Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
2 minuty temu, wallec napisał(a):

Przedszkole publiczne o ile dobrze pamiętam do ~5h jest darmowe, a później chyba ~2zl za każdą dodatkową godzinę i kilka złotych dziennie za posiłki.

 

W 400-500zl się zamkniesz.

Pisałem już, że bardzo, bardzo trudno o miejsce, przynajmniej w Poznaniu. Tu mam dwie opcje, albo prywatnie albo bardzo daleko od domu. 

  • Odpowiedzi 2,6 tys.
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano (edytowane)

O przedszkole publiczne teraz jest bardzo łatwo, ponieważ dzieci jest mniej a ilość placówek pozostaje na tym samym poziomie.

 

O przedszkole blisko domu w przypadku gdy oboje rodziców pracuje jest jeszcze łatwiej ponieważ odległość od przedszkola jest brana pod uwagę. 

Im bliżej przedszkole, tym większą masz szansę.

Edytowane przez wallec
Opublikowano (edytowane)

Nieprawda, nie jesteś w temacie albo Twój research został ograniczony o dostęp do publicznej opieki dla dzieci.(Praktycznie każde większe miasto ma wolne miejsca w przedszkolach publicznych.)

 

Można to wywnioskować po:

- podaniu nierealnej kwoty kosztu przedszkola, a przedszkole jest dużo tańsze od żłobka 

- podaniu nierealnego czasu oczekiwania i kosztu usługi opieki zdrowotnej (kwoty, o których piszesz można zapłacić jak np w Boże Narodzenie idziesz na prywatną wizytę do lekarza, który w domu zrobił sobie "punkt lekarski" a na codzien pracuje w szpitalu)

 

Nic się nie martw, też tak miałem dopóki sam nie zacząłem kminic ocb i zajmowała się tym żona.

 

Też zapłaciłem za pierwsze buty 400zl bo "podeszwa musi być mięciutka i elastyczna żeby nie wpływało na kształt stopy dziecka" a w tych butach stanął na nogach zero razy :-)

Edytowane przez wallec
Opublikowano
25 minut temu, wallec napisał(a):

Nieprawda, nie jesteś w temacie albo Twój research został ograniczony o dostęp do publicznej opieki dla dzieci.(Praktycznie każde większe miasto ma wolne miejsca w przedszkolach publicznych.) (...)

Ja nie twierdzę, że miejsc nie ma, tylko ja nie mam czasu dowozić codziennie dziecka kilka km. 

  

25 minut temu, wallec napisał(a):

- podaniu nierealnego czasu oczekiwania i kosztu usługi opieki zdrowotnej (kwoty, o których piszesz można zapłacić jak np w Boże Narodzenie idziesz na prywatną wizytę do lekarza, który w domu zrobił sobie "punkt lekarski" a na codzien pracuje w szpitalu)

Jakie kwoty się wg Ciebie nie zgadzają z rzeczywistością i jaki czas oczekiwania przeze mnie jest nierealny? 

 

Opublikowano (edytowane)

Te o których mówisz że idą w tysiące jak gdzieś trzeba pójść z dzieckiem do specjalisty.

Takie koszty specjalistyczne są niezależne od tego czy jesteś dzieckiem czy dorosłym, jak się zdrowie posypie to jest przewalone, ale państwo polskie podstawowe tematy zwiazane z dziećmi ma bardzo dobrze ogarnięte.

 

Począwszy od podstaw jak zgłoszenie że dziecko się urodziło, nadanie nr PESEL, przyznanie świadczeń i terminowość ich wypłacania, wnioski internetowe itp. a na publicznej podstawowej opiece (przedszkola, lekarze pediatrzy) kończąc. 

 

W nocy dziecko łapnie gorączkę itp. rano masz lekarza, "opiekę w systemie" automatycznie przesłana do pracodawcy i możesz leczyć w domu.

 

9 tygodni urlopu rodzicielskiego.

2 tygodnie ojcowskiego

Dodatkowe 4(?) dni w roku na opiekę nad dzieckiem 

Babciowe

Żłobkowe 

Tornistrowe/książkowe 

E-dzienniki 

 

Itp. itd 

Edytowane przez wallec
Opublikowano
30 minut temu, wallec napisał(a):

Te o których mówisz że idą w tysiące jak gdzieś trzeba pójść z dzieckiem do specjalisty.

Takie koszty specjalistyczne są niezależne od tego czy jesteś dzieckiem czy dorosłym, jak się zdrowie posypie to jest przewalone, ale państwo polskie podstawowe tematy zwiazane z dziećmi ma bardzo dobrze ogarnięte.

(...)

Bo idą w tysiące. Mój mały urodził się z dysplazją włóknistą kości piszczelowej. W przedszkolu były pretensje, że nie ma specjalnych butów, że nie ma wózka itp. Lekarz prowadzący po bardzo dokładnych badaniach stwierdził, że wózek by tylko pogorszył sytuację i kazał małemu normalnie chodzić. Kretynki w przedszkolu zagroziły, że zgłoszą to do mopsu, było jeżdżenie na badania, ostatecznie mały został na obserwacji na 5 dni, miał zrobione wszystko co się da w tym obrazowanie osiowe i w końcu przyniosłem stertę papierów żeby się zamknęły. Oczywiście dziecko nie było samo w szpitalu, mama z nim została na 3dni, potem ja tam siedzialem 2 dni. Termin operacji był przesuwany 3 krotnie! Ostatecznie mały by miał 7 lat gdyby dotrzymali ostatniego terminu a pierwotnie miał mieć operację w wieku niecałych 5 lat. Przedszkolanki się czepiały, że mały spowalnia spacery, mały nie mógł biegać za piłką jak inne dzieciaki, nie mógł skakać, musieliśmy na niego szczegolnie uważać itp. 

Postanowiliśmy, że robimy prywatnie, całość kosztowała ponad 30k. Konsultacje z chirurgiem kosztowały 400zl za jedną. 

Ja się nie zgadzam, że państwo ma te podstawy dobrze ogarnięte. W poradniach było pełno takich dzieci, też im przesuwali terminy bo są bardziej pilne przypadki. Jak dzieje się coś poważnego to państwo leży i kwiczy. 

Powiesz, że jak dorosły ma problemy ze zdrowiem to też tak jest. Ok, prawda, ale nie ma obowiązku posiadania dzieci w jak już się je ma to można się wyłożyć finansowo. Jeśli ktoś ma ciężko pod względem finansowym to nie dziwi mnie, że nie chce ryzykować posiadania dziecka, w tych czasach nie każdego na to stać. Jak kobieta pracuje na kasie a mąż w magazynie to sam koszt takiej operacji a wcześniej butów ortopedycznych na miarę może wpędzić w długi na kilka lat. 

 

No i co z tego, że jest milion dni wolnych dla rodzica, jak mi przez konsultacje z lekarzami brakowało wolnego bo całe wolne spędziłem w gabinetach lekarskich i w szpitalach. 

Może jest dobrze jak dziecko nie choruje maksymalnie musisz iść do pediatry w sobotę wieczorem, ale jak dzieje się coś poważnego to jest dramat. 

 

Opublikowano

Wiadomo, współczuję ale niestety z "całościowego" punktu widzenia, to jest kwestia "pareto" tzn. sytuacje/przypadki, które dotyczą większości populacji są dobrze ogarnięte przez państwo i mówienie, że w Polsce "nie da się mieć dzieci / jest ciężko bo państwo nie dziala/nie pomaga" jest przesadą.

 

Opublikowano

Moim zdaniem przeciętnemu człowiekowi który musi kupić mieszkanie/dom jest ciężko. Mediana wynagrodzeń to 5200 netto, to jest 10k na parę. To nie jest dużo przy obecnych cenach wszystkiego a zwłaszcza nieruchomości. Jakby ktoś z takimi zarobkami i kredytem na mieszkanie był na moim miejscu to albo by się latami męczył aż by się doczekał operacji na NFZ albo by musiał dołożyć kolejny kredyt do kolekcji. 

Piszesz, że takich przypadków nie ma dużo ale niestety jest ich coraz więcej. 

Opublikowano

Kiedyś tu ją wrzuciłem do obejrzenia, lecz jej już nie polecam. Nie dość, że ma na kanale z kilka filmów z pseudocoachowym pierdzieleniem, a w jednym z ostatnich filmów podpadła tym, że popiera ew. powrót do obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej.

Opublikowano (edytowane)
Cytat

Wskazała przy okazji, że ważną dla niej cechą jest wzrost potencjalnego partnera. "Jeżeli zamierzasz kłamać na temat swojego wzrostu, to zostaw mnie ku**a w spokoju. Niscy królowie nie mają tu wstępu" - czytamy.

A to wcale nie koniec. Collins ogłoszenie z portalu randkowego umieściła bowiem w relacji na Instagramie, gdzie zwróciła uwagę na kolejne kryterium - zarobki. "Jeśli ktokolwiek ma odwagę napisać do mnie prywatną wiadomość, niech dołączy do niej swój ostatni wyciąg z konta bankowego" - skwitowała, co wywołało masę reakcji tenisowych fanów. W większości ironicznych i nawiązujących do "zalet" Amerykanki.

Fragment artykułu z WP. Wymagania Dalielle Collins, znanej tenisistki odnośnie partnera. Anegdota, ale na takich anegdotach opierają się rzesze młodych kobiet. 

https://sportowefakty.wp.pl/tenis/1217744/ze-swiatek-jej-nie-po-drodze-a-teraz-to-ujawnila-jakiego-mezczyzny-szuka

Edytowane przez Suchy211
Opublikowano

Tej "penisistce" chyba coś się pomyliło. Facetów nie obchodzi status partnerki, jak ktoś jest zamożny to będzie szukał atrakcyjnej i w miarę normalnej kobiety. Na co mu przeciętnej urody kobieta ze złym charakterem, a niech sobie gra w tego tenisa i nawet coś tam zdobywa.

 

2 metrowy gracz baseballa z miliona na konice nie spotyka się z tą małą blondynką, bo jest ona byłą gimnastyczką i reprezentowała USA, tylko dlatego że mu wpadła w oko. A ta Collins to trochę taka Grażyna.

 

608ee7c0-a73c-4c45-a988-dd86b7d5b3a4_3e4

Opublikowano
Godzinę temu, Suchy211 napisał(a):

Fragment artykułu z WP. Wymagania Dalielle Collins, znanej tenisistki odnośnie partnera. Anegdota, ale na takich anegdotach opierają się rzesze młodych kobiet. 

https://sportowefakty.wp.pl/tenis/1217744/ze-swiatek-jej-nie-po-drodze-a-teraz-to-ujawnila-jakiego-mezczyzny-szuka

Collins jest najmniej lubianą tenisistką na świecie, wiele osób uważa ją za totalną kretynkę więc raczej mało kto będzie się na niej wzorować. 

17 minut temu, ghostdog napisał(a):

(...) 2 metrowy gracz baseballa z miliona na konice nie spotyka się z tą małą blondynką, bo jest ona byłą gimnastyczką i reprezentowała USA, tylko dlatego że mu wpadła w oko. A ta Collins to trochę taka Grażyna.

Fajnie jak kobieta reprezentuje sobą coś poza wyglądem. Nie twierdzę, że Collins taka jest, piszę ogólnie. Akurat Collins jest mega toksyczna w stosunku do każdego. 

Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, ptys napisał(a):

tru raczej nie wzrost jest problemem tylko waga a patrzac na twarz to miedzy 90-100kg

Chyba kobiety na żywo nie widziałeś. Ona sama mówi, że ma ponad 170cm, niech ma 175cm to patrząc na twarz można ocenić, że nie ma więcej niż 80kg. Kobieta 175cm i 100kg to już jest beczka toczącego się sadła. 

Moja po ciąży miała prawie 70kg to już było widać, że była "luźna" i podbródek wisiał. Ta babka ma góra 10kg więcej, wzrost podobny. 

Edytowane przez Henryk Nowak
Opublikowano
7 minut temu, Henryk Nowak napisał(a):

Chyba kobiety na żywo nie widziałeś. Ona sama mówi, że ma ponad 170cm, niech ma 175cm to patrząc na twarz można ocenić, że nie ma więcej niż 80kg. Kobieta 175cm i 100kg to już jest beczka toczącego się sadła. 

Moja po ciąży miała prawie 70kg to już było widać, że była "luźna" i podbródek wisiał. Ta babka ma góra 10kg więcej, wzrost podobny. 

Bez znaczenia. Jest po prostu otyła. 

Opublikowano
55 minut temu, Suchy211 napisał(a):

100 raczej nie, ale do 90 może dobijać. Nie bądź frajerem i nie przeginaj w drugą stronę, ona by ci +5 cm nie dodała. Ani na górze ani tam na dole. 

https://faktysatakie.pl/jak-wyglada-dziewczyna-wazaca-70-80-90-100-kg/

Jakim frajerem? :)

Ja jej nie bronię, po prostu stwierdzam fakt. Poza tym waga nie jest jej największym problemem, jest po prostu brzydka. 

Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, Henryk Nowak napisał(a):

Chyba kobiety na żywo nie widziałeś. Ona sama mówi, że ma ponad 170cm, niech ma 175cm to patrząc na twarz można ocenić, że nie ma więcej niż 80kg. Kobieta 175cm i 100kg to już jest beczka toczącego się sadła. 

Moja po ciąży miała prawie 70kg to już było widać, że była "luźna" i podbródek wisiał. Ta babka ma góra 10kg więcej, wzrost podobny. 

patrząc na twarz i ile miejsca wypełnia w kabinie to obstaję przy 90kg co najmniej szkodza że nie ma wiecej wypocin tej "damy"

up wyżej zgadza się tu spadek wagi nic nie twarz 3 na 10 tylko dlatego że widziałem brzydsze z brakami w klawiaturze :)

Edytowane przez ptys
Opublikowano
6 godzin temu, Henryk Nowak napisał(a):

Collins jest najmniej lubianą tenisistką na świecie, wiele osób uważa ją za totalną kretynkę więc raczej mało kto będzie się na niej wzorować. 

Fajnie jak kobieta reprezentuje sobą coś poza wyglądem. Nie twierdzę, że Collins taka jest, piszę ogólnie. Akurat Collins jest mega toksyczna w stosunku do każdego. 

Collins reprezentuje 100% narcyzmu. Czyli dalekie, głębokie kompleksy mimo "okej" opakowania. Świątek ciśnie bo wie że jest atrakcyjniejsza fizycznie od niej. To jak nasi patusi co myślą że są męscy jak wyzwą chudych od pedałów. To samo.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Tylko z powodu słabej dostępności, to z regularną ceną nie miało nic wspólnego i nie jest żadnym wyznacznikiem w tej sytuacji. 
    • powiem wam że te antywirusy i cleanery to jest jakaś kaszana    https://github.com/KPRCB/XboxGameBarExample   to już w ogóle totalnie jakaś głupota, bo to mój kod c++ x D      logi z eseta to też jest kaszana   żadnych prawdziwych wirusów nie znalazł   Potrzebujemy jakiegoś poważniejszego toola!
    • Zgadzam się... Większość ludzi tak robi ze strachu ale to nie oznacza, że bandyci mogą robić co chcą! Wiem, że Polska to kraj z kartonu, ale nie wiedziałem, że dodatkowo dziki zachód...  A lata 90te dawno już się skończyły... Ja też w takiej sytuacji najpewniej nawet bym nie zwrócił uwagi w sklepie widząc (prawdopodobnie podpitych) kolesi tego pokroju. Natomiast reakcja dziewczyny jak i to co było potem było normalne...   To mi się przypomina ta sprawa ze Szwecji gdzie młody imigrant pozaeuropejskiego pochodzenia zabił Polaka z powodu zwróconej uwagi...
    • Buda fajna, ale o co be z tą wersją (rozmiarem?)  grafy, bo się nie znam? 
    • No ja byłem na pogrzebie, nie raz. W mieście na największym cmentarzu mam kaplicę, gdzie zwykle są nabożeństwa, na kolejnym tak samo. Nie wiem, co się dzieje w przypadku, gdy nabożeństwo jest w rodzinnej parafii zmarłego, ale nie kojarzę praktycznie żadnego kościoła bez parkingu czy placu przed wejściem, poza takimi w ścisłym, zabytkowym centrum, ale zdaje się, że nawet na teren ciasnego starego miasta karawany wyjątkowo mogą wjeżdżać tak samo jak karetki, policja czy zaopatrzenie.   Tutaj sytuacja mimo wszystko jest IMHO specyficzna. O ile dobrze widzę, nie ma bezpośredniego przejścia z kościoła na parking, jeśli już, to przez budynek klasztoru/szkoły (?). Inna opcja to właśnie niesienie trumny wzdłuż Czerniakowskiej do skrzyżowania i potem Nowosielecką do wejścia na parking.   Tak, na wsiach jeszcze jakiś czas temu nosiło się albo i nadal przenosi trumnę z konduktem na cmentarz, jeśli jest blisko kościoła. Ale szczerze mówiąc - jakoś tego w centrum miasta nie widzę.  To nie jest boczna osiedlowa uliczka. I jednocześnie nie jest to pogrzeb z celebrą itp.  Wszystko to nawet jeśli trzeba się zgodzić, że widok trumny to nie jest też nic gorszącego. Ale IMHO wystarczy, że wyniosą ją na przystanek...    No właśnie, skoro już muszą, to albo tam powinien być dopuszczony wjazd obok przystanku (a faktycznie nie ma - wszędzie słupki) albo nie powinno tam być pogrzebów. A jeśli mimo wszystko są...  to na karawan przymknąłbym oko.    Ja wiem, że raz na milion jakieś dziecko będzie akurat biegło do przedszkola - ale to są skrajne przypadki, generalnie nic nikomu nie ma prawa się stać jeśli karawan na pięć minut wjedzie ostrożnie i bardzo powoli na chodnik. A podejrzewam jeszcze, że i pogrzeby nie odbywają się tam masowo?   OK, jasne, dura lex... no ale komentarz mam do tego chyba taki jak większość: Konfitura kiedyś w końcu wyłapie ostry wp...l i, jak tłumaczył klasyk: nie będę popierał, ale zrozumiem. A wcale nie jestem fanem kościelnych jasełek.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...