Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

RE3R bardziej klei się kupy, będąc spójniejsze projektowo. ;) Zmarnowali potencjał małą skalą i paroma duperelami.... Oh, jeszcze stracił klimat na rzecz stylu Hollywood.

 

Bardzo dobry montaż zbioru krytyki RE4R. Przypomniało mi się stwierdzenie, że obecnie masy nie grają bo są fanami lub gra Capcomu jest wyjątkowo dobra, lecz chcą po prostu doświadczyć kulturowego fenomenu.... Grają w to co będzie popularne, aby być na czasie i mieć wspólny temat.

https://youtu.be/e-KAA6b2qWQ?is=1JHGgBL0QRAMRVB8

 

Miałem wrzucić wcześniej, als zapomniałem.

Edytowane przez musichunter1x
  • Haha 2
Opublikowano (edytowane)
14 godzin temu, musichunter1x napisał(a):

RE3R bardziej klei się kupy, będąc spójniejsze projektowo. ;) Zmarnowali potencjał małą skalą i paroma duperelami.... Oh, jeszcze stracił klimat na rzecz stylu Hollywood.

Co jak co, ale czepiać się najlepszego Remake serii Resident Evil czyli RE4 Remake, to naprawdę zabawne. Gra była poprawiona prawie w każdym aspekcie, naprawili względem oryginału zarówno postacie jak i fabułę. Wszystko stało się przyjemniejsze w odbiorze.

A RE3? Oczywiście również fajna gra, ale wyjątkowo krótka.

10 godzin temu, Necronom napisał(a):

Zrobienie z Jill głupiutkiej panienki.

A pamiętasz o takiej dosyć mocnej scenie fanserwisowej z Jill?

Mowa o tych mackach które wchodziły jej do ust. Zastanawiałem się wtedy w co ja gram. Może ta scena była też w oryginale (nie sprawdzałem), ale to mnie naprawdę zaskoczyło.

Edytowane przez Misticzx
Opublikowano (edytowane)
6 godzin temu, Misticzx napisał(a):
16 godzin temu, Necronom napisał(a):

Wszyscy wiedzą, że nie lubisz RE4R. Ale RE3R to już potwarz i naplucie. Wycięcie blisko połowy zawartości oryginału. Zepsucie klimatu, zepsucie głównego przeciwnika. Zrobienie z Jill głupiutkiej panienki.

Praktycznie to samo zrobiono z Leonem, Chief - Brian Irons, Claire w RE2R i postaciami w RE4R, budując płytą emocjonalność małym wysiłkiemi bez uwagi lub wypruwając je z kultowości. ;) 
O klimacie i małej skali sam wspominałem... Mówiłem o pozytywnej spójności rozgrywki / gameplay-u. Zawiedli z pokazaniem miasta w chaosie i świeżych skutków katastrofy.

6 godzin temu, Misticzx napisał(a):

Co jak co, ale czepiać się najlepszego Remake serii Resident Evil czyli RE4 Remake, to naprawdę zabawne. Gra była poprawiona prawie w każdym aspekcie, naprawili względem oryginału zarówno postacie jak i fabułę. Wszystko stało się przyjemniejsze w odbiorze.

A RE3? Oczywiście również fajna gra, ale wyjątkowo krótka.

A pamiętasz o takiej dosyć mocnej scenie fanserwisowej z Jill?

Mowa o tych mackach które wchodziły jej do ust. Zastanawiałem się wtedy w co ja gram. Może ta scena była też w oryginale (nie sprawdzałem), ale to mnie naprawdę zaskoczyło.

Z tobą to już straciłem dostatecznie dużo czasu, szczególnie że praktycznie w ogóle nie znasz oryginałów, powiązań, a rozmowę o wykonaniu elementów zbywasz paroma ogólnikami, lub powtarzaniem "jest lepsze, bo tak i większość lubi". 
Nawet nie wiesz po co Nemesis te "macki"... Jak już miał tam być fanserwis to z chwytem udami na zombi i strojem, choć mi to wisi, bo bardziej martwi mnie emocjonalny fanserwis, który niszczy wydarzenia i postacie, robiąc z nich maskotki oraz skorupy do marnych wspominek i odniesień, zamiast budowy charakterów lub kultowych scen i ciekawego świata. 
Zwracasz uwagę głównie na grafikę i "production value", a na projekt patrzysz powierzchownie, nie mówiąc o scenariuszu.

Edytowane przez musichunter1x
Opublikowano
3 godziny temu, musichunter1x napisał(a):

Praktycznie to samo zrobiono z Leonem, Chief - Brian Irons, Claire w RE2R i postaciami w RE4R, budując płytą emocjonalność małym wysiłkiemi bez uwagi lub wypruwając je z kultowości. ;) 
O klimacie i małej skali sam wspominałem...

Znowu marudzisz na bardzo dobre gry, bo upierasz się że jeśli były inne/zmienione w stosunku do oryginałów to są gorsze. Nie wszystkie uproszczenia muszą być od razu wadą.

Zachowujesz się jakby ciebie zmuszali do grania w Remake. Masz stare gry, a Remake nie musisz nawet ruszać.

3 godziny temu, musichunter1x napisał(a):

, szczególnie że praktycznie w ogóle nie znasz oryginałów

Widziałem trochę oryginału RE4 (to co na youtube) i nie było tam nic lepszego niż w Remake. Tak naprawdę zmiany w Remake były korzystne dla gry.

3 godziny temu, musichunter1x napisał(a):

Nawet nie wiesz po co Nemesis te "macki"...

Nemesis? Ten fanserwis z mackami w RE3 Remake dotyczył jakichś podrzędnych skrzydlatych potworów. Jeden ją na początku zaatakował i był mocny fanserwis z udziałem Jill (tentaclowy znany z anime). Jill miała oczyścić teren wokół podstacji metra i zniszczyć gniazda z kokonów.

 

Opublikowano (edytowane)
5 godzin temu, musichunter1x napisał(a):

Nawet nie wiesz po co Nemesis te "macki"... Jak już miał tam być fanserwis to z chwytem udami na zombi i strojem, choć mi to wisi, bo bardziej martwi mnie emocjonalny fanserwis, który niszczy wydarzenia i postacie, robiąc z nich maskotki oraz skorupy do marnych wspominek i odniesień, zamiast budowy charakterów lub kultowych scen i ciekawego świata. 

Akurat tu chodzi o scenę z Drain Deimos, gdzie wkłada "rurkę" do buzi Jill a nie Nemesisa ;) I nie było tej sceny w oryginale. Wygląda to no jak wygląda. 

Edytowane przez Necronom
  • Like 1
Opublikowano
Godzinę temu, Necronom napisał(a):

chodzi o scenę z Drain Deimos, gdzie wkłada "rurkę" do buzi Jill a nie Nemesisa

Tak, jak pisałem powyżej. Scena nasuwa bezpośrednie skojarzenia z tentacle 18+ : )

Aż trudno było mi uwierzyć w to co widzę. W RE4 Remake zrobiono natomiast odwrotnie, czyli znacznie zmniejszono fanserwis z córką prezydenta (może właśnie dlatego że to córka prezydenta, a nie jakaś Jill xD).

 

Opublikowano (edytowane)
W dniu 17.04.2026 o 21:52, Necronom napisał(a):

Akurat tu chodzi o scenę z Drain Deimos, gdzie wkłada "rurkę" do buzi Jill a nie Nemesisa ;) I nie było tej sceny w oryginale. Wygląda to no jak wygląda. 

A dobra, pomyliło mi się z G-Virus Birkina, który szukał kandydata na nosiciela. :E Przecież Nemesis to nie Tyrant.

 

RE4R może to nadal dobra gra, ale chciałbym aby Capcom wymagał więcej od siebie, a nie szedł po linii najmniejszego oporu, przy małym nakładzie wysiłków oraz niezwracaniu uwagi...
Chwalenie czegoś takiego tylko pcha ich w złym kierunku, po czym kończymy z kolejnym projektem systemów na odwal w RE9 i niemalże kopiuj wklej od czasów RE2R.

Edytowane przez musichunter1x
Już poprawiona linia, aby trzeci się nie czepiał;)
Opublikowano
11 godzin temu, musichunter1x napisał(a):

Przecież Nemesis to nie Tyrant.

A co? :E Nemesis jest pasożytem, ale przeciwnik, z którym walczymy w RE3 to odmiana Tyranta, któremu wszczepiono pasożyta, co zwiększyło jego zdolności bojowe.

Opublikowano (edytowane)
14 minut temu, Necronom napisał(a):

Tyranta, któremu wszczepiono pasożyta, co zwiększyło jego zdolności bojowe.

Pasożyt był aby go kontrolować, dodając jeszcze ogranicznik sprzętowy, który niszczymy we walce. Chodziło mi o to, że Birkin instynktownie szukał nosicieli do reprodukcji wirusa. Nemesis pomylił mi się, myśląc że była podobna scena do zabicia Brad w RE3 i zainfekowanie Sherry w RE2, ale na Jill w RE3R. Jednak był to inny potwór. :E

Edytowane przez musichunter1x
Opublikowano
12 godzin temu, musichunter1x napisał(a):

po czym kończymy z kolejnym projektem systemów na odwal w RE9 i niemalże kopiuj wklej od czasów RE2R.

Ludzie mówią że walki na poziomie NORMALNYM w RE9 były o wiele prostsze niż walki na poziomie NORMALNYM w RE4 Remake. Nie grałem, ale jeśli to prawda to szkoda, że tak mało się wymaga od graczy i przejście gry nie wymaga już tak naprawdę prawie nic.

Opublikowano (edytowane)
32 minuty temu, Misticzx napisał(a):

Ludzie mówią że walki na poziomie NORMALNYM w RE9 były o wiele prostsze niż walki na poziomie NORMALNYM w RE4 Remake. 

Gry Capcomu zawsze miały korzenie arcade, więc zaangażowanie rozgrywki nie polega na trudności, lecz na poprawianiu efektywności i narzucaniu sobie wyzwań. Problem w tym, że od dłuższego czasu od tego odeszli, na rzecz kopiowania podejścia branży lub porzucili ich ludzie którzy to umieli.

 

RE4R i RE9 męczę, bo właśnie tam upadek w tym względzie posunął jeszcze dalej. Nie mówiąc o RE8 które praktycznie nie było RE przez braki elementów lub struktury projektu do zarządzania np. umiejscowienie wrogów, projekt poziomów i przeciwników oraz broni, system ekwipunku i sklepu... RE7 pomimo struktury dalej ma te elementy, a byli strasznie ograniczeni, przez świeżość nowego silnika i projekt pod VR na PS4.

RE9 ma przebłyski w "lecznicy", RE4R obrywa się za projektowe niedomagania względem oryginału i bezmyślnie próby unowocześnienia, gdy można było zrobić to z głową lub zdecydować się na pójście w coś zupełnie innego od oryginału, zamiast być w rozkroku.

To nie jest kwestia tego, że jest inne od RE4OG, ale nieudolnie realizuje swoje założenia, nie mogąc się zdecydować..., skupiając się na realizacji pomysłów, a nie przemyśleniu ich, stąd niespójne mechaniki i skupienie się na elementach które nie były istotne..., z cięciem kosztów gdzie indziej.

 

Edit. RE3R pomimo wad ma całkiem dobrą strukturę arcade. Może łatwiej wchodzi, bo jest krótkie. :E

RE2R zachował dużo elementów arcade z klasycznych RE, ale ma inne wady, szczególnie systemowe i narracyjne / scenariusz leży i kwiczy, choć nie jest aż tak ważny dla serii, ale to element kultowości postaci i serii. To nie jest TLOU, aby udawać powagę i złożoność, próbując przywiązać gracza emocjonalnie.... RE przywiązało fanów zaangażowaniem, a nie rollercoasterem emocji. 

Edytowane przez musichunter1x
Opublikowano
17 minut temu, Misticzx napisał(a):

Ludzie mówią że walki na poziomie NORMALNYM w RE9 były o wiele prostsze niż walki na poziomie NORMALNYM w RE4 Remake.

To prawda. Najpierw przeszedłem Residenta Requiem na poziomie normalnym i włączając później Residenta 4 Remake byłem bardzo zaskoczony poziomem trudności. 

 

Leon regularnie padał na glebę - co w Requiem zdarzało się okazjonalnie. 

Opublikowano
1 godzinę temu, Radio Tirana napisał(a):

Najpierw przeszedłem Residenta Requiem na poziomie normalnym i włączając później Residenta 4 Remake byłem bardzo zaskoczony poziomem trudności. 

W RE4 Remake sporym utrudnieniem jest to, że Leon musi walczyć łącząc ciosy fizyczne (sztuki walki) z bronią. Gdyby to opanujesz, to gra nawet na poziomie normalnym nie jest trudna, ale jak będziesz tylko strzelać to masz duży problem z przejściem.

Opublikowano
W dniu 18.04.2026 o 00:07, musichunter1x napisał(a):

(...) ale chciałbym aby Capcom wymagał więcej od siebie, a nie szedł po najmniejszej linii oporu (...)

Spoiler

„Po linii najmniejszego oporu” to poprawny związek frazeologiczny oznaczający wybieranie najłatwiejszej drogi, unikanie wysiłku i trudności. Oznacza działanie, które wymaga minimum zaangażowania, często kosztem jakości. Powszechnie używana forma „po najmniejszej linii oporu” jest uznawana za błąd językowy. 

 

  • Upvote 2
Opublikowano (edytowane)
W dniu 18.04.2026 o 00:07, musichunter1x napisał(a):

a nie szedł po najmniejszej linii oporu

Jak już jesteśmy w temacie gdzie wytykamy błędy to do końca :E.

 

Nie ma czegoś takiego jak najmniejsza linia oporu jest linia najmniejszego oporu.

 

Dziękuję za uwagę :witojcie2:

 

Edycja: nie doczytałem do końca a kolega @JeRRyF3D już to napisał ;-).

Edytowane przez Kabor
Opublikowano (edytowane)
W dniu 18.04.2026 o 00:07, musichunter1x napisał(a):

Chwalenie czegoś takiego tylko pcha ich w złym kierunku, po czym kończymy z kolejnym projektem systemów na odwal w RE9 i niemalże kopiuj wklej od czasów RE2R.

Dla kogo zły, dla tego zły. Capcom raczej nie narzeka - sprzedaż z gry na grę coraz lepsza, passa przytłaczająco pozytywnych opinii na Steamie* i tak to się będzie kręcić do jakiegoś tąpnięcia. Nie ucina się kogutowi złotych jaj, żeby zadowolić promil die-hard fanów klasycznych odsłon.

 

*za jednym wyjątkiem, który w obu kwestiach znacznie odstaje - Resident Evil 3 Remake, czyli ta najbardziej arkejdowa.

 

Edytowane przez Lypton
Opublikowano (edytowane)
1 godzinę temu, musichunter1x napisał(a):

Do dyskusji nad składnią od razu kupa chętnych, a po prostu słowa zamieniły się miejscami,  bo jasne że chodzi mi o najmniejszy opór, a nie najmniejszą linię. :heu:

Spoko, ale warto o tym pamiętać, bo jak trafisz na purystę językowego, zamiast skupić się na "Twoim zagadnieniu" będą się pastwić ;) - a, po co?
No i dla mnie - ten błąd, to absolutna dyskwalifikacja zawodnika, jeżeli jest np. (z założenia) humanistą.
Jak w ten sposób wypowie się nauczyciel, prawnik, dziennikarz - z autmatu przestaję ufać jego kompetencjom "głębszym". ;)

Tak nawiasem, uważam, że Polacy popełniają ogrom błędów językowych i "logicznych".
Wrzucając wszędzie "przysłowiowy" (choć nie ma na to przysłowia) albo (skoro już) kompletnie nie rozumiejąc przyslów i ich znaczeń (kończ waść, wstydu oszczędź, mierzyć siły na zamiary, języczek u wagi, filip z konopi, itd. itd.).
Bardzo często bzdurzą. ;)

 

 

 

1 godzinę temu, musichunter1x napisał(a):

(...) a po prostu słowa zamieniły się miejscami,  

Oj. Dobrze wiemy, że nie i nie "same". ;) 

Poza tym nawet "tylko zamienione słowa" robią czasami dramatyczną różnicę. ;)
(Pić w Szczawnicy. Szczać w piwnicy). ;)  

Edytowane przez JeRRyF3D
Opublikowano
2 godziny temu, Kabor napisał(a):

Jak już jesteśmy w temacie gdzie wytykamy błędy to do końca :E.

 

Nie ma czegoś takiego jak najmniejsza linia oporu jest linia najmniejszego oporu.

 

Dziękuję za uwagę :witojcie2:

 

Edycja: nie doczytałem do końca a kolega @JeRRyF3D już to napisał ;-).

A to forum języka polskiego?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   2 użytkowników


×
×
  • Dodaj nową pozycję...