Skocz do zawartości

Clair Obscur: Expedition 33


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@AndrzejTrgZ turówek DB to pierwsze co przychodzi mi do głowy to gra wydana na Nintendo DS, a mianowicie - Dragon Ball Z: Attack of the Saiyans, ogólnie dobra gierka ale wydana dawno temu. Natomiast jeśli chodzi o turówki w ogóle to masz klasyk nad klasykami, czyli grę Chrono Trigger, tutaj Akira Toriyama zaprojektował postacie. To już bardzo stara gra, mam nadzieję, że zrobią kiedyś jakiś remake. No i turówki i ogólnie jrpg trzeba po prostu lubić

  • Thanks 1
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Nie jestem do końca przekonany do tych QTE w turówce - wciśnij guzik w odpowiednim momencie, żeby zadać mocniejszy cios. Mam też trochę zastrzeżeń do tych uników i parowania w czasie rzeczywistym. Dziwne połączenie, ale w sumie ciekaw jestem, jak to wyjdzie. Może faktycznie doda trochę świeżości do tego systemu walki.

Opublikowano
1 godzinę temu, Jaycob napisał(a):

Nie jestem do końca przekonany do tych QTE w turówce - wciśnij guzik w odpowiednim momencie, żeby zadać mocniejszy cios. 

Cytat

A jeśli Was nie przekonałem... w menu dostępności znajdziecie opcję włączenia automatycznego QTE.

Z opisu walka wygląda fajowo - taktyczna część ofensywna i zręcznościowa defensywna. Szkoda, że ten setting zupełnie do mnie nie trafia. 

Opublikowano (edytowane)

Gra jest liniowa 

 

I tutaj się na ten moment zatrzymuję. Nie lubię takich liniówek, gdzie są po prostu kolejne walki do odhaczenia a my na nic nie mamy wpływu. Właśnie ukończyłem turowe Midnight Suns i drażnił strasznie mnie ten motyw "nie mam na nic wpływu". O wiele bardziej wolałem rozwiązanie z Three Houses, gdzie gra nie była liniowa, a gracz miał różne ścieżki do wyboru i sam kreował swoją opowieść. 

Edytowane przez Element Wojny
Opublikowano

Dla mnie też plus, że nie będzie otwartego świata, żeby mi się otwarty świat spodobał to sam jego zamysł musi mi się spodobać, aktywności poboczne + otoczka fabularna. 

Co do walki natomiast, to może być to coś nowego, niecodziennego, jakieś fajne podejście, może się również wywalić na starcie i okazać się zwykłym taktykiem + QTE.

U mnie nadal gra pozostaje na radarze, wzbudza moje zainteresowanie, może nie na tyle żeby zrobić preorder ale na pewno żeby śledzić dalsze informacje, opinie i recenzje po premierze.

Wiadomo też, że to będzie gra AA, czyli tak jak napisali w artykule na GOL-u, nie ma co się spodziewać wodotrysków, otaczajacy świat może i piękny, ale to tylko martwa dekoracja

 

Opublikowano
Godzinę temu, ODIN85 napisał(a):

Dla mnie to plus że to nie openworld.

Może będzie coś na wzór GoW.

Gra nie musi mieć otwartego świata, żeby była nieliniowa.

Problem w tym, że mimo zamkniętej struktury, eksploracja również wydaje się nieinteresująca. A przynajmniej tak wynika ze wstępnych preview.

  • Upvote 1
Opublikowano
Godzinę temu, Jaycob napisał(a):

Gra nie musi mieć otwartego świata, żeby była nieliniowa.

Problem w tym, że mimo zamkniętej struktury, eksploracja również wydaje się nieinteresująca. A przynajmniej tak wynika ze wstępnych preview.

Właśnie o to mi chodzi, otwarty świat nie ma dla mnie znaczenia, ale liniowość już tak. To jest kiepskie, że jedziemy grę jak po sznurku nie mając żadnej decyzyjności. Sposób opowiadania gier fabularnych się zmienia, i gracze cenią sobie coraz pewną dawkę wolności, czy to dostając możliwość swobodnej, a choćby nawet ograniczonej eksploracji, czy możliwość podejmowania wyborów. A tutaj wygląda na to, że będą ładne makiety dookoła, a Ty po prostu będziesz klikał, i to w sumie tyle. 

  • Upvote 1
Opublikowano

Ja np jestem w stanie to zdzierżyć jeżeli fabuła będzie mocno angażująca, mogą mnie nawet prowadzić za rączkę jeżeli będę z zapartym tchem śledził rozwój wydarzeń. W innym przypadku będzie ciężko

Opublikowano
3 godziny temu, Element Wojny napisał(a):

Właśnie o to mi chodzi, otwarty świat nie ma dla mnie znaczenia, ale liniowość już tak. To jest kiepskie, że jedziemy grę jak po sznurku nie mając żadnej decyzyjności. Sposób opowiadania gier fabularnych się zmienia, i gracze cenią sobie coraz pewną dawkę wolności, czy to dostając możliwość swobodnej, a choćby nawet ograniczonej eksploracji, czy możliwość podejmowania wyborów. A tutaj wygląda na to, że będą ładne makiety dookoła, a Ty po prostu będziesz klikał, i to w sumie tyle. 

To gra za 11zł czego Ty wymagasz?:E

  • 2 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Po pracy?   Ja w dni bez żadnej pracy jestem zbyt zmęczony na 3-4 godziny grania     Moja definicja szczęścia: brak problemów ze zdrowiem, możliwość widzenia i slyszenia, brak problemu z dachem nad głową i brak problemu z kasą na jedzenie. Jak to jest, to wystarczy jakiekolwiek hobby dające radość i to uznam za szczęście. No może jeszcze szacunek do samego siebie w kwestii moralności, bo ja bym szczęśliwy być nie potrafił widząc w lustrze złodzieja, oszusta albo wręcz polityka   Do długoterminowego to przydałąby się odłożona kasa na wypadek nieszczęścia itp.    A superkrótkoterminowo? Wyspać się dobrze 2 dni z rzędu i pograć sobie w VR albo posłuchać muzy (to może być w VR).
    • https://lowcygier.pl/aktualnosci/data-premiery-forza-horizon-6-wyciekla-przez-wpadke-tworcow-zagramy-na-wiosne/  
    • Pracuję 8 godzin, śpię 7-8 godzin, resztę doby mam do swojej dyspozycji- wychodzi na to, że jestem bardzo szczęśliwy
    • No też spoko, właśnie widzę też jonsbo z20 z rączką. Początkowo chciałem sprzedać 5080, ale moja sztuka w ogóle nie piszczy i jakoś chyba nie mam serca jej sprzedać. Natomiast zastanawia mnie czy jednak nie wrzucę jakiejś używki 7800xt albo 9060xt, bo 5080 trochę kosztuje, a gdyby odwiedzili mnie mili Czarni panowie pod moją nieobecność to szkoda sprzętu. Laptopy to w ogóle jakieś porażki. Kosztują tyle co kilo złota a wydajność leży... 
    • Zakładam taki temat bo jestem ciekawy jak definiujecie szczęśliwe życie i w ogóle szczęście. Raczej nie chodzi mi o wymiar typowo emocjonalny czyli ważne chwile w naszym życiu jak pierwsza miłość, narodziny dziecka, awans czy egzotyczne wakacje, a CODZIENNE MOZOLNE ŻYCIE.   Moja definicja jest taka - jeśli po pracy, czy to na etacie czy na własnej działalności jesteś w stanie wrócić do domu i nie jesteś na tyle zmęczony aby pograć przez parę godzin, obejrzeć film lub w inny sposób się zrelaksować co najmniej na 3-4 godziny to można powiedzieć, że jesteś szczęśliwy. Od ponad 20 lat ja tak mam i bardzo się z tego cieszę  Jak pracowałem na etacie, który zresztą nie był jakoś super wyczerpujący. Bywały dni, że pracowałem dosłownie 2 godziny dziennie (oczywiście płacone za 8h - praca w kontroli państwowej) to i tak często bywało, że wieczorem nie miałem już na nic siły, a byłem dużo młodszy. Wpływ na to miało wstawanie rano do pracy czego nienawidzę i źle funkcjonuję, dojazdy do pracy i z powrotem, które też zabierają czas i energie życiową. Brak wolności w nakładaniu sobie obowiązków.    Pomijam oczywiście kwestie zdrowia. Bo jak wiadomo ono ma ogromny wpływ na to co piszę. Jak się jest chorym czy z ukrytą chorobą ciężko mówić o relaksie.   To wszystko co piszę wcale też nie koreluje sticte z poziomem płacy i zamożnością. Bo ktoś może zarabiać bardzo dużo, na kilku etatach, ale poziom stresu i wyczerpania jest tak ogromny, że nie tylko nie ma mowy o relaksie bo jedyne co może to spać, ale też może wpływać na zdrowie czy życie seksualne. A może być ktoś kto zarabia bardzo mało, ale ma niewiele pracy. To wszystko prowadzi też do bardzo smutnej konstatacji, że bardzo wiele osób jest tak bardzo zmęczona, że jedynie je może odprężyć etanol. Szczególnie po pracy fizycznej w systemie 3 zmianowym. Zasłyszałem niedawno prawdziwą historię. Podchodzi do pracownicy biedronki klient i składa jej życzenia świąteczne. A ona jedyne życzenie jakie ma to żeby pracować na jedną zmianę...   Następna smutna konstatacja jest taka, że na etatach kompletnie nikogo nie obchodzi czy jesteśmy typem sowy czy słowika. Czy mamy lepszy czy gorszy dzień itp. Wiem, że kolega Gordon przebywa właśnie w Bieszczadach gdzie odpoczywa sobie  , ale napisał niedawno, że przeceniam pracę na własnej działalności. Więc otóż NIE. Nie chodzi wcale o pieniądze. Chodzi właśnie o tą wolność. Mam czasami tak, że mam bardzo słaby dzień. Na etacie tak czy inaczej musiałbym pracować z zaniżoną wydajnością co implikuje potem problemy ze zdrowiem, samopoczuciem itp. U siebie mogę sobie cały dzień przespać albo zrelaksować. A są też takie sytuacje, że mamy ogromny power i wszystko robimy szybko i sprawnie i nie męczymy się. Na etacie może akurat nie być w tym czasie za dużo pracy. U siebie możemy odrobić wszystkie niechciane zaległości. Mam czasami tak, że po prostu praca mi nie idzie. Widzę jak mam słabą wydajność. To przestaję. A mam czasami tak, że pracuję 12h i wciąż mi mało. I siłą się odrywam, żeby nie było 14h. I nie czuję żadnego zmęczenia... Na to wszystko mają wpływ oczywiście procesy biochemiczne zachodzące w naszym organizmie, poziom ciśnienia, pogoda czyli zarówno czynniki zewnętrzne jak i wewnętrzne. Ale na etacie nikogo to kompletnie nie interesuje, a u siebie możemy sami to dostosowywać.   Więc - TAK - to są powody dla których własna działalność, nawet JDG jest o wiele lepsza niż etat. Mogę zarabiać i minimalną, ale NA WŁASNYCH ZASADACH... Niestety korporacje wraz z rządami stają na głowie, żebyśmy byli niewolnikami Panów z wysp. Rzucą nam owocowe czwartki albo jakąś przemowę a robią wszystko aby 5% ludzi miało kapitał, a 95% było na ich usługach. I w taki świat wkraczają nowe pokolenia. Całkowita zależność czy to w formie pracy czy jako podwykonawca. I stąd smutny wniosek, że ludzie będą coraz mniej szczęśliwi.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...