Skocz do zawartości

Jaki widok kamery najbardziej lubisz w grach Resident Evil?  

36 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Jaki widok kamery najbardziej lubisz w grach Resident Evil?

    • Kamera zza pleców postaci (TPP)
    • Widok pierwszoosobowy (FPP)
    • Stała kamera - Fixed Camera Angles (stare klasyczne RE)
    • Nie mam preferencji / zależy od gry


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
6 godzin temu, ODIN85 napisał(a):

No jak nie jak tak. Strzelania jest bardzo dużo.

Jakoś do RE4R dali Vr.

Nie więcej niż w RE4, a w RE5 to już dopiero przeginka. I obie mają TPP. Tak naprawdę RE4 zmienił serię z survival horroru na strzelankę, gdzie przeciwnicy to piniaty, z których wysypuje się amunicja. 

Ale zagłosowałem za TPP w ankiecie. Statyczne kamery są toporne już dzisiaj, ba nawet SH w 1999 miał już dynamiczną i gra o kilka klas bardziej straszyła. Ale to wynikało nie tyle z samej kamery co po prostu zupełnie innej tematyki.

Edytowane przez Necronom
Opublikowano

Dla mnie stare klasyczne residenty TPP niech zostaną TPP, a nowe niech maja FPP. Te gry od samej produkcji są przystosowane do widoku FPP i TPP do nich po prostu nie pasuje bo cała gra i układ kamery/lokacje musiałaby być przebudowane. 

Opublikowano

Capcom robi główną serię według jakiegoś schematu:

 

RE1-3 -statyczne kamery

RE4-6 - typowe TPP

RE7-9(?) - FPP

 

W VIII się złamali i dorobili TPP, ale sztucznie to jakoś wygląda właśnie. Jakby gra nie była do tej kamery przystosowana.

Opublikowano (edytowane)

Ten schemat może mieć jakiś związek z dostępną w tych czasach technologią. TPP/FPP na PSX wyglądałoby fatalnie i byliśmy parę lat przed analogową rewolucją w celowaniu. Na PS2 gry FPP były rzadkością, ale TPP było normą. PS4 pozwalało na niemal fotorealistyczne i immersyjne fppeki.

Edytowane przez Lypton
  • Upvote 2
Opublikowano (edytowane)
44 minuty temu, Reddzik napisał(a):

Przeszedłem RE Village w trybie TPP i nie widziałem z tym problemu, mimo, że gra była zrobiona pod FPP.

Przecież ona została cała przebudowana pod TPP i tak jak pisałem  wymaga to stworzenia gry pod konkretny tryb od nowa. Więc dziwne żebyś widział problem skoro sami twórcy gry zrobili natywny tryb TPP 😉

 

https://www.eurogamer.pl/kamera-tpp-w-resident-evil-village-wymagala-tyle-pracy-co-nowa-gra-twierdza-tworcy

 


 

 

Edytowane przez Phoenix.
  • Upvote 1
Opublikowano

Capcom wydaje gry trochę naprzemiennie. Nowa część, remake. Ostatnią grą był remake 4, więc teraz nowa. Poza tym jedynka już dostała remake, a później jego odświeżenie. Co prawda jeszcze w starej konwencji, ale jednak. Poza tym nie, nie chciałbym remake'u jedynki zamiast nowej odsłony.

Opublikowano
7 godzin temu, ghostdog napisał(a):

Zamiast Requiem powinni zrobić remake części pierwszej. RE2, RE3 i RE4 w wersji odświeżonej wyszły świetnie. Chętnie bym zagrał w pierwszą część.

Jakieś tam remaki na pewno już robią.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

No widzisz, a mnie szybko nudzi pew pew i suspense jest potrzebny. Całe szczęście, że pomimo prawie 40 na karku skuteczne budowanie klimatu jeszcze na mnie działa. Dla przykładu SH opierają się głównie na tym i nie są to absolutnie gry dla młodzieży. 

Mówimy w końcu o serii, która zaliczana jest jednak do survival horroru a nie strzelanki, chociaż kilka części to wypaczyło.

  • Upvote 2

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Po pracy?   Ja w dni bez żadnej pracy jestem zbyt zmęczony na 3-4 godziny grania     Moja definicja szczęścia: brak problemów ze zdrowiem, możliwość widzenia i slyszenia, brak problemu z dachem nad głową i brak problemu z kasą na jedzenie. Jak to jest, to wystarczy jakiekolwiek hobby dające radość i to uznam za szczęście. No może jeszcze szacunek do samego siebie w kwestii moralności, bo ja bym szczęśliwy być nie potrafił widząc w lustrze złodzieja, oszusta albo wręcz polityka   Do długoterminowego to przydałąby się odłożona kasa na wypadek nieszczęścia itp.    A superkrótkoterminowo? Wyspać się dobrze 2 dni z rzędu i pograć sobie w VR albo posłuchać muzy (to może być w VR).
    • https://lowcygier.pl/aktualnosci/data-premiery-forza-horizon-6-wyciekla-przez-wpadke-tworcow-zagramy-na-wiosne/  
    • Pracuję 8 godzin, śpię 7-8 godzin, resztę doby mam do swojej dyspozycji- wychodzi na to, że jestem bardzo szczęśliwy
    • No też spoko, właśnie widzę też jonsbo z20 z rączką. Początkowo chciałem sprzedać 5080, ale moja sztuka w ogóle nie piszczy i jakoś chyba nie mam serca jej sprzedać. Natomiast zastanawia mnie czy jednak nie wrzucę jakiejś używki 7800xt albo 9060xt, bo 5080 trochę kosztuje, a gdyby odwiedzili mnie mili Czarni panowie pod moją nieobecność to szkoda sprzętu. Laptopy to w ogóle jakieś porażki. Kosztują tyle co kilo złota a wydajność leży... 
    • Zakładam taki temat bo jestem ciekawy jak definiujecie szczęśliwe życie i w ogóle szczęście. Raczej nie chodzi mi o wymiar typowo emocjonalny czyli ważne chwile w naszym życiu jak pierwsza miłość, narodziny dziecka, awans czy egzotyczne wakacje, a CODZIENNE MOZOLNE ŻYCIE.   Moja definicja jest taka - jeśli po pracy, czy to na etacie czy na własnej działalności jesteś w stanie wrócić do domu i nie jesteś na tyle zmęczony aby pograć przez parę godzin, obejrzeć film lub w inny sposób się zrelaksować co najmniej na 3-4 godziny to można powiedzieć, że jesteś szczęśliwy. Od ponad 20 lat ja tak mam i bardzo się z tego cieszę  Jak pracowałem na etacie, który zresztą nie był jakoś super wyczerpujący. Bywały dni, że pracowałem dosłownie 2 godziny dziennie (oczywiście płacone za 8h - praca w kontroli państwowej) to i tak często bywało, że wieczorem nie miałem już na nic siły, a byłem dużo młodszy. Wpływ na to miało wstawanie rano do pracy czego nienawidzę i źle funkcjonuję, dojazdy do pracy i z powrotem, które też zabierają czas i energie życiową. Brak wolności w nakładaniu sobie obowiązków.    Pomijam oczywiście kwestie zdrowia. Bo jak wiadomo ono ma ogromny wpływ na to co piszę. Jak się jest chorym czy z ukrytą chorobą ciężko mówić o relaksie.   To wszystko co piszę wcale też nie koreluje sticte z poziomem płacy i zamożnością. Bo ktoś może zarabiać bardzo dużo, na kilku etatach, ale poziom stresu i wyczerpania jest tak ogromny, że nie tylko nie ma mowy o relaksie bo jedyne co może to spać, ale też może wpływać na zdrowie czy życie seksualne. A może być ktoś kto zarabia bardzo mało, ale ma niewiele pracy. To wszystko prowadzi też do bardzo smutnej konstatacji, że bardzo wiele osób jest tak bardzo zmęczona, że jedynie je może odprężyć etanol. Szczególnie po pracy fizycznej w systemie 3 zmianowym. Zasłyszałem niedawno prawdziwą historię. Podchodzi do pracownicy biedronki klient i składa jej życzenia świąteczne. A ona jedyne życzenie jakie ma to żeby pracować na jedną zmianę...   Następna smutna konstatacja jest taka, że na etatach kompletnie nikogo nie obchodzi czy jesteśmy typem sowy czy słowika. Czy mamy lepszy czy gorszy dzień itp. Wiem, że kolega Gordon przebywa właśnie w Bieszczadach gdzie odpoczywa sobie  , ale napisał niedawno, że przeceniam pracę na własnej działalności. Więc otóż NIE. Nie chodzi wcale o pieniądze. Chodzi właśnie o tą wolność. Mam czasami tak, że mam bardzo słaby dzień. Na etacie tak czy inaczej musiałbym pracować z zaniżoną wydajnością co implikuje potem problemy ze zdrowiem, samopoczuciem itp. U siebie mogę sobie cały dzień przespać albo zrelaksować. A są też takie sytuacje, że mamy ogromny power i wszystko robimy szybko i sprawnie i nie męczymy się. Na etacie może akurat nie być w tym czasie za dużo pracy. U siebie możemy odrobić wszystkie niechciane zaległości. Mam czasami tak, że po prostu praca mi nie idzie. Widzę jak mam słabą wydajność. To przestaję. A mam czasami tak, że pracuję 12h i wciąż mi mało. I siłą się odrywam, żeby nie było 14h. I nie czuję żadnego zmęczenia... Na to wszystko mają wpływ oczywiście procesy biochemiczne zachodzące w naszym organizmie, poziom ciśnienia, pogoda czyli zarówno czynniki zewnętrzne jak i wewnętrzne. Ale na etacie nikogo to kompletnie nie interesuje, a u siebie możemy sami to dostosowywać.   Więc - TAK - to są powody dla których własna działalność, nawet JDG jest o wiele lepsza niż etat. Mogę zarabiać i minimalną, ale NA WŁASNYCH ZASADACH... Niestety korporacje wraz z rządami stają na głowie, żebyśmy byli niewolnikami Panów z wysp. Rzucą nam owocowe czwartki albo jakąś przemowę a robią wszystko aby 5% ludzi miało kapitał, a 95% było na ich usługach. I w taki świat wkraczają nowe pokolenia. Całkowita zależność czy to w formie pracy czy jako podwykonawca. I stąd smutny wniosek, że ludzie będą coraz mniej szczęśliwi.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...