Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

  • 6 miesięcy temu...
  • 4 miesiące temu...
Opublikowano

Czekam na Virion. Legenda miecza t.3. Dom w audiobooku i się doczekać nie mogę, powinno być miesiąc temu.

 

Czekając trafiłem na Cykl Demoniczny ("Malowany człowiek") od Peter V. Brett i bardzo fajna książka

Opublikowano

Jak patrzę na swoją bibliotekę to 80% to jest King, potem  H.P. Lovecraft i Terry Pratchett. Teraz mam zamiar przeczytać coś od Dana Simmonsa, który zmarł kilka dnia temu. Na pierwszy ogień pójdzie Terror i Lato nocy (to chyba coś w styli Kinga).

  • Like 1
Opublikowano (edytowane)
12 minut temu, ghostdog napisał(a):

i Terry Pratchett.

Kończę właśnie czytać ponownie te ~40 tomów(ików) Discworlda Terry'iego Pratchetta. Możesz polecić coś podobnie lekkiego, ze śmiesznymi momentami?

 

Niby  Pratchett ma swoje wady, momentami infantylność, momentami ten sam typ żartu powtarzany po 10x, momentami wiele można zarzucić konstrukcji, no i masa "kliszy" (nie wiem jak to się po naszemu nazywa, chyba po prostu cliche, to chyba z francuskiego)

Ale po dostrojeniu się do tych fal na których nadawał pisząc, i tak uważam, że gość był wybitny, a przy drugim czytaniu miałem większą radochę i więcej śmiechu niż przy pierwszym., choć może to przez to, że wiele tomów wtedy słuchałem w audiobookach a nie czytałem, a do tego teraz już wiedziałem, że jak mam się śmiać, to należy przesuwać czytanie na moment gdy mam do tego nastrój, a nie gdy jestem zmęczony i zdołowany, bo tylko sobie marnuję paliwo dla żartów.

Chyba podejście okazało się skuteczne. :)

 

Jestem więc dostrojony obecnie do Pratchetta idealnie i mam ochotę na więcej, ale o ile nie skorzystamy z nekrom.. znaczy z Katedry Studiów Post mortem, to już następnej książki Discworlda do czytania nie dam rady skombinować. 

 

 

Edytowane przez VRman
  • Upvote 1
Opublikowano

Ja zmęczyłem ostatnimi czasy "Kroniki Diuny" czyli "sagę" Herberta składającą się z 6 tomów. Czytało się to momentami (fragmentami) dosyć ciężko, zwłaszcza jeśli brałem się za lekturę zmęczony (czy tam nie do końca wypoczęty). Rzecz może i jest dobra ale tzw. sci-fi to chyba niekoniecznie dla mnie.

Opublikowano (edytowane)
11 godzin temu, wrobel_krk napisał(a):

Jak prachet to i Wedrowycz, Wojak Szwejk itd

O! Dzięki! Ta najnowsza o Wędrowiczu ponoć mocno słaba, ale ma tą zaletę, że jej nie czytałem/nie słuchałem, a starsze mi się bardzo podobały. Zupełnie zapomniałem, że wyszła nowa i miałem kupić.

 

Wojak Szwejk.. hmm... w sumie nigdy nie czytałem. Nie wiem czy mój typ humoru, ale jak nie spróbuję to się nie przekonam, więc mam już drugi pomysł na "co czytać". :)

Edytowane przez VRman
Opublikowano (edytowane)

Sporo czytam, koszę niczym harvester trzymając się sztywno wytyczonych na przyszłość tytułów ale przypadek wcisnął mi w dłonie pozycję podwójnie zaskakującą. Ale od początku  - nie lubię S. Kinga. Za dużo miału, za mało węgla w mój piec czytelnika. Sprawdziłem i wiem, że nie dla mnie ten opał.  Dlatego bez negatywnego nastawienia zabrałem się do czytania (bez sprawdzania co to za pozycja, zawsze idę w ciemno) ,,Wielki marsz" (1979)  Richarda Bachmana. Spojerować nie zamierzam, zresztą punkt wyjścia jest w prologu - grupa łebków zgłasza się do zawodów: kto będzie maszerował najdłużej, ten zgarnia pulę. Bez postojów, bez spania, tylko marsz. A reszta? Cóż. I miałem z tą książka tak bardzo po górę, że dwa razy odkładałem. Że zła? Nic tych rzeczy! Świetna, aż za bardzo. Bowiem historia jest tak napisana, postacie na tyle krwiste a dialogi na tyle naturalne, że zbyt wjechały mi w psychę, zbyt porysowały zwoje. Przerywałem, chwytałem inne rzeczy ale wracałem do ,,Wielkiego marszu ", do koszmaru zmęczenia ciała, kruchości bądź siły ducha i marszu, marszu, marszu do krańca stanu Main. I tu odpowiedź skąd we wstępie S.King. To ulubiony stan pisarza, a ,,Wielki marsz" jest jego autorstwa. Tylko czemu pod pseudo? Wstydził się? A gdzie tam!  Odpowiedź tkwi w polityce wydawniczej drugiej połowy XX wieku. Wydawcy ,,głodzili" czytelników wydając jedną książkę rocznie, kontycypując że czytelnik wyposzczony, chętniej wybuli 1,95$. Do S.Kinga polityka ta pasowała jak pięść do nosa, zawsze był płodny. Cóż począć? Pisać pod pseudo. I przy okazji sprawdzić czy bez ,,magii" nazwiska da się zarobić. 

Reasumując - S.Kinga nadal nie czytam, autor swoje zarobił, a przez politykę wydawców przeczytałem zdecydowanie jedną z najlepszych książek. Pozycję która już zawsze będzie za mną. Czy tego chcę, czy nie. 

Ocena 6/6.

 

Jak koś zaintere to pod linkiem krótkie, sybiektywne opinie o przeczytanych przezemnie książkach, wkrótce aktualizacja.

https://chomikuj.pl/akuki/Dokumenty/!Przeczytane!2022,8445537446.rtf

 

wielki-marsz-b-iext178219920.webp

Edytowane przez Akuki
Opublikowano (edytowane)
W dniu 7.03.2026 o 22:46, VRman napisał(a):

Możesz polecić coś podobnie lekkiego, ze śmiesznymi momentami?

Cykl Drużyna do zadań specjalnych Marcina Mortki. 

 

A u mnie co? A dalej to.

 

2026-03-0908_05_20-Olizgemackiwiadomesiy.HistoriaAmerykiwteoriachspiskowych.png.e763d4860c7b537c647d35c99a821596.png

 

Czyli jak najwspanialszy naród świata tłumaczy swoje wszelkie niepowodzenia. No bo jak to? USA i jakieś polityczne błędy? Nie! W ich świecie nie ma przypadków, nieudacznictwa, braków kompetencji. Prawdziwy Amerykanin jest nieomylny i zawsze chce jak najlepiej dla państwa. To na pewno masoni, iluminaci, faszyści, komuniści, papiści, emigranci, cykliści itd. podkładają świnię. Nieudacznik prezydentem? To katolik, a każdy katolik to sługa Papieża, a Papież wiadomo - chce z USA zrobić kolonię Watykanu.

Edytowane przez Lypton

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Nadal nikt mi nie odpowiedział czy można już zapisywać grę i czy zapamiętuje ustawienia graficzne.
    • Namierzyłem jej potencjalną rodzinę, ale takie czasy, że nie wiem, czy aby na pewno wszyscy nie są tacy po5$%ni  
    • Było już na forum, że Żakowi orzekli 20 lat w pierwszej instancji? Pewnie się nie utrzyma, ale stresu trochę chłopaczek się przynajmniej naje.
    • Podali liczbę ze sztukami wysłanymi do sklepu.   Montion captured jednak nie był robiony przez kobietę, ale nie trudno było w to uwierzyć po zrobieniu "miejsca na miłość" między Sabertooth i Wolverine, dwie miłości Logana okazały się lesbijkami, jeden z bossów to starsza kobieta bez mocy - Lady Deathstrike, gdzie porzucili "lady", a będąc zaawansowanym cyborgiem jaka kobieta wybrałaby taki wygląd.    Pierwotna wizja gry zawierała oddzielne sterowanie rękami Logana na triggerach, gdzie mieli wykorzystać ich "adaptacyjność" reagując na zakres ruchu i dając opór, wraz z opcją walki bez pazurów. Gdybym nie ogłuszenia przeciwników i pasek furii to ta gra byłaby kompletnymi drewnem, zrobionym na checkliście... Parkour, oparty na korytarzu i automatycznym przemieszczania się, więc to nudna platformowość na siłę. Już w HZD tym żygałem, ale przynajmniej były widoki, w HFW odpadłem odrazu. Znajdzki bez polotu... Ot są to butelki i materiały z oznacznikami, aby nie pominąć. Brutalność jest na odwal, efekty krwi i podstawowe finishery, gdzie po wrogach nie widać desperacji, czołgania się rannych, strzelania z ziemi, krzyków o pomoc. Nawet rzuty przeciwnikami są marne i tylko po ogłuszeniu oraz brakuje kombinacji z tym związanych, gdzie powinien być przynajmniej rzuty z doskoku, użycie przeciwnika jako broni, a ewolucją było rzucania fragmentami przeciwników lub chociaż przedmiotami... Masa konsultackich bredni... Dbanie o komfort gracza przez pierdyliard wskazówek, prostych projektów lokacji i ustawień, część duperleli jest na stałe. Emocjonalna, "filmowa" fabuła na siłę, która jest słabo zrealizowana... Powodzenia przy ponownym przechodzeniu tych fragmentów. System walki sklejony na szybko, gdzie nawet zapomnieli wyregulować hyperarmor (nieprzerywalność). Podstawa w stylu atak, doskok, ogłuszenie, finisher, ograniczony rzut, czasowe umiejętności... Gdybym nie pasek furii i efekty krwi to byłoby grą kopiuj wklej, bo combosy są dość marne i nieliczne, przez brak silnego ataku i większych interakcji.  
    • A mogła wynająć od prezesa banku bieda wersję nowej "trójki", co nie @wallec?  Może i nie jej by było, ale przynajmniej bez choinki, a i bank by jej wybił zgłowy zabawy w drift!   
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...