Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ja w 2024 dopiero zacząłem przygodę z rowerem, niestety operacja nogi nie pozwoliła na więcej km. 

Activities: 79

Distance: 3,592.4 km

Elev Gain: 24,525 m

Time: 179h 8m

 

Plan na 2025 to przede wszystkim zakup szosy, zrobić minimum 5k dystansu, zrobić pierwsze 200km (obecny maks to 170km). Teraz jeździłem na MTB 26" z 2005 roku (tak z komunii :E) - Kross Grand B250, kiedyś takie sprzęty chyba nazywało je się Makrokeszami :D 

Opublikowano

To i tak dobry wynik :thumbup:

W dniu 2.01.2025 o 14:56, jagular napisał(a):

Ło, na takim poziomie zaawansowania to chyba warto by mieć jakieś skrypty ściągające do Excela dane z plików wypluwanych przez licznik :)

Ale to załatwi tylko te 40-42 procent jazd, mieszczuch ma standardowy licznik, który wypluwa dane wyłącznie przez ekran ;)

W dniu 2.01.2025 o 14:56, jagular napisał(a):

i może wreszcie jakiś stand serwisowy

Ja się w końcu skusiłem w zeszłym roku i wrażenia mam mieszane.

Regulacja przerzutek, hamulców trochę lepsza. Demontaż kół imho gorszy, wyjmiesz ośkę i koło leci ci na nogi :E Na plus, że ściana w przedpokoju tak nie cierpi ;) 

Do standardowego przetarcia łańcucha i nasmarowania, szkoda czasu z rozkładaniem.

 

 

W sumie tak jeszcze raz zerkam na statystyki i @jagular @Vulc wychodzą wam bardzo małe średnie dystanse i czas na wypad. Tak po godzince i 30km.

Faktycznie tylko takie krótkie trasy robicie?

Opublikowano

Średnie w moim wypadku są mocno zaniżane przez Zwifta - tam faktycznie max godzina i mam zazwyczaj dość. Dodatkowo krótkie aktywności rozgrzewkowe i rozjazdowe po wyścigach Zwiftowych, z reguły 2x15 minut, też są rejestrowane przez Stravę. Na zewnątrz również nie robię bardzo długich tras, zazwyczaj do 1.5-2h, często właśnie 1h. Od czasu do czasu coś dłuższego. Wynika to głównie z trybu przygotowań do wyścigów, które jak do tej pory były raczej krótkie, stąd trener sugerował mi dostosowanie się do nich treningowo. Co mi odpowiada, bo na więcej i tak nie mam za bardzo czasu.

Opublikowano

U mnie podobnie: większość moich aktywności to aktywności godzinne, na trenażerze.

Żeby wyjść pomiędzy poniedziałkiem i piątkiem na rower na zewnątrz, musi u mnie być jednocześnie: jasno, w miarę ciepło, sucho - to warunki rzadko występujące ;), "trochę" czasami mnie boli lokalny klimat...

W związku z tym zdecydowana większość jazd na zewnątrz to jazdy w weekendy. Wtedy robię coś pomiędzy 2h a 3h.

 

Do tego jestem z kategorii (jak to brzmi profesjonalnie :E ) puncheur, czyli kozak przez chwilę, a potem maślak :P więc odpowiadają mi krótkie aktywności. 

 

A stand to za mną chodzi głównie w sprawie odpowietrzania hamulców. Ścian nie dotykam rowerem, od tego są meble :P No, mam jeszcze taki mały stojak, ale jego konstrukcja się gryzie z tarczówkami. No i chce coś zrobić w dziedzinie stabilizacji kierownicy podczas czyszczenia/serwisowania - mam wrażenie że przedni widelec w Madone jest nadwrażliwy i nie jest w stanie spokojnie być na wprost, tak jakby miał większy kąt główki, albo mniejszy "rake" (czy jak to się nazywa) - a chyba nie ma.

 

Opublikowano

U mnie w 2024:

 

Activities 107

Distance 5,323.2 km

Elev Gain 50,841 m

Time 249h 35m

 

2-3 aktywności mi nie zaliczyło bo garmin oszalał, więc się nie odbyły :E. To był mój pierwszy sezon na rowerze. Poprzedni zacząłem dopiero w sierpniu. W 2024 styczeń-luty, oraz listopad-grudzień to trenażer. Na nim 45-120 minut max. Więcej to masochizm na nim dla mnie wytrzymać.

 

Plany na 2025:

nieco podbić FTP, obecnie 250. Koło maja-czerwca kupić szosę, bo polubiłem 2h, szybkie ostre wypady asfalt only. Gravela oczywiście zostawię na mniej sportowe, bardziej spokojne, ale dłuższe wycieczki również w teren.

 

 

Opublikowano

W tygodniu też praktycznie nie robię tras, tyle co dojazdy do roboty, uśredniając 2x9,5km, 25-30min + 35-45min (mieszkam na górce, do pracy jedzie się szybciej ;) ).

W weekendy, wolne to rzadko kiedy schodzę poniżej 3h, ale liczone z postojami, więc przy dłuższych trasach spokojnie można odjąć godzinę jeśli nie dwie.

 

22 godziny temu, jagular napisał(a):

No i chce coś zrobić w dziedzinie stabilizacji kierownicy podczas czyszczenia/serwisowania

Sam stojak tego nie załatwi, ba może pogorszyć sprawę, bo kierownica nie opiera się o ścianę/meble, koło nie ma żadnego tarcia z podłogą. Trzeba kombinować z jakimiś sznurkami lub płacić za "specjalne" trzymaki. Np. taki Park Tool HBH-3 za sugerowaną cenę prawie 300zł :E

Opublikowano

Nie no, Parktool ma również bardzo fajne ceny standów :) 
Dzisiaj u mnie prawdziwa zima, będzie niedługo z pół metra śniegu jak nic, a w miejscach odsłoniętych może i z 2 razy więcej. Idealna pogoda na jakiegoś mtb z szerokimi oponami z bieżnikiem, żałuję że nie mam :/

Opublikowano

Na pół metra to raczej przełaj, żeby się przez ten puch przebić, względnie fatbike ;)
Tego typu warunki to brnięcie po osie, ani łatwe, ani w sumie fajne. Już jak jest powyżej obręczy robi się ciężko.

 

U mnie napadało z 5cm, może 7cm. Wypad po południu, to w lesie większość dróg i ścieżek już ubita. Trochę gorzej, że ziemia jeszcze nie zmarznięta i miejscami było błoto, które potem zamarzło na obręczach.

Ale generalnie było ok, tylko przebicie się przez chlapę w mieście :/

P1073280.thumb.JPG.798dff5b37448df8980f087548984389.JPG

 

Jutro ma się ocieplić, jakiś deszcz zapowiadają, więc to wszystko spłynie.

Opublikowano

No, u mnie nie dość że nie spłynęło to jeszcze dosypało - ale pół metra nie osiągnęło, przynajmniej na płaskim.
Po wczorajszym i dzisiejszym odśnieżaniu już mam nieco inną opinię na temat śniegu :E Niestety mam kawałek drogi prywatnej do drogi publicznej, więc nawet gdyby służby działały na skali lokalnych dróg (a nie działają nawet na poziomie dróg priorytetowych, wywałka tradycyjna) to trochę zabawy jest. Ramiona zrobione, nawet trochę tyłek boli, trenażer będzie odpalany regularnie bo nie zapowiada się ocieplenie.

Opublikowano

U mnie wczoraj na tyle się ociepliło, że nie chciało i się na tą chlapę wyjeżdżać, ale śnieg jeszcze leży.

Na mieście pewnie większość spłynęła, choć u nie na górce pewnie na ścieżkach jeszcze coś leży.

Opublikowano

To pierwsze to producent OEMowy, i to chyba nowy, startujący. To drugie ledwo co można znaleźć w internetach.
E-bajki nie kosztują mało, a są bardziej skomplikowane od klasycznych rowerów. Osobiście bym darował sobie jakieś egzotyki. Za duże ryzyko, zbyt dużo niewiadomych, zwłaszcza w kwestii serwisu, dostępności cześci ebajkowych.

  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)

Oto moje podsumowanie:

  • Dystans: 5600 km
  • Przewyższenie: 34000 m
  • Czas: 350 godzin
  • Najdłuższa trasa: 130 km

Co jakim rowerem, to na oko:

  • 2800 km crossem (głównie szutry i asfalty)
  • 2500 km góralem (większość po mieście)
  • 300 km fullem (góry i treningi w terenie)

Co było nowego:

  • Kupiłem licznik. W końcu mogę cały czas obserwować parametry bez obawy, że za chwilę padnie bateria. Wcześniej nie dało się jeździć dłuższych tras bez power banka, zwłaszcza w zimie. Niestety, nawigacja wciąż jest lepsza w telefonie. Komputerek gubi się w gęstym lesie, gdzie ścieżki biegną koło siebie. Może niedługo pojawi się sprzęt łączący funkcjonalność aplikacji na telefon, niskie zużycie energii licznika oraz łączność ze światem, by nie wozić dwóch urządzeń. Takie próby już były, ale okazało się, że obsługa sieci komórkowej zużywa dużo energii i trudniej przewidzieć pozostały czas pracy na baterii (jak jest słaby sygnał np. w górach, to urządzenie musi nadawać mocniej). Niemniej jednak to był udany zakup. Kiedy się zgubię, to w urządzeniu jest dużo miejsc, do których mogę nawigować, np. stacje PKP. Brakuje mi ETA z OSMAnd (szacowany czas dojazdu), by ocenić, czy zdążę na pociąg.
  • Więcej jazd po górach. Nasze polskie góry są naprawdę piękne.
  • Więcej tras długodystansowych 80-100 km (wytrzymałość tlenowa).
  • Słabo przetrenowałem zimę i wiosna była ciężka. Dużo górek podchodziłem.
  • W tygodniu rzadko po godzinach wychodziłem na trening. Nie mam już tak dużej motywacji jak dawniej. Wolę ten czas poświęcić na dokształcanie. Jak się w tygodniu zajedziesz, to na maratonach i ustawkach możesz nie mieć siły i zmagać się z DOMS, bo to już przerabiałem. 

Cele na 2025:

  • Lepiej przygotować się do sezonu (solidnie przetrenować zimę)
  • Poprawić technikę (zwłaszcza na zjazdach i technicznych odcinkach)
  • Zwiększyć dystans i zwiedzić ciekawe miejsca (jeśli będzie wolny czas)
  • Kupić szosę (ale obserwując to środowisko, mam poważne wątpliwości)
  • Wytrwać w postanowieniach

W zimie albo treningi na zewnątrz, albo przekonam się do trenażera. Poza tym inne aktywności (basen, bieganie, siłownia). Wszystko minimalnym kosztem, bo nie mogę całego wolnego czasu przepalić na sport. Zastanawiam się nad trenerem, bo ktoś mnie musi pilnować i motywować do treningu, aby na wiosnę mieć wypracowaną formę i nie zdychać na pierwszym podjeździe.

Edytowane przez WebCM
Opublikowano
Godzinę temu, Colicab napisał(a):

U mnie aktywiści krzyczą, że należy odśnieżać DDR, bo rowerzyści jeżdżą cały rok. Ale od tygodnia nie widziałem nawet jednego. Chyba ci aktywiści nie są rowerzystami.

A wyszedłeś z domu? :E

Ludzie normalnie jeżdżą po mieście, choć jak to zwykle bywa mniej niż latem.

9 godzin temu, WebCM napisał(a):

Kupiłem licznik

Zdradzisz jaki?

Z moich doświadczeń to nie ma map idealnych i zawsze przy kilku równoległych ścieżkach jest problem z trafieniem na właściwą.

Opublikowano
13 minut temu, Bono_UG napisał(a):

A wyszedłeś z domu? :E

Ludzie normalnie jeżdżą po mieście, choć jak to zwykle bywa mniej niż latem.

Zdradzisz jaki?

Z moich doświadczeń to nie ma map idealnych i zawsze przy kilku równoległych ścieżkach jest problem z trafieniem na właściwą.

Tak, trochę jeździłem tez  po mieście, ale pisze celowo, że dopiero tydzień, bo byłyby ślady na śniegu. Tak więc aktywiści - komuniści raczej ta opcja

Opublikowano
W dniu 11.01.2025 o 11:04, Colicab napisał(a):

Tak, trochę jeździłem tez  po mieście, ale pisze celowo, że dopiero tydzień, bo byłyby ślady na śniegu. Tak więc aktywiści - komuniści raczej ta opcja

Jeżdżę regularnie po mieście gdzieś od 2007, z naciskiem od 2009.

O ile 2010-2012 faktycznie potrafiłem wracać z roboty po własnych śladach, tak potem jak Gdańsk zaczął lepiej odśnieżać, to ludzi przybywało. Obecnie nawet jak jest zimniej, resztki zlodowaciałego śniegu to ludzie jeżdżą. Śnieżyce, deszcz owszem skutecznie wycinają ludzi z jazdy, ale nadal więcej osób jeździ niż dekadę temu.
Część można zrzucić na łagodne zimy, ale część to właśnie zasługa lepszego utrzymania dróg rowerowych (np. używanie szczotek).

 

Zresztą i Gdańsk i Gdynia mają liczniki:

https://rowerowygdansk.pl/pomiar-ruchu

https://www.zdiz.gdynia.pl/liczniki-rowerowe/

Widać, że nawet wczoraj, kiedy dosypywało śniegu, padał mokry śnieg czy deszcz, to jednak na licznikach nie ma zer. Też kilka razy do sklepów wyjeżdżałem i widziałem ślady, mijałem się z innymi.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Przebiłem oponę na ścieżce na butelce żula. Kogo pozwać?

 

Nie wymagam cudów, reguły są jak przy odśnieżaniu: staranność. Sąd Najwyższy ustalił, że nie trzeba odśnieżać ciągle (od czasu zawalenia się hali w Katowicach świry z rządu nakazały odśnieżać strome dachy, jak też ludzie zeskrobują 2 cm śniegu, no ale nie 0,5 cm co by wymagało stania 24h na dobę, a potem ślisko bo woda zamarza).

 

A tu dalecy sąsiedzi sobie jaja robią. Nie oczekuję cudów, że będą chodzić co godzinę i sprawdzać szkło, ale tydzień to już gruba przesada (już ma koleżankę zgodnie z policyjną regułą wybitych szyb). Nie może być tak, że ścieżkę sprzątają rowerzyści i kierowcy wbijając kolejne szkła w opony (a tak jest, jeśli butelka z boku to leży i 2 miesiące, jeśli na ścieżce / jezdni to zbiorą ją opony - nikt inny).

W dniu 11.01.2025 o 10:49, Bono_UG napisał(a):

Ludzie normalnie jeżdżą po mieście, choć jak to zwykle bywa mniej niż latem.

Jeżdżą tyle samo, bo jest środek zimy a upały średnio 7 stopni w 2 tygodnie (zamiast -5 do -20).  W tym sezonie tylko 1 odśnieżanie ok. 3-4 cm i 2 lekkie zeskrobywania po 2 cm. Za PRL padał śnieg więc nikt nie jeździł na rowerze (oraz nie zeskrobywał 2 cm, gdy na poboczu walało się po 0,5 m a padało często po 10 cm).

Opublikowano
5 godzin temu, ernorator napisał(a):

Nie przyszło mi to nigdy do głowy nawet. 

I dlatego nikt tego nie sprząta. Jedynie jadące opony. W przypadku o wiele mniej groźnego śniegu już są pozwy (na szczęście często odrzucane, bo zgodnie z wyrokiem SN nie trzeba stać ciągle, ale starannie).

 

Gdyby ten "sąsiad" tak sobie zabulił ze 100 tys za przebite opony to następnie by to sprzątał szczotką. Oczywiście trzeba dać czas, bo żul potłucze o 22:00 a nikt nie ma obowiązku sprawdzać co godzinę, ba nawet przed pracą. Co oznacza, że i tak część osób przebije, ale na początku szkło jest duże więc widać z daleka.

18 godzin temu, jagular napisał(a):

Określ straty związane z przebiciem opony na rozbitym szkle.

Ogromne. Ok 1/3 wartości roweru. Ot stary przeciętniak miejski. Teraz trzeba 2 opony antyprzebiciowe, 2 dętki, łyżki i kupę roboty (na którą nie mam ochoty, zaś serwis wyjdzie ze 100 zł). Mogę kupić nowy, ale też szybko przebiję opony.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Naukowcy, pionierzy i inni nie lubią hałasu ani szumu, oni cicho robią swoją pracę. A że rządy (od lewej do prawej) działają tylko wtedy jak wyjdzie się pod sejm, spali kilka opon i zrobi burdę to tacy rolnicy i górnicy potrafią wywalczyć swoje. Są jeszcze emeryci czyli grupa społeczna liczna ale mniej mobilna (z racji wieku), jej wystarczy dać 13'tki, 14'tki, dobre rewaloryzacje i siedzą cicho. Jest jeszcze inny problem z naukowcami/pionerami - nawet jak pieniądze dasz to nic to nie zmieni bo z tym muszą iść jeszcze możliwości rozwojowe. A że do polityki nie idą osoby mądre tylko takie co mają twardą dupę, giętki kręgosłup i pięknie wiją makaron na uszy to nie potrafią myśleć perspektywicznie do przodu co należy rozwijać. Z resztą jak się robi laskę Niemcom czy Amerykanom to nie ma się czasu na myślenie bo całe skupienie idzie na to aby brać po same kule i się nie zakrztusić. Więc taki naukowiec nie widząc żadnych szans rozwoju polskich inicjatyw z racji ich braku, idzie do pracy do zagranicznej firmy i rozwija jej know-how. Wisienką na torcie tego niedasizmu jest górnictwo. Kraj, który stoi na węglu ale jednocześnie ma kastę górniczą mentalnie siedzącą w XIXw, która nie potrafi wydobywać tanio węgla. Jedynie co górnicy opanowali do perfekcji to tworzenie nowych związków zawodowych, które rozprzestrzeniają się niczym macki ośmiornicy. W 2025r państwo polskie (czyli my obywatele) dopłaciło do kopalń 9 mld złotych tylko po to aby pokryć straty z bieżącego funkcjonowania. Z takim budżetem rocznie SpaceX zaczęło wysyłać w kosmos rakiety wielokrotnego użytku. Więc z czym do ludzi? W Polsce nie inwestuje się w rozwój. W Polsce zyski z rentownych działów gospodarki transferowane są aby pokryć straty nierentownych działów. Jak w komunie.
    • UPDATE: Zacznę od tego, że podmieniłem kartę kolegi (RTX 5070) w moim komputerze, gdzie mam RTX 4070 Ti SUPER od Gainward'a i... karta jest normalnie widoczna. Pierwsze wniosek? Płyta, gniazdo PCIe jest uszkodzone? Jednak coś nie dawało mi spokoju i przy obserwacji zauważyłem, że wtyczka kabla HDMI w gnieździe karty zintegrowanej wchodzi głębiej niż w karcie RTX. Ewidentnie widać, że tłoczenie i nachodzenie ramki "okołośledziowej" blokuje w górnej części pełny docisk. Kompletnie tego nie rozumiem dlaczego tak to robią w obudowach jakby na oko klecili je w garażu. I wtedy pomimo przestrzeni między śledziami, porty HDMI, DP nie są na środku, a wysoko przy górnej krawędzie ramki oddzielającej. (Podobnie miałem w obudowie Corsair, ale odnośnie karty dźwiękowej, musiałem kombinować by wtyczki się zmieściły... (bo to STX, gdzie mamy grube wejścia). To trochę komiczne, by modyfikować fabrykę, lub jej pomagać... Po dokładnym obejrzeniu obudowy zdawało się jakby miejscami była lekko wypaczona, niektóre jej fragmenty. A to tylna ścianka od wewnątrz jedno wgniecenie, strasznie te blachy "lelawe" dziś robią i delikatne. Pamiętam swoją obudowę ZALMAN Z12, mogłem na serio na niej usiąść. Widzę pewne nierówności w ramkach gniazd płyty, ale ile się dało to naprostowałem manualnie, poluzowałem wkręty od płyty, ale nie drgnęła by ją jakoś przesunąć. Podłożyłem pod płytę plastikowy ślizg, by była bardziej wyprostowana. Z tyłu blacha od SSD/HDD latała sobie wesoło, niedokręcona, zęby nie trafione... Śledź od RTX nie dochodzi do ramki, stąd też oprócz blokady ramki problem z dystansem kabel-gniazdo.  Co do stabilności. Testuję na okrągło - wszystko śmiga. System od zera, nowe sterowniki. Nie miał ustawionego profilu dla pamięci DDR5, po konsultacjach z czatem-gpt już wiem, że dla AMD trzeba ustawić EXPO1 czy jakoś tak, u siebie na Intelu mam XMP. Szereg testów na stabilność, wszystko jak skała.  Dobrze, że ów ramkę dało się odkręcić i zdemontować, wtedy poszła w ruch piłka do metalu. Wyciąłem fragment dla HDMI i DP, resztę zostawiłem, choć mogłem w sumie całość usunąć, ale i tak więcej niż jednego monitora nie będzie używał. Także taki finał ma ta nietypowa usterka. Dziękuję wszystkim za chęć pomocy i zaangażowanie. Poniżej trochę fotek.    
    • To już nie jest satyra... To jest dokument  
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...