Alyx jest fajny bo wykorzystuje wiele smaczków fizycznych, ale po pewnym czasie nudne jak diabli. Problem taki że poza Alyx to zbytnio nic nie ma, Metro niby fajne ale mnie zmęczyło srogo, ile można to samo robić przez X godzin (czyli strzelaj i ładuj).
A mnie jakoś wkurza. Owszem, jest fun, ale często mam ochotę wyłączyć te przeładowywanie.
Dla mnie idealna filozofia podejścia do zagadnienia to ta z Compound.
90% funu
10% realizmu
40% imersji
zamiast
20% funu (bo 80% to wkurw )
100% realizmu
100% imersji
W niektórych grach w ogóle to jest skopane, ale w Zero Caliber 2 jest OK.
Dużo więcej frajdy jest za to z bicza w Eye of the Temple czy z kulawego, ale bazującego na fizyce rozwiązania w Bonelabs. No i jak się samemu zatroszczyć o odpowiednie dostosowanie ruchu do gry, to walenie maczugą flinstone'ów w dzbanki w DoE i wciąganie dusz jedną ręką na lasce maga, co ma na końcu gałkę*, a drugą walenie pałą kościotrupów po łbie tak, że aż im czacha odpada od szkieletu - to dla mnie dużo większy fun niż z przeładowywania. Choć im więcej się gra, tym szybciej się to robi, a im niższy poziom trudności tym mniej wkurzania się, że się zginęło, bo magazynek się zgliczował i przeładowanie zajęło dodatkowe pół sekundy.
*)pozdro dla znających piosenkę śpiewaną przez niejaką panią Ogg ;))
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się