Skocz do zawartości

Auta elektryczne (BEV)


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

W wątku mowa o inwestycji w nowe BEV za 150-200k celem długofalowej oszczędności a mi z kalkulacji wychodzi, że kupując mało paląca benzynę do 30-40k do towarzystwa mojego olejożernego OM642 (11-15L w zatłoczonym mieście), stopa zwrotu przy moich przebiegach to... 7-8 lat (mowa o różnicy spalania samego na każde 100km) :E

Zakładając że nowy BEV na 100km by wychodził mnie nawet połowę taniej, albo przy fotowoltaiczne latem nawet za darmo, ale kosztował 5x tyle to i tak zakup zwróci się w nadal kilka lat, musiałbym czekać długo na zwrot inwestycji. W międzyczasie bateria kaput. 

 

 

Edytowane przez larry.bigl
Opublikowano
2 godziny temu, GordonLameman napisał(a):

Czyli nie, że takie auto wybrałeś, ale takie było tańsze. To pewna róznica :) 

Źle dedukujesz, co trochę dziwi znając Twoja profesję. 

Już wspomniałem jaki był główny powód.

Opublikowano
Teraz, Morgan napisał(a):

Źle dedukujesz, co trochę dziwi znając Twoja profesję. 

Już wspomniałem jaki był główny powód.

Mieszkając w NOR też bym wybrał elektryka. Bo tańszy i wygodny.

Ale w PL to jeszcze nie za bardzo. Powoli szykuje się na małe drugie auto i tak myślę, że to mógłby być elektryk.

Opublikowano
W dniu 14.01.2025 o 02:00, Morgan napisał(a):

Mi z żoną pasuje takie auto.

ja bym mial teraz zonie powiedziec, ze ma zmienic na ICE, to ... nawet nie sprawdzam ;)

upierdliwosc technologiczna ICE w pewnym momencie juz byla dla nas meczaca. BEV z swoimi wadami, mimo wszystko daje zdecydowanie wiekszy komfort, a ten kosztowo zawsze mial wysoki "prog wejscia". i nie dotyczy to tylko BEV i samochodow ogolnie.

PL na pewno nie jest rajem dla posiadaczy BEV, ale z tego co obserwuje, z roku na rok wyglada to znacznie lepiej

 

 

 

 

 

Opublikowano (edytowane)

dla zony, na pewno samo tankowanie, bo glownie do tego ewentulanie sprowadzal sie temat "obslugi" auta. i tutaj jej sie nie dziwie, bo tankowanie jest upierdliwe. szegolnie jak robisz to sam. szukasz rekawiczki/papieru, stoisz i patrzysz to na pistolet, czy nie odbil, to na licznik, to na ziemie, czy nie stoisz w jakiejs plamie, ktora potem zapewne wniesiesz do auta. potem platnosc. w kolejce lub nie, seria pytan o promocje i inne g. serdecznie miala tego dosc. no i to ja potem jezdzilem. niedziela wieczor. " oj, przypomnialo mi sie, mam malo paliwa, a jutro jade, jedz prosze na stacje i zatankuj". standard. -10st, wsiadam i jade...czlowiek nawet nie zdaje sobie sprawy z tego wszsytkiego do momentu, az sie od tego nie uwolni. calkowiecie

 

edit. dla zony jest jeszcze jedna wazna funkcjonalnosc BEV (w sumie dla mnie tez) - czy lato, czy zima, wsiada do chlodnego lub cieplego i odmrozonego auta. 


z mojej perspektywy odpadlo mi jezdzenie 2-3 razy w roku na przeglad/olej, z nadzieja, ze niczego wiecej nie znajda. np. jakiegos wycieku, start-stop delikatnie ujmujac mnie draznil. poranne odglosy spod maski, szczgolnie zima tez. zastanawianie sie, czy juz moge wylaczyc silnik, bo przeciez turbo musi wystygnac, tez nie dla mnie. to samo rano, czy juz to ten moment, ze mozna jechac normanie, bo niby temp ok, ale czy na pewno. filtr czasteczek. o czym, jeszcze mam pamietac. nie, nie dla mnie ten caly spalinowy "cud techniki".

 

teraz auto traktujemy jak telefon. widze, ze mam malo % baterii, jade sie naladowac lub podlaczam pod domem. i to by bylo na tyle "zmartwien"

 

 

Edytowane przez SuLac0
  • Haha 2
  • Confused 1
Opublikowano (edytowane)

Napiszę brzydko: pierd*lenie. 

 

Albo nie jeździcie dalej niż 50km poza miasto, albo żyjecie w jakiejś bańce. Tankowanie skomplikowane i czasochłonne. Wczoraj zajęło mi całe 3minuty. Akurat nawigacja o tyle przesunęła czas dojazdu do celu. Dłużej babrasz się z tymi kablami do ładowarki i kartami, żeby ta ładowarka w ogóle zaczęła ładować. Nie wspominając o tym, że bateria do efektywnego ładowania potrzebuje się rozgrzać. W zimie ciepłe auto. Od kilkudziesięciu lat istnieje coś takiego jak ogrzewanie postojowe. Możesz sobie je włączać z domu czy zaprogramować na konkretną godzinę. BEV nie jest tutaj żadną rewolucją w tym względzie. W lecie ok, automatyczna klima jest spoko.

2-3razy przegląd w samochodzie spalinowym? Robisz elektrykiem ponad 50kkm rocznie? Kiedy nadążasz z ładowaniem?

 

Co do mało baterii. Brutalnym jest, jak wsiadasz rano do samochodu, jest -15. Masz zasięg powiedzmy 300km i co kilometr spada o 3-5km. Po 20km nagle masz 200km zasięgu i robisz wielkie oczy. Wkoło komina luz, na trasie jest to ponury żart. Wjedziesz na autostradę i nagle się okazuje, że z pierwotnych 300 zrobiłeś ledwo 180km. 

 

Niektórzy są zadowoleni z elektryków, jak np. mój znajomy. Ma elektrycznego golfa, jeździ tym wokół komina, ładuje w domu i zadowolony. Ale nie opowiada bzdur, że każda czynność obsługowa jest szybsza i prostsza. Bo nie jest. 

Sam sobie kalkulowałem BEV i na codzienny użytek nie widzę problemu. Potem sobie rozpisałem plany urlopowe na ten rok, porównałem to z wynikami zużycia energii podanej przez testerów samochodu i wyszło mi tyle, że spalinowe (benzyna) muszę tankować raz po drodze i dojadę, a elektrykiem w zasadzie trzeba co 3 godziny robić postój na ładowarce, albo jechać sznurkiem za ciężarówkami i na każdą godzinę jazdy tracić pół godziny do celu.

Edytowane przez marko
  • Like 2
  • Upvote 2
Opublikowano
35 minut temu, SuLac0 napisał(a):

teraz auto traktujemy jak telefon. widze, ze mam malo % baterii, jade sie naladowac lub podlaczam pod domem. i to by bylo na tyle "zmartwien"

To wszystko co napisałeś byłoby prawdą (i będzie dla wielu ludzi) gdybyś się ładował tylko "pod domem" czyli jezdzil w promieniu max 200-250km od domu.

 

Ale jak piszesz "jadę się naładować" to BEV staje się już znacznie mniej komfortowym wyborem.

  • Upvote 2
Opublikowano

Najlepsze jest to, że jedziesz się gdzieś naładować na mieście i masz problem. Większość ładowarek to AC, czyli jakieś 22kW. Czyli ładowanie zajmie 2,5-3godziny. To jest pierwszy problem. Drugi problem jest taki, że niby możesz sobie zaplanować wypad na miasto, jakieś zakupy na czas ładowania, itp., ale... miejskie ładowarki mają zazwyczaj tabliczkę z limitem czasowym ładowania. Z reguły 4 godziny. Więc musisz się ładować min. 2 godziny, ale też pamiętać, żeby nie przyjść za późno, bo oprócz naładowanego auta, będzie jeszcze mandat :lol2:

  • Upvote 2
Opublikowano
Godzinę temu, SuLac0 napisał(a):

 tankowanie jest upierdliwe. szegolnie jak robisz to sam. szukasz rekawiczki/papieru, stoisz i patrzysz to na pistolet, czy nie odbil, to na licznik, to na ziemie, czy nie stoisz w jakiejs plamie, ktora potem zapewne wniesiesz do auta. potem platnosc. w kolejce lub nie, seria pytan o promocje i inne g. serdecznie miala tego dosc. no i to ja potem jezdzilem. niedziela wieczor. " oj, przypomnialo mi sie, mam malo paliwa, a jutro jade, jedz prosze na stacje i zatankuj". standard. -10st, wsiadam i jade...czlowiek nawet nie zdaje sobie sprawy z tego wszsytkiego do momentu, az sie od tego nie uwolni. calkowiecie

 

A w elektryku luzik - podpinasz i masz kilka godzin na wizytę u psychiatry.

Większych debilizmów dawno nie czytałem.

  • Upvote 2
Opublikowano (edytowane)

A propos elektryków, przypomniał mi się śmieszny temat. Miałem szkolenie z obsługi BEV, napraw, problemów itd. No i był temat zachowania w razie wypadku. Zabezpieczamy auto, czyli zapłon wyłączony, hamulec postojowy zaciągnięty i... jak najszybciej oddalamy się od auta. I wzmianka "zdarzenia z udziałem aut elektrycznych nie są bardziej niebezpieczne od zdarzeń z napędem konwencjonalnym". No spoko, tylko przy aucie spalinowym nikt mi nie każe uciekać od auta :E

Edytowane przez marko
Opublikowano

Od dzisiaj mam nowe hobby: wyprowadzając psa na spacer będę zakładał kominiarkę i na dwójeczkę będę go prowadzał na stacje ładowania elektryków. Oczywiście nie będę zbierał tego co zrobi (w końcu to naturalny nawóz, życie zgodnie z naturą, więc zrozumiałe dla użytkowników aut elektrycznych). Jeśli przerażały ich plamy na stacjach benzynowych to to totalnie rozp..li im system (a tego sorbentem obsługa nie zasypie) - ciekawe na co się przesiądą - loty balonem?

  • Haha 1
Opublikowano
2 godziny temu, marko napisał(a):

Większość ładowarek to AC, czyli jakieś 22kW

A większość samochodów ma max 11kW na AC ;-) Niektóre nawet w opcji bo bazowo tylko 1f 7.4kW.

 

Z tym że AC się używa jak chcesz auto gdzieś na długo zostawić, ładowarek DC jest dużo w miastach. 

Opublikowano
4 godziny temu, GordonLameman napisał(a):

A co jeśli wszystkie z 8 ładowarek w galerii są zajęte? :)  

Zdarza się, może kilka razy, ale to dla tego że preferuję w trasie ładowarki Tesli - jest ich dużo i w dobrych cenach. Problem jest taki, że tesle mają gniazdo z lewej strony a Skoda z prawej, więc musze zająć tak naprawdę dwa stanowiska.

 

5 godzin temu, marko napisał(a):

Napiszę brzydko: pierd*lenie. 

 

Albo nie jeździcie dalej niż 50km poza miasto, albo żyjecie w jakiejś bańce. Tankowanie skomplikowane i czasochłonne. Wczoraj zajęło mi całe 3minuty. Akurat nawigacja o tyle przesunęła czas dojazdu do celu. Dłużej babrasz się z tymi kablami do ładowarki i kartami, żeby ta ładowarka w ogóle zaczęła ładować. Nie wspominając o tym, że bateria do efektywnego ładowania potrzebuje się rozgrzać. W zimie ciepłe auto. Od kilkudziesięciu lat istnieje coś takiego jak ogrzewanie postojowe. Możesz sobie je włączać z domu czy zaprogramować na konkretną godzinę. BEV nie jest tutaj żadną rewolucją w tym względzie. W lecie ok, automatyczna klima jest spoko.

2-3razy przegląd w samochodzie spalinowym? Robisz elektrykiem ponad 50kkm rocznie? Kiedy nadążasz z ładowaniem?

 

Co do mało baterii. Brutalnym jest, jak wsiadasz rano do samochodu, jest -15. Masz zasięg powiedzmy 300km i co kilometr spada o 3-5km. Po 20km nagle masz 200km zasięgu i robisz wielkie oczy. Wkoło komina luz, na trasie jest to ponury żart. Wjedziesz na autostradę i nagle się okazuje, że z pierwotnych 300 zrobiłeś ledwo 180km. 

 

Niektórzy są zadowoleni z elektryków, jak np. mój znajomy. Ma elektrycznego golfa, jeździ tym wokół komina, ładuje w domu i zadowolony. Ale nie opowiada bzdur, że każda czynność obsługowa jest szybsza i prostsza. Bo nie jest. 

Sam sobie kalkulowałem BEV i na codzienny użytek nie widzę problemu. Potem sobie rozpisałem plany urlopowe na ten rok, porównałem to z wynikami zużycia energii podanej przez testerów samochodu i wyszło mi tyle, że spalinowe (benzyna) muszę tankować raz po drodze i dojadę, a elektrykiem w zasadzie trzeba co 3 godziny robić postój na ładowarce, albo jechać sznurkiem za ciężarówkami i na każdą godzinę jazdy tracić pół godziny do celu.

Karty, aplikacje, to głupota, mam nadzieje że się prędzej czy później zmieni. Mogę oczywiście kupić PowerPass i zautomatyzować proces, ale nie ma w nim ładowarek z których korzystam - chociaż czytałem gdzieś że tesla ma udostępnić swoje dla VW i PP.

 

Zimą... tu mam zgrzyt z niemiecką motoryzacją, a nie z elektrykami jako tako. Enyaq z 21 roku nie ma opcji wymuszenia grzania baterii, opcję dało by radę wrzucić wraz z aktualizacją, tym bardziej że modele 23r już ją mają. 

Przy minus 20 w trasie zaczynam od 45kwh kończę na 60kwh. Co może irytować gdy się spieszymy (przy rozgrzanej baterii startuje z 120kwh i kończę ładować z 80kwh). Szczęśliwie dla mnie, nie muszę się nigdzie spieszyć. Dodatkowo z małym dzieckiem i tak nie robimy odcinków dłuższych niż te 3 godziny.

 

5 godzin temu, marko napisał(a):

Najlepsze jest to, że jedziesz się gdzieś naładować na mieście i masz problem. Większość ładowarek to AC, czyli jakieś 22kW. Czyli ładowanie zajmie 2,5-3godziny. To jest pierwszy problem. Drugi problem jest taki, że niby możesz sobie zaplanować wypad na miasto, jakieś zakupy na czas ładowania, itp., ale... miejskie ładowarki mają zazwyczaj tabliczkę z limitem czasowym ładowania. Z reguły 4 godziny. Więc musisz się ładować min. 2 godziny, ale też pamiętać, żeby nie przyjść za późno, bo oprócz naładowanego auta, będzie jeszcze mandat :lol2:

Nie zauważyłem tego o czym piszesz. Piszę o Polsce, jadę np. do galerii Przymorze w Gdańsku, parking pełny, ale ten z ładowarką pusty, praktycznie przed wejściem. Nie płace za parking ponieważ się ładuję. Tam jest ładowarka GreenWay DC 30kwh, na miejscu załatwię co muszę, wypije kawkę zjem ciastko i wracam z 30% więcej w baterii. 

  • Like 1
Opublikowano
5 godzin temu, Morgan napisał(a):

Zdarza się, może kilka razy, ale to dla tego że preferuję w trasie ładowarki Tesli - jest ich dużo i w dobrych cenach. Problem jest taki, że tesle mają gniazdo z lewej strony a Skoda z prawej, więc musze zająć tak naprawdę dwa stanowiska.

Czyli możesz zająć jakiejś Tesli stanowisko? :E 

 

5 godzin temu, Morgan napisał(a):

Nie zauważyłem tego o czym piszesz. Piszę o Polsce, jadę np. do galerii Przymorze w Gdańsku, parking pełny, ale ten z ładowarką pusty, praktycznie przed wejściem. Nie płace za parking ponieważ się ładuję. Tam jest ładowarka GreenWay DC 30kwh, na miejscu załatwię co muszę, wypije kawkę zjem ciastko i wracam z 30% więcej w baterii. 

A w przypadku spalinowego - wjeżdzasz, załatwiasz co musisz, wracasz. Nie musisz na siłę wpadać do kawiarni :) 

 

 

Nie jestem przeciwnikiem elektryków, ale na takie argumenty z dupy muszę zareagować :) 

Opublikowano

Czyli auta dla kobiet: "kochanie pojechałam zatankować za darmo do galerii, w ciągu tych dwóch godzin przy okazji kupiłam dwie torebki, buty i sukienkę - wyszło 1650 ale na paliwie przecież zaoszczędziliśmy" plus "- twój się nie zorientuje, że masz kochanka? - nie, wmówiłam mu, że boję się wdepnąć w plamę na stacji, więc kupił mi elektryka i co wieczór mogę jechać na dwie godziny ładować samochód...".

A poważniej - chce ktoś jeździć elektrykiem, niech jeździ - ale te debilne dorabianie na siłę do tego ideologii, że jest to wygodniejsze od "zwykłego" auta, powoduje, że jeszcze bardziej są postrzegani jak jakaś sekta. 

  • Upvote 2
Opublikowano
6 godzin temu, Morgan napisał(a):

Zdarza się, może kilka razy, ale to dla tego że preferuję w trasie ładowarki Tesli - jest ich dużo

No, np. w Katowicach na 3 Stawach na Orlenie (DK86 w stronę Tychów) jest Supercharger. Całe 4 stanowiska, nie raz jak Ducato tankuje to widzę jak stoją w kolejce boroki i czekają aż się coś zwolni :rotfl:

  • Upvote 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Nie wiem czy to już było mówione, ale niemal zawsze jak składam kompa to coś mi nie startuje i niemal zawsze a to zapomnę o podpięciu dodatkowego zasilania na płycie, a najczęściej wtyczka jest źle założona na płytę. Kiedyś dosłownie z 10 razy wkładałem i wyjmowałem wtyczkę do dodatkowego zasilania płyty głównej zanim zaskoczyło. Więc może nie była kwestia nvidii tylko właśnie docisku jakiegoś zasilania czy na płycie czy na GPU czy zasilaczu. A ponieważ jeszcze raz wszystko montowałeś to zbieg okoliczności?
    • Prawie się udało   Pamięci nie chcą iść dalej. Może posprawdzam sterowniki inne w weekend.   
    • Korpo ani sieci handlowe nie są zwolnione z podatków - poza SSE i indywidualnymi przypadkami wynikającymi z dużych inwestycji.     To co piszesz to powtarzanie starego dawno obalonego urban myth. Wlansie taka jest twoja wiedza w temacie: mity, niedopowiedzenia i niepotwierdzone teorie.       Serio, nie pisz po prostu do mnie ani o mnie. To chyba nie za wielka prośba, co? Chyba potrafisz o mnie nie myśleć, co?  
    • No to panowie teraz się uśmiejecie, bo komedia trwała dalej. Dzisiaj wjechała nowa płyta główna, a stara pojechała na zwrot (W kartonie po nowej, lol). Obsługa w x-kom wzorowa, chwali się.   No więc wjechał montaż od nowa, wszystko w niemal laboratoryjnych warunkach. Wszystkie wtyczki 3 razy sprawdzone, wszystkie śrubki wkręcone - no książkowa robota. I co? I wujów sto   Ta sama historia, czyli nie bootuje. No to poszedłeem w opór i zrobiłem aktualizację BIOSu. Niby wystartował, ale brak obrazu choć mobo pokazuje normalnie temperaturę procka. Restart i znów kod 00 z zieloną diodą. Trafił mnie szlag, podmieniłem znów na swój RAM, reset CMOS i dupa blada. Nie powiem, że już zaczęło mną telepać, ale stwierdziłem, że raz kozie śmierć. Wygrzebałem kabel HDMI, podłączyłem pod płytę główną (chwała za iGPU!) i odłączyłem wtyczkę 12V od grafiki. I cyk, obraz jest. Jaja jak berety, ale mówię "Sprawdzam!" i wrzucam Patrioty, bo może to jednak RAM. No nie, startuje normalnie, więc poszedłem za ciosem i odpiąłem kabel 12V HPWR który był z zasilaczem i zamiast niego wpiąłem 2x8-pin plus przelotka od Zotaca. I co? I jajco! Gra i buczy. Poleciała instalacja windy, bazowe sterowniki, jakiś konfig (wiadomo, EXPO, PBO i krzywe wentylatorów).   Przy okazji skapnąłem się, że ten hub wentylatorów wbudowany w LianLi 217 to jeszcze ma 2 wentyle do podłączenia i prąd do dostarczenia Więc jak już podpiąłem kabelek SATA i wpiąłem wtyczkę huba w mobo, wszystko zaczęło ładnie fruwać     Jaki z tego morał? Jebać Nvidię i 12V HPWR!
    • A ty @GordonLameman to jesteś jak piesek pawłowa, że jak ktoś cię oznaczy to musisz mu odpisać?  Jakiś odruch. Czasami może warto pomilczeć...     Więc odnoszę się do tego co napisałeś, ale nie musisz odpisywać bo znam twoje zdanie, ale może pojawią się inne.   Co do samej wysokości ZUSu nigdy nic nie miałem póki nie powstał polski ład. Natomiast mam duże zastrzeżenie do korelacji pomiędzy wysokością ZUSu a wysokością przeciętnego wynagrodzenia. Co do innych przedsiębiorców to na książce płaciłbym niemal tyle samo. A jak porównujemy do wielkich korpo co są zwolnione z podatków jak sieci handlowe albo transferują dochody do rajów podatkowych to może jeszcze wyjść, że to my - najmniejsi przedsiębiorcy płacimy więcej. A co do etatu to może i odprowadzany jest wyższy ZUS, ale "część pracownika" jest znacznie niższa od całej wysokości ZUS dla przedsiębiorcy. A żeby rozwiać te zarzuty o nieuczciwość wystarczy wprowadzić dobrowolny ZUS z konsekwencją w postaci braku okresu składkowego do emerytury. "Nie odkładam na emeryturę do ZUS i nie oczekuję emerytury z ZUS" Wiele osób mogłoby nawet w ten sposób płacić połowę obecnego ZUS, ale inwestować w o wiele sprawniejsze fundusze co by na końcu dało podobną emeryturę. Więc jak już mówimy o uczciwości to niech ZUS mi wypłaci wszystkie moje składki i się ode mnie odczepi raz na zawsze łącznie z tym, że ma mi coś w przyszłości wypłacać. Co mają powiedzieć osoby co po 3 miesiącach na emeryturze dowiadują się, że mają nieuleczalną chorobę a np. 400 000zł odłożone w składkach zginie a dostają po 1500zł jałmużny. Cały system ubezpieczeń społecznych czy to dla etatowców czy przedsiębiorców jest wypaczony. Obecne roczniki utrzymują emerytów bo państwo kiedyś zaczęło kraść dofinansowując budżet (czyt. pieniądze dla darmozjadów polityków i wujków w spółkach skarbu państwa). Chory, niesprawiedliwy system....
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...