Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
1 godzinę temu, adashi napisał(a):

I oni to zrobią i najprawdopodobniej im się to powiedzie.

USA i Europa wiedzą co się zbliża i intensywnie się szykujemy do starcia. Puchatki i kacapy oraz ich sojusznicy jak kimy czy ajatollahowie też.

 

Jestem optymistą w tym względzie i uważam że wygramy. 

Ale pesymistą pod tym względem, że uważam że bez konfrontacji na dużą skalę i idących za tym dużych strat ludzkich i zniszczeń w infrastrukturze oraz przemyśle się nie obejdzie. 

 

Tu Europa musi się ogarnąc i śladem USA zacząć ściągać produkcję kluczowych rzeczy, w tym leków i elektroniki, z Chin.

A przede wszytskim wszystkiego co potrzebne do masowej produkcji broni i amunicji.

 

@Camis Co do tego kto zbuduję koalicję po następnych wyborach to wciąż liczę na obecny skład.

Część dziennikarzy szuka sensacji i w sondażach biorą osobno psl od 3D i oddzielają Razem od lewicy, przez co większość tych ugrupowań ma poniżej 5% i nie liczy się do mandatów, za to wzmaniają ilość miejsc dla KO, PiSu i konfederosji.

 

To się nie wydarzy bo będą startować w koalicjach czy z czyjejś listy tak,by przekroczyć próg wyborczy.

Opublikowano (edytowane)

Chiny raczej nie myślą o starciu militarnym (ewentualną lokalną gierkę o Tajwan można chyba pominąć). Oni raczej idą w kierunku starcia gospodarczego. Nie wiem czy wiesz, że ostatnio zagrozili restrykcjami wobec podmiotów, które budują zbyt duże zdaniem Chin zapasy kluczowych surowców, typu sztandarowe metale ziem rzadkich czy lit albo tytan. A m-z-rz to nie tylko przemysł, ale także medycyna, np. gadolin. Już nie mówiąc o tym, że w zakresie nawet prostych substancji aktywnych lekarstw czy konserwantów jesteśmy niesłychanie uzależnieni od krajów brics.

 

Ajatollahowie czy Kimowie to nie są siły na skalę światową. Ale Indie plus Brazylia plus Rosja plus Chiny, gdyby udało im się skoordynować działania są w stanie zmienić realia świata i nic tego nie powstrzyma. Na razie im się nie udaje ta koordynacja. Ale chyba Chiny o nią kiedyś zagrają.

 

No chyba, że to upadający Zachód rozpocznie wojnę. Bo to też wydaje mi się możliwe.

Edytowane przez adashi
Opublikowano
7 godzin temu, Dimazz napisał(a):

A Polska tylko na tym traci. 

Stracimy ludzi którzy chcieli żyć i pracować w Polsce przy i tak marnej demografii.

Polska potrzebuje co najmniej 180k imigrantów rocznie żeby załatać luki demograficzne

 

Prawicowe głąby same załatwią ten kraj. Nie potrzebne są do tego ruskie

 

Demografia będzie najmniejszym problemem prawactwa

 

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Wielka_Emigracja

 

 

https://www.migracje.uw.edu.pl/wp-content/uploads/2016/11/WP_49_107.pdf

 

"Wśród przyczyn wyjazdu znajdują się czynniki polityczne, najbardziej widoczne 
u emigrantów zaangażowanych w działalność opozycyjną, ekonomiczne, oddziałujące 
najsilniej na początku lat 1980., kiedy emigracja była w większym stopniu faktyczną ucieczką
od ostrego kryzysu gospodarczego, oraz szeroko rozumiane czynniki społeczne - 
dezorganizacja i chaos w życiu codziennym, patologiczny charakter stosunków 
międzyludzkich, a także brak nadziei na zmiany. Na tle ogólnej sytuacji politycznej oraz 
społeczno-ekonomicznej oddziaływał jednak także szereg czynników indywidualnych, często 
irracjonalnych, o emocjonalnym charakterze. Były one związane z jednej strony 
z indywidualnymi predyspozycjami (takimi jak skłonność do podejmowania ryzyka, 
nastawienie na przeżycie przygody, ciekawość świata, skłonność do ulegania modzie), ale 
także z ogólną atmosferą panującą w latach 1980. (przynajmniej w niektórych środowiskach), 
którą określić można mianem swoistej „gorączki migracyjnej”.

 

Przeżyjmy to jeszcze raz...

Opublikowano

@adashi Również uważam że to my(Zachód) zaczniemy. Czy raczej wykorzystamy jakąs sytuację, jak np Tajwan lub Ukrainę.

Oczywiście w sytuacji w której okaże się że gospodarczo mielibyśmy zostać pokonani.

 

Chiny mogą sobie grozić. Gromadzenie surowców czy zyskiwanie dostępu do złóż jest dla Zachodu koniecznością. Bo jeśli zacznie się starcie militarne to zostaną nagle odcięte. I w NATO mają tego świadomość. W USA szczególnie.

 

Tak w skrócie to jestem wręcz przekonany, że gospodarczo Zachodu nie da sie pokonać. Bo w sytuacji zagrożenia wykorzystamy przewagę militarną i uderzymy.

 

Osobiście liczyłem że już teraz posprzątamy choćby Iran. Wyszło niestety słabiej niż oczekiwałem. Choć Izrael jeszcze nie skończył walczyć w Gazie, więc różnie może się sytuacja rozwinąć.

W Korei też niedawno były/zatrzymany? Prezydent Południowej planował prowokację i wojnę z Północą. Niestety nie pykło, a kiedyś trzeba to załatwić.

 

Za to, to co idzie dobrze to zbrojenia, tak w USA jak w Europie, nawet Polska się ogarnia i maksymalizujemy produkcję sprzętu i amunicji.

Co dodatkowo napędzi nieco gospodarki, choć za cenę zadłużenia, podatków i cięć. 

 

P.S Zobaczymy co dalej. Na pewno żyjemy w ciekawych czasach ;) Obyśmy z tego wyszli zwycięsko i rozdeptali koalicję antyzachodnią.

Opublikowano

@Badalamann

Zgadzam się co do potrzeby repatriacji produkcji (leków, elektroniki, zbrojeniówki) - to fundament niezależności.

Ale zwróć uwagę: sama decyzja o "ściąganiu produkcji" nie wystarczy, jeśli nie idzie za nią odbudowa zaplecza energetycznego.

 

Europejski przemysł bez taniej energii to iluzja - a dziś w UE (poza Francją) brakuje taniego i stabilnego źródła.

Rewolucja w kierunku OZE nie rozwiąże tego w 5 lat, bo problemy przesyłowe i magazynowania to nadal realne wąskie gardło.

 

I tu jest moje największe „ale”: czy Europa, poza słuszną diagnozą geopolityczną, ma plan energetyczno-przemysłowy inne niż symboliczne rezolucje i granty pod fotowoltaikę?

Ściąganie produkcji z Chin brzmi dobrze, ale dopóki nie zderzy się z kosztami energii i pracy w Europie, to będzie tylko hasło, nie strategia.

Opublikowano
11 minut temu, Badalamann napisał(a):

Chiny mogą sobie grozić. Gromadzenie surowców czy zyskiwanie dostępu do złóż jest dla Zachodu koniecznością.

 

Tak w skrócie to jestem wręcz przekonany, że gospodarczo Zachodu nie da sie pokonać. Bo w sytuacji zagrożenia wykorzystamy przewagę militarną i uderzymy.

Chiny mają po 60+ startów na orbitę rocznie. Europa ile ma, Trzy czy Cztery? I szkolne eksperymenty. W Chinach oprócz budowy konstelacji chińskiego Starlinka to głównie aspekty militarne.

 

To pośrednio co najmniej sporo sugeruje w temacie kondycji przemysłu zbrojeniowego. USA zapewne ma na ten moment proporcjonalną przewagę militarną wobec brics, ale Europa jest słabiutka, więc w uśrednieniu ciężko stwierdzić jak to jest.

 

Czasy są bardzo ciekawe, to fakt.

Opublikowano (edytowane)

@Yahoo86 Spokojnie. Większość państw nie ma takich zapóźnień jak Polska i dawno odeszła od węgla.

UE docelowo idzie w atom + OZE stabilizowane gazem. Obecnie w etpaie przejściowym będzie większa produkcja z gazu jeszcze.

 

Tu w efekcie wojny na Ukrainie już przyspieszono transformcję i odchodzenie od paliw kopalnych.

 

Edycja: 

@adashi No tak. Tu wychodzi słabość Europy w stosunku do USA czy Chin - nie jesteśmy (jeszcze) jednym państwem.

Edytowane przez Badalamann
Opublikowano
11 minut temu, Winter napisał(a):

Ty naprawdę uważasz, że Ukraińcy nie są dwulicowi?

Ty naprawdę uważasz, że wszyscy Ukraińcy są tacy sami? Gdyby tak szufladkować Polaków na podstawie pochodzenia to patrząc na prawaków przed nami by trzeba granice zamykać a nie otwierać.

Opublikowano (edytowane)
13 minut temu, Winter napisał(a):

Nie chcę ich szufladkować, ale skoro 80% Ukraińców w Niemczech nie pracuje to już chyba mogę.

No widzisz a ja w Polsce z nimi od kilku lat pracuję, znam ich również prywatnie i co mogę powiedzieć to tylko nam życzyć takich imigrantów z Ukrainy jak ci, których poznałem.

Edytowane przez Kris194
Opublikowano
16 minut temu, Badalamann napisał(a):

@Yahoo86 Spokojnie. Większość państw nie ma takich zapóźnień jak Polska i dawno odeszła od węgla.

UE docelowo idzie w atom + OZE stabilizowane gazem. Obecnie w etpaie przejściowym będzie większa produkcja z gazu jeszcze.

 

Tu w efekcie wojny na Ukrainie już przyspieszono transformcję i odchodzenie od paliw kopalnych.

Zgoda, wiele krajów UE szybciej odchodzi od węgla, ale problem w tym, że bez stabilnego i taniego miksu energetycznego (atom + OZE + gaz) trudno mówić o odbudowie przemysłu energochłonnego i zbrojeniowego w Europie.

Transformacja przyspiesza, ale to proces, który wymaga lat i sporych inwestycji.

Polska dopiero stoi przed poważnym wyzwaniem, żeby nie zostać energetycznym „wykluczonym” w tym procesie.

 

30 minut temu, Kris194 napisał(a):

Ciekawe jak tam bezrobotni się zapatrują na droższy prąd i inflację 🤗

Ciekawi mnie, jak Ty się zapatrujesz na to, że drogi prąd dobija nie tylko bezrobotnych, ale i przemysł - szczególnie energochłonne sektory, gdzie energia to 30-50% kosztów operacyjnych.

Bez taniego miksu energetycznego żadna repatriacja produkcji z Chin się nie uda. UE może pisać rezolucje, ale gospodarka nie działa na granty i hasła, tylko na liczby.

Zamiast kpić z bezrobotnych, warto się zastanowić, czy za kilka lat nie będziemy wszyscy nimi, jeśli energia dalej będzie tak kosztowna.

Opublikowano
58 minut temu, Badalamann napisał(a):

nie jesteśmy (jeszcze) jednym państwem

Ło matko bosko ale sci-fi wleciało, ja wiem że tematy kosmiczne ale litości :E 

 

Nie mamy ani kultury, ani religii ani nic wspólnego. W czasach kolonizatorów owszem, ale dziś? No chyba że ściąganie imigrantów z krajów trzeciego świata to element wspólny.

 

Do tego Niemcy rządzą UE + Francja ma jakiś tam wpływ, reszta będzie podwykonawcą. 

Opublikowano
15 minut temu, Yahoo86 napisał(a):

Ciekawi mnie, jak Ty się zapatrujesz na to, że drogi prąd dobija nie tylko bezrobotnych, ale i przemysł - szczególnie energochłonne sektory, gdzie energia to 30-50% kosztów operacyjnych.

Bez taniego miksu energetycznego żadna repatriacja produkcji z Chin się nie uda. UE może pisać rezolucje, ale gospodarka nie działa na granty i hasła, tylko na liczby.

Zamiast kpić z bezrobotnych, warto się zastanowić, czy za kilka lat nie będziemy wszyscy nimi, jeśli energia dalej będzie tak kosztowna.

Tak daleko nie wybiegam bo przeciętny wyborca Batyra i tak nie zrozumie tego co napisałeś, on nie myśli perspektywicznie tylko "tu i teraz". Ja doskonale rozumiem co ten kraj czeka ale co ja mogę poza oddaniem głosu w wyborach, betonu nie skruszę, sam musi pęknąć. Ostatnia ustawa jaką Karol zawetował zawierała przecież postulaty przemysłu właśnie energochłonnego i nie mówię tu o ustawie wiatrakowej. Powiem więcej, to były też postulaty obecnej doradczyni Karola ds.transformacji energetycznej.

Opublikowano

@Kris194

Rozumiem, że dla wielu liczy się „tu i teraz”, ale ignorowanie długoterminowych wyzwań energetycznych to prosta droga do zaorania przemysłu - i to nie tylko energochłonnego.

Bez realnego miksu energetycznego (OZE + gaz + atom) nie będzie ani konkurencyjności, ani niezależności. A prąd nie stanieje sam z siebie.

 

Co do zawetowanej ustawy – zrobiłbym to samo.

Nie dlatego, że była zła w całości, ale dlatego, że była zbyt napakowana:

  • zmiany koncesyjne (OZE do 5 MW),
  • PV do 500 kW,
  • opłaty, rachunki, cable pooling… wszystko naraz.

To pięć różnych ustaw w jednej. Zero przejrzystości. Trudno to ocenić jako całość, a jeszcze trudniej poprawić.

 

I co gorsza - żadnego realnego rozwiązania dla przeciążonych linii przesyłowych.
PV i wiatr rosną, ale sieci nie nadążają. Skutek?

  • więcej odmów przyłączeń,
  • niestabilna praca źródeł,
  • większe ryzyko blackoutów.

Liberalizacja bez infrastruktury to jak pakowanie tirów na gruntową drogę.

 

Ustawa miała dobre pomysły, ale wrzucenie ich do jednego worka to był błąd.
Rozdzielić, przeanalizować, wdrożyć z głową. Inaczej będzie tylko więcej chaosu.

Weto to nie blokada rozwoju, tylko znak, że energetyka to nie mem z Twittera - tylko system naczyń połączonych, które trzeba planować.

Opublikowano
2 godziny temu, Kris194 napisał(a):

Demografia będzie najmniejszym problemem prawactwa

 

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Wielka_Emigracja

 

 

https://www.migracje.uw.edu.pl/wp-content/uploads/2016/11/WP_49_107.pdf

 

"Wśród przyczyn wyjazdu znajdują się czynniki polityczne, najbardziej widoczne 
u emigrantów zaangażowanych w działalność opozycyjną, ekonomiczne, oddziałujące 
najsilniej na początku lat 1980., kiedy emigracja była w większym stopniu faktyczną ucieczką
od ostrego kryzysu gospodarczego, oraz szeroko rozumiane czynniki społeczne - 
dezorganizacja i chaos w życiu codziennym, patologiczny charakter stosunków 
międzyludzkich, a także brak nadziei na zmiany. Na tle ogólnej sytuacji politycznej oraz 
społeczno-ekonomicznej oddziaływał jednak także szereg czynników indywidualnych, często 
irracjonalnych, o emocjonalnym charakterze. Były one związane z jednej strony 
z indywidualnymi predyspozycjami (takimi jak skłonność do podejmowania ryzyka, 
nastawienie na przeżycie przygody, ciekawość świata, skłonność do ulegania modzie), ale 
także z ogólną atmosferą panującą w latach 1980. (przynajmniej w niektórych środowiskach), 
którą określić można mianem swoistej „gorączki migracyjnej”.

 

Przeżyjmy to jeszcze raz...

Jak będą się zbierać tak jak ty to nic nam nie grozi. 

Opublikowano
4 minuty temu, Yahoo86 napisał(a):

@Kris194

Rozumiem, że dla wielu liczy się „tu i teraz”, ale ignorowanie długoterminowych wyzwań energetycznych to prosta droga do zaorania przemysłu - i to nie tylko energochłonnego.

Bez realnego miksu energetycznego (OZE + gaz + atom) nie będzie ani konkurencyjności, ani niezależności. A prąd nie stanieje sam z siebie.

 

 

Mało ludzi myśli tak perspektywicznie i do przodu jak Ty. Wielu w sumie w ogóle nie myśli idąc np. do urny wyborczej i głosując "na ulubioną mordę" zamiast na tego, co będzie realizował interes obywateli.

Opublikowano

@Kyle

Dzięki, cenię to! Problem w tym, że brak perspektywicznego myślenia wśród wyborców to ogromne wyzwanie - często bardziej liczą się emocje i krótkoterminowe korzyści niż realne działania dla przyszłości.

Dlatego tak ważne jest, byśmy jako społeczeństwo zaczęli wymagać od polityków nie tylko ładnych obietnic, ale konkretnych planów i rozwiązań, nawet jeśli są mniej popularne.

Bez tego niestety trudno liczyć na zmianę, a konsekwencje odczujemy wszyscy - w cenach energii, pracy i jakości życia.

Opublikowano
56 minut temu, galakty napisał(a):

Ło matko bosko ale sci-fi wleciało, ja wiem że tematy kosmiczne ale litości :E 

 

Nie mamy ani kultury, ani religii ani nic wspólnego. W czasach kolonizatorów owszem, ale dziś? No chyba że ściąganie imigrantów z krajów trzeciego świata to element wspólny.

 

Do tego Niemcy rządzą UE + Francja ma jakiś tam wpływ, reszta będzie podwykonawcą. 

Mamy kulturę zachodnią. Mocno amerykańską jeśli mowa o kulturze masowej.

Z religii mamy coraz więcej ateistów a dla wierzących chrześcijaństwo, głównie katolicyzm jak i islam.

 

Choć nie wiem co to wszystko ma do rzeczy.

Chcąc utrzymać pozycję, nie zostać pokonanym przez Chiny a z czasem i Indie oraz być równorzędnym a nie słabszym partnerem dla USA, Europa musi stać się państwem.

 

 

 

Równocześnie mamy bardzo wiele wspólnych dla całej UE praw, norm itd. Oraz ogromne projekty gospodarcze jak trwająca transformacja energetyczna.

Większość państw ma wspólną walutę i europejski bank centralny.

 

P.S. Nikt nawet nie musi nigdy ogłosić, że "od dziś stajemy się Stanami Zjednoczonymi Europy".  Po prostu coraz więcej kompetencji będzie przekazywana z szczebla krajowego na Unijny. To się dzieje od dekad.

 

Właściwie to już największe zmiany są ustalane na poziomie UE a potem kraje musza dostosować swoje prawo do nich.

 

Obecne zagrożenia wojną, a może i sama wojna jeśli nas dotknie bezpośrednio, wszystko przyspieszą. W tym budowę zbrojnych sił europejskich, pod europejskim a nie krajowym ani NATOwskim dowództwem. To się dzieje.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...