Skocz do zawartości

JeRRyF3D

Użytkownik
  • Postów

    2 334
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez JeRRyF3D

  1. Pytanie co budżetem 20k, 30k. Jakiego elektryka polecisz?
  2. Pite było? Przecież to 1 do 1 dawny system kaucyjny, tylko wygodniejszy.
  3. Itd itd.
  4. po co?
  5. Absolutnie nic nie zrozumiałem z w/w.
  6. NIEBYWAŁE! Nie do przeskoczenia temat. A ile zachodu! (mniej więcej tyle, co zaczepienie kogoś na sklepie i dopytanie, gdzie leżą budynie). Nadal twierdzę, że problemy kaucji na flaszki, to klasyczny przykład "problemów" 1 świata.
  7. Skok jakości RT offRT w tej grze akurat, jest IMO tak "śladowy", że... ale chętnie poznam opinie tych, co odpalili RT ponownie po paczu.
  8. Ale co tutaj ma być piane? Butelki zwrotne mają etykietkę 0,50 gr. Jak masz taką flaszkę, możesz odzyskać te 50 gr., oddając ją gdzieś, gdzie jest przyjmowana. Co tutaj ogłaszać wielce? Jednym zdaniem temat można zamknąć.
  9. Ale diesel.
  10. Zresztą to jest fajny papierek lakmusowy na to, że "co za dużo to i świnia wyrzyga" oraz zachwyt nad "zachodem". 1. Butelki. Było szkło ? WOW! Jaki fajny plastik = mamy, co mamy. 2. Śmiechy ze w PRLu zawiali wszystko w papier i gazetę - heheszki - zachodu ! Wszystko w worki plastikowe! = mamy, co mamy. 3. Heheszki w filmach, jak ktoś chochelką w słoiki leje płyn do naczyń "Ludwik" (bo był środek myjący, ale nie było opakowań) =, to baby przychodził ze swoimi słoikami (?). Dziś co? Pomału namawiają do tego systemu = przyjdź ze swoim opakowaniem, reklamówką, flaszką, workiem. Śmiechy z PRLu - tak, a świat co zrobił - posrał się plastikiem.
  11. Serio - Polak to taki dziwak, że dasz mu foto kija, to się zabiją o to, czy to kij, czy może patyk. Co to za rejwach z tą kaucją? Wielkie mi aj waj. Pół życia żyłem w kraju z kaucją butelkową. Ba! Flaszki WSZYSTKIE był szklane (moja kaucja mogła się rozbić), ciężkie (kłopot w składowaniu i transporcie do "skupu"). Co tu nagle nowego wymyślili? Nic! A PL się zesrała! Przecież są dwie opcje - dokładnie te same co w PRL. Chcę odzyskać 50 gr za opakowanie, składuję, niosę, oddaję. Nie chcę odzyskać 50 gr. = walę w kibel, jak dotąd. Nie kumam tej afery.
  12. Purtecha nie, ale też chyba jakiegoś "podpadziocha" (czy się mylę?).
  13. No właśnie, czyli dupa zbita. Nienajgorsze diesle (jak, ktoś jeździ do 10km dziennie = odpada), albo syfiaste (wszystkie!) benzyny = odpada. Normalnie nie ma czego wybrać w benzynach. Chyba, że - jak mówiłem - jakiegoś syfka nastoletniego - typu Opel Astra H albo jakiś (?) - jaki (?) - japoniec. Nie sądziłem, że dożyję czasów, gdzie przy takiej dywersyfikacji, takim zalanym wszystkim i wszędzie rynku i... nie będzie sensownego wyboru = nie ma co kupić. Też mi się podobają pugi 3008, 5008, renówka captur, cytryna C3 / C4, itp. i... no dupa zbita. Same wrzuty
  14. Szczerze? Jestem absolutnym ignorantem motoryzacji. Jak trzeba kupić / zmienić, to zaczynam kopać (czyt. raz na 10 lat ).
  15. Tyle furek, które należy skreślić z listy zainteresowania a to jest tylko 1 motor - PurTech - bo nim się zainteresowałem. https://www.autobaza.pl/page/wezwania-serwisowe/gwarancja-silniki-1-2-puretech/ A takich strucli jest więcej, tylko trzeba pokopać, by się tego dowiedzieć.
  16. Pamiętaj, żeby usztywnić się na niektóre konstrukcje i je omijać szerokim łukiem. Po prostu. Może wyglądać, jak cukierek, a jest... tykającą bombą i kwestia nie CZY (?) wywali, tylko KIEDY (?), bo wywali na pewno. Ja byłam najarany, jak Rusek na niklowany rower na furę mojego kolegi - C3 - benzyna - 2017 - polski salon - pierwszy właściciel - wygląd cacy - 49.000 km na budziku - tylko brać. Wlazłem w nety i okazuje się, że ten motor - PurTech 1.2 - w wielu kręgach został okrzyknięty nieporozumieniem motoryzacyjnym stulecia. Do tego stopnia, że sam producent motoru przyznał się do wady fabrycznej - a net i Tiktoki się zagotowały. Mój mechanik "pierwszego kontaktu" od lat (10 lat serwis opla, teraz kilka lat serwis toyki) mówi: "JeRRy, te motory mamy w toykach, cytrynach, renówkach. Na 10 aut zjeżdżających do nas na lawecie, 7 to PurTechy 1.2! Omijać szeroki łukiem, bo się wywali - każdy! - bez wyjątku - kwestia tylko kiedy - po 50K czy 100K, ale się wywali. Ostatnio robiłem zaorany przez "mokry pasek" motor po 30K od salonu! Stary to jest dramat." A ja byłem o włos od tego, by kupić tę cytrynę. I zresztą do teraz nie mogę uwierzyć, że to auto i motor to taki syf. Naprawdę miałem na nie apetyt.
  17. https://vm.tiktok.com/ZNdGcrugG/
  18. Niech tępi, nie tykając nie swojego.
  19. https://vm.tiktok.com/ZNdGWNGkg/
  20. No o tym mówię. Mami się nas punkcikami procentowymi inflacji w skali roku i to zawsze wychodzi "mało". A w skali lat! 7 lat temu kupiłem 10latka za 16K (jak cukierek). Po 7 latach trzeba dać 30K (prawie dwa razy więcej!) za jakiegoś strucla z dolnej półki (wybierać w najtańszych i koślawych markach albo modelach). Słabo. Dopiero w dalszej perspektywie czasowej widać, jak dogina nas inflacja, której przecież prawie nie widzimy.
  21. Ja szukam czegoś do 30K, jeździdełka wkoło komina w benzynie i... dramat. Albo strucle 20 lat, że mój obecny złomek lepszy, albo... same gówna (z WOW pozorem!) z PurTechami 1.2, 3 garnki, mokre paski rozrządu i inne syfy. SERIO nie potrafię się zdecydować na nic sensownego. Albo stary syf, albo, ładne, ale gówniane. Nawiasem. Swojego peugote 207 CC cabrio - 10-latka kupowałem z 7 lat temu za 16.000 pln! Dziś za Chiny nie mogę ucelować żadnego 10-latka za 30.000 ! Za 30K, to już bardziej 13latki, a do tego z zabawkowymi motorami. Ale to się pięknie zjeb...ło. Nawet nie zauważyłem kiedy.
  22. Te nakrętki, to jest serio problem 1 świata. Dajcie te flaszki, cole i jogurty do Afryki - ogarną bez dyskutowania i lamentów.
  23. Przekonali się o tym wielokrotnie już, np twórcy Kajka i Kokosza w... 3D. Kompletne fiasko. Myślę, że z grafiką zaczynamy pomału "zjadać własny ogon". I przekonuję się o tym sam i na własnych reakcjach na super realistyczne graficznie produkcje, albo demo-zajawki. 100 lat temu najpierw był pikselki i DRAMAT graficzny. Miała działać wyobraźnia. Później pojawiło się szaleństwo "digitalizacji" i powstawało cale morze gier "filmowych / digitalizowanych" (zamkniętych w swojej schematyczności i braku wariantów wyboru - OK), poszliśmy w 3D i lata lata lata podbijając poligony, dobijając do efektu "model, jak żywy". I tu rodzi się pytanie... i po co to? Marnowanie 1KW prundu i zarzynanie topowych configów IT dla efektu... który mieliśmy 30 lat temu = digital film (!?!?) Rozwój techniki, IT, FX, itd musi iść dalej ok - bo to tak, jakby stwierdzić już nie potrzebujemy więcej leków, lepszych aut, i lepszych technologii. To nie ma końca i musi iść do przodu. Ale od strony zaawansowania technologicznego w rozrywce... zaczynam mieć wątpliwości, czy to dobry kierunek. I mówię to ja. FAN FX, RT, PT i wszelkich fajerewerków. Kolejny temat. Z racji na to, że "grafika się renderuje" i dzieje "na bieżąco" - w głowach graczy ulęgło się przekonanie, że to oni (i ich sprzęt) są po części "realizatorem" gry, a co za tym idzie, mogą i powinni się wypowiadać na temat "wizji autora". Mówię to odnośnie palet kolorów, reshade (fan!), "ciemnych dżungli" itd. Każdy ma coś do powiedzenia. Pojawiają się waśnie między pstrokaczami a "realistami". Dziwne to (ale i ciekawe). W świecie filmu nikt nad tym nie dywaguje! Ktoś robi film. Jako formę przekazu i wizję artystyczną podaje nam "skończony" produkt i koniec tematu. Ocenia się film i nikt nie dywaguje, czy jednak byłby fajniejszy bardziej pastelowy, a może bardziej pstrokaty. On po prostu jest i już. Owszem czasami, jakiś krytyk odniesie się do jakiegoś genialnego zabiegu oświetleniowego, ale tylko, aby podkreślić albo zaznaczyć geniusz autora (jeżeli ma miejsce). Ale mietki i grażyny raczej nie piszą elaboratów, jakie oświetlenie byłoby tam lepsze. A my gracze - owszem. Wiemy lepiej, chcemy czegoś innego, itd. Dosyć specyficzne. Ba! Czasami nawet się nad tym zbytnio nie skupiamy w filmie! To po prostu jest. I to, co jest zupełnie NATURALNE lub OCZYWISTE w świecie filmu, drażni nas i jest tematem do dyskursu w grach (RT vs świeci się jak psu jaja), ciemno jak w dupie. Podczas, gdy każdy rozgarnięty oglądacz filmowy wskaże milion produkcji filmowych, gdzie są dziesiątki najazdów na kałuże, witryny itp. gdzie wszystko "świeci się jak psu jajca" i w filmie tego nie zauważa, albo przynajmniej nie podważa. Podobnie ciemności / burości. Tak nie wygląda świat! No to proponuję prześledzić takich np. "Vikingów" (imo dla mnie jeden z top seriali). Ten film jest zrealizowany bliżej "czarnobiałej" konwencji, niż kina kolorowego. Choć walka, ogień, krew - proszą się (!) o kolory i jaskrawości (to w Wikingach jest potwornie buro - to moje spostrzeżenia) i nigdy nie natknąłem się na - "co ten film taki bury i nienaturalny".
  24. Nie wiem, czy było, ale Kiszak, też zmieszał z gównem grę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...