MajQ 33 Opublikowano 1 Kwietnia 2025 Opublikowano 1 Kwietnia 2025 (edytowane) Na początek książka która najbardziej wpłynęła na mój światopogląd i sposób myślenia. Warto przeczytać aby uświadomić sobie jakie błędy poznawcze popełniamy i jak sami siebie możemy oszukiwać nie zdając sobie z tego sprawy. https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5103227/pulapki-myslenia-o-mysleniu-szybkim-i-wolnym Edytowane 15 Kwietnia 2025 przez MajQ
Áltair 279 Opublikowano 18 Października 2025 Opublikowano 18 Października 2025 Wątek coś stoi. Polecicie coś z nowości? Akcja, sensacja, sf? Jest tyle reklam książek, ale odnoszę wrażenie, że to nijaka masówka, jeszcze zrobił się wysyp "autorów", którym pisze AI.
Zdzisiu 424 Opublikowano 7 Marca Opublikowano 7 Marca Czekam na Virion. Legenda miecza t.3. Dom w audiobooku i się doczekać nie mogę, powinno być miesiąc temu. Czekając trafiłem na Cykl Demoniczny ("Malowany człowiek") od Peter V. Brett i bardzo fajna książka
ghostdog 1 091 Opublikowano 7 Marca Opublikowano 7 Marca Jak patrzę na swoją bibliotekę to 80% to jest King, potem H.P. Lovecraft i Terry Pratchett. Teraz mam zamiar przeczytać coś od Dana Simmonsa, który zmarł kilka dnia temu. Na pierwszy ogień pójdzie Terror i Lato nocy (to chyba coś w styli Kinga). 1
VRman 3 318 Opublikowano 7 Marca Opublikowano 7 Marca (edytowane) 12 minut temu, ghostdog napisał(a): i Terry Pratchett. Kończę właśnie czytać ponownie te ~40 tomów(ików) Discworlda Terry'iego Pratchetta. Możesz polecić coś podobnie lekkiego, ze śmiesznymi momentami? Niby Pratchett ma swoje wady, momentami infantylność, momentami ten sam typ żartu powtarzany po 10x, momentami wiele można zarzucić konstrukcji, no i masa "kliszy" (nie wiem jak to się po naszemu nazywa, chyba po prostu cliche, to chyba z francuskiego) Ale po dostrojeniu się do tych fal na których nadawał pisząc, i tak uważam, że gość był wybitny, a przy drugim czytaniu miałem większą radochę i więcej śmiechu niż przy pierwszym., choć może to przez to, że wiele tomów wtedy słuchałem w audiobookach a nie czytałem, a do tego teraz już wiedziałem, że jak mam się śmiać, to należy przesuwać czytanie na moment gdy mam do tego nastrój, a nie gdy jestem zmęczony i zdołowany, bo tylko sobie marnuję paliwo dla żartów. Chyba podejście okazało się skuteczne. Jestem więc dostrojony obecnie do Pratchetta idealnie i mam ochotę na więcej, ale o ile nie skorzystamy z nekrom.. znaczy z Katedry Studiów Post mortem, to już następnej książki Discworlda do czytania nie dam rady skombinować. Edytowane 7 Marca przez VRman 1
wrobel_krk 920 Opublikowano 7 Marca Opublikowano 7 Marca Jak prachet to i Wedrowycz, Wojak Szwejk itd 1
Harddrinkingman 96 Opublikowano 8 Marca Opublikowano 8 Marca Ja zmęczyłem ostatnimi czasy "Kroniki Diuny" czyli "sagę" Herberta składającą się z 6 tomów. Czytało się to momentami (fragmentami) dosyć ciężko, zwłaszcza jeśli brałem się za lekturę zmęczony (czy tam nie do końca wypoczęty). Rzecz może i jest dobra ale tzw. sci-fi to chyba niekoniecznie dla mnie.
VRman 3 318 Opublikowano 8 Marca Opublikowano 8 Marca (edytowane) 11 godzin temu, wrobel_krk napisał(a): Jak prachet to i Wedrowycz, Wojak Szwejk itd O! Dzięki! Ta najnowsza o Wędrowiczu ponoć mocno słaba, ale ma tą zaletę, że jej nie czytałem/nie słuchałem, a starsze mi się bardzo podobały. Zupełnie zapomniałem, że wyszła nowa i miałem kupić. Wojak Szwejk.. hmm... w sumie nigdy nie czytałem. Nie wiem czy mój typ humoru, ale jak nie spróbuję to się nie przekonam, więc mam już drugi pomysł na "co czytać". Edytowane 8 Marca przez VRman
Zdzisiu 424 Opublikowano 8 Marca Opublikowano 8 Marca Jak ma być z humorem to jeszcze "Do czorta!" - nie wybitne ale przyjemne
Akuki 82 Opublikowano 8 Marca Opublikowano 8 Marca (edytowane) Sporo czytam, koszę niczym harvester trzymając się sztywno wytyczonych na przyszłość tytułów ale przypadek wcisnął mi w dłonie pozycję podwójnie zaskakującą. Ale od początku - nie lubię S. Kinga. Za dużo miału, za mało węgla w mój piec czytelnika. Sprawdziłem i wiem, że nie dla mnie ten opał. Dlatego bez negatywnego nastawienia zabrałem się do czytania (bez sprawdzania co to za pozycja, zawsze idę w ciemno) ,,Wielki marsz" (1979) Richarda Bachmana. Spojerować nie zamierzam, zresztą punkt wyjścia jest w prologu - grupa łebków zgłasza się do zawodów: kto będzie maszerował najdłużej, ten zgarnia pulę. Bez postojów, bez spania, tylko marsz. A reszta? Cóż. I miałem z tą książka tak bardzo po górę, że dwa razy odkładałem. Że zła? Nic tych rzeczy! Świetna, aż za bardzo. Bowiem historia jest tak napisana, postacie na tyle krwiste a dialogi na tyle naturalne, że zbyt wjechały mi w psychę, zbyt porysowały zwoje. Przerywałem, chwytałem inne rzeczy ale wracałem do ,,Wielkiego marszu ", do koszmaru zmęczenia ciała, kruchości bądź siły ducha i marszu, marszu, marszu do krańca stanu Main. I tu odpowiedź skąd we wstępie S.King. To ulubiony stan pisarza, a ,,Wielki marsz" jest jego autorstwa. Tylko czemu pod pseudo? Wstydził się? A gdzie tam! Odpowiedź tkwi w polityce wydawniczej drugiej połowy XX wieku. Wydawcy ,,głodzili" czytelników wydając jedną książkę rocznie, kontycypując że czytelnik wyposzczony, chętniej wybuli 1,95$. Do S.Kinga polityka ta pasowała jak pięść do nosa, zawsze był płodny. Cóż począć? Pisać pod pseudo. I przy okazji sprawdzić czy bez ,,magii" nazwiska da się zarobić. Reasumując - S.Kinga nadal nie czytam, autor swoje zarobił, a przez politykę wydawców przeczytałem zdecydowanie jedną z najlepszych książek. Pozycję która już zawsze będzie za mną. Czy tego chcę, czy nie. Ocena 6/6. Jak koś zaintere to pod linkiem krótkie, sybiektywne opinie o przeczytanych przezemnie książkach, wkrótce aktualizacja. https://chomikuj.pl/akuki/Dokumenty/!Przeczytane!2022,8445537446.rtf Edytowane 9 Marca przez Akuki
Lypton 1 110 Opublikowano 9 Marca Opublikowano 9 Marca (edytowane) W dniu 7.03.2026 o 22:46, VRman napisał(a): Możesz polecić coś podobnie lekkiego, ze śmiesznymi momentami? Cykl Drużyna do zadań specjalnych Marcina Mortki. A u mnie co? A dalej to. Czyli jak najwspanialszy naród świata tłumaczy swoje wszelkie niepowodzenia. No bo jak to? USA i jakieś polityczne błędy? Nie! W ich świecie nie ma przypadków, nieudacznictwa, braków kompetencji. Prawdziwy Amerykanin jest nieomylny i zawsze chce jak najlepiej dla państwa. To na pewno masoni, iluminaci, faszyści, komuniści, papiści, emigranci, cykliści itd. podkładają świnię. Nieudacznik prezydentem? To katolik, a każdy katolik to sługa Papieża, a Papież wiadomo - chce z USA zrobić kolonię Watykanu. Edytowane 9 Marca przez Lypton
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się