No i ten proces rekrutacyjny, wrzucony przez @TmK- po aplikowaniu do Bioware, wyznaczony oficer polityczny sprawdzał Twój LinkedIn (a pewnie i szukał na innych portalach społecznościowych), i na podstawie tego co lajkowałeś w tematach politycznych dawał albo zielone albo czerwone światło na ewentualną rozmowę kwalifikacyjną. My nieraz sprawdzaliśmy aplikanta dla beki, albo żeby zobaczyć jakie ma wpisane doświadczenia, ale historia lajków? czy polubił np. wpis Elona albo Donalda Tuska? To jakiś żart.
Kanada.
Gdybyś podważył tam pomysły takiej Corinne czy Catherynne to prawdopodobnie wyleciałbyś z pracy z wilczym biletem i metką "gorszego od Hitlera".
Ja zaczynałem od drugiej strony. -25 wywaliło, to dałem -20 itd. Autorze, jak zostawiłem, nie ma dla Ciebie znaczenia, bo płyty mogą różnie sterować i każdy procek jest inny. Czy to było wystarczająco merytorycznie?