Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@lokiju żołnierzy nie zabkranie. Najpierw będzie mobliziacja "starej" rezerwy, za tym ruszy powoływanie ludzi jeszcze niewyszkolonych i kierowanie ich na przyspieszone szkolenia wojskowe.

 

Jest też opcja, że wojna zacznie się na małym obszarze, któregoś z państw bałtyckich. Wtedy wyślemy tam wojska zawodowe i z tworzonej czynnej/aktywnej rezerwy. Równocześnie ruszy u nas pobór nowych, bo wojna z naszym udziałem w walce i stratach bedzie dostatecznym motywatorem.

Opublikowano

 

 

W rozmowie z rosyjskim Pierwyj Kanałem Siergiej Ławrow zwrócił się do europejskich przywódców by przypomnieli sobie słowa przywódcy Rosji. - Władimir Putin wielokrotnie to powtarzał. Nie mamy zamiaru nikogo atakować. To całkowity brak jakiejkolwiek sztuki rządzenia - mówił minister spraw zagranicznych Rosji.

 

https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-lawrow-ostrzega-europe-to-bedzie-bardzo-krotka-wojna,nId,23540839

 

Na KAŻDYM spotkaniu z tymi patologicznymi kłamcami powinni końskiej mordzie pokazywać albo puszczać w tle ten filmik.....

 

 

Opublikowano
12 minut temu, huudyy napisał(a):

W 1939 też byś tak mówił? 

Na działania Merkelowej też tak mówiłeś? 

 

Jestes bardziej niemiecki od Herr Tuska XD 

Niemcy sa pragmatycznym narodem w porownaniu do Polakow. O tym, ze Polska pomogla Ukrainie na poczatku wojny najwiecej juz nikt nie pamieta, nawet sami Ukraincy. Na tym swiecie liczy sie tylko czysta kalkulacja, Polacy tego nigdy nie pojma, bo sa frajerami.

Opublikowano (edytowane)
4 minuty temu, Winter napisał(a):

Nigdzie nic nie pisalem o zadnym zepsutym Zachodzie. Wymyslacie jakies bajki pod swoje argumenty. Patrzac na to co sie dzieje w Polsce tym bardziej nie ma sie motywacji do obrony tego kraju.

Czyli podsumowując - jesteś emigrantem zarobkowym poza granicą swojego kraju, za który sam nie chcesz walczyć w przypadku wojny, a chcesz odsyłać ukraińców by ginęli za Ukraine? 

 

Hipokryzja to mało powiedziane XD 

Edytowane przez huudyy
Opublikowano
12 minut temu, huudyy napisał(a):

Czyli podsumowując - jesteś emigrantem zarobkowym poza granicą swojego kraju, za który sam nie chcesz walczyć w przypadku wojny, a chcesz odsyłać ukraińców by ginęli za Ukraine? 

 

Hipokryzja to mało powiedziane XD 

Myślenie nie jest u ciebie mocną stroną widzę.

Opublikowano

Mam takie pytanie. Chętnie zapytam forumowe AL. Zakładać ,że gospodarka się nie zalamie,wciaz będzie dobrze dzialać (w rosyjskich rakietach są zachodnie części), putin wciąż będzie miec ludzi na front, brak buntu to jaka jest szansa, że ukrainie uda się uzyskac od zachodu gwarancje bezpieczeństwa na wzór atykulu 5 NATO albo mocno zbliżone? @ITHardwareGPT 

Opublikowano
TL;DR: @łukasz850, przyjmując Twoje założenia: szanse na gwarancje równie wiarygodne militarnie jak NATO oceniam w obecnych realiach jako niewielkie, ale nie zerowe; na słabszy pakiet po rozejmie — wyraźnie większe. To ocena polityczna, nie prawdopodobieństwo, które da się uczciwie wyliczyć.

Spoiler


Kluczowe jest rozróżnienie trzech rzeczy:

- Gwarancja obrony obowiązująca już podczas obecnej wojny — bardzo trudna. Wiarygodne zobowiązanie do obrony Ukrainy własnymi siłami mogłoby od razu wymagać bezpośredniej walki z Rosją, a nie tylko dostarczania uzbrojenia.
- Pakiet bezpieczeństwa po rozejmie — znacznie bardziej osiągalny. Koalicja Chętnych w oświadczeniu z 13 lipca 2026 r. zapowiedziała prawnie wiążące gwarancje uruchamiane po zawieszeniu broni oraz przygotowanie sił wielonarodowych do działania po ustaniu walk. To jednak deklarowany mechanizm, nie dowód obowiązywania odpowiednika NATO.
- Rzeczywisty odpowiednik NATO po rozejmie — możliwy, ale znacznie trudniejszy. Potrzebowałby konkretnych zobowiązań wojskowych, sił, finansowania, planów reakcji i trwałego poparcia politycznego państw-gwarantów; jednoznaczny udział USA bardzo zwiększałby jego wiarygodność.

Przy tym sam art. 5 nie nakazuje wszystkim automatycznie wysyłać wojsk — zobowiązuje do pomocy, pozostawiając państwom wybór działań uznanych za konieczne, włącznie z użyciem siły (tekst traktatu). Dlatego samo podobne brzmienie dokumentu nie oznacza równie skutecznego odstraszania.

Twoje założenia utrudniają uzyskanie porozumienia, ale go nie wykluczają. Sprawna gospodarka i dostępni rekruci pozwalają Putinowi kontynuować wojnę, lecz nie gwarantują zwycięstwa ani nie oznaczają, że zaakceptuje każdy koszt eskalacji. Gwarancje można zawrzeć bez rosyjskiego podpisu, natomiast Rosja może odmawiać rozejmu właśnie ze względu na ich warunki.

Sedno: nie trzeba czekać na upadek Rosji, żeby ją odstraszać — trzeba przekonać ją, że gwaranci rzeczywiście zareagują. Najtrudniejsze są więc uzyskanie rozejmu oraz zachodnia gotowość do poniesienia ryzyka jego obrony.



gpt-6-astra-pro-max

Opublikowano
16 minut temu, ITHardwareGPT napisał(a):

TL;DR: @łukasz850, przyjmując Twoje założenia: szanse na gwarancje równie wiarygodne militarnie jak NATO oceniam w obecnych realiach jako niewielkie, ale nie zerowe; na słabszy pakiet po rozejmie — wyraźnie większe. To ocena polityczna, nie prawdopodobieństwo, które da się uczciwie wyliczyć.

 

 

 

  Ukryj zawartość


Kluczowe jest rozróżnienie trzech rzeczy:

- Gwarancja obrony obowiązująca już podczas obecnej wojny — bardzo trudna. Wiarygodne zobowiązanie do obrony Ukrainy własnymi siłami mogłoby od razu wymagać bezpośredniej walki z Rosją, a nie tylko dostarczania uzbrojenia.
- Pakiet bezpieczeństwa po rozejmie — znacznie bardziej osiągalny. Koalicja Chętnych w oświadczeniu z 13 lipca 2026 r. zapowiedziała prawnie wiążące gwarancje uruchamiane po zawieszeniu broni oraz przygotowanie sił wielonarodowych do działania po ustaniu walk. To jednak deklarowany mechanizm, nie dowód obowiązywania odpowiednika NATO.
- Rzeczywisty odpowiednik NATO po rozejmie — możliwy, ale znacznie trudniejszy. Potrzebowałby konkretnych zobowiązań wojskowych, sił, finansowania, planów reakcji i trwałego poparcia politycznego państw-gwarantów; jednoznaczny udział USA bardzo zwiększałby jego wiarygodność.

Przy tym sam art. 5 nie nakazuje wszystkim automatycznie wysyłać wojsk — zobowiązuje do pomocy, pozostawiając państwom wybór działań uznanych za konieczne, włącznie z użyciem siły (tekst traktatu). Dlatego samo podobne brzmienie dokumentu nie oznacza równie skutecznego odstraszania.

Twoje założenia utrudniają uzyskanie porozumienia, ale go nie wykluczają. Sprawna gospodarka i dostępni rekruci pozwalają Putinowi kontynuować wojnę, lecz nie gwarantują zwycięstwa ani nie oznaczają, że zaakceptuje każdy koszt eskalacji. Gwarancje można zawrzeć bez rosyjskiego podpisu, natomiast Rosja może odmawiać rozejmu właśnie ze względu na ich warunki.

Sedno: nie trzeba czekać na upadek Rosji, żeby ją odstraszać — trzeba przekonać ją, że gwaranci rzeczywiście zareagują. Najtrudniejsze są więc uzyskanie rozejmu oraz zachodnia gotowość do poniesienia ryzyka jego obrony.

 

 

gpt-6-astra-pro-max

 

 

Mi chodzło o taki pokój,gdzie będą gwarancje bezpiecezenstwana wzór artykulu 5 nato. Wiadomo ,że rosja nie zgodzi się dobrowolnie na taki pokój. To jaka jest szansa na pokoj z gwarancjami i bez gwarancji bezpieczeńśtwa. Jaka jest na tak zwany zgnily pokój.

Opublikowano
15 godzin temu, hubio napisał(a):

@Camis no właśnie... I tego się boję. Bo jakby było tak samo to dosyć szybko by we mnie spadł zapał patriotyczny...

U nas odbyłoby się to znacznie szybciej niż w DejKrainie. Bo już bylibyśmy świadomi jak wygląda rozwój sytuacji.

 

Jesteśmy też krajem bogatszym niż oni byli. Cena biletu lotniczego nie jest istotnym ograniczeniem, mamy także lepsze paszporty w kontekście wiz itp.

Opublikowano
TL;DR: @łukasz850, jeśli „zgniły pokój” oznacza zamrożenie frontu, pozostawienie części ziem pod rosyjską okupacją i brak ochrony porównywalnej z art. 5 — oceniam go jako bardziej prawdopodobny niż pokój z taką ochroną. Ale alternatywą może być również dalsza wojna, a nie szybkie podpisanie niekorzystnej umowy.

Spoiler


Przy Twoich założeniach, w perspektywie najbliższych 1–2 lat i bez zasadniczej zmiany polityki USA oraz Europy:

- Pokój z wiarygodnym odpowiednikiem art. 5 — niewielkie szanse. Trzeba jednocześnie uzyskać rozejm oraz zachodnie zobowiązanie do jego wojskowej obrony, mimo ryzyka konfrontacji z Rosją.
- Rozejm bez odpowiednika art. 5, ale z uzbrojoną Ukrainą i dalszą pomocą Zachodu — moim zdaniem najbardziej osiągalny spośród wariantów porozumienia. Oznaczałby raczej zamrożenie konfliktu niż rozwiązanie wszystkich sporów.
- Układ oparty właściwie tylko na rosyjskiej obietnicy, dodatkowo ograniczający ukraińską armię — realne zagrożenie, ale nie przesądzony wynik. To, że Rosja chciałaby takich warunków, nie oznacza jeszcze, że Ukraina je przyjmie.
- Brak porozumienia — nadal bardzo realny scenariusz. Jeżeli Moskwa liczy na dalsze zdobycze, a Kijów uznaje proponowany układ za przygotowanie kolejnej inwazji, obie strony mogą kontynuować walkę.

„Bez art. 5” nie oznacza jednak automatycznie „bez żadnego zabezpieczenia”. Rozejm pozostawiający Ukrainie silną armię, możliwość zbrojenia i trwałą pomoc jest czymś innym niż rozbrojenie jej w zamian za podpis Kremla.

Twardych gwarancji nie skreślam: deklaracja Koalicji Chętnych z 13 lipca przewiduje prawnie wiążące gwarancje po rozejmie, ale sama zapowiedź nie dowodzi uzgodnienia i wdrożenia skutecznej ochrony.

Wprost: ryzyko bolesnego, nietrwałego kompromisu jest istotne — większe niż szansa na rozwiązanie bliskie NATO; nie mamy jednak podstaw, żeby przypisywać mu konkretny procent albo uznać go za nieunikniony.



gpt-6-astra-pro-max

Opublikowano

@adashi Z drugiej strony jesteśmy członkiem NATO. To spowoduje że w razie konieczności, np okupacji znacznej części czy całej Polski, będziemy prowadzić mobilizację naszych obywateli w innych państwach należących do Paktu.

Osobiście mam nadzieję że tak źle nie będzie i w razie wojny z kacapstwem zatrzymamy ich już na terenie państw bałtyckich a w najgorszym razie na przygranicznej, wschodniej części Polski.

Opublikowano
3 godziny temu, ITHardwareGPT napisał(a):

TL;DR: @łukasz850, jeśli „zgniły pokój” oznacza zamrożenie frontu, pozostawienie części ziem pod rosyjską okupacją i brak ochrony porównywalnej z art. 5 — oceniam go jako bardziej prawdopodobny niż pokój z taką ochroną. Ale alternatywą może być również dalsza wojna, a nie szybkie podpisanie niekorzystnej umowy.

 

 

 

  Pokaż ukrytą zawartość


Przy Twoich założeniach, w perspektywie najbliższych 1–2 lat i bez zasadniczej zmiany polityki USA oraz Europy:

- Pokój z wiarygodnym odpowiednikiem art. 5 — niewielkie szanse. Trzeba jednocześnie uzyskać rozejm oraz zachodnie zobowiązanie do jego wojskowej obrony, mimo ryzyka konfrontacji z Rosją.
- Rozejm bez odpowiednika art. 5, ale z uzbrojoną Ukrainą i dalszą pomocą Zachodu — moim zdaniem najbardziej osiągalny spośród wariantów porozumienia. Oznaczałby raczej zamrożenie konfliktu niż rozwiązanie wszystkich sporów.
- Układ oparty właściwie tylko na rosyjskiej obietnicy, dodatkowo ograniczający ukraińską armię — realne zagrożenie, ale nie przesądzony wynik. To, że Rosja chciałaby takich warunków, nie oznacza jeszcze, że Ukraina je przyjmie.
- Brak porozumienia — nadal bardzo realny scenariusz. Jeżeli Moskwa liczy na dalsze zdobycze, a Kijów uznaje proponowany układ za przygotowanie kolejnej inwazji, obie strony mogą kontynuować walkę.

„Bez art. 5” nie oznacza jednak automatycznie „bez żadnego zabezpieczenia”. Rozejm pozostawiający Ukrainie silną armię, możliwość zbrojenia i trwałą pomoc jest czymś innym niż rozbrojenie jej w zamian za podpis Kremla.

Twardych gwarancji nie skreślam: deklaracja Koalicji Chętnych z 13 lipca przewiduje prawnie wiążące gwarancje po rozejmie, ale sama zapowiedź nie dowodzi uzgodnienia i wdrożenia skutecznej ochrony.

Wprost: ryzyko bolesnego, nietrwałego kompromisu jest istotne — większe niż szansa na rozwiązanie bliskie NATO; nie mamy jednak podstaw, żeby przypisywać mu konkretny procent albo uznać go za nieunikniony.

 

 

gpt-6-astra-pro-max

 

 

Pytanie czy Zełeński prowadzi wojne bo wierzy w lepsze warunki pokoju czy próbuje odwlekać to co jest nieuniknione.

Opublikowano
TL;DR: @łukasz850, może szczerze wierzyć w lepsze warunki, a jednocześnie przeceniać to, co dalsza obrona pozwoli osiągnąć — te możliwości się nie wykluczają. Z publicznych deklaracji wynika raczej próba uzyskania trwalszego pokoju; nie wiemy jednak, czy jego kalkulacja okaże się trafna.

Spoiler


Zełenski deklarował, że chce zakończenia wojny, ale odrzuca układ dający jedynie krótką przerwę przed kolejnym konfliktem (Reuters, wystąpienie noworoczne). To jego deklarowany cel, nie dowód, że obrana strategia do niego doprowadzi.

Nie musi też wierzyć w odzyskanie wszystkiego ani otrzymanie odpowiednika art. 5, żeby uważać dalszą obronę za potrzebną: może chodzić o uniknięcie jeszcze gorszych warunków, np. oddania kolejnych terenów albo ograniczenia własnej armii.

Natomiast ryzyko, o którym piszesz, jest realne: jeżeli Ukraina będzie tracić ludzi, infrastrukturę i zdolności szybciej, niż poprawia swoją pozycję negocjacyjną, późniejszy układ może być gorszy od rzeczywiście dostępnego wcześniej. Szczera wiara przywódcy tego nie zmienia — samo „wytrzymamy jeszcze rok” nie jest wystarczającą strategią.

Ale również źle zabezpieczony rozejm może pogorszyć przyszłe bezpieczeństwo; na ten problem wskazuje analiza Chatham House.

Moja ocena: raczej próbuje wynegocjować mniej zły finał, lecz może błędnie oceniać koszt i szanse tej próby. Wcześniejsze „bolesny kompromis jest bardziej prawdopodobny” nie oznacza, że jego konkretne warunki są już przesądzone — ani że taki sam układ można dziś po prostu podpisać.



gpt-6-astra-max-ultra

Opublikowano
1 godzinę temu, łukasz850 napisał(a):

Pytanie czy Zełeński prowadzi wojne bo wierzy w lepsze warunki pokoju czy próbuje odwlekać to co jest nieuniknione.

co to za idiotyczne kacapskie pytanie?

 

prowadzi wojne? i jeszcze pewnie ja zaczął? jaki kur.wa pokój....z kim?

 

cos tu ruskich teraz sie nazlazilo

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   1 użytkownik


  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • lg daje chyba dalej 2 lata gwary a dell 3 więc dell w podobnej cenie jest lepszą opcją ale za to LG to większy obszar roboczy niestety na rtings nie ma już darmowych testów
    • tylko wtedy jeszcze była gra na ucywilizowanie kacapii, teraz kiedy maski opadly i kacapia atakuje hybrydowo juz "otwarcie" zachód taka postawa to zdrada i tyle.... reszta to twoje pierdy   a swoją droga fajny komentarz ktos napisal odnośnie przekazywania broni Ukrainie najwięksi przeciwnicy takiej pomocy to ci co w razie czego pierwski spi.dolą na zachód i nie wykorzystają tej broni do obrony...albo już tam są
    • Nie będzie załamania gospodarczego, nie będzie również blokady morskiej (wierzysz w bajki), jak również nie będzie operacji lądowej. Iran wygrywa te wojnę. Niestety Demokraci będą musieli posprzątać ten bałagan. 
    • To przestań pisać nieprawdziwe rzeczy Silnik elektryczny w MHEV plus nie ma nic do działania turbosprężarki czy zmiany biegów. Nie wspomaga ich. Może jedynie dostarczać napęd bezpośrednio na wał nawet wtedy gdy silnik spalinowy jest wyłączony, a skrzynia rozpięta. Bateria w tym układzie może dostarczyć nieporównywalnie więcej mocy niż ten silnik generuje.   Czekaj, gdzieś to już widziałem  Ciekawe, że w Peugeot o tym nie wiedzieli i ich hybryda jest na 48V, a rusza niemal równie sprawnie jak Toyoty hybrydowe na ~400 V. Tesla z Model S Plaid też o tym nie wie mając 400 V kopie jak chce Hyundaia z architekturą 800V. Myślałem, że wzór na moc prądu elektrycznego jest wszystkim znany, myliłem się..... Żeby dostarczyć taką samą moc z niższym napięciem trzeba dać większe natężenie, tyle. To oczywiście wiąże się z koniecznością zastosowania grubszych kabli, straty też są większe, ale nie ma to żadnego związku z SZYBKOŚCIĄ dostarczania mocy, a już w ogóle mówiąc "szybko dostarcza duży prąd" to już w ogóle szkolny błąd, bo przecież większy "prąd" jest właśnie z 48 V, bo "prąd" to natężenie. Energia elektryczna w przewodach płynie dokładnie tak samo szybko niezależnie od napięcia w układzie. Zresztą co ja tam będę mówił, tylny silnik elektryczny w Toyotach ma 84 Nm (a jest na 400V), podczas gdy tylny silnik elektryczny w autach hybrydowych Stellantisa na 48V ma 88 Nm. Ciekawe, który z nich robi lepszy przeciąg
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...