Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
23 minuty temu, Radio Tirana napisał(a):

Po przejściu Residenta Requiem włączyłem sobie teraz remake czwórki.

 

Biegam po tej początkowej wiosce i czuję się jak Grace. Gdzie jest mój Leon zabijaka? 

Bo te stare gry to nie są samograje jak teraz.

Opublikowano (edytowane)
41 minut temu, Radio Tirana napisał(a):

Po przejściu Residenta Requiem włączyłem sobie teraz remake czwórki.

 

Biegam po tej początkowej wiosce i czuję się jak Grace. Gdzie jest mój Leon zabijaka? 

Po trudnej wiosce z dema gry zacząłem w pełną wersję grać na poziomie łatwym. Dość szybko tego pożałowałem a w tych durnych residentach nie da się poziomu trudności podnieść w trakcie rozgrywki.:kwasny:

Edytowane przez tgolik
  • Haha 1
Opublikowano
Godzinę temu, tgolik napisał(a):

Po trudnej wiosce z dema gry zacząłem w pełną wersję grać na poziomie łatwym. Dość szybko tego pożałowałem a w tych durnych residentach nie da się poziomu trudności podnieść w trakcie rozgrywki.:kwasny:

Poziom Standardowy to optymalny dla praktycznie każdego, kto się choć trochę stara żeby przejść grę, czyli nie gra bezmyślnie i tylko do przodu. Od pewnego czasu jak widzę nazwę poziom Standardowy lub poziom Normalny to tylko ten wybieram. Te poziomy łatwe zazwyczaj (bo istnieją wyjątki), to nie jest dobry wybór.

  • Upvote 1
Opublikowano

Mam już nabite kilkanaście godzin w RE4 Remake, więc pozwolę sobie wylać trochę żółci.

 

Z początku grało mi się przyjemnie - pomijając pierwszy szok, że Leon musi jak szczur przemykać przez pierwszą wioskę. Aż nastał etap, gdzie gracz przebić się przez zamek

Spoiler

Schody zaczęły się już w momencie, gdy wjechały katapulty. Nie miałem wtedy nic do leczenia, więc wystarczyło jeden raz uskutecznić tzw. parowanie własnym ryjem i pasek życia robił się czerwony, a Leon zaczynał kuśtykać. 

 

Jakby tego było mało to drugą kulą u nogi była Ashley - biegała jak potłuczona i albo dostała z katapulty, albo zombiak ją złapał. 

 

I jeszcze na koniec bezczelnie podali, że przejście tego rozdziału zajęło mi 53 minuty. Haha. 53 minuty to ja się uczyłem biegania pomiędzy cholernymi pociskami katapultowymi. 

 

W środku zamczyska wcale lepiej nie było. Jak pojawiali się ci szamani, co zamieniają poległych w ożywieńców z roślinami zamiast głowy, to tylko biegałem w kółko szukając materiałów do wytworzenia amunicji. Koszmar. Zgon za zgonem. 

 

Na tym nie koniec ponieważ po zamku zaczyna się kolejny rozdział udręki. 

Spoiler

Trzeba dotrzeć do porwanej Ashley, która jest uwięziona w laboratorium z tymi regenerującymi się potworami. 

 

Naprawdę chciałem po cichu przejść przez obóz strażników z tymi wieżyczkami i lampami. NIE DA SIĘ. PO PROSTU SIĘ NIE DA. 

 

Dwie godziny męczarni. W pewnym momencie odkryłem, że w te lampy można strzelać, aby przestały świecić i upatrywałem w tym szansy na powodzenie. Ale gdzie tam. To, czy Leon zostanie wykryty jest absolutnie losowe. Raz stoję niedaleko wroga - nie widzi mnie. Innym razem jestem od niego 3-4 razy dalej i oczywiście rozlega się alarm. 

 

Albo ten pierwszy kusznik stojący na dachu kanciapy. Może 1/5 wszystkich prób zakończyła się sukcesem tj. kusznik dostał z noża, a Leon pozostał w ukryciu. Pozostałe próby kończyły się cutscenką tego świniaka wychodzącego z bramy. 

 

W końcu stwierdziłem, że to nie ma sensu i przerąbałem się przez pozostałych wrogów. 

 

Opublikowano

Etap ze świniakiem da się jak najbardziej przejść skradając, ale ustawienie przeciwników nie zawsze to ułatwia. Trzeba pamiętać, że to też nie jest gra stricte składankowa i ta mechanika nie jest idealna. W oryginale w ogóle nie było takiej możliwości. A na wszelkie plagasy polecam granaty oślepiające, zabijają od razu. Szkoda na to ammo tracić 🙂

Opublikowano (edytowane)
45 minut temu, Radio Tirana napisał(a):

Z początku grało mi się przyjemnie - pomijając pierwszy szok, że Leon musi jak szczur przemykać przez pierwszą wioskę.

Leon jest prostu świetnie wyszkolonym agentem,  a nie jakimś facetem w super zbroi czy czymś podobnym odpornym na ciosy. Wiadomo że często musi uciekać lub atakować po cichu.

45 minut temu, Radio Tirana napisał(a):

Nie miałem wtedy nic do leczenia, więc wystarczyło jeden raz uskutecznić tzw. parowanie własnym ryjem i pasek życia robił się czerwony, a Leon zaczynał kuśtykać

A na jakim ty grałeś poziomie trudności? Wyższym niż Standardowy?

45 minut temu, Radio Tirana napisał(a):

Jakby tego było mało to drugą kulą u nogi była Ashley - biegała jak potłuczona i albo dostała z katapulty, albo zombiak ją złapał. 

Jak pamiętam to jedyna rzecz, która mnie denerwowała, to było jej porywanie przez wrogów. Biorąc pod uwagę że mieli bardzo ważny powód ją porwać, to można było to zaakceptować.

Na szczęście prawie się nie zdarzało że ginęła. 

45 minut temu, Radio Tirana napisał(a):

I jeszcze na koniec bezczelnie podali, że przejście tego rozdziału zajęło mi 53 minuty.

I wszystko jasne. Ginąłeś bo grałeś za szybko. Chciałeś wszystkich naraz atakować i szybko ukończyć etap, zamiast bardziej planować i wymyślić odpowiednią taktykę. U mnie rozdział był średnio na 1,5-2 godziny.

45 minut temu, Radio Tirana napisał(a):

Naprawdę chciałem po cichu przejść przez obóz strażników z tymi wieżyczkami i lampami. NIE DA SIĘ. PO PROSTU SIĘ NIE DA. 

 

Dwie godziny męczarni.

Męczarni? Dla mnie to było wyzwanie, bo to fajnie jak za pierwszym razem nie wszystko pójdzie idealnie. Męczarnia w grze to jak nie przejdziesz danego etapu do KILKU razy czyli męczysz się kilkanaście razy czy więcej.

 

Edytowane przez Misticzx
Opublikowano
Godzinę temu, Misticzx napisał(a):

Męczarnia w grze to jak nie przejdziesz danego etapu do KILKU razy czyli męczysz się kilkanaście razy czy więcej

Po 30 nieudanych próbach (strzelam, być możesz było więcej) odpuściłem już sobie zrobienie tego etapu jako cichociemny.

 

Byłoby to możliwe, gdyby istniały przesłanki, na podstawie których Leon jest wyrywany. Tutaj takowych nie było, jednoręki bandyta losuje skutek końcowy. 

1 godzinę temu, Misticzx napisał(a):

Wiadomo że często musi uciekać lub atakować po cichu.

Grając w remake 4 tuż po przejściu Residenta Requiem miałem na ten temat inne wyobrażenia :E

1 godzinę temu, Misticzx napisał(a):

A na jakim ty grałeś poziomie trudności? Wyższym niż Standardowy?

Na standardowym. Aczkolwiek standardowy w Requiem to był spacerek po parku w porównaniu z tym. 

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano (edytowane)

Czy Resident Evil 4 w starej, oryginalnej wersji jakoś bardzo różni się od tego remake'a? Pytam się bo przeszedłem już remake czwórki , ale oryginału już nie i zastanawiam się czy jest jakaś duża różnica jeśli chodzi o sam wygląd lokacji,czy są one jakoś mocno przerobione albo jakieś inne rozstawienie budynków, nowe budynki albo inne miejscówki, itp. Warto zagrać w ten oryginał? 

Edytowane przez Canarino
Opublikowano
2 godziny temu, Canarino napisał(a):

Czy Resident Evil 4 w starej, oryginalnej wersji jakoś bardzo różni się od tego remake'a? Pytam się bo przeszedłem już remake czwórki , ale oryginału już nie i zastanawiam się czy jest jakaś duża różnica jeśli chodzi o sam wygląd lokacji,czy są one jakoś mocno przerobione albo jakieś inne rozstawienie budynków, nowe budynki albo inne miejscówki, itp. Warto zagrać w ten oryginał? 

Tam nawet obsługi myszki nie było na premierę:E

Opublikowano (edytowane)
2 godziny temu, Canarino napisał(a):

Czy Resident Evil 4 w starej, oryginalnej wersji jakoś bardzo różni się od tego remake'a? Pytam się bo przeszedłem już remake czwórki , ale oryginału już nie i zastanawiam się czy jest jakaś duża różnica jeśli chodzi o sam wygląd lokacji,czy są one jakoś mocno przerobione albo jakieś inne rozstawienie budynków, nowe budynki albo inne miejscówki, itp. Warto zagrać w ten oryginał? 

Kup sobie Wii lub samego wiilota z belką na USB i naucz się emulować to na PC z nadajnikiem BT współpracującym z tym, będzie zupełnie inne doświadczenie. ;) 
Edit. Poza tym gameplay w oryginale jest spójnie dopracowany, mimo "prostoty" przyłożyli się do niego. 

Edytowane przez musichunter1x
Opublikowano
W dniu 26.03.2026 o 16:57, Canarino napisał(a):

Warto zagrać w ten oryginał? 

Jeśli strona wizualna nie ma dla ciebie znaczenia, a chcesz tylko poznać różnice jakie występują, to wtedy czemu nie. Zakładając że nie masz w co grać oczywiście.

22 godziny temu, tgolik napisał(a):

Resident Evil Village bardzo mnie wciągnął, natomiast Resident Evil 4 Remake wymęczyłem i cieszyłem się, że już się skończył.

Resident Evil 7 i 8 to były doskonałe gry, ale nie należy po nich grać w Resident Evil 4, bo RE4 bazuje na całkiem innym klimacie i mając w głowie RE8 może to utrudniać przyjemne granie w RE4. Z rok przerwy by się przydało i wtedy dopiero włączyć RE4.

10 godzin temu, bleidd napisał(a):

Ja odpadłem gdzieś w połowie a RE2, 3, 7, 8 i 9 łyknąłem bez popitki.

Dosyć oryginalna opinia. Bo prawie każdy uważa że RE4 Remake było lepsze niż RE3 Remake.

10 godzin temu, tgolik napisał(a):

RE2 Remake podobał mi się, choć Mr X bardzo mnie irytował.

No tak, bo o to chodziło żeby irytował, był nieśmiertelny, tworzył klimat horroru i utrudniał/spowalniał przejście gry.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...