Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, KiloKush napisał(a):

Mnie boli, że nawet prawnicy biorą auta w leasing/najem/kredyt bo ceny wywaliło w kosmos. Druga sprawa, że robią już specjalnie takie g** żeby nikt nie chciał się bujać z autem po gwarancji nawet w silnikach 1.2 :E 

image.png.95c21e329a7ca8c5feb86c1306d7cfaa.png

 

 

:E

 

 

I teraz już serio - ty przecież w leasingach robisz/ robiłeś. Nikt Ci tego nie mówił?

 

To jest najprostsza na świecie optymalizacja podatkowa i finansowa ;) 

 

Marcin stosunkowo prosto wyjaśnia to tu: https://marciniwuc.com/samochod-i-dzialanosc-gospodarcza/

 

Ale tak pokrótce:

1. Podatkowo najmniej opłacalna opcja to zakup za gotówkę lub kredyt, bo musisz auto mieć minimum 5 lat, żeby je zamortyzować. Jeśli chcesz je sprzedać to musisz jeszcze VAT doliczyć, a jak sprzedasz wcześniej to nawet masz je niezamortyzowane.

2. Leasing jest ciekawy, bo pozwala zaliczyć całą ratę do KUP i pół VATu, ale wymaga rozporządzenia autem na koniec. Wykupujesz za 1% i musisz je sprzedać, płacąc od tego dochodowy, a niedawno jeszcze składkę zdrowotną (do 31 grudnia 2024 roku, kolega tak zaliczył sprzedaż swojej beemki, bolało :E ).

3. Wynajem daje dużą elastyczność - masz miesięczny koszt (np. z polisą w racie), zwracasz auto i... zapominasz o sprawie. Jeśli masz głowę na karku to sobie szukasz auta z wysoką wartością rezydualną i wtedy finansujesz tylko utratę wartości + ubezpeiczenia + serwis + marżę. 

 

 

Wynajem jest idealny dla mnie, bo mam stały koszt podatkowy (PIT/VAT), co 3-4 lata zmieniam auto i nie bawię się ani w sprzedaż, ani w podatkowe problemy.

 

Gdybym miał za gotówkę kupić to spoko, ale musiałbym jeździć co najmniej 5 lat.

A mój maks to aktualnie 4. 

Do tej pory tylko przy Octavii miałem tak, że wartość końcowa była sporo niższa niż rynkowa, ale akurat w tej umowie miałe wykup za wartośc rynkową, więc się nie opłacało. Astrę sprzedali ze stratą, Nissana pewnie też. Nie sądzę, aby on trzymał wartość tak jak założyli, skoro już jest tańszy niż w momencie gdy go brałem :E 

 

To jest po prostu instrument finansowy - nie ma nic wspólnego ze zdolnością finansową. :) 

I wiem, że niektórzy się boją "instrumentów finansowych". Ale wiesz - jak się boisz to już jesteś niewolnikiem :E 

 

 

Edit.

Czy ktoś tu nie pisał, że miał problemy organizacyjne albo z księgową żeby ogarnąć cesję/sprzedaż auta po leasingu? Coś mi takiego świta :hmm:

Edytowane przez GordonLameman
  • Like 1
  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)

Auto dla starszej osoby - właśnie przechodzi na emeryturę, trochę dorabia, ale przez całe życie zawodowe dupa "przyspawana" do fotela kierowcy, więc nie wyobrażam sobie chęci przesiadki na komunikację/uber/taxi...
Raczej ostatnie auto w życiu (jakkolwiek by to nie brzmiało). Proszę o propozycje - fotel raczej wyżej niż niżej, przebiegi małe, czyli benzyna/hybryda, od biedy trasa 150km max w jedną stronę.
Za auto 40k, z pakietem 'okołozakupowym' (rozrząd, jakieś pranie wnętrza, itp) takie 50k to max...
Czego szukać - jakieś poleasingowe np. Skody 1.0 TSI z w miarę świeżych roczników? 
 

Edytowane przez rzymo
Opublikowano
19 minut temu, SylwesterI. napisał(a):

Szlachta na kredycie, danina do banku i słoiki w bagażniku. 

Nom. Jak wożę słoiki to tylko stąd :) 

IMG_3563.jpeg

18 minut temu, rzymo napisał(a):

Auto dla starszej osoby - właśnie przechodzi na emeryturę, trochę dorabia, ale przez całe życie zawodowe dupa "przyspawana" do fotela kierowcy, więc nie wyobrażam sobie chęci przesiadki na komunikację/uber/taxi...
Raczej ostatnie auto w życiu (jakkolwiek by to nie brzmiało). Proszę o propozycje - fotel raczej wyżej niż niżej, przebiegi małe, czyli benzyna/hybryda, od biedy trasa 150km max w jedną stronę.
Za auto 40k, z pakietem 'okołozakupowym' (rozrząd, jakieś pranie wnętrza, itp) takie 50k to max...
Czego szukać - jakieś poleasingowe np. Skody 1.0 TSI z w miarę świeżych roczników? 
 

Może Auris II generacja? Honda Jazz?

 

 

A z takich wyższych to Nissan Juke :E 

Opublikowano (edytowane)
36 minut temu, rzymo napisał(a):

Auto dla starszej osoby - właśnie przechodzi na emeryturę, trochę dorabia, ale przez całe życie zawodowe dupa "przyspawana" do fotela kierowcy, więc nie wyobrażam sobie chęci przesiadki na komunikację/uber/taxi...
Raczej ostatnie auto w życiu (jakkolwiek by to nie brzmiało). Proszę o propozycje - fotel raczej wyżej niż niżej, przebiegi małe, czyli benzyna/hybryda, od biedy trasa 150km max w jedną stronę.
Za auto 40k, z pakietem 'okołozakupowym' (rozrząd, jakieś pranie wnętrza, itp) takie 50k to max...
Czego szukać - jakieś poleasingowe np. Skody 1.0 TSI z w miarę świeżych roczników? 
 

Po flotowe / po lisingowe bym odpuścił z miejsca, najłatwiej wpaść na minę, kierowcy wiedzą ze to niech ich auto, mają tylko pozwolenie na prowadzenie auta, no i wiadomo, takie auto, niczego się nie boi, krawężniki nie straszne, oleje zgodnie z zaleceniami producenta raz na pół świata itd. itp.

Szukałbym jakiegoś SUV od 1 właściciela, nie bitego, w rozsądnym roczniku  +mniej niż 100000km na liczniku.

Ja swojemu tacie teraz bym kupił Dustera +/- 2017 z 1.6sce , tani w utrzymaniu, można zagazować, części tanie, dojedzie i na działkę i na rybki i do cioci na imieniny i do sklepu, wsiada się wygodnie 

Edytowane przez SylwesterI.
Opublikowano (edytowane)
51 minut temu, trepek napisał(a):

Kurde, jak wracasz do Polski marko to kaczki nie rzucają chleba? :E 

Za płotem 63ha parku. Te skurczybyki napadają na wózki i wyrywają dzieciakom jedzenie z ręki!

 

Przestępczość zorganizowana! Ba. To mafia! Bo jak wyrwie jedzenie, to nawet nie ucieka, tylko bezczelnie je przed Tobą 

3 minuty temu, SylwesterI. napisał(a):

Nie zdaję, nigdy nie byłem w takiej sytuacji, idę i kupuję. 

Idę, wybieram co mi się podoba, poużywam kilka lat, oddaję kluczyki i biorę kolejne do nowego. 

Auto i tak zawsze serwisuję w ASO, więc mi ryba czy to zakup czy leasing. Potem przynajmniej nie muszę tego sprzedawać. 

Edytowane przez marko
  • Like 2
Opublikowano
Godzinę temu, SylwesterI. napisał(a):

Po flotowe / po lisingowe bym odpuścił z miejsca, najłatwiej wpaść na minę, kierowcy wiedzą ze to niech ich auto, mają tylko pozwolenie na prowadzenie auta, no i wiadomo, takie auto, niczego się nie boi, krawężniki nie straszne, oleje zgodnie z zaleceniami producenta raz na pół świata itd. itp.

Widzisz @GordonLameman, nikt nie kupi Twojego X-Traila :E

  • Haha 1
Opublikowano
@SylwesterI W skrócie: do chwili wykupu właścicielem auta jest leasingodawca (firma leasingowa), a Ty jesteś użytkownikiem/posiadaczem zależnym.

- Leasing operacyjny: własność po stronie leasingu przez cały okres; Ty wrzucasz raty w koszty; własność przechodzi dopiero przy wykupie.
- Leasing finansowy: auto jest u Ciebie w środkach trwałych (amortyzujesz, VAT zwykle z góry), ale formalnie właścicielem do ostatniej raty zwykle wciąż jest leasing; po spłacie następuje przeniesienie własności (zapis w umowie).
- Wynajem długoterminowy: właścicielem zawsze pozostaje wynajmujący, bez opcji wykupu (chyba że odrębnie ustalona).
- Dowód/OC: w DR jako właściciel figuruje leasing; Ty często jako posiadacz. Polisa OC/AC zwykle na Ciebie z cesją praw na leasing.
- Szkoda całkowita/kradzież: odszkodowanie idzie najpierw do leasingu; rozliczenie wg OWUL/umowy.

Jak chcesz, zerknę w Twoją umowę/OWUL i powiem „co do literki”, bo bywają niuanse.

gpt-5-2025-08-07

  • Thanks 1
Opublikowano (edytowane)
14 minut temu, SylwesterI. napisał(a):

 

czegoś nie rozumiem

A nie jest to zaskoczenie :) 

 

W leasingu/wynajmie właścicielem pojazdu jest finansujący (firma leasingowa, bank), a użytkownik jest posiadaczem zależnym. Leasing to umowa skodyfikowana w kodeksie cywilnym, więc wiadomo czego się spodziewać, jaki jest podział obowiązków/ról. 

 

Nie ma tu żadnego rocket science. 

Trzeba tylko mieć pewne blade pojęcie o prawie i podziale na własność/posiadanie :)

Ja wiem, że dla niektórych instrumenty finansowe i umowy to trudna sprawa, ale nie ma się czego bać. Jak komuś pasuje kupowanie auta za gotówkę - super. 

 

Ale jakiekolwiek próby dyskredytowania czy wywyższania się w kontekście leasingu to jedna z najbardziej żałosnych rzeczy jakie widziałem. Zazwyczaj wynik zwykłej ludzkiej zazdrości :) 

Edytowane przez GordonLameman
  • Haha 1
  • Upvote 1
Opublikowano
Teraz, marko napisał(a):

Najciekawsze jest stwierdzenie, że o takie auto się nie dba. 

 

No kurde dba się, bo jak zaniedbasz, to wystawią Ci rachunek za ponadnormatywne zużycie / uszkodzenia.

No dokładnie. Ale to typowy coping mechanism. Nie wie, ale sobie dopowie. 
 

 

Co innego w dużych flotach ze służbowymi autami. Szczególnie gdy mowa o typowych autach jak Fabia czy Octavia które są wołami roboczymi. 
 

Ale np. auta dyrektorskie są zazwyczaj zadbane. Albo po prostu te które są benefitem, a nie autem przedstawiciela handlowego. 
 

 

Opublikowano (edytowane)
20 minut temu, marko napisał(a):

Najciekawsze jest stwierdzenie, że o takie auto się nie dba. 

 

No kurde dba się, bo jak zaniedbasz, to wystawią Ci rachunek za ponadnormatywne zużycie / uszkodzenia.

Tutaj nie pisałem o tobie (nie bierz wszystkiego do siebie, nie jesteś pępkiem świata), ale tak jest z reguły. Czy to w Polsce, czy teraz w NL widzę jak są traktowane auta firmowe w leasingu. Nikt nie dba jak o swoje, przeglądy wymiany filtrów, oleju itd. itp. Są od tego wyjątki, jak osoby które chcą po kredycie wykupić auto, albo odkupić od firmy. Ja sam swoje berlingo tak kupiłem kiedyś, pierw go używałem w firmie i miałem z szefem ustalone, że potem auto idzie do mnie.   

Właściciel prywatny wie, że auto kiedyś sprzeda i ma na to uwagę, co nie znaczy, że nie ma takich, co też nie potrafią zadbać o auto.

Dla tego najlepiej sprawdzić każde auto przed zakupem. Z doświadczenia wiem, że z reguły wyjazd do sprawdzenia auta po flotowego, po leasingowego, generuje tylko koszta

Edytowane przez SylwesterI.
Opublikowano

Cholernie fascynuje mnie mentalność "nie moje to wy...walone";

Mój śp. Tata miał bardzo ścisłe podejście do swoich aut służbowych, mimo że - finalnie - jako 'kadra zarządzająca' nie musiał się przed nikim z auta tłumaczyć.
A nawet o 1. auta służbowe, w spadku po kimś, sprzątał jak swoje (mówimy tutaj o latach 90 i maszynach takich jak Fiat Tipo, Alfa Romeo 145 czy w 2. połowie lat 90' 2x Mondeo mk1 FL);

W autach był całkowity zakaz jedzenia (minus tam guma do żucia, cukierek) czy palenia. 
Ba - żeby "ukształtować charakter" to często to ja z bratem dostawaliśmy prikaz na auta umyć i wysprzątać w środku.

Pierwsza 607 po 3 latach leasingu i wymianie na nową w środku wyglądała jak nowa; No drugą nie nacieszył się zbyt długo ale przy niej poziom dbałości o schludność to już bił rekordy :E 

  • Upvote 3

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   1 użytkownik


×
×
  • Dodaj nową pozycję...