Skocz do zawartości

Co do Passata? 2.0 TDI, 1.5 eTSI czy PHEV (1.5 TSI eHybrid)?


Który napęd wybrałbyś do Passata?  

9 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Co do Passata? diesel 2.0 TDI, benzyna 1.5 eTSI czy hybryda PHEV (1.5 TSI eHybrid)?

    • diesel 2.0 TDI 110 kW (150 KM) DSG
      5
    • benzyna MHEV 1.5 eTSI 110 kW (150 KM) DSG
      3
    • hybryda Plug-In 1.5 TSI eHybrid 150 kW (204 KM) DSG
      1


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
3 minuty temu, huudyy napisał(a):

wszystko zależy od tego, czy masz dostęp do taniego opału :E pardon, paliwa.

 

 

O, i tu jest pies pogrzebany :E

 

Jeżdżę Outlanderem który zimą potrafi żłopnąć 13L przy dużych mrozach i odcinkach 2-3km, na trasie 8, miasto dycha. Na resztę mogę odpowiedzieć tylko: pomidor  xD

  • Like 1
Opublikowano
3 minuty temu, bergercs napisał(a):

Prosta sprawa - podobne spalanie, podobne osiągi - benzyna. Przynajmniej odpadają problemy z zamarzającym paliwem.

Dokładnie :thumbup:

1 minutę temu, galakty napisał(a):

To komuś dzisiaj paliwo jeszcze zamarza? :E 

Jak nie zmienia filtra paliwa to jak najbardziej złapie go.

Opublikowano
1 minutę temu, galakty napisał(a):

To komuś dzisiaj paliwo jeszcze zamarza? :E 

"Zwykle" zimowe na stacjach masz do -20C (premium na BP -28 - 32, ale kiedyś /nie wiem jak teraz/* Shell też mial premiumki do -20). Stacja nie schodzi ze stanami do zera (nie da się), więc masz mieszankę zimowego z przejściowym. W aucie nie wyjeżdżasz do zera (tzn niektórzy tak, ale ciężko to podpiąć pod normalność) - więc masz mieszankę. Przy -17, -18 (czyli temperaturach, które co roku przez 1 do kilku dni się w PL zdarzają) uruchomienie samochodu może się okazać się już niemożliwe.

 

* W przepisach jest wymóg, że gdy poprosicie o "dane paliwa" to na stacji mają obowiązek pokazać "certyfikat" z ostatniej dostawy - ale na stacjach kasjerzy robią wielkie oczy i "nie ponimaju" - nie wiedzą nawet do ilu paliwo mają.

Opublikowano
40 minut temu, Tomasz Niechaj napisał(a):

Liczy się moc, a ta jest taka sama.

No nie, bo jeszcze liczy się niut i użyteczny zakres obrotów, gdzie niut jest wysoki. A tu już krzywe będą różne. Ale jak jeździłeś obydwoma to wiesz jak idzie jeden i drugi.

  • Upvote 1
Opublikowano

Mnie w 3 dieslach jeszcze nie zamarzło nigdy a wszystkie stoją pod chmurką, ale też zawsze przed zimą zmieniam filtry paliwa we wszystkich.

 

Że brachol w seacie zmienia filtr gdy mu zamarznie to średnio raz na 2 lata ma problem...2 lata temu auto stało ponad tydzień nie ruszane bo czekało na odwilż :E 

  • Haha 1
Opublikowano
1 minutę temu, lesiu155 napisał(a):

No nie, bo jeszcze liczy się niut i użyteczny zakres obrotów, gdzie niut jest wysoki. A tu już krzywe będą różne. Ale jak jeździłeś obydwoma to wiesz jak idzie jeden i drugi.

Niespecjalnie mam dziś siłę, by rozpoczynać dyskusję o niutonometrach :) W każdym razie liczy się możliwie wysoka moc w możliwie szerokim zakresie obrotów czyli użyteczny zakres obrotów, a ten z pewnością w przypadku tej turbobenzyny nie jest zły. Dodatkowo, tutaj mówimy o autach z automatyczną skrzynią biegów, a ta i tak zredukuje jeśli mocy jest za mało.

Opublikowano
22 minuty temu, Katystopej napisał(a):

O, i tu jest pies pogrzebany :E

 

Jeżdżę Outlanderem który zimą potrafi żłopnąć 13L przy dużych mrozach i odcinkach 2-3km, na trasie 8, miasto dycha. Na resztę mogę odpowiedzieć tylko: pomidor  xD

Przybij pione, mój zlopie zima w mieście i korkach 15 a i tak wychodzi niewiele drożej niż benzyna :E pomidor 😄

  • Haha 2
Opublikowano (edytowane)

Moc = niut x RPM. Najzwyklejszy wzór matematyczny. Podnieś 35kg na metrowej rurce ;) a wał korbowy* ma nie 1m, a kilkanaście cm od osi obrotu do środka wykorbienia, robi różnicę.

EDIT: pomyliłem się, jedno miałem na myśli, napisałem drugie

Edytowane przez lesiu155
  • Upvote 1
Opublikowano
32 minuty temu, Krzysiak napisał(a):

Mnie w 3 dieslach jeszcze nie zamarzło nigdy a wszystkie stoją pod chmurką, ale też zawsze przed zimą zmieniam filtry paliwa we wszystkich.

Mi też nie, filtr paliwa to nawet co 40-60k można wymieniać, ale niektórzy tego nie robią tak samo jak płynu chłodniczego czy hamulcowego też nie wymieniają... 

Opublikowano
36 minut temu, lesiu155 napisał(a):

Moc = niut x RPM. Najzwyklejszy wzór matematyczny. Podnieś 35kg na metrowej rurce ;) a wał korbowy* ma nie 1m, a kilkanaście cm od osi obrotu do środka wykorbienia, robi różnicę.

EDIT: pomyliłem się, jedno miałem na myśli, napisałem drugie

niut = moc/rpm. Najzwyklejszy wzór matematyczny. Stań na końcu tej rurki (przykładając więcej momentu niż te 350 Nm) i zobacz jak skutecznie rozpędzisz auto. Ursus C330 ma nieporównywalnie mniej "niutków" niż ten TDI, a mimo to do ciągnięcia nie weźmiesz Passata

Opublikowano (edytowane)
9 minut temu, Tomasz Niechaj napisał(a):

niut = moc/rpm. Najzwyklejszy wzór matematyczny. 

A czym się różni twój od podanego przeze mnie? :E  A o przełożeniach i reduktorach to słyszał w traktorach? ;)  Ta dyskusja się robi coraz bardziej jałowa i dziecinna. Moc jest pochodną momentu i jest to fakt niezaprzeczalny bo jest wynikiem iloczynu. A pochodną mocy jest praca (W).

W dużym uproszczeniu podaliśmy Ci kryteria jak najlepiej wybrać, reszta zależy od Ciebie ;) 

Edytowane przez lesiu155
  • Upvote 1
Opublikowano
9 minut temu, Tomasz Niechaj napisał(a):

Ursus C330 ma nieporównywalnie mniej "niutków" niż ten TDI, a mimo to do ciągnięcia nie weźmiesz Passata

Przełożenie skrzyni... ;) 

 

14 minut temu, Krzysiak napisał(a):

Generalnie filtry są tak tanie (przynajmniej do moich aut) że zmieniam co 10k przy każdej wymianie oleju :) 

Oczywiście, ja wymieniam co roku choć ostatnio warsztat pominął mimo że prosiłem... Partacze :E 

Teraz, Tornado3 napisał(a):

wokół komina takim 2.0TDi będzie się przyjemniej jeździć właśnie przez te dodatkowe prawie 100nm. 

A jechałeś nowoczesną turbo benzyną? To już od 1500 obrotów ma pełny niut i ciągnie prawie do końca.

Tymczasem w TDI masz kopnięcie w plecy i zaraz brak niuta. 

  • Upvote 1
Opublikowano
16 minut temu, Tomasz Niechaj napisał(a):

Ursus C330 ma nieporównywalnie mniej "niutków" niż ten TDI, a mimo to do ciągnięcia nie weźmiesz Passata

Przełożenia, rozmiar kół napędowych.

 

Nigdy nie oczekiwałem elementarnej wiedzy od redaktorów w danej dziedzinie, którą recenzowali, przynajmniej się nie zawodziłem po artykule xD 

  • Upvote 2
Opublikowano (edytowane)
9 minut temu, galakty napisał(a):

To już od 1500 obrotów ma pełny niut i ciągnie prawie do końca.

Tymczasem w TDI masz kopnięcie w plecy i zaraz brak niuta. 

kop w plecy jest jak Ci tuner źle ogarnie soft. Fabryczny jest bardzo łagodny i nie spada tak mocno. 

 

zerknij jak nowoczesna turbobenzyna trzyma niut :D 

z małej pojemności niestety nie będziesz miał tego co chciałeś. Dopiero 2.0TSi nadrabia

 

Screenshot 2026-01-14 at 14-52-39 Chip tuning Volkswagen Passat B8 1.5 TSI 150 KM Kreator Mocy.png

Edytowane przez Tornado3
Opublikowano
13 minut temu, lesiu155 napisał(a):

A czym się różni twój od podanego przeze mnie? :E  A o przełożeniach i reduktorach to słyszał w traktorach? ;)  Ta dyskusja się robi coraz bardziej jałowa i dziecinna. Moc jest pochodną momentu i jest to fakt niezaprzeczalny bo jest wynikiem iloczynu. A pochodną mocy jest praca (W).

W dużym uproszczeniu podaliśmy Ci kryteria jak najlepiej wybrać, reszta zależy od Ciebie ;) 

Największym błędem jest zakładać brak wiedzy rozmówcy i jeszcze się do tego przyznawać - nie rób tego błędu w przyszłości, nie warto :)

Czyli jeśli mówimy o ilorazie to źle, tak? Tak, dyskusja robi się w tym temacie jałowa, bo trzeba odpowiadać na argumenty. Pracę wyrażamy nie w watach, a Wh, a najlepiej w dżulach.
Ja tutaj nic nie wybieram, o to się nie musisz martwić :)

8 minut temu, galakty napisał(a):

Przełożenie skrzyni... ;) 

 

Oczywiście, ja wymieniam co roku choć ostatnio warsztat pominął mimo że prosiłem... Partacze :E 

A jechałeś nowoczesną turbo benzyną? To już od 1500 obrotów ma pełny niut i ciągnie prawie do końca.

Tymczasem w TDI masz kopnięcie w plecy i zaraz brak niuta. 

Przełożenia skrzyni, bo liczy się moc i moment przekazany na kołach (na grunt).

Co do drugiej części, to wszystko zależy od konkretnego silnika, nie wszystkim dieslom szybko kończy się moc

5 minut temu, Katystopej napisał(a):

Przełożenia, rozmiar kół napędowych.

 

Nigdy nie oczekiwałem elementarnej wiedzy od redaktorów w danej dziedzinie, którą recenzowali, przynajmniej się nie zawodziłem po artykule xD 

Cieszę się, że artykuł Ci się spodobał :)
Jestem pewien, że biorąc pod uwagę powyższe TERAZ już wiesz, że moment przekazany na koła napędowe może być taki sam niezależnie od tego jaki moment generuje silnik je napędzający :)

Opublikowano
3 minuty temu, Tornado3 napisał(a):

kop w plecy jest jak Ci tuner źle ogarnie soft. Fabryczny jest bardzo łagodny i nie spada tak mocno. 

Nawet oryginalny soft to masz stały moment przez 1500 obrotów, potem zmiana biegu i znowu turbo się wkręca, strzał i po 1500 obrotów znika. I zobacz jak ostry spadek momentu masz.

W benzynie masz ten okres wydłużony do 2500 obrotów, ja wiem że jeszcze przełożenia itp, ale trochę się najeździłem dieslem przez 4 ostatnie lata i wolę benzynkę. 

 

image.thumb.png.de5083025f2812c8a1bd0c882b5c7f6e.png 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • https://lowcygier.pl/aktualnosci/data-premiery-forza-horizon-6-wyciekla-przez-wpadke-tworcow-zagramy-na-wiosne/  
    • Pracuję 8 godzin, śpię 7-8 godzin, resztę doby mam do swojej dyspozycji- wychodzi na to, że jestem bardzo szczęśliwy
    • No też spoko, właśnie widzę też jonsbo z20 z rączką. Początkowo chciałem sprzedać 5080, ale moja sztuka w ogóle nie piszczy i jakoś chyba nie mam serca jej sprzedać. Natomiast zastanawia mnie czy jednak nie wrzucę jakiejś używki 7800xt albo 9060xt, bo 5080 trochę kosztuje, a gdyby odwiedzili mnie mili Czarni panowie pod moją nieobecność to szkoda sprzętu. Laptopy to w ogóle jakieś porażki. Kosztują tyle co kilo złota a wydajność leży... 
    • Zakładam taki temat bo jestem ciekawy jak definiujecie szczęśliwe życie i w ogóle szczęście. Raczej nie chodzi mi o wymiar typowo emocjonalny czyli ważne chwile w naszym życiu jak pierwsza miłość, narodziny dziecka, awans czy egzotyczne wakacje, a CODZIENNE MOZOLNE ŻYCIE.   Moja definicja jest taka - jeśli po pracy, czy to na etacie czy na własnej działalności jesteś w stanie wrócić do domu i nie jesteś na tyle zmęczony aby pograć przez parę godzin, obejrzeć film lub w inny sposób się zrelaksować co najmniej na 3-4 godziny to można powiedzieć, że jesteś szczęśliwy. Od ponad 20 lat ja tak mam i bardzo się z tego cieszę  Jak pracowałem na etacie, który zresztą nie był jakoś super wyczerpujący. Bywały dni, że pracowałem dosłownie 2 godziny dziennie (oczywiście płacone za 8h - praca w kontroli państwowej) to i tak często bywało, że wieczorem nie miałem już na nic siły, a byłem dużo młodszy. Wpływ na to miało wstawanie rano do pracy czego nienawidzę i źle funkcjonuję, dojazdy do pracy i z powrotem, które też zabierają czas i energie życiową. Brak wolności w nakładaniu sobie obowiązków.    Pomijam oczywiście kwestie zdrowia. Bo jak wiadomo ono ma ogromny wpływ na to co piszę. Jak się jest chorym czy z ukrytą chorobą ciężko mówić o relaksie.   To wszystko co piszę wcale też nie koreluje sticte z poziomem płacy i zamożnością. Bo ktoś może zarabiać bardzo dużo, na kilku etatach, ale poziom stresu i wyczerpania jest tak ogromny, że nie tylko nie ma mowy o relaksie bo jedyne co może to spać, ale też może wpływać na zdrowie czy życie seksualne. A może być ktoś kto zarabia bardzo mało, ale ma niewiele pracy. To wszystko prowadzi też do bardzo smutnej konstatacji, że bardzo wiele osób jest tak bardzo zmęczona, że jedynie je może odprężyć etanol. Szczególnie po pracy fizycznej w systemie 3 zmianowym. Zasłyszałem niedawno prawdziwą historię. Podchodzi do pracownicy biedronki klient i składa jej życzenia świąteczne. A ona jedyne życzenie jakie ma to żeby pracować na jedną zmianę...   Następna smutna konstatacja jest taka, że na etatach kompletnie nikogo nie obchodzi czy jesteśmy typem sowy czy słowika. Czy mamy lepszy czy gorszy dzień itp. Wiem, że kolega Gordon przebywa właśnie w Bieszczadach gdzie odpoczywa sobie  , ale napisał niedawno, że przeceniam pracę na własnej działalności. Więc otóż NIE. Nie chodzi wcale o pieniądze. Chodzi właśnie o tą wolność. Mam czasami tak, że mam bardzo słaby dzień. Na etacie tak czy inaczej musiałbym pracować z zaniżoną wydajnością co implikuje potem problemy ze zdrowiem, samopoczuciem itp. U siebie mogę sobie cały dzień przespać albo zrelaksować. A są też takie sytuacje, że mamy ogromny power i wszystko robimy szybko i sprawnie i nie męczymy się. Na etacie może akurat nie być w tym czasie za dużo pracy. U siebie możemy odrobić wszystkie niechciane zaległości. Mam czasami tak, że po prostu praca mi nie idzie. Widzę jak mam słabą wydajność. To przestaję. A mam czasami tak, że pracuję 12h i wciąż mi mało. I siłą się odrywam, żeby nie było 14h. I nie czuję żadnego zmęczenia... Na to wszystko mają wpływ oczywiście procesy biochemiczne zachodzące w naszym organizmie, poziom ciśnienia, pogoda czyli zarówno czynniki zewnętrzne jak i wewnętrzne. Ale na etacie nikogo to kompletnie nie interesuje, a u siebie możemy sami to dostosowywać.   Więc - TAK - to są powody dla których własna działalność, nawet JDG jest o wiele lepsza niż etat. Mogę zarabiać i minimalną, ale NA WŁASNYCH ZASADACH... Niestety korporacje wraz z rządami stają na głowie, żebyśmy byli niewolnikami Panów z wysp. Rzucą nam owocowe czwartki albo jakąś przemowę a robią wszystko aby 5% ludzi miało kapitał, a 95% było na ich usługach. I w taki świat wkraczają nowe pokolenia. Całkowita zależność czy to w formie pracy czy jako podwykonawca. I stąd smutny wniosek, że ludzie będą coraz mniej szczęśliwi.
    • Oczywiście, że są takie! Na przykład yy... eee...     hm.    
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...