Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Skończyłem (2 razy) Resident Evil Village. Fajny tytuł ale jednak wolę klasyczny widok w RE. Grę ukończyłem drugi raz bo za pierwszym zmieniłem poziom trudności i się okazało, że nie ma już powrotu do trudniejszego :D Człowiek się przyzwyczaił do tych tytułów, co można poziom edytować w każdej chwili. Teraz gram sobie w The King of Fighters XV oraz AC Odyssey. Miałem już nie tykać serii AC ale dam jej szansę. Szczególnie, że Grecja wydaje się ciekawsza od Egiptu. Choć już na wstępie odrzuciła mnie ilość punktów na mapie (a to dopiero początek - mała wyspa). Zobaczymy, system walki na razie jest ok.

Opublikowano
13 godzin temu, GordonLameman napisał(a):

Wróciłem do starego save'a z Wiedźmina 3. Thaumaturge mi nie podeszło :( 

Robisz kolejne podejście do wieśka czy już raz przeszedłeś? 

Ile ja bym dał, aby zrobić jakiś reset pamięci, aby móc podejść jeszcze raz. Po dwukrotnym przejściu nie mam ochoty nawet patrzeć na tę grę.

 

Ja nadal gram w ni no kuni 2 odpoczywam od wątku głównego i robię bitwy oraz rozbudowuje królewstwo. Pierwszy raz gram w taki mix i w tej grze to się sprawdza świetnie. Już mam nabite ponad 20 godzin i nadal czuję dużą satysfakcję.

Opublikowano
15 minut temu, Barosz napisał(a):

Robisz kolejne podejście do wieśka czy już raz przeszedłeś? 

Ile ja bym dał, aby zrobić jakiś reset pamięci, aby móc podejść jeszcze raz. Po dwukrotnym przejściu nie mam ochoty nawet patrzeć na tę grę.

Przeszedłem ze 3 razy.

Ale teraz znalazłem save z 99 lvl i nieukończonym dodatkiem krew i wino (moim ulubionym) i Serce z kamienia. 

W winie mam ze 2 main questy i kilka pobocznych no i serce z kamienia całe. A to ukonczylem chyba raz ;) 

 

 

Opublikowano (edytowane)

W końcu na tapet wjeżdża Dying Light 2: Stay Human - Reloaded Edition. Jedynka to moja prawie ulubiena "wannabe AAA game". Mam nadzieję, a wręcz pewność, że w sequelu będę bawił się równie fantastycznie.

 

Tempermanta jest trochę meh gameplayowo, a pograłbym w coś... gameplayowego.

Edytowane przez Lypton
Opublikowano

Skończone w przeciągu miesiąca+ :

Atomfall

South of Midnight

Stray

Robocop Rogue City

Doom Eternal

Doom Dark Ages

Clair Obscur: Expedition 33

Obecnie:

Horizon Forbidden West

The Alters

  • Like 1
Opublikowano

Aktualnie Last Epoch na razie mnie zatrzymał, a na dysku czekają dwie gry Yooka-Laylee (2d i 3d).

Grałem w Crash Bandicoot 4. Bardzo mi się podobało, ale ostatni poziom (przed ostatnim bossem) już jest za bardzo popieprzony dla mnie. Nie skończyłem. :/

 

Opublikowano

Nie ukończyłem żadnego FC (a generalnie kończę gry). Jedynka mnie zmęczyła w pewnym momencie (2/3 gry chyba), dwójce poświęciłem dosłownie kwadrans, trochę pograłem w 3 (mniej niż w część pierwszą). Kolejnych części nawet nie ruszałem bo nie było sensu. Mój Braciak, w przeciwieństwie do mnie ukończył chyba wszystkie części.

  • Upvote 1
Opublikowano

Caly czas Like A Dragon - Infinite Wealth. Na ten moment chapter 7 - i niestety, poki co ogromne rozczarowanie. @Jaycob Ty akurat doskonale wiesz, jaka estyma darze ta serie. Nawet slabsze odslony, takie jak Yakuza 3 czy 4 jakos przetrawialem, ale IW wyklada sie na podstawie gry z tej serii - na fabule glownej. Zwrot akcji w 7 chapterze to byla taka bzdura, ze krecilem glowa z niedowierzania. Seryjnie, idiotyzm roku. Nie dosc, ze cala fabula w tej grze sie po prostu ciagnie, nie wkreca, momentami wrecz nudzi, to znak rozpoznawczy tej serii - czyli zwroty akcji, tez poszly w kibel. Wczoraj po prostu ja wylaczylem w ktoryms momencie, zastanawialem sie w co ja wogole tutaj gram. 

  • Like 1
Opublikowano

@Element Wojny 

Mnie akurat grało się bardzo przyjemnie i raczej mnie nie nudziła, choć zgodzę się, że fabularnie bywało różnie - były momenty, przy których też kręciłem głową. Szczególnie pacing

Spoiler

związany z szukaniem matki Ichibana jest mocno rozwleczony.

Przez kilka pierwszych chapterów niewiele się dzieje, historia rozkręca się dopiero później.

Na pewno nie wciągnęła mnie tak jak najlepsze odsłony serii, ale mimo wszystko dobrze się bawiłem. 

Ciekaw jestem, jak ocenisz całość po ukończeniu - może jeszcze coś Cię zaskoczy.

I przypomnisz mi, o jaki "idiotyzm roku” chodzi w rozdziale 7? :D Mnie rozwalił motyw,

Spoiler

że największego maderfackera chcą uśmiercić rakiem... :E 

 

Opublikowano (edytowane)

@Jaycob

Wątek fabularny

Spoiler

z matką Ichibana

jest nie dość że nudny, to ciągnie się niemiłosiernie, a inne wątki go otaczające są po prostu zlepkiem różnych pomysłów z poprzednich części. Side-questy są jeszcze gorsze - niektóre z nich to kopia 1:1 side-questów ze starszych odsłon - chociażby ten co grałem wczoraj, gdzie ładna pani w potrzebie znaleziona przy klubie zaprasza na drinka, świeci cyckami, upija i z góry wiadomo czym to się skończy. Nowe postacie są bardzo średnie - Tomi jest tak absurdalnie nudnym kolesiem, że przewijam jego dialogi (jedyny jego wątek który w miarę interesuje to ten jego byłej). Chi ma ładnie wyglądać, ale też nic wielkiego nie wnosi do gry. Jestem trochę w szoku, bo jestem już w drugiej połowie gry, a wydarzyło się tutaj bardzo niewiele w kontekście fabuły - Yakuza 0 na etapie już 3-ego chaptera opowiedziała nam o wiele więcej. 

 

A jeśli chodzi o chapter 7 -

Spoiler

scena pozostawienia Kiryu w płonącym lesie, z jakimiś infantylnymi dialogami i próbą inscenizacji jakiegoś sztucznego poświęcenia za drużynę była po prostu debilna. Samochód odpalony, ekipa w samochodzie, Kiryu może z 5 metrów od drzwi, wrogowie znacznie dalej i co się dzieje? Jakaś absurdalna scena, że wszyscy go nagle pozostawiają na pastwę losu i odjeżdżają na pełnym gazie, a Ichi zamiast wyskoczyć po niego i go wciągnąć do środka, to odwala jakąś kulawą scenę rozpaczy, jakby ktoś go kajdankami przykuł do podłogi i patrzy przez szybę odjeżdżając, a chwilę potem w hotelu cała drużyna PILNIE! debatuje jak go uratować? Nie no kurwa serio? Co za łeb to pisał? 

 

Takich kwiatków jest więcej. Jakiś hiper ultra tajny boss mafii, po jednej walce okazuje się jakimś kmiotem, którym wszyscy pomiatają i którego wszyscy zdradzili bo jakiś koleś golnął przez okno. 

 

To nie jest poziom gier z tej serii. Miesiąc z hakiem temu grałem Lost Judgment, tam historia wkręcała totalnie a tutaj jeden wielki ziew. Niestety, grę robił inny koleś, niż wszystkie poprzednie Yakuzy. To widać, słychać... i czuć. 

Edytowane przez Element Wojny
  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)

Jakby się człowiek Yakuzą zaczął interesować to od której części zacząć? Co w tych grach jest takiego niesamowitego, ponieważ widzę że ładne eseje piszecie na ten temat. Teraz pierwszy raz w życiu oglądam walktrought z Yakuzy 0(z jakiejkolwiek Yakuzy) i to jest taki beatem up z qte i to naprawdę jest takie zajebiste? 

Edytowane przez AndrzejTrg
Opublikowano (edytowane)
4 minuty temu, AndrzejTrg napisał(a):

Jakby się człowiek Yakuzą zaczął interesować to od której części zacząć? Co w tych grach jest takiego niesamowitego, ponieważ widzę że ładne eseje piszecie na ten temat. Teraz pierwszy raz w życiu oglądam walktrought z Yakuzy 0 i to jest taki beatem up z qte i to naprawdę jest takie zajebiste? 

Moja recka Yakuzy 0:

 

Spoiler

Yakuza 0 ukończona, na koncie 53 godziny.

 

Od bardzo dawna zabierałem się za ten tytuł, a teraz, po ograniu go, mogę jedynie zapytać samego siebie: czemu tak późno? Ci, którzy czytają moje posty wiedzą, że dla mnie w grach dobra fabuła to jest podstawa i absolutny priorytet. I za fabułę Yakuzy 0 mogę dać z czystym sercem tylko jedną ocenę – 10/10. Naprawdę, rzadko zdarzają się gry, które mają tak doskonale rozpisaną fabułę, tutaj idealnie wplecioną w klimat końcówki lat 80-tych, a twórcy zadbali także o to, by gra wiernie oddała wygląd popularnej dzielnicy rozrywkowej Kabukicho z tamtych czasów. Smutne, że tak wspaniała historia nie jest tak popularna, jak na to zasługuje, bo uwierzcie – z tego można by było zrobić świetny kinowy film.

 

Historia jest poważna, mroczna, momentami też bardzo brutalna, wielowątkowa, do tego z wieloma zwrotami akcji. Tutaj nikt nie bierze jeńców - zdrady, intrygi, krew leje się z każdej strony, ludzie cierpią, ludzie giną. Do tego jest bardzo emocjonalna. Zarówno protagoniści jak i antagoniści w tej historii są świetnie rozpisani, tutaj nikt nie jest zły „żeby po prostu być tym złym”, jest wiele odcieni szarości, każdy ma tutaj powody by być tym kim jest i robić to co robi. Wciąga jak bagno, a japoński dubbing po prostu top.

 

Jeśli chodzi o gameplay, tutaj nie jest aż tak przyjemnie. Nie jestem fanem bijatyk, i nie będę ukrywał, że przeraźliwie duża ilość walk nie była dla mnie żadnym wielce przyjemnym doświadczeniem, a czasami wręcz nużyła. Grając po stronie Goro było ok, bo tam wszystko zainwestowałem w kij baseballowy i momentami całkiem nieźle się bawiłem, ale grając po stronie Kiryu nie odczuwałem tej satysfakcji, walki były dla mnie jedynie „drogą do celu”, czyli do rozwijania fabuły. Huby są niewielkie, co ma swoje plusy i minusy; widać też, że gra ma już swoje lata i silnik, na którym była tworzona, nie jest „najlepszym koniem w stajni”.

 

Questy poboczne – wszystkie, co do jednego, fabularne. Żadnego idź przynieś 10 tego, idź zanieś 15 tamtego. Każdy quest opowiadał jakąś historię – lepszą, gorszą, ale na ogół całkiem ciekawe. Te które zaliczyłem oceniam na plus, ale sporo z nich ominąłem (u Kiryu, bo u Goro zrobiłem prawie wszystkie), bo szybko złapałem się, że są one bardzo podobne (jeśli wręcz nie identyczne) strukturą – idź, zagadaj, zrób coś, zagadaj, pobij kogoś, koniec. ALE – jest w tej grze jeden taki quest poboczny – Cabaret Club Czar (manager klubu nocnego) – totalna miazga! Dosłownie gra w grze. Spędziłem całe 3 dni grając tylko w to, rozwijałem kluby, zdobywałem panie, miażdżyłem konkurencję – oczywiście ukończyłem wszystko, zostałem królem wszystkich klubów, zarobiłem BILIARDY (i to dosłownie) jenów, wszystkie panie platynki i złotka na max. Smaczek dla fanów „japońszczyzny” – wszystkim platynowym paniom w tej mini-grze twarze, głosy (i nie tylko :D) użyczają prawdziwe, znane aktorki z japońskiego świata XXX ;) Od czasów Gwinta w Wieśku 3, nie pamiętam bym tak dobrze się bawił w jakąkolwiek inną mini-grę jak tutaj. Absurdalnie wciągająca. 

 

Mini gry – nie jestem fanem tego typu aktywności, raptem 28% ukończonych. Zagrałem a to w bilard, a to w kręgle, kilka razy pobawiłem się w jakieś karaoke, raz brałem udział w jakimś turnieju. Z tego co widziałem na Liście Ukończeń, bardzo wiele tych mini-gier to totalne pierdoły, jak ktoś lubi takie rzeczy to spoko, pewnie zrobi w tej grze nawet ze 150h. Nie moja bajka.

 

Gra ma wiele śmiesznych (takich typowo japońskich) motywów i odniesień pop-kulturowych, które mimo tego, że są momentami totalnie z kosmosu, świetnie się zazębiają z bardzo poważną fabułą główną.

Już zakupiłem kolejne 6 odsłon Yakuzy, ale mam na nią długofalowy plan - chcę się tą historią delektować, a nie przez nią przelecieć, czy co gorsza zmęczyć, więc robię sobie teraz przerwę na coś innego, a potem na spokojnie wskakuję w Yakuza Kiwami. Jeśli kolejne odsłony są chociaż w 75% tak dobre jak ta, to wiem, że będę się świetnie bawił.

 

Gra warta ogrania, a jak ktoś się nad nią zastanawiał, napiszę tylko jedno – nie ma nad czym, po prostu grajcie.

 

Edytowane przez Element Wojny
  • Thanks 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Naukowcy, pionierzy i inni nie lubią hałasu ani szumu, oni cicho robią swoją pracę. A że rządy (od lewej do prawej) działają tylko wtedy jak wyjdzie się pod sejm, spali kilka opon i zrobi burdę to tacy rolnicy i górnicy potrafią wywalczyć swoje. Są jeszcze emeryci czyli grupa społeczna liczna ale mniej mobilna (z racji wieku), jej wystarczy dać 13'tki, 14'tki, dobre rewaloryzacje i siedzą cicho. Jest jeszcze inny problem z naukowcami/pionerami - nawet jak pieniądze dasz to nic to nie zmieni bo z tym muszą iść jeszcze możliwości rozwojowe. A że do polityki nie idą osoby mądre tylko takie co mają twardą dupę, giętki kręgosłup i pięknie wiją makaron na uszy to nie potrafią myśleć perspektywicznie do przodu co należy rozwijać. Z resztą jak się robi laskę Niemcom czy Amerykanom to nie ma się czasu na myślenie bo całe skupienie idzie na to aby brać po same kule i się nie zakrztusić. Więc taki naukowiec nie widząc żadnych szans rozwoju polskich inicjatyw z racji ich braku, idzie do pracy do zagranicznej firmy i rozwija jej know-how. Wisienką na torcie tego niedasizmu jest górnictwo. Kraj, który stoi na węglu ale jednocześnie ma kastę górniczą mentalnie siedzącą w XIXw, która nie potrafi wydobywać tanio węgla. Jedynie co górnicy opanowali do perfekcji to tworzenie nowych związków zawodowych, które rozprzestrzeniają się niczym macki ośmiornicy. W 2025r państwo polskie (czyli my obywatele) dopłaciło do kopalń 9 mld złotych tylko po to aby pokryć straty z bieżącego funkcjonowania. Z takim budżetem rocznie SpaceX zaczęło wysyłać w kosmos rakiety wielokrotnego użytku. Więc z czym do ludzi? W Polsce nie inwestuje się w rozwój. W Polsce zyski z rentownych działów gospodarki transferowane są aby pokryć straty nierentownych działów. Jak w komunie.
    • UPDATE: Zacznę od tego, że podmieniłem kartę kolegi (RTX 5070) w moim komputerze, gdzie mam RTX 4070 Ti SUPER od Gainward'a i... karta jest normalnie widoczna. Pierwsze wniosek? Płyta, gniazdo PCIe jest uszkodzone? Jednak coś nie dawało mi spokoju i przy obserwacji zauważyłem, że wtyczka kabla HDMI w gnieździe karty zintegrowanej wchodzi głębiej niż w karcie RTX. Ewidentnie widać, że tłoczenie i nachodzenie ramki "okołośledziowej" blokuje w górnej części pełny docisk. Kompletnie tego nie rozumiem dlaczego tak to robią w obudowach jakby na oko klecili je w garażu. I wtedy pomimo przestrzeni między śledziami, porty HDMI, DP nie są na środku, a wysoko przy górnej krawędzie ramki oddzielającej. (Podobnie miałem w obudowie Corsair, ale odnośnie karty dźwiękowej, musiałem kombinować by wtyczki się zmieściły... (bo to STX, gdzie mamy grube wejścia). To trochę komiczne, by modyfikować fabrykę, lub jej pomagać... Po dokładnym obejrzeniu obudowy zdawało się jakby miejscami była lekko wypaczona, niektóre jej fragmenty. A to tylna ścianka od wewnątrz jedno wgniecenie, strasznie te blachy "lelawe" dziś robią i delikatne. Pamiętam swoją obudowę ZALMAN Z12, mogłem na serio na niej usiąść. Widzę pewne nierówności w ramkach gniazd płyty, ale ile się dało to naprostowałem manualnie, poluzowałem wkręty od płyty, ale nie drgnęła by ją jakoś przesunąć. Podłożyłem pod płytę plastikowy ślizg, by była bardziej wyprostowana. Z tyłu blacha od SSD/HDD latała sobie wesoło, niedokręcona, zęby nie trafione... Śledź od RTX nie dochodzi do ramki, stąd też oprócz blokady ramki problem z dystansem kabel-gniazdo.  Co do stabilności. Testuję na okrągło - wszystko śmiga. System od zera, nowe sterowniki. Nie miał ustawionego profilu dla pamięci DDR5, po konsultacjach z czatem-gpt już wiem, że dla AMD trzeba ustawić EXPO1 czy jakoś tak, u siebie na Intelu mam XMP. Szereg testów na stabilność, wszystko jak skała.  Dobrze, że ów ramkę dało się odkręcić i zdemontować, wtedy poszła w ruch piłka do metalu. Wyciąłem fragment dla HDMI i DP, resztę zostawiłem, choć mogłem w sumie całość usunąć, ale i tak więcej niż jednego monitora nie będzie używał. Także taki finał ma ta nietypowa usterka. Dziękuję wszystkim za chęć pomocy i zaangażowanie. Poniżej trochę fotek.    
    • To już nie jest satyra... To jest dokument  
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...