Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jezdnia jest ewidentnie wąska (autobus nie zmieścił się na pasie), zachowanie odstępu od rowerzysty było niemożliwe. 

 

Rowerzysta jedzie blisko środka jezdni ale stan pobocza to usprawiedliwia (możliwie blisko). 

 

Rowerzysta jest dość znaną osobą, wręcz prowokuje dziwne sytuację na drodze, jest szansa, że tu też był taki cel. Wybór odcinka drogi do nagrania. 

 

Podsumowując. Jeśli bezpiecznie wyprzedzenie rowerzysty jest niemożliwie to wyprzedzenie jest niemożliwie, nawet jeśli rowerzysta to potencjalny debil. 

 

 

  • Upvote 2
Opublikowano
9 godzin temu, Katystopej napisał(a):

Nie wracaj jeśli masz jeździć jak ten z powyższego nagrania. 

Kierowca tego autobusu też powinien w takim razie zmienić zawód, bo do obecnego się nie nadaje. Generalnie daruj sobie też ten arogancki ton, naprawdę uważasz, że jest tutaj potrzebny?

 

Przepis, który cytujesz pozostawia pole do interpretacji co to znaczy możliwie blisko. Jeśli krawędź jezdni jest w kiepskim stanie, możliwie blisko możne równie dobrze oznaczać środek pasa ruchu.

 

Sam, jako rowerzysta, jestem zdecydowanie przeciwny klejeniu się do prawej strony za wszelką cenę. Ze swojego doświadczenia wiem, że to tylko zachęca kierowców do wyprzedzania na żylety, często w sytuacji gdy z naprzeciwka jedzie inny pojazd. Ignorując w ten sposób kompletnie przepisowy metr odległości. Nie wspominam nawet o zachowaniu "szczególnej ostrożności" - tutaj pozdrawiam kolegę w Paserati, który mnie wyprzedzał 2 tygodnie temu, jadąc po dziurawej drodze 140 km/h. Jeszcze nigdy tak mocno nie trzymałem się kierownicy.

 

W powyższym filmiku spotkało się dwóch debili - zarówno rowerzysta mógł jechać bardziej środkiem swojego pasa, jak i kierowca autobusu powinien odstawić GTA na jakiś czas, bo mu się w pracy ulewa. 

Opublikowano (edytowane)
26 minut temu, Vulc napisał(a):

Kierowca tego autobusu też powinien w takim razie zmienić zawód, bo do obecnego się nie nadaje. Generalnie daruj sobie też ten arogancki ton, naprawdę uważasz, że jest tutaj potrzebny?

Przecież ja nie pochwalam zachowania kierowcy autobusu, bo za takie coś powinien stracić prawo jazdy na co najmniej 3 miesiące. Jeśli nie ma bezpiecznej możliwości wyprzedzania, nie wyprzedzam. Jak już wyżej pisałem, jestem kierowcą zawodowym, ale nie ciągnika tylko sporego dostawczaka, kręcę klilometry po Górnym Śląsku głównie, czasem jakieś góry czy stolica dojdą, miałem takich sytuacji mnustwo. Rowerzysta decydując się na jazdę niemal środkiem jezdni świadomie podjął ryzyko jechania niemal na kartkę papieru z wyprzedzającymi go pojazdami. Korona z głowy by mu mie spadła, peleton by nie odjechał gdyby na 20s zjechał na pobocze i zaczekał, aż autobus przeleci. Więc daruj sobie, bo w kwesti jazdy zarówno jednym środkiem jak i drugi mnie nie zagniesz. Sam jadąc osobówką gdy mam wyprzedzić rowerzystę to czekam, aż z naprzeciwka zrobi się wolne i wyprzedzam go jakby był drugim samochodem, zaesze z tyłu głowy mam, że może wpaść w dziurę czy zerwać mu się łańcuch i niekontrolowanie odbije do środka jezdni, wtedy będzie miał ją całą na ewentualny upadek, a nie 30cm i pod kołem.

 

Wszystko sprowadza się do jednego

 

Zdrowy rozsądek na drodze. Rowerem nie mamy szans w starciu z autem i autem nie mamy szans wybrnąć z sytuacji kolizyjnej z rowerzystą, bo zwyczajnie zrobimy z niego mielonkę.

Edytowane przez Katystopej
  • Upvote 1
Opublikowano
Godzinę temu, Vulc napisał(a):

 

 

Przepis, który cytujesz pozostawia pole do interpretacji co to znaczy możliwie blisko. Jeśli krawędź jezdni jest w kiepskim stanie, możliwie blisko możne równie dobrze oznaczać środek pasa ruchu.

 

 

 

Miał jeszcze z metr "do dziur". A co najważniejsze - jadąc samochodem po tej drodze będziesz jechał lewym "pod prąd" żeby nie napi..ać po dziurach, czy po prostu masz obowiązek zwolnić i jechać najbliżej prawej? Bo rowerzystów obowiązują te same zasady co samochody i nie usprawiedliwia tego, że "jadę szosówką/robię rekord/" itd. Kierowca autobusu powinien stracić prawko na 3 miechy, natomiast mandat również powinien dostać rowerzysta (bardziej pedalarz, bo rowerzystą być może jest nagrywający, bo on jakoś "miał mniej dziur po prawej").

Opublikowano
Godzinę temu, Katystopej napisał(a):

Więc daruj sobie, bo w kwesti jazdy zarówno jednym środkiem jak i drugi mnie nie zagniesz.

Super, ale czy ja wyrażałem chęć zaginania Cię? Nie wydaje mi się. Chcesz rozmawiać to rozmawiajmy na poziomie, a nie dziecinne teksty o "oraniu przepisami". Na nikim wrażenia w ten sposób nie zrobisz.

17 minut temu, bergercs napisał(a):

Miał jeszcze z metr "do dziur". A co najważniejsze - jadąc samochodem po tej drodze będziesz jechał lewym "pod prąd" żeby nie napi..ać po dziurach, czy po prostu masz obowiązek zwolnić i jechać najbliżej prawej?

Ktoś pisał o jeździe pod prąd, serio? Czemu mają służyć takie skrajności? Mam obowiązek jechać "możliwie blisko prawej krawędzi jezdni", to jest mocno nieprecyzyjny zwrot. Zarówno rowerzyści jak i kierowcy tak to traktują. Jeśli mam uszkodzić rower na dziurach głębokości 10 cm, albo zwyczajnie się przewrócić, bo krawędź jest w fatalnym stanie (co nadal nie jest rzadkością), będę trzymał się bardziej środka swojego pasa ruchu. Widząc na Garminie informację z radaru o zbliżającym się pojeździe, zawsze robię korektę i staram się ułatwić wyprzedzanie, na ile jestem w stanie. Jeśli nie jestem, staram się jechać prosto i nie wykonywać żadnych gwałtownych manewrów. Nie zgrywajmy więc świętoszków, bo kierowcy samochodów (w tym ja), robią dokładnie to samo na drogach, gdzie krawędź jezdni nie nadaje się czasem nawet do wolnej jazdy.

Opublikowano
12 godzin temu, Katystopej napisał(a):

Nie wracaj jeśli masz jeździć jak ten z powyższego nagrania. 

W sumie masz rację. Poczekam jeszcze aż się wszyscy w tej agresji i frustracji powybijacie, wtedy będzie nad Wisłą trochę spokojniej. Jak będę potrzebować emocji, podjadę do jakiejś areny, na której ostatni Polacy będą sobie skakać do gardeł dla uciechy widowni.

Bez względu na wszystko: kierowca autobusu na kiepskiej, wąskiej trasie źle wymierzył i mało co nie zabił rowerzysty. To nie rowerzysta w kogoś wjechał, to nie on potrącił kogokolwiek. Reszta to już machanie fjutkiem.

Opublikowano
5 minut temu, jagular napisał(a):

To nie rowerzysta w kogoś wjechał, to nie on potrącił kogokolwiek.

Mrówka pcha się pod nogi słonia, bo nie potrafi przewidzieć związku przyczynowo-skutkowego. Rowerzysta jako homo-sapiens ma najbardziej rozwinięty mózg ze wszystkich zwierząt, a i tak zachowuje się jak mrówka.

Opublikowano
27 minut temu, Vulc napisał(a):

 

Ktoś pisał o jeździe pod prąd, serio? ... Jeśli mam uszkodzić rower na dziurach głębokości 10 cm, albo zwyczajnie się przewrócić, bo krawędź jest w fatalnym stanie (co nadal nie jest rzadkością), będę trzymał się bardziej środka swojego pasa ruchu.

Kilku prostych zdań nie zrozumiałeś? Piszę o samochodach - skoro rowerzysta może jechać środkiem, żeby nie uszkodzić sprzętu to samochody powinny tam jeździć pod prą, bo przecież zawieszenie ważniejsze od przepisów. W przepisach masz jasno określone, że masz poruszać się w sposób nie utrudniający lub uniemożliwiający innym jazdę - jadąc środkiem drogi rowerzysta uniemożliwia innym ruch - bo nawet nie da się go ominąć bezpiecznie jadąc z naprzeciwka - bo nie zostawił tego metra. Jeśli wciąż niezrozumiałe - nie potrafił jak nagrywający jechać środkiem pasa zamiast środkiem drogi to powinien prowadzić rower poboczem. Rowerzyści uważają się za jakieś pojazdy nadprzywilejowane - jazda środkiem drogi, zap..nie chodnikiem, przejeżdżanie na czerwonym - itd: zawsze mają jakieś własne uzasadnienie. Dlatego właśnie karta rowerowa powinna być obowiązkowa wraz z OC.  Jakoś ludzie jeżdżący na co dzień samochodem po przesiadce na rower potrafią myśleć -może dlatego, że przeszli kurs prawa jazdy w odróżnieniu od większości rowerzystów, którzy jedyne co przeszli to ścieżkę wyboru obcisłych gaci w Decathlonie.

Opublikowano

No ten koleś z filmiku, gwiazda internetowa sam doprowadza do takich sytuacji dla klików i komentarzy. Lubi widocznie ryzykować własnym życiem. Miał sporo miejsca, nawet metr od tej kiepskiej nawierzchni, ale wolał bardziej jechać środkiem drogi niż środkiem swojego pasa. Kierowca busa kolejny niespełna rozumu. Problemem jest też infrastruktura drogowa. Nie tylko kiepskiej jakości asfalty (choć i tak jest lepiej niż parę lat temu), ale brak poboczy i zbyt wąskie drogi.

  • Upvote 1
Opublikowano

W Cz-wie przy remoncie "jedynki" zrobiono po obu stronach zajefajniste ścieżki rowerowe - gładki i szeroki asfalt /na upartego dwie osobówki by się minęły. Na wjazdach na nie w okolicy Zawodzie/Krakowska musiano postawić betonowe bloki, bo ścieżkami tymi notorycznie jeździły autami "dziadki": "bo jak on ma dojechać do ogródka działkowego" (odpowiedź właściwa: "normalną drogą dla samochodów, wystarczy nadrobić kilometr"). Sposób myślenia tych "dziadków" dokładnie taki sam jak rowerzystów - po co przepisy (za dużo literek, zbyt zawikłane) - ich wygodnictwo najważniejsze.

I piszę to z pozycji kogoś, kto na co dzień jeździ samochodem, a w weekendy często zapina na hak bagażnik rowerowy i ładuje rowery (plus czarty do bagażnika vana) i robi wycieczki z rodziną, aby "na miejscu" pojeździć na tychże rowerach. Często jeżdżę też na hulajnodze elektrycznej (te ścieżki wokół jedynki są mega dla hulajki) - właściciele hulajnug to największa patologia - ci to w ogóle swój własny kodeks tworzą, w którym żadnych zakazów i zasad dla nich nie ma.

  • Upvote 1
Opublikowano

Z piątku dedykacja dla bandytów drogowych: https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,31887993,dramat-na-przejsciu-dla-pieszych-kierowca-ciezarowki-potracil.html

Nie można wykluczyć współudziału dziecka, ale wina kierowcy w 100%, na 100% nie zachował szczególnej ostrożności.

17 godzin temu, bergercs napisał(a):

Jeśli nie widzisz zbliżającego się samochodu to idź do okulisty, a zamiast przejeżdżać rowerem to z niego złaź

Nie kłam! 100% rowerzystów jeździ jak ja (nie 99,99%, w tym 100% z tego tematu, w tym na 100% ty i katystopej):

-pieszy zatrzymuje się przed przejściem i rozgląda, nawet jeśli trwa to 0,5 sek czy w locie

-rowerzysta nie może się zatrzymać, bo spadnie więc od wystawienia koła na jezdnię do zderzenia mija 0,5 lub 1,5 sek (góra 2 sek gdy ktoś jedzie 1 m/s).

Nie ma obowiązku schodzić z roweru na przejeździe rowerowym, robi tak ok. 0%, a to jedyna opcja by widzieć bandytę za kierownicą.

 

Nie widziałem żadnego rowerzysty jadącego inaczej niż ja. Jedyny wyjątek w piątek, ale staruszek jechał 0,5 m/s (chód wolnej staruszki) i nie zwolnił przed jezdnią (/ścieżką). Generalnie rowerzyści jeżdżą na słuch, słychać czy coś się zbliża (oraz często kierowcy muszą się zatrzymać by przepuścić inne samochody).

Opublikowano (edytowane)
26 minut temu, sino napisał(a):

Z dedykacją dla bandytów umysłowych, którym na 100% jesteś. Takich jak Ty powinno się izolować od społeczeństwa.

 

"Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, iż chłopiec znajdował się na drodze sam."

 

wiedziałem, że napisałeś coś idiotycznego 

26 minut temu, sino napisał(a):

Nie kłam! 100% rowerzystów jeździ jak ja (nie 99,99%, w tym 100% z tego tematu, w tym na 100% ty i katystopej):

 

Nie zrównuj mnie i berga do swojego poziomu intelektualnego, który niewiele odbiega od bezkręgowców.

 

 

26 minut temu, sino napisał(a):

-rowerzysta nie może się zatrzymać, bo spadnie

Czyli moje kilkanaście tysięcy w butach spd jest czarną magią, skoro nawet w adidasach się spada z roweru :hahaha:

 

 

26 minut temu, sino napisał(a):

-pieszy zatrzymuje się przed przejściem i rozgląda, nawet jeśli trwa to 0,5 sek czy w locie

 Z każdego tygodnia jazdy miałbym kilkadziesiąt filmów zaprzeczających twoim rewelacjom.

 

 

Ty musisz być trolem, peron Ci odjechał razem ze wszystkimi rowerami.

Edytowane przez Katystopej
Opublikowano (edytowane)
2 godziny temu, bergercs napisał(a):

Kilku prostych zdań nie zrozumiałeś? Piszę o samochodach - skoro rowerzysta może jechać środkiem, żeby nie uszkodzić sprzętu to samochody powinny tam jeździć pod prą, bo przecież zawieszenie ważniejsze od przepisów.

 

W przepisach masz jasno określone, że masz poruszać się w sposób nie utrudniający lub uniemożliwiający innym jazdę - jadąc środkiem drogi rowerzysta uniemożliwia innym ruch - bo nawet nie da się go ominąć bezpiecznie jadąc z naprzeciwka - bo nie zostawił tego metra. Jeśli wciąż niezrozumiałe - nie potrafił jak nagrywający jechać środkiem pasa zamiast środkiem drogi to powinien prowadzić rower poboczem. 

 

Rowerzyści uważają się za jakieś pojazdy nadprzywilejowane - jazda środkiem drogi, zap..nie chodnikiem, przejeżdżanie na czerwonym - itd: zawsze mają jakieś własne uzasadnienie. Dlatego właśnie karta rowerowa powinna być obowiązkowa wraz z OC.  Jakoś ludzie jeżdżący na co dzień samochodem po przesiadce na rower potrafią myśleć -może dlatego, że przeszli kurs prawa jazdy w odróżnieniu od większości rowerzystów, którzy jedyne co przeszli to ścieżkę wyboru obcisłych gaci w Decathlonie.

No i ja też mówię o samochodach, czego nie zrozumiałeś? Napisałem też bardzo wyraźnie, "będę się trzymał bardziej środka swojego pasa", tu też jest problem ze zrozumieniem prostego zdania? Równocześnie tak, widziałem mnóstwo kierowców, którzy jechali środkiem jezdni na jakichś pipidówach, bo droga jest w stanie takim, jakim jest. I nikt nie mówi, że tak się powinno robić, takie są realia. W kontekście roweru, jechanie krawędzią pasa w złym stanie, jest przede wszystkim o wiele bardziej niebezpieczne niż w przypadku samochodu. Dla rowerzysty i dla innych użytkowników dróg.

 

Super, ale wiesz, że ja nie pochwalam takiego jeżdżenia, więc o co chodzi? Zauważ, że rozmawiamy już szerzej o zagadnieniu, a nie tylko o tym półgłówku z filmiku.

 

Tutaj już widać dziecinną frustrację. Wrzucasz wszystkich do jednego wora, na podstawie czego? Jednego typa "w obcisłych gaciach"? Masz jakieś statystyki, że większość rowerzystów nie ma prawa jazdy? Bo wydaje mi się, że te dane wyjąłeś z czterech liter, żeby dać upust emocjom. To może pogadajmy o kierowcach, którzy wyprzedają na żyletę, zapieprzają przez obszar zabudowany 100 km/h, albo jeżdżą napruci jak szpadle? Gdzie tutaj logika? Nie potrafisz nawet pocisnąć z sensem, bo jak ktoś szuka gaci w Deca, nie jest raczej przypadkowym rowerzystom. Ja przykładowo nie znam ze swojego środowiska absolutnie żadnego rowerzysty, który nie ma prawa jazdy. Możemy więc się przerzucać dowodami anegdotycznymi do jutra i wyniknie z tego tyle co nic.

Edytowane przez Vulc
Opublikowano
11 minut temu, Vulc napisał(a):

 Ja przykładowo nie znam ze swojego środowiska absolutnie żadnego rowerzysty, który nie ma prawa jazdy. 

Moja mama ma prawo jazdy dłużej niż ja żyje a uwierz mi, nie chciałbyś z nią jechać, jak również nie chciałbyś z nią jechać na rowerze po drodze publicznej :P

  • Like 1
Opublikowano

Jasne, i takie sytuacje też się zdarzają, dlatego sensowność wrzucania wszystkich do jednego worka - rowerzystów, kierowców czy pieszych - jest żadna. Nie brakuje choćby kierowców z wieloletnim doświadczeniem, którzy myślą, że jak 35 lat jeżdżą samochodem, to mogą i potrafią wszystko. Ale chyba nie będziemy w tym temacie rozmawiać o moim wujku, prawda? ;)

Opublikowano (edytowane)

Nie, dla tego w dalszym ciągu apeluje nas zarówno za kółkiem jak i na rowerze o zdrowy rozsądek. Minimum myślenia i jedni drugim nie będą robić stresujących sytuacji, a na drogach będzie bezpieczniej. Przydałby się jakiś kurs dla osób po 18 roku życia a nie mających prawa jazdy, bo u nich najbardziej leży znajomość przepisów. Absurdalnym jest dopuszczenie takich osób tylko na podstawie dowodu osobistego na drogi publiczne.

Edytowane przez Katystopej
Opublikowano
18 godzin temu, jagular napisał(a):

Co takiego złego zrobił pedalista?

Pewnie już było napisane, ale nie chce mi się tego wszystkiego czytać :E

 

Specjalnie tak jeździ i prowokuje kierowców :E Było o tym kiedyś na wykopie chyba.

 

Miał jeszcze z dobre 70 cm dobrego asfaltu aby zjechać, zwolnić, umożliwić wyprzedzenie go przez autobus. Z nim tam jechało jeszcze 2 innych gości nie mieli problemu, aby zjechać bardziej do prawej.

 

Autobusiasz oczywiście też idiota, bo nie powinien wyprzedzać dopóki gościo mu nie zjedzie.

  • Like 1
  • Upvote 1
Opublikowano
5 godzin temu, Katystopej napisał(a):

"Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, iż chłopiec znajdował się na drodze sam."

Aha, czyli jeśli dziecko jest samo to:

-wolno nie zachowywać ostrożności (też szczególnej)

-można je brać na maskę lub pod koła.

 

Pokaż przepisy które na to pozwalają. Bo ja "nielegalnie" ominąłem dziecko które wtargnęło mi na ścieżkę (szybkie 1,5 m w bok bez popychania, bez sensu by tam robić skręt, a jednak spodziewam się niespodziewanego i dzieci omijam bardzo powoli i z daleka).

Opublikowano
W dniu 26.04.2025 o 10:31, Katystopej napisał(a):

Przepisy są, i są bardzo jasne, tylko czytanie ze zrozumieniem zanikło w obecnym społeczeństwie.

 

Prawo o ruchu drogowym

Art. 26 punkt 4, Art. 27 punkt 1

No i gdzie te przepisy nakazują rowerzystom ustępowania?
Żeby nie było niejasności zacytuj te fragmenty.

W dniu 26.04.2025 o 14:26, Katystopej napisał(a):

Jeśli będąc na DDR, zbliżasz się do przejazdu rowerem i widzisz, że ja się zbliżam do niego autem w tym samym czasie to NIE MASZ pierwszeństwa przede mną, masz obowiązek mnie przepuścić

Bzdura do sześcianu.
Pokaż przepis, który nakazuje rowerzystom ustępowania pierwszeństwa.

W dniu 26.04.2025 o 18:10, bergercs napisał(a):

Przepisy są jasne - rowerzysta nie ma pierwszeństwa jak pieszy (wyjątki to np skręcanie samochodem w poprzeczną)- oznacza to najzwyczajniej, że musisz przepuścić przejeżdżające samochody

Taka sama bzdura.
Tak samo podaj przepis, który nakazuje rowerzystom ustępowania pierwszeństwa.

 

 

Ludzie, weźcie się chwilę zastanówcie nad tymi przepisami, bo piszecie kompletne bzdury, a sprawa wcale nie jest tak bardzo skomplikowana w tym przypadku.

Cytat

Art. 27. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerów, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa kierującemu rowerem, hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego oraz osobie poruszającej się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch, znajdującym się na przejeździe.

Ten przepis reguluje sytuację kiedy ktoś jest na przejeździe. Nie więcej, nie mniej.
Brak analogicznego zapisu jak dla pieszych wchodzących na przejście, oznacza że rowerzyści wjeżdżający, zbliżający się itd. do przejazdu nie mają nadanego pierwszeństwa. Ale to nie oznacza, że z automatu druga strona je otrzymuje! Tu musiałby być jasny zapis w stylu " rowerzysta zbliżający się do przejazdu dla rowerów, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdom zbliżającym się do przejazdu". No ale takiego przepisu nie ma, koniec, kropka.
Wypada wspomnieć, że kiedyś istniał przepis w tym stylu, czyli jasno i wyraźnie określony zakaz wjeżdżania tuż przed nadjeżdżający pojazd. No ale już szmat czasu temu został wykreślony. Ślad jeszcze istnieje: Art. 27. 2. (uchylony).

 

Zatem jeżeli art. 27 nie reguluje kwestii pierwszeństwa pojazdów zbliżających się do przejazdu rowerowego, to trzeba odwołać się do bardziej ogólnych dotyczących przecinania się kierunków ruchu.

Tu może mieć zastosowanie Art. 25. 3.

Cytat

Art. 25. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo  –  także jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo.
2. Przepisu  ust. 1 nie stosuje się do pojazdu szynowego, który ma pierwszeństwo w stosunku do innych pojazdów, bez względu na to, z której strony nadjeżdża.
3. Przepisy  ust. 1 i 2 stosuje się również w razie przecinania się kierunków ruchu poza skrzyżowaniem.

Nie jest to idealne, bo dla mnie nie jest normalne, że jak przecinam główną drogę, to ma mi ktoś ustępować, no ale innego przepisu regulującego pierwszeństwo na przejazdach (w tej konkretnej sytuacji), po prostu nie ma. Tak samo dla mnie nie jest logiczne, że jak jadę wzdłuż głównej, to powinienem ustępować tym z bocznych.
Oczywiście są jeszcze znaki, które mogą w danym miejscu regulować pierwszeństwo. Wcześniej wspomniany A-7, ale także "stop", poziome linie ciągłe lub trójkątne itd. Tu niestety zarządcy dróg się nie popisują i olewają kompletnie lub stawiają bez sensu.
I to dotyczy zarówno pojazdów na jezdni, jak i ddr. Już bez wnikania, czy np. stop przed przejazdem rowerowym jest prawidłowo stawiany czy nie, bo to jest podważane.

 

Niestety ale kwestia przejazdów rowerowych nie jest dobrze w prawie opisana, choć powinna w +/- podobny sposób jak z przejściami.
Bardzo źle się stało, że zostało zmienione brzmienie znaczenia znaku D-6a, D-6b (pionowy, przejazd dla rowerów), bo tu sprawa była jasna i klarowna. Jeżeli był niezgodny z zasadami prawa, to powinien zostać skorygowany Art. 27 i wtedy wszystko byłoby klarowne.

 

Także @Katystopej i @bergercs, na spokojnie przeanalizujcie jeszcze raz, co przepisy nakazują i komu, a czego nie regulują szczegółowo.

A z sino nie ma co dyskutować i bić piany, widać że odklejony lub z brakami klepek.

  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)

Pierwszy lepszy link - masa tego w necie

"Prawo mówi jasno – przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym nakładają na kierujących pojazdem obowiązek, aby zbliżając się do przejazdu dla rowerów zachowali szczególną ostrożność i ustąpili pierwszeństwa kierującemu rowerem, który już znajduje się na tym przejeździe, a nie, gdy na ten przejazd wjeżdża! Natomiast, gdy pojazd skręca w drogę poprzeczną, ma obowiązek zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa kierującemu rowerem, który jedzie na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów i drodze dla rowerów."

Czyli - gdy rower jest na przejeździe - ma pierwszeństwo: wcześniej nie. Jeśli nie ma pierwszeństwa, oznacza to, że nie musimy się zatrzymywać. Jeśli rowerzyści uważają inaczej, to mogą sobie argumentować po wyjściu ze szpitala.

Kolejne

"A obecnie, jeśli ścieżka rowerowa przecina drogę, to kto ma pierwszeństwo: rowerzysta czy samochód? Na wyznaczonym przejeździe rowery nie mają już bezwarunkowo zapewnionego pierwszeństwa. Z przepisów ogólnych wynika, że rowerzysta może przejechać tylko przed pojazdem skręcającym w drogę poprzeczną lub gdy znajduje się już na przejeździe."

 

Najgorsze, że większość rowerzystów jeszcze pociśnie na maksa, żeby na pełnej bombie zdążyć przed samochodem - wtedy według prawa na nagrobku mogą mieć napisane "miał pierwszeństwo", no chyba, że nie zdąży i wywali w bok auta to już wina rowerzysty. Ogólnie prawo powinno jasno określić: dopóki jadą auta i same nie ustąpią - rowerzysta ma stać.

 

 

 

Edytowane przez bergercs
Opublikowano
6 godzin temu, lukadd napisał(a):

Pewnie już było napisane, ale nie chce mi się tego wszystkiego czytać :E

 

Specjalnie tak jeździ i prowokuje kierowców :E Było o tym kiedyś na wykopie chyba.

Ok. Koleś ma takie hobby, czy tam sposób na zaistnienie i w ten sposób jeździ. Czy to jest wystarczający powód, żeby usprawiedliwić rozjechania go?
To, czego ja się czepiam, to normalizacja zachowań ekstremalnych w postaci kolizji, czy jakiegoś "prawa zemsty". Czy Polska to kraj cywilizacji, czy też kraj, w którym kierujący samochodem samodzielnie wymierza 'sprawiedliwość'?

Opublikowano

@bergercs

To że Art 27. nie reguluje sytuacji pierwszeństwa przy dojeżdżaniu do przejazdu, nie oznacza, że nie ma innych przepisów.
Chyba wystarczająco jasno podałem ten bardziej ogólny 25. 3., wspomniałem o znakach drogowych.

 

A artykuł jak artykuł, nawet autor się do niego nie przyznaje, bo się nie podpisał, więc można go odłożyć na półkę z ciekawostkami.

 

@Katystopej

Pięknym stereotypowym podejściem typowego kierowcy teraz pojechałeś.

Zamiast trochę doczytać, spróbować zrozumieć przepisy, to strzelasz focha. I to przedstawiając się jako zawodowy kierowca, który przepisy powinien mieć opanowane perfekcyjnie, zarówno w teorii, jak i przede wszyskim w praktyce.

 

I jak ma być u nas dobrze na drogach...

Opublikowano
9 minut temu, Bono_UG napisał(a):

 


Chyba wystarczająco jasno podałem ten bardziej ogólny 25. 3., wspomniałem o znakach drogowych.

 

 

 

 

Przecież 25.3 dotyczy SKRZYŻOWAŃ - co ma piernik do wiatraka? Myśląc w ten sposób rowerzysta z prawej miałby pierwszeństwo, ale ci z naprzeciwka nie musieliby mu ustępować. Dlatego tak jak wspomniałem - obowiązkowe egzaminy na kartę rowerową, bo potem zaczyna się takie naciąganie przepisów z d..y.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...