Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
6 godzin temu, łukasz850 napisał(a):

Zachód tez ma broń atomową .Tez może postraszyć jej użyciem. Polska tez powinna mieć broń atomową.

Słowa klucz: "może postraszyć" 

Tak Rosja wie, że zachód moze co najwyżej "postraszyć".

6 godzin temu, łukasz850 napisał(a):

Polska tez powinna mieć broń atomową.

Powinna, ale duzi chłopcy i to z obu stron barykady już na to nie pozwolą.

5 godzin temu, indexinfio napisał(a):

Stanowisko NATO też powinno być jasne. Nie można się cackać z rosyjską zarazą. W razie czego atak na Królewiec, Petersburg i Moskwę.

Powinno, ale mogę ci napisać gwarancję, że broń atomową będzie miała realną szansę użycia, tylko jak zostanie zaatakowany jej posiadacz. NATO nie posiada głowic. Posiadają je niektóre kraje.

Edytowane przez Suchy211
Opublikowano
20 minut temu, nemar napisał(a):

To się zmieniło dopiero teraz i rzeczywiście to akurat powód do niepokoju.

 

Gospodarczo czy populacyjnie Rosja względem Europy zmarginalizowała się nawet jeszcze bardziej. 

Populacyjnie się zupełnie nie zmarginalizowała. Tu się liczą nominały, a nie wskaźniki przyrostu. I nade wszystko gotowość do służenia państwu oraz zdolność państwa do zmuszenia do tego. Gospodarczo - jest to dyskusyjne. Być może.

Opublikowano

O gotowości do służenia i poświęcania się nic nie napiszę, to kwestia na tyle nieostra i pełna niewiadomych, że za bardzo nie ma jak o tym dyskutować. Tym bardziej, że do pełnoskalowej wojny z Europą Rosja musiałaby pewnie masowo wcielać mieszkańców Moskwy czy Sankt Petersburga, którzy mogą się znacznie różnić na tym polu od mieszkańców biedniejszych części kraju.

A nominały populacyjne? Sama UE to jakieś 450 mln. obywateli, podczas gdy Rosja ok. 150, Białoruś za wiele tego rachunku nie zmieni.  Wczasach Zimnej Wojny to blok wschodni miał tu przewagę. 

Opublikowano
45 minut temu, Badalamann napisał(a):

@nemar Nie będzie "pełnoskalowej wojny z Europą". Taka forma konfliktu nie ma sensu dla Rosji.

Informacje wywiadowcze państw NATO wskazują że Rosja szykuje się do dużo "mniejszej" wojny.

Tak właściwie to skąd wiemy jakie informacje wywiadowcze są prawdziwe czy fałszywe? xD bo jak rozumiem działania wywiadu są tajne. Czytając niektóre wypowiedzi przypomina mi się Czarny Labadz Taleba… polecam lekturę 

Opublikowano
6 godzin temu, GordonLameman napisał(a):

Idziesz bronić granic Litwy? Czy może jednak chciałbyś się zająć życiem, zarabianiem pieniędzy, rodziną?

 

Jestes gotów zaakceptować niższy poziom życia? 

A ten klasycznie. Zróbcie za mnie.

Opublikowano
1 godzinę temu, Badalamann napisał(a):

@nemar Nie będzie "pełnoskalowej wojny z Europą". Taka forma konfliktu nie ma sensu dla Rosji.

Informacje wywiadowcze państw NATO wskazują że Rosja szykuje się do dużo "mniejszej" wojny.

No to by było ciekawe. Mała wojna oznacza użycie mniejszych sił, których i tak nie da się upchnąć na małej powierzchni, a wtedy jakość uzbrojenia znacznie zyskuje na wartości. W tej wojnie dotychczasowe sukcesy stron opierały się na przewadze liczebnej lub efekcie zaskoczenia, a najczęściej jednym i drugim. Na małym teatrze działań to pierwsze trudno będzie im uzyskać, co do drugiego to zobaczymy.

 

Tak naprawdę wszystko rozbija się o to czy Europa będzie chciała walczyć i na tym powinniśmy się skoncentrować. Módlmy się o jak najmniej Orbanów, czy tam innych wykrzykujących o "lewackiej Europie".

Opublikowano
18 godzin temu, adashi napisał(a):

Uzasadnienie jest takie, że Ukraina nie jest zdolna do istnienia jako samodzielne państwo. Powinno się jej zapewnić jakiś pozorowany udział w tych rozmowach, ale to nie Ukraina będzie decydować o przyjętym wariancie. Może natomiast go

nie zaakceptować i wybrać ryzyko całkowitego unicestwienia siebie.

Dzisiaj w robocie poczytałem  nieco na ten temat i  o  reakcjach  UE  i sojuszników  UA  i w niosek   płynie z tego jeden . ... ze Trump sprzedał UA i sojuszników 

Z tego co czytałem to ten prywatny tel Trumpa  na kreml nie był konsultowany ani z UE  ani z NATO.

 

 

Opublikowano
29 minut temu, nemar napisał(a):

 

Tak naprawdę wszystko rozbija się o to czy Europa będzie chciała walczyć i na tym powinniśmy się skoncentrować. Módlmy się o jak najmniej Orbanów, czy tam innych wykrzykujących o "lewackiej Europie".

Z tego co czytam, szturmami modlitewnymi na pewno. Jak się skończy karmelowe latte, mogą dojść kredki.

Opublikowano (edytowane)
33 minuty temu, nemar napisał(a):

No to by było ciekawe. Mała wojna oznacza użycie mniejszych sił, których i tak nie da się upchnąć na małej powierzchni, a wtedy jakość uzbrojenia znacznie zyskuje na wartości. W tej wojnie dotychczasowe sukcesy stron opierały się na przewadze liczebnej lub efekcie zaskoczenia, a najczęściej jednym i drugim. Na małym teatrze działań to pierwsze trudno będzie im uzyskać, co do drugiego to zobaczymy.

 

Tak naprawdę wszystko rozbija się o to czy Europa będzie chciała walczyć i na tym powinniśmy się skoncentrować. Módlmy się o jak najmniej Orbanów, czy tam innych wykrzykujących o "lewackiej Europie".

Cały problem leży w tym, że Europejczycy nie chcą walczyć, nie chcą się bić. I to dotyczy to nas wszystkich tutaj. Polacy bardziej odczuwają zagrożenie, a jednak nikt tutaj nie zgłasza akcesu do wojska, ćwiczeń etc. 

Jak kogoś zapytasz bezpośrednio to miesza, mąci, kombinuje jak nie odpowiedzieć wprost.

 

Nasze wartości przez ostatnie 100 lat mocno się zmieniły. Czy ktoś z nas chce umierać za Litwę? Czy uda się przekonać młodych chłopaków do tego, że warto bić się z russkimi o Kłajpedę, Tallin czy Wilno? 

 

Czy my jesteśmy gotowi zrezygnować ze wzrostu gospodarczego, z naszego poziomu życia, żeby sfinansować obronę np. Litwy, Łotwy, Estonii? A co na to Hiszpanie, którym Putin nie grozi bezpośrednio? 

 

 

Fajne są te głosy "Europa musi się wziąć w garść", ale żadna z tych osób do wojska się nie zgłosiła jeszcze. Jak ktoś wymaga, żeby Europa wzięła się w garść to powinien zacząć od siebie. Kamasze czekają :) 

Ale ja wiem jak to się skończy, bo już była tutaj taka dyskusja choćby o tym, ze w Europie produkować stal. Głośno perorujący za tym osobnik ni cholery nie chciał pójść do roboty przy wytopie stali. Ja się nie dziwię, bo to ciężka robota. Ale jednocześnie nie jestem hipokrytą, który się tego domaga, a nie jest gotów sam się tym zająć.

 

 

 

Edytowane przez GordonLameman
Opublikowano
13 minut temu, raiders napisał(a):

 o  reakcjach  UE  i sojuszników  UA  i w niosek   płynie z tego jeden . ... ze Trump sprzedał UA i sojuszników 

Z tego co czytałem to ten prywatny tel Trumpa  na kreml nie był konsultowany ani z UE  ani z NATO.

Ja bym się wstrzymał na razie z ocenami. Nie znamy prawdziwych planów żadnej ze stron. Że strony Trumpa nie wygląda to najlepiej, ale to na razie tylko gadka.

Opublikowano
11 minut temu, adashi napisał(a):

Ja bym się wstrzymał na razie z ocenami. Nie znamy prawdziwych planów żadnej ze stron. Że strony Trumpa nie wygląda to najlepiej, ale to na razie tylko gadka.

To nie do końca gadka a bardziej przyzwyczajanie społeczeństw w europie co się zapewne wydarzy ,co do tłuka trampka to śmiało można się było spodziewać  wystarczy poczytać co o nim mówiła siostra jak i jacyś tam bliscy znajomi.

Opublikowano

@GordonLameman Bo ty mówisz o regularnych ludziach, którzy mieliby się werbować do wojska. Nic z takich rzeczy nie będzie miało miejsca. Armia profesjonalna nie będzie potrzebowała motywacji by ginąć za Litwę czy Austrię, czy inne państwo. To są kompletnie inne struktury. Na Rosję w obecnym składzie wystarczy regularna armia. Jesli Europa jeszcze ogarnie droniarzy, których o wiele szybciej można wyszkolić nawet z poboru, a ryzyko śmieci takiej ekipy jest niskie to nie rozumiem skąd niepokój czy dywagacje na temat zwykłych ludzi. Na obronę stać Europę, to jest kwestia księgowości i nie trzeba rezygnować z poziomu życia, tak jak obecnie z tego nie rezygnujemy a Europa całościowo zwiększyła swoje moce produkcyjne o 300-500%. (W zależności od rodzaju sprzętu). Dużo osób bierze wojnę na Ukrainie jako wyznacznik przyszłej wojny, co jest katastrofalnym błędem. 
Ukraińcy oprócz Starlinka nie mają żadnego AWACS w powietrzu, a to daje ogromną przewagę, nie mają żadnych pocisków cruise oprócz SS/Scalp, nie mają żadnych helikopterów atakujących, nie mają OPL, nie mają radarów i wystarczającej ilości, nie mają samolotów, nie mają podstawowego wyposażenia żołnierzy gdzie my jako Europa mamy wiele tysięcy żołnierzy wyposażonych po zęby w sprzęt warty kilkadziesiąt tysięcy dolarów, to czym Ukraina dysponuje tylko w przypadku elitarnych jednostek liczonych w setkach. (Noktowizory, celowniki, ogólnie szpej). Do tego dochodzą wojska inżynieryjne (wyszkolone). Tak, w Europie te rzeczy które wymieniłem są na różnym poziomie, ale to dalej lata świetlne przed Ukrainą. 

 

Opublikowano

Co miał Trump zrobić, blefować? Podjąć ryzyko, że go Putin wyśmieje? I co potem? Desant na Moskwę? On prawdopodobnie realnie ocenił własne możliwości i własne interesy.

 

Zobacz jakie teraz marzenia mogą sprzedawać demistery albo wolskie. Będzie spotkanie, tak? No to może będzie zamach na Putina.

Opublikowano

To jest dla Trumpa potencjalne win-win.

 

Spełnia obietnicę wyborczą o zakończeniu inwestycji w ten konflikt.

Straszy Europę, która nie oszukujmy się, po dużą część sprzętu poleci do nich.

 

Plują się ludzie, którzy i tak go nie cierpią.

Opublikowano

Generalnie wyliczenia ile warty jest Donbas, są w głównej mierze wyliczane na podstawie węgla z którego się odchodzi. Większość gazu jest nadal w rękach Ukrainy. Oczywiście nie znamy wielkości tych ośrodków minerałów. 
 

 

Opublikowano

Trump niczego nie odciął w tym roku. Przez prawie cały 2025 rok pomoc z USA będzie płynąć, chyba że znowu się wygłupi i zablokuje nawet to co Biden zaakceptował. UK podobno jest wściekłe na USA za brak rozmów na temat rozmowy z Putinem, i ogólnie prowadzona dyplomację. Z tego impasu jest tylko jedno wyjście - postawienie przez Europę wszystkiego na jedną kartę i wsparcie Ukrainy prawie wszystkim co mamy. Kolejne dni aż do Monachium będą burzliwe, będą wypływać kolejne newsy. 

Totalne zeszmacenie sie USA. 
 

 

Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, GordonLameman napisał(a):

Cały problem leży w tym, że Europejczycy nie chcą walczyć, nie chcą się bić. I to dotyczy to nas wszystkich tutaj. Polacy bardziej odczuwają zagrożenie, a jednak nikt tutaj nie zgłasza akcesu do wojska, ćwiczeń etc. 

Jak kogoś zapytasz bezpośrednio to miesza, mąci, kombinuje jak nie odpowiedzieć wprost.

 

Nasze wartości przez ostatnie 100 lat mocno się zmieniły. Czy ktoś z nas chce umierać za Litwę? Czy uda się przekonać młodych chłopaków do tego, że warto bić się z russkimi o Kłajpedę, Tallin czy Wilno? 

 

Czy my jesteśmy gotowi zrezygnować ze wzrostu gospodarczego, z naszego poziomu życia, żeby sfinansować obronę np. Litwy, Łotwy, Estonii? A co na to Hiszpanie, którym Putin nie grozi bezpośrednio? 

 

 

Fajne są te głosy "Europa musi się wziąć w garść", ale żadna z tych osób do wojska się nie zgłosiła jeszcze. Jak ktoś wymaga, żeby Europa wzięła się w garść to powinien zacząć od siebie. Kamasze czekają :) 

Ale ja wiem jak to się skończy, bo już była tutaj taka dyskusja choćby o tym, ze w Europie produkować stal. Głośno perorujący za tym osobnik ni cholery nie chciał pójść do roboty przy wytopie stali. Ja się nie dziwię, bo to ciężka robota. Ale jednocześnie nie jestem hipokrytą, który się tego domaga, a nie jest gotów sam się tym zająć.

 

 

 

Dużo w tym racji, ale i tak coś z tym zrobić będzie trzeba. Albo się integrujemy bardziej, dbamy o to aby było u nas dużo Hiszpanów, Niemców, Francuzów. UE to już nie skrót od Unia Europejska, ale Zjednoczona Europa. Działająca na podobnej zasadzie jak Stany Zjednoczone.

I w takich warunkach tworzymy 1,5 - 2 mln dobrze wyszkoloną, ale przede wszystkim dobrze doposażoną i opłaconą. Broń atomowa? Nie ma nawet o czym mówić, musi być cała triada. I to w ilościach zdolnych wysłać do epoki kamienia łupanego całe mocarstwo. Tu być może ta broń mogłaby pozwolić na utrzymywanie niższej armii, na przykład koło 1 mln.

Zresztą, ja mam przeczucie, że taka armia i tak się przyda, nawet jeśli nie będzie to przeciwko rosji.

 

Albo zostawiamy sprawy jak są, przynajmniej za naszego życia akurat nam się już raczej nic nie stanie. Myślę że najpierw jednak będą inne kierunki atakowane. Albo po prostu jednak rosja się ustabilizuje. To nie jest niemożliwy scenariusz. A po nas? Choćby potop.

 

Albo po prostu ustawiamy się jak chorągiewka wieje. Wyjdzie, że aby nie umierać na wojnie trzeba będzie się bratać z ruskami to trzeba będzie się bratać z ruskami. A kto tego nie zniesie, niestety będzie musiał sobie poszukać nowej ojczyzny.

 

W sojuszach takich jak teraz, jak mocarstwo naprawdę postanowi sobie poradzić z mniejszym krajem, to sobie poradzi. Wsparcie sprzętowe i logistyczne to po prostu za mało. Zwłaszcza, że taka pomoc to bańka, która w pewnym momencie na pewno pęknie.

 

A, jeszcze jedno, co można by zrobić dzisiaj? W razie czego wywiązać sie z art 5 w sposób idealistyczny, czyli wysłać swoją zawodową armie na pomoc sojusznikowi. Gdyby KAŻDY kraj to zrobił nie trzeba by było niczego więcej.

Edytowane przez Suchy211
Opublikowano
18 minut temu, adashi napisał(a):

 On prawdopodobnie realnie ocenił własne możliwości i własne interesy.

I tu się zgadzam w 100%  Trump patrzy tylko i wyłacznie przez pryzmat swoich interesów i swojego konta bankowego . Myślę ze to  dopiero przygrywka   jeśli chodzi o wybryki w  tej kadencji .

 

Jeśli odpuści  ruskim i Putin zatrzyma to co zajął  to na pewno  na tym się nie zatrzyma  i pójdzie dalej  

18 minut temu, adashi napisał(a):

 On prawdopodobnie realnie ocenił własne możliwości i własne interesy.

I tu się zgadzam w 100%  Trump patrzy tylko i wyłacznie przez pryzmat swoich interesów i swojego konta bankowego . Myślę ze to  dopiero przygrywka   jeśli chodzi o wybryki w  tej kadencji .

 

Jeśli odpuści  ruskim i Putin zatrzyma to co zajął  to na pewno  na tym się nie zatrzyma  i pójdzie dalej  

Opublikowano (edytowane)

Hahaha, Putin zaprasza wszystkich do siebie na Dzień Zwycięstwa w tym Trumpa. Czyli nadal gra na poniżenie. Nie wiem czy on będzie negocjował.

8 minut temu, raiders napisał(a):

 

Jeśli odpuści  ruskim i Putin zatrzyma to co zajął  to na pewno  na tym się nie zatrzyma  i pójdzie dalej  

Putin nie zaakceptuje obecnego stanu zdobyczy terytorialnych. Będzie musiał dostać więcej, jeśli ma nastać pokój co najmniej w średnim terminie. Pytanie tylko o ile więcej i czy się z trumpem o to pożrą czy jakoś się podzielą.

Edytowane przez adashi
Opublikowano
51 minut temu, GordonLameman napisał(a):

Cały problem leży w tym, że Europejczycy nie chcą walczyć, nie chcą się bić. I to dotyczy to nas wszystkich tutaj.

Jeśli masz na myśli pobór czy masową ochotniczą służbę to oczywiście masz rację. W Europie nie ma szans na liczne wstępowanie do wojska, tylko czy naprawdę potrzebujemy takiej mobilizacji jaką robiło się w ubiegłym wieku? Według mnie nie, z powodzeniem wystarczy jakieś nie wiem, milion żołnierzy, a taka liczba raczej bez problemu w Europie by się znalazła. Niektórych pasjonuje wojna, inni chcą się sprawdzić, innych można zmotywować ideologicznie, a jeszcze innych pieniędzmi. Ten jeden milion na warunki europejskie to naprawdę niewiele, nie trzeba sięgać po fanów latte, wystarczy skusić bardzo nieliczną grupę. 

 

Najważniejsze jednak, aby ci ludzie mieli świadomość, że zarobią, idą po zwycięstwo, mają odpowiednie wsparcie oraz dowodzenie i nie wysyła się ich po prostu na rzeź. Jeżeli miałaby się powtórzyć cała ta degrengolanda panująca w armii ukraińskiej to rzeczywiście morale siądzie, a nowych ochotników trzeba będzie łapać busami.    

 

Tylko do tego wszystkiego przydałaby się skonsolidowana struktura, obecna forma wojsk narodowych jest dużym problemem.

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...