Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ja tak całkiem z przypadku kupiłem tą grę - nigdy nie słyszałem ani nie grałem. Szukałem czegoś z fajnym systemem walki - tutaj jest póki co średniawka ale taka przyjemna nawalanka.  Grał ktoś z Was w to ? 

artworks-000358174449-k5n9ko-t500x500.jpg

  • Like 1
Opublikowano
16 godzin temu, Barosz napisał(a):

Grał ktoś z Was w to ? 

Grałem, nie skończyłem, ale podstawy miała całkiem niezłe - zróżnicowany gameplay z warstwami erpega, erteesa i city buildera. Tylko historia, design i klimat całkowicie mi nie podeszły.

Opublikowano
3 minuty temu, Lypton napisał(a):

Grałem, nie skończyłem, ale podstawy miała całkiem niezłe - zróżnicowany gameplay z warstwami erpega, erteesa i city buildera. Tylko historia, design i klimat całkowicie mi nie podeszły.

Właśnie 5 godzin za mną i zaczynam budować swoje królestwo.

Oprócz dziwnej japońszczyzny, że zwierzęta wyglądają jak ludzie gierka mnie zaskakuje właśnie mixem różnych gatunków. Fabuła to bajeczka, ale właśnie chodziło mi o coś lekkiego. Zobaczymy jak będzie wyglądało to później.

Opublikowano

Obecnie pykam w The Legend of Zelda: Echoes of Wisdom - bardzo urocza, relaksująca gierka ze świetną muzyczką i ładną, pastelową grafiką. System "ech”, który pozwala tworzyć kopie przedmiotów i przeciwników, na początku wydał mi się strzałem w dziesiątkę - świeże, kreatywne podejście do rozgrywki. Ale im dalej, tym zaczęło się wkradać lekkie znużenie. Przedmiotów jest cała masa, ale mam wrażenie, że i tak używam w kółko tych samych (szczególnie łóżek, które są turbo mocne :E). A może po prostu brakuje mi kreatywności.  Mam nadzieję, że dalej będzie lepiej...

Opublikowano

FFXVI ukończone — 76 godzin, poziom 50, wszystkie misje poboczne zaliczone.

 

Podsumowanie tej gry to nie lada wyzwanie. Seria Final Fantasy nigdy nie była mi szczególnie bliska — wielokrotnie próbowałem podejść do różnych części, ale zawsze coś mnie odrzucało. Udało mi się jedynie przejść pełen pakiet związany z Final Fantasy VII. Mimo to, zachęcony pozytywnymi recenzjami i mroczniejszym tonem nowej odsłony, postanowiłem dać szansę historii rodziny Rosfieldów.

 

To, co FFXVI robi znakomicie od pierwszych chwil, to budowanie filmowego, intensywnego klimatu. Mroczna atmosfera, brutalność świata i polityczne intrygi przywołują skojarzenia z pierwszymi sezonami Gry o Tron. Gra nie bierze jeńców — krew się leje, zdrady są na porządku dziennym, a napięcie rośnie z każdą godziną. Pierwsza połowa gry to prawdziwy majstersztyk. Tempo, narracja i emocjonalny ciężar stoją na bardzo wysokim poziomie. Historia angażuje, bohaterowie mają sensowne motywacje, a świat przedstawiony przyciąga jak magnes. Niestety, im dalej, tym gorzej. Druga połowa gry traci impet. Historia odchodzi od surowego, politycznego dramatu i skręca w stronę dość ogranych motywów fantasy — walka z siłą niszczącą świat, motywy o nadziei i losie ludzkości. Narracja zwalnia, napięcie opada, a momentami pojawia się wręcz znużenie. Największym rozczarowaniem był dla mnie główny antagonista drugiej części gry — jego motywacje to zlepek znanych już wątków z innych gier, bez świeżości i głębi.

 

Pod względem wizualnym gra robi ogromne wrażenie. Choć jest to w zasadzie korytarzówka z otwartymi hubami, zostało to tak dobrze zamaskowane, że nie przeszkadza to w odbiorze. Muzyka również stoi na bardzo wysokim poziomie i idealnie współgra z dramatyzmem wydarzeń. Walki to jeden z najmocniejszych elementów gry — są spektakularne, pełne rozmachu i świetnie wyreżyserowane. System walki to czysty slasher, z elementami RPG sprowadzonymi do estetyki. Daje jednak dużo satysfakcji i świetnie się sprawdza, szczególnie w starciach z bossami i Eikonami.

 

Największy problem FFXVI to niewykorzystany potencjał postaci. Jill, partnerka głównego bohatera, zostaje sprowadzona do roli cichego wsparcia. Gra zakłada, że ich uczucie już istnieje, ale nigdy go nie rozwija. Ich dialogi są suche, bez napięcia emocjonalnego, jak rozmowy współlokatorów, znajomych, nie kochanków. Brakuje scen budujących bliskość, napięcie czy konflikty — wszystko jest powierzchowne i funkcjonuje bardziej jako obowiązek narracyjny niż autentyczna więź. To samo tyczy się innych postaci. Rewelacyjny Gav, świetny Cid, tajemnicza Benedikta czy interesujący Dion — wszyscy mają ciekawy potencjał, ale ich wątki kończą się nagle albo zostają zepchnięte na dalszy plan. Benedikta miała bardzo obiecującą historię z młodości, która została porzucona. Dion — niezwykle interesująca postać — znika z gry po jednej kluczowej scenie. Na uwagę zasługuje też tajemnicza mała lekarka, która przewija się przez całą grę i wydaje się ważna — dostaje nawet sporo cutscenek. Niestety, jej rola nie znajduje żadnego rozwinięcia, jej wątek zostaje ucięty w połowie. 

 

Świat gry sugeruje istnienie bogatej historii — mamy Upadłych, starożytną cywilizację, wielowiekowy konflikt w tle. Niestety, to wszystko pozostaje powierzchowne. W przeciwieństwie do takich gier jak Mass Effect, gdzie np. Proteanie stanowili kluczowy i emocjonalnie angażujący element fabuły, w FFXVI Upadli to tylko estetyczne tło — ładne, ale puste. Zadania poboczne to temat rzeka. Około 60% z nich to klasyczny fedex — przynieś, zanieś, pozamiataj. Niektóre wręcz irytują "przynieś 5 desek, leżą tam obok". Ale... jeśli przebrnie się przez wszystkie, gra wynagradza nas kilkoma świetnymi questami w końcowych etapach. Tam naprawdę czuć, że pomagamy ludziom, których wcześniej poznaliśmy, i że świat reaguje na nasze działania. Plusem jest też to, że zadania poboczne można kończyć w trybie ekspresowym - gra przenosi nas od razu do zleceniodawcy - wiele dałbym za takie rozwiązanie w innych grach. 

 

Finałowa sekwencja to wizualna i emocjonalna bomba. Dwie ostatnie sceny naprawdę poruszają. Ale... nie ma epilogu. Nie dowiadujemy się, co stało się z bohaterami, którzy byli dla nas ważni przez całą grę. Zostajemy z masą pytań i żadnymi odpowiedziami. To bolesne, bo emocjonalna inwestycja w ten świat była ogromna.

 

Final Fantasy XVI to gra, w której tkwił potencjał na „dychę” — pełną, zasłużoną, emocjonalnie satysfakcjonującą. Niestety, ten potencjał został zmarnowany. Świetna pierwsza połowa, mocne podstawy świata i bohaterów, niesamowite walki — wszystko to zostało przyćmione przez powierzchowność, urwane wątki i brak odwagi w opowiedzeniu historii do końca. To nadal dobra gra, w której momentami bawiłem się znakomicie — zdecydowanie lepiej niż w Final Fantasy VII Rebirth. Ale nie mogę nie myśleć o tym, czym FFXVI mogło być.

 

Ode mnie 7,5/10.

  • Like 3
Opublikowano (edytowane)

titanfall 2 - taki lepszy crysis 3. Dobry dubbing, ciekawa historia i relacja człowiek-tytan do tego mroczna.
Za 12zł za steam

a i graficzne nawet dzisiaj daje radę tylko taka dziwna poświata to chyba efekt stosowany w starych grach

Edytowane przez Dimazz
  • Upvote 1
Opublikowano
W dniu 27.06.2025 o 07:17, Barosz napisał(a):

Właśnie 5 godzin za mną i zaczynam budować swoje królestwo.

Oprócz dziwnej japońszczyzny, że zwierzęta wyglądają jak ludzie gierka mnie zaskakuje właśnie mixem różnych gatunków. Fabuła to bajeczka, ale właśnie chodziło mi o coś lekkiego. Zobaczymy jak będzie wyglądało to później.

Ja jestem pod koniec Ni No Kuni II, mi się gierka nawet podoba - taka miła i spokojna, niektóre krainy ładnie wykreowane, sporo różnych aktywności jak min bitwy wojskami, spolszczenie sobie wgrałeś? bo jest.

Pod koniec już mamy stateczek i można latać w niedostępne rejony, wcześniej zdobywamy statek pływający, pod koniec też już trzeba robudowywać królestwo i tam mi się już trochę znudziło ale może kiedyś ukończę.

  • Like 1
Opublikowano (edytowane)

Kolejną grą, którą miałem wrzucić teraz na tapetę był Metaphor ReFantazio, ale po FFXVI i ciężkich tematach związanych z polityką, nierównościami społecznymi i intrygami możnych, muszę nieco odpocząć od tych klimatów.

 

Dlatego wskakuje do: Like A Dragon - Infinite Wealth - edycja Ultimate :) 

 

image.png.decd1daac812f056925b1b2cd53e20f3.png

Edytowane przez Element Wojny
  • Upvote 1
Opublikowano

A ja wczoraj skończyłem Drakana, teraz nie wiem za co się zabrać :) Pewnie jakaś przerwa aż znowu coś ciekawego wpadnie w łapy.

 

Zauważyłem że od kilku lat mnie "popularne" gry AAA odstraszają, więc sobie szukam jakiś niszowych tytułów i zwykle nie najświeższych. Z AAA to pewnie tylko pogram w wieśka nowego i tyle. 

Opublikowano
3 godziny temu, bbandi napisał(a):

Ja jestem pod koniec Ni No Kuni II, mi się gierka nawet podoba - taka miła i spokojna, niektóre krainy ładnie wykreowane, sporo różnych aktywności jak min bitwy wojskami, spolszczenie sobie wgrałeś? bo jest.

Pod koniec już mamy stateczek i można latać w niedostępne rejony, wcześniej zdobywamy statek pływający, pod koniec też już trzeba robudowywać królestwo i tam mi się już trochę znudziło ale może kiedyś ukończę.

Ja wczoraj już 13 godzina wbita i nie mogę się oderwać. Przypadkowo znalazłem spolszczenie podczas 6 aktu i w sumie jest lepiej, spolszczenie fajnie zrobione pomaga zwłaszcza przy tych slangowych gadkach.

Już mam statek właśnie wbiłem do 3 miasta z tymi mechami. 

Właśnie to pierwsza taka gra gdzie eksploracja jak z Heroes 3, walki armią jak z jakiegoś RTS ( oczywiście uproszczone ) ale dające dużą frajdę a do tego zręcznościowy tryb walki. Lekkie zagadki przy eksploracji w tych miastach przypominała mi stare zeldy. Ciekawa muzyka zwłaszcza w tym mieście Goldpaw przypadła mi do gustu. 

A grałeś w 1 część? Tam widziałem że walka dziwnie zrobiona jest i chyba aż tak rozbudowana nie jest jak 2ga część, ale chciałbym spróbować bo gierka należy do tych lekkich ale ciekawych tytułów.

Opublikowano

Kupiłem sobie wczoraj Age Of Wonders 4 i jestem bardzo zadowolony :) Planetfall mi jakoś nie przypadł do gustu. Bitwy trwały w nieskończoność. Odbiłem się, ale po dłuższym czasie. W AOW4 bardzo fajna nowość w tego typu grach, że jak w civce można postawić miasto gdzie się chce. Daje to ogromne możliwości strategiczne. Do tego przypomina mi się klimat starych hirosów. 

 

Gra bardzo chwalona. Wysokie noty na steam. Sporo DLC. Na chwilę obecną chyba najlepsza turówka fantasy z przepiękną grafiką. Przytłacza tylko ilość opcji i wszystkiego, ale po prostu trzeba ogarnąć jak w Humankind albo Ara History Untold.

 

Na razie kupiłem samą podstawkę i bardziej się uczę niż gram :) 

Opublikowano
2 godziny temu, galakty napisał(a):

Robocop, kurde może gra nie jest jakaś wybitna, ale fajnie sobie przypomnieć filmy z dzieciństwa i wcielić w rolę Robo :D 

RoboCop to absolutna petarda! Klimat lat 80 wylewa się z ekranu - stare komputery, wypożyczalnie VHS, klasyczne fury, brudne ulice i wszechobecne narkotyki. Polacy kapitalnie oddali tamten vibe. Gunplay jest soczysty, a destrukcja otoczenia naprawdę robi wrażenie - wióry z mebli, tynk lecący ze ścian, wszystko lata jak należy. Przy obecnej cenie 15 zł to byłaby zbrodnia nie zagrać. :) 

Opublikowano

Od 2 lat rozgrzebuje tak zwaną kupkę wstydu. Przez lata zrobiła się z tego wielka hałda. No i wygrzebałem ostatnio Tomb Raider Anniversary.

 

Kurcze, kiedyś to potrafili robić trudne gry, które nie zniechęcały zarazem. Już ukończyłem ale zajęło mi to około 20h (nie lubię zaglądać do solucji)

 

Teraz zmiana klimatu, wjeżdza RDR1 ;)

  • Upvote 2
Opublikowano
W dniu 2.07.2025 o 19:50, tom36816 napisał(a):

Kurcze, kiedyś to potrafili robić trudne gry, które nie zniechęcały zarazem.

Właśnie nie wiem czy to chodzi o to aby gra miała odpowiedni poziom trudności ale nie za duży, czy może po prostu wypalenie grami mnie dopadło.

 

Moja kupka wstydu:

RDR2

Last of Us II

Indiana Jones and the Great Circle

Clair Obscur: Expedition 33

The Alters

The Walking Dead a New Frontier

The Legend of Zelda Tears of the Kingdom

+ dokończyć Hogwarts Legacy

 

To są gry w które od dawna chcę zagrać ale coś mnie odpycha i często wolę iść na spacer i posłuchać muzyki niż grać :E 15-sto letni ja przewraca się w grobie.

 

Gram w Township na komórce :kupa:

  • Like 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • No tak . Ale ostatnio sam sprzedałem Seasonic za 330 zł 1,5 roczny więc jeszcze 8,5 roku gwarancji miał to chyba lepszy wybór niż wynalazki po 200 nowe? Taki dokładnie x-kom.pl/p/514795-zasilacz-do-komputera-seasonic-focus-gx-850w-80-plus-gold.html
    • Nie ma czegoś takiego ze preset jest gorszy albo lepszy. To jak dany preset wygląda zależy od gry.   Mówiąc krótko i było to już pisane wiele razy, nie ma jednego "najlepszego" ustawienia.
    • Przeglądarka, office itp.
    • Tylko nie wszystkie stacje są Orlenu. Spora część to prywatne stacje, które zawarły umowę franczyzy z Orleanem.  Ta o której wspomniałem to prywatna stacja, która przeszła na franczyzę parę lat temu. Po wejściu w umowę z Orlenem wymienili dystrybutory na Orlenowskie i przebudowali całość ma wzór stacji Orlenu. Franczyzobiorcy do ustalania marży mają wolną ręką.
    • @hubio twoja naiwność powala  Pierwszy lepszy przykład jak to amerykańscy żołnierze byli życzliwi dla "wyzwalanych": Masakra w My Lai (1968) – żołnierze USA zabili 347–504 cywilów, a świadkowie i śledztwo armii potwierdziły także gwałty na kobietach i dziewczynkach podczas tej operacji.   To jest tylko przykład tego, co wypłynęło na światło dzienne i były niezbite dowody. Ile spraw wyciszono już na najniższym szczeblu wojskowym tego nigdy się nie dowiemy. Co innego oprawa medialna, a co innego fakty. Wojna zawsze ma czarną stronę i to się nie zmieni ale wybielanie oprawców w imię swoich przekonań albo aktualnej polityki jest niedorzeczne.      Twierdzenie, że amerykanie to zbawcy świata i trzeba być im wdzięcznym i broń boże ich krytykować to zaburzenie zwane dysonansem poznawczym lub w innej kategorii efektem halo. Dobrym przykładem takiej ślepej wiary i łykania jak pelikan każdej informacji bez jej weryfikacji jest "kult ojca dyrektora".   To, że akurat Polska znalazła się po stronie zachodniej, to nasze zabiegi i działania miały znikome znaczenie, to był głownie zbieg okoliczności, ponieważ było to w interesie USA, a Europa Zachodnia (głównie Niemcy) musiały mieć bufor bezpieczeństwa. Obecnie takim buforem dla nas jest UA.   Nikt nie usprawiedliwia ruskich, a ocena ich działania nie podlegają dyskusji. Dopóki ich władza nie zdechnie lub nie zostanie wyrżnięta w pień, a ludność cywilna nie zazna bólu takiego jak ukraińcy, to nic się nie zmieni. W naszej sytuacji upadek FR to nowe otwarcie i nowe możliwości, ale USA pasuje obecny stan rzeczy i dopóki mają coś do powiedzenia to nie pozwolą ruskim się rozpaść. Wg amerykańskich elit politycznych w interesie USA jest trzymanie Europy za jaja i raczej ich pogląd na to się nie zmieni.    Nie ma znaczenia jakie mocarstwo faworyzujemy, fakty są takie, że jeszcze jakiś czas temu polityka USA w pewnym stopniu nam służyła, a obecnie po odejściu od prymatu/utracie prymatu przez USA (można to różnie interpretować) i zmianach jakie zachodzą na świecie, polityka uprawiana przez USA już nam nie służy, a właściwie zaczyna szkodzić i będzie tylko gorzej. Jeżeli Europa nie uwolni się spod buta USA i wszelkich zależności, a USA trochę nie ustąpi ze strefy wpływu na rzecz Chin i Indii i dalej będzie terroryzować inne państwa, pokazując swoją dominację, szczególnie w militarny sposób, to się to dobrze nie skończy.  
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...