Gigabyte PH67A-UD3-B3

Jak ja dawno nie widziałem niebieskiej płyty głównej można tam nawet wrzucić Xeona E3 lub i7 z K ,32 GB Ram jakąś tania graficzkę z 4 GB VRAm i można w coś grać 

Opublikowano
3 minuty temu, ChudyXp napisał(a):

Nie pisz tu o dyskach HDD talerzowych bo zaraz się znajdzie ktoś kto napiszę że to śmieci i liczą się tylko szybkie M2 i SSD na Dane .

 

Niech sobie pisze. Ja w tym swoim lapciaku (biurwa wręcz modelowa) mam 2TB na NVMe + 2TB w postaci Cruciala MX500 na SATA. No i co z tego, skoro ta stara stacjonarka z i5-2500K jest bardziej responsywna niż to niskonapięciowe dno w postaci i5-1235U.

 

3 minuty temu, ChudyXp napisał(a):

 

No to U w oznaczeniu procesora chyba boli najbardziej 

 

Mało tego. Co mogą moje moduły pamięci, a co w swym uj wie co odstawia ten Inspiron i dlaczego coś co nie wymaga stosowania jakiś profili podkręcania Dell uwalił do cna. :-/

3 minuty temu, ChudyXp napisał(a):

Jak ja dawno nie widziałem niebieskiej płyty głównej można tam nawet wrzucić Xeona E3 lub i7 z K ,32 GB Ram jakąś tania graficzkę z 4 GB VRAm i można w coś grać 

Dude. Z tego sprzętu korzystają ludzie, którzy mają już ponad 70 wiosen na karku. :) Tam z giercowania to może ewentualnie coś raz na ruski rok na kurniku. Głównie grzebanie po necie (ze ścierwozbukiem włącznie), trochę odtwarzanej muzyki, trochę odtwarzanego wideo, trochę zarządzania eBookami na kundlu przez Calibre, czasami napisanie jakiegoś pisma, zrzucanie zdjęć po wyjazdach różnych - żadnych szaleństw. Większym problemem będzie, jak się po kolei dostawcy softu zaczną wypinać na jeszcze działające 10-tki i… I wtedy będzie dylemat - kombinować z 11-tką i nasłuchać się, że kogoś potaśtało, czy pchać ich np. w Minta, którego znam baaaaaaaaaaaaardzo słabo.

 

Ja wiem co to jest siła przyzwyczajeń i dlatego u mnie Eksplorator Windows to trochę tak, co swego czasu się mówiło o Internet Explorerze. Czyli, że IE służył do ściągnięcia instalacyjnego pliku normalnej przeglądarki. Tak samo dla mnie Eksplorator Windows służy do tego, że by odpalić instalacyjny plik Total Commandera i do przerzucenia klucza licencyjnego oraz plików konfiguracyjnych. No oczywiście - odpowiada też za wyświetlanie powłoki, jak też okien dialogowych np. dla przeglądarek podczas zapisu (przykładowo) pliku. Ale jak bym miał operować na plikach jakoś bardziej (co robię często) z poziomu Eksploratora Windows, to bym się pociął tępą łyżką… :)

 

BTW - jak czytam nie raz, że Windows trzeba maksymalnie raz na pół roku przeinstalować… Ta stacjonarka, w której zasilacz wziął i wyzionął ducha ma 10-tkę zainstalowaną raz. cdm -> systeminfo zeznaje:
Original Install Date:     2020-09-05, 15:45:24

No ale tego używają ludzie, którzy jak czegoś nie wiedzą, to dzwonią i pytają, a nie klikają w każde OK niczym znerwicowane małpy… Nie ma BSODów, nie ma mulenia, nie ma nagle wypierdzielających się programów. No działa po prostu. :)

Opublikowano
7 minut temu, PrzemekRyk napisał(a):

Większym problemem będzie, jak się po kolei dostawcy softu zaczną wypinać na jeszcze działające 10-tki i… I wtedy będzie dylemat - kombinować z 11-tką i nasłuchać się, że kogoś potaśtało, czy pchać ich np. w Minta, którego znam baaaaaaaaaaaaardzo słabo.

A to się zbliża wielkimi krokami poczekaj jak wyjdzie Win 12 to zaczną zabijać Win 10 programowo oczywiście tak jak zabili Win Viste, Win 7 i dobili 8.1 

 

15 minut temu, PrzemekRyk napisał(a):

Original Install Date:     2020-09-05, 15:45:24

Jak się dba tak się ma jak się nie instaluje śmieci albo nie wrzuca wszystkiego jak leci na dysk systemowy "C" to będzie działał jak byś go wczoraj wgrywał 

Opublikowano
1 minutę temu, ChudyXp napisał(a):

A to się zbliża wielkimi krokami poczekaj jak wyjdzie Win 12 to zaczną zabijać Win 10 programowo oczywiście tak jak zabili Win Viste, Win 7 i dobili 8.1 

 

Znajomi już podrzucają, że 10-tka jest dobijana. Przykładowo (z mojej branży) - Adobe Premiere czy Adobe Bridge (głównie przeglądarka plików urwał jego nać!) po ostatnich aktualizacjach na 10-tce wierzgają. Choć to Adobe i ja od lat ludziom powtarzam, że NIE INSTALUJ najnowszej wersji (szczególnie na produkcyjnej maszynie). No chyba, że chcesz robić za beta testera i jeszcze za to płacić.

 

Co do zabijania starszych wersji… No w końcu trzeba to uwalić, bo ileż można trzymać np. wsparcie dla czegoś zrobionego 10 lat temu. Zresztą dotyczy to każdego softu od każdego wydawcy. 10-tka wyszła circa about 11 lat temu. Ile jeszcze lat ma być trzymana? Zresztą popatrz na OS X - jak dalece zachowana jest zgodność w dół?

 

BTW - ja 8.1 postawiłem jak się przesiadałem na i5-4690K w 2014 roku. Jak wyjeżdżałem z Polski w 2022 to na tym kompie… dalej była ta sama, postawiona w 2014 roku instalacja 8.1. Ale już były cyrki, że soft spoza Microsoftu wierzgał, że system niewspierany.

 

1 minutę temu, ChudyXp napisał(a):

 

Jak się dba tak się ma jak się nie instaluje śmieci albo nie wrzuca wszystkiego jak leci na dysk systemowy "C" to będzie działał jak byś go wczoraj wgrywał 

Dlatego ja mam od wielu, wieeeelu lat ciężki ubaw odnośnie wszelkich miszczuf, co to twierdzą, że lufciki trzeba maksymalnie raz na pół roku zainstalować od podstaw. :) Ja w tym środowisku siedzę od Windows 3.0, wcześniej oczywiście DOS i nieśmiertelny Norton Commander plus pisanie odpowiednich podwersji plików AUTOEXEC.BAT i CONFIG.SYS.

Ale na myśli mam co innego. Od chyba 30-tu lat mam nieustający i ciężki ubaw przy każdej kolejnej wersji lufcików, tak samo jak przy każdej kolejnej wersji Office'a od misiowatego. Plus podejście różnych miszczuf.

Weź na warsztat 95 OSR2, 98, 98 SE, ME. Co wychodziła kolejna wersja to według miszczuf poprzednia była lepsiejsza. A tak de facto każda jedna na jądrze 9x doprowadzała mnie do szału. Co z tego, że miałem (w pewnym momencie) 192MB ramu w kompie, jak po paru godzinach lufciki darły mordę, że brak zasobów. I to faktycznie trzeba było kilka razy dziennie restartować. Przesiadłem się na Windows 2000 (jądro NT). I to było objawienie. To po prostu qrfać działało. Jacyś kanapowi ekspercie pierdaczyli, że na 2000 to sobie nie pogram. No jakoś moja instalacja o tym nie wiedziała i grałem w opór…

Potem kolejne cyrki i kolejne pierdolety słane po Usenecie. Wyszedł XP - oooo wujowy, 2000 lepszy. Wyszła Vista - do dupy, nic na niej nie działa, XP cudowny. Z Vistą były dwa problemy - jeden był wujowym podejściem Microsfotu, który mocno obciążający system pchał nawet na przerośnięte kalkulatory w postaci netbooków z jednordzeniowymi procesorami Intel Atom, z 1 czy w porywach 2GB ramu + dyskiem HDD 5400 rpm. Drugi problem to był już „problem”. Mianowicie misiowaty zaczął wymagać tego, co od lat było opisywane w dokumentacji - czyli - po Program Files pisze instalator, tam są pliki programów, a dane użytkownika mają być w \Users\nazwa konta\AppData. I jaki był kwik, że na Viście „nie działa”. Działa. Tylko autor był jełopem, który dane użytkownika chciał trzymać w Program Files, a Vista mu mówiła „wal się na ryj”. Vista na służbowym kompie (E8400, 8GB ramu, cztery dyski HDD 7200rpm w RAID10, o SSD nawet nie śniłem) przeze mnie była katowana sześć lat (pracowałem jako spec od DTP), później - jak przestałem w tej firmie pracować na etacie, ale współpracowałem jako freelancer - to sprzęt przeszedł do koleżanki z działu, a Vista tam działała… ponad 10 lat.

Zwróć też uwagę na jedną różnicę w podejściu. Czego przykład miałem swego czasu w studiu graficznym, z którym współpracowałem. Tam wyznawcy Maków. Serio - nie użytkownicy, tylko wyznawcy. Ale komp dla mnie był potrzebny (co się odstawiało z iMakiem, z którego miałem korzystać to poezja, im bardziej się wyprawiało, tym ja się wredniej szczerzyłem :D), poskładałem PCta na i5-tce, troszku go podkręciłem. Raz - żadna makówka ówczesna u nich w posiadaniu do tego blaszaka za (wtedy, ładnych kilka lat temu) 3 kPLN startu nie miała. Ale wracając do sedna - jestem w projekcie robionym w InDesignie CS6. Skrótem klawiaturowym chcę skasować kolumnę w tabeli. InDesign wylatuje w powietrze. Co do uja wacława?! Sprawdzam raz, drugi, piąty - tylko w jednym pliku, tylko w tej jednej tabeli. Nawet przekopiowanej do nowego pliku - to samo się dzieje. Sprawdzam na iMaku (jeszcze w studiu nic nie mówię) w InDesignie CS6 - na tym samym pliku ta sama operacja, ten sam rezultat. 

Rozmowy idą, z moich ust się wydobywają różne cieplejsze słowa, zainteresowali się. Pokazuję w czym rzecz i już widzę uśmieszki pt. „no tak, Windows, zajebisty system”. Ożeż wy hipsterzy czapki latem noszący… Do innej osoby ze studia - dawaj makówkę, otwieraj plik. Zrobił tę samą operację, InDesign się dokładnie tak samo wypierdolił. Stoję, patrzę i czekam na komentarz… :) I tu docieramy do - moim zdaniem mocno niesprawiedliwego podejścia. Ile misiowaty rzeczy jest w stanie zjebać to jedno. Z drugiej strony nie mają takiego komfortu, jak fApple, które ogarnia kilka(naście) konfiguracji sprzętowych i trzyma to za mordę, a czegokolwiek by nie zrobili, to wyznawcy będą poematy pisać, jakie to genialne. Skoro byli w stanie ludziom wmówić, że utraty zasięgu biorą się stąd, że ludziska źle smyrfona trzymali, skoro są w stanie doprowadzić wyznawców do koczowania parę dni przed AppStore, żeby dany typ czy typiara był(a) pierwszym, kto wyszedł z nowym fajfonem?

Wracając zaś do samych Windows, to miałem ciężki ubaw przez wiele lat:

  • Windows 2000 zajebisty, XP wujowy
  • wychodzi Vista - Vista do dupy, XP cudowny
  • wychodzi 7-mka, jest cudowna (faktycznie była nieźle ogarnięta), Vista do duuuuupy (choć 7-mka wiele rozwiązań z Visty po prostu miała rozwijane)
  • wychodzi 8 czy 8.1 - że dno i trzy metry mułu, co to za kafelki i w ogóle o co chodzi. A tak de facto poza kafelkami to obsługiwało się to niemal dokładnie tak samo jak 7-mkę. No ale trzeba było drzeć mordę, że nie jest _tak samo_ jak w 7-mce.
  • 10-tka. Początkowo słyszałem nie raz, że to taka 7-mka z paroma kosmetycznymi zmianami, że po co zmieniać. Tyle tylko, że…
  • misiowaty wypuścił 11-tkę i nagle się okazało, że 10-tka jest przecudowna.

11-tka od 10-tki aż tak bardzo się nie różni dla usera. Przy czym najczęściej problem leży gdzie indziej. Misiowaty stopniowo stary Control Panel ubija (od - czy ja wiem - 8-mki? Popraw mnie, jeżeli się mylę) choć robi to w taki sposób, że cycki opadają. Ergonomia tych rozwiązań też wskazuje (moim skromnym zdaniem), że tego żaden user nie testował, co najwyżej księgowy i programista. Więc jest to często wygodne inaczej.

Acz znowu też - siła przyzwyczajeń. Ja pamiętam jaki cyrk się rozpętał, jak misiowaty w Office zrezygnował z pasków narzędzi i zrobił wstążkę… Która wbrew pozorom jest całkiem sensowna. No ale wtedy wyłaziło na wierzch (nie żeby wcześniej nie dało się wyłapać w 15 sekund) kto rzeczywiście ogarnia choćby Worda na stanowisku w sekretariacie czy asystenckim, a kto ma li tylko wpisane w CV, że ogarnia…

Zresztą nawet jak były paski narzędzi, to nie raz patrzyłem jaka się panika odstawia, jak przestawiłem dwa paski narzędzi miejscami… 😈

Opublikowano
Godzinę temu, PrzemekRyk napisał(a):

11-tka od 10-tki aż tak bardzo się nie różni dla usera. Przy czym najczęściej problem leży gdzie indziej. Misiowaty stopniowo stary Control Panel ubija (od - czy ja wiem - 8-mki? Popraw mnie, jeżeli się mylę) choć robi to w taki sposób, że cycki opadają. Ergonomia tych rozwiązań też wskazuje (moim skromnym zdaniem), że tego żaden user nie testował, co najwyżej księgowy i programista. Więc jest to często wygodne inaczej.

Od tego wynalazku szatana Win 11 trzymam się jak najdalej się da jak bym mógł to nadal bym działał na Win Xp lub 7 . A co do tematu co zrobiłeś z starym zasilaczem zaglądałeś do niego ?? 

Opublikowano
11 godzin temu, ChudyXp napisał(a):

Od tego wynalazku szatana Win 11 trzymam się jak najdalej się da jak bym mógł to nadal bym działał na Win Xp lub 7 . A co do tematu co zrobiłeś z starym zasilaczem zaglądałeś do niego ?? 

Używam 11-tki od końca 2024 roku i nie mam powodów do narzekania. Windows jak Windows. Choć fakt - jedna rzecz mnie zapieniła - brak możliwości umieszczenia paska zadań na górnej krawędzi ekranu (mam tak od czasów Windows 2000 i tak mi wygodniej po prostu). Obszedłem korzystając z Windhawka - swoją drogą polecam obejrzeć, bo kawał zacnego softu. :)

 

Co do starego zasilacza - nic z nim nie robiłem. Wyciągnąłem, leży na parapecie. Rozbierać nie rozbierałem. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...