Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 3,5 tys.
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano
6 minut temu, samsung70 napisał(a):

a więc trzeba zacząć kupować więcej Artefaktow Resetu. 

One wypadają w byle czym. Użyłem resetu drzewka dla funu chyba z 4x a dalej mam tych artefektów do resetu chyba z 15 i to po ok 50-60h gry. Do tego u wiedzmy co drugi chyba dzien mozna kupić 3.

Opublikowano
11 minut temu, Fatality napisał(a):

One wypadają w byle czym. Użyłem resetu drzewka dla funu chyba z 4x a dalej mam tych artefektów do resetu chyba z 15 i to po ok 50-60h gry. Do tego u wiedzmy co drugi chyba dzien mozna kupić 3.

wgrałem mody, że towary się resetują każdego dnia bo z tym czekaniem tydzien to lekka przesada była, poźniej natomiat wgrałem mod na handlarza zaopatrzniem w Hernand mieście, że ma dużo więcej żelaza i miedzi do upgrade'ow, bo z tym też był dobry żart w tym mesjaszu, który chciał się bawić w górnik-symulator :heu: już tego problemu nie mam, dodatkowo można spać ile się chce,

 

 

  • Upvote 1
Opublikowano
6 minut temu, aureumchaos napisał(a):

Mody zawsze ratuja gry.... 

w mom wypadku to ratują mnie ;D


tylko, że teraz mogłem szybciej dowalić level broni oraz armor i czuję się trochę niespełniony, bo oszukałem system w grze i autentycznie odczuwam wewnętrzne rozdarcie ( ahh te problemy zycia dorosłego ). 

 

 

Teraz, Reddzik napisał(a):

Póki co nie instalowałem, nie lubię modów gdzie trzeba zewn softu do wgrywania. 

ale to "oficjalne" z Nexus,  więc raczej bezpieczne. 

Opublikowano

Nie chodziło mi o bezpieczne itp, tylko bardziej o kolejny soft, który wymagany do instalacji moda. Póki co nie jest to takie potrzebne, więc nie zawracam sobie głowy. Bardziej to denerwuje mnie mała ilość artefaktów, bo nie ma jak podciągnąć na wyższe poziomy naszego ekwipunku, do tego ten sam artefakt wymagany do lvl skilli. Kasa jak kasa, ukradłem 4 sztabki, więc póki co starczy, jestem oszczędny :P Materiały można pójść i zdobyć, wiem czas... ale jakoś ujdzie, te artefakty są bardziej przydatne

Opublikowano
3 minuty temu, Reddzik napisał(a):

Nie chodziło mi o bezpieczne itp, tylko bardziej o kolejny soft, który wymagany do instalacji moda. Póki co nie jest to takie potrzebne, więc nie zawracam sobie głowy. Bardziej to denerwuje mnie mała ilość artefaktów, bo nie ma jak podciągnąć na wyższe poziomy naszego ekwipunku, do tego ten sam artefakt wymagany do lvl skilli. Kasa jak kasa, ukradłem 4 sztabki, więc póki co starczy, jestem oszczędny :P Materiały można pójść i zdobyć, wiem czas... ale jakoś ujdzie, te artefakty są bardziej przydatne

jest sposób aby do levelowania broni uzywać pięniedzy zamiast abyss artifacts, wedlug mnie to słaba technika. że ten sam item który potrzeba do levelu postaci używany jest do broni. po wgraniu moda zamiast abyss artifact leci nam pieniążek zamiast artefaktu... dla wielu będzie to wiało czitem- bo tak też jest- ale dla mnie artefakt do ulepszania broni nie jest wcale dobrze pomyślany 

Opublikowano

Dotarłem do 8 rozdziału i na razie chyba trzeba będzie zrobić sobie przerwę. Muszę uczciwie przyznać, dawno nie widziałem gry tak wypłenionej contentem. To nie jest produkcja, którą da się ukończyć w normalnym trybie, tak jak w przypadku innych, nawet równie dużych open worldów. To jej wielka zaleta dla jednych i niestety ogromna wadą dla innych. Ja, na chwilę obecną, zaczynam przechodzić na stronę tych drugich.

 

Widziałem już wystarczająco dużo misji pobocznych i mogę śmiało stwierdzić, że twórców interesowała wyłącznie ilość. Choćby ważny z fabularnego punktu widzenia wątek ponownego zjednoczenia Szarogrzywych, opiera się na obrzydliwie powtarzalnych i prostych jak konstrukcja cepa fedexach. Dostajemy w pewnym momencie serię zadań typu "pogłoski o Szarogrzywych", które można było urozmaicić o jakieś ciekawe elementy (walka, rozmowy z mieszkańcami, jakieś małe śledztwo). Nic z tych rzeczy, każda z tych misji wygląda TAK SAMO - idź do miejsca na mapie, poklep się po plecach z ekipą, która tam stoi, "no ziomy, zapieprzać do obozu i ruszać na misję zbioru jabłek". Czasem zdarza się, że najpierw trzeba pogadać z jakimś NPC na zasadzie "o, tam na górze są", to jest cała ich wieloetapowość. Równie zabawne są zadania obiecujące zwiedzanie ruin czy poszukiwanie broni, które okazują się być częścią samouczka. :E 

 

Zastanawiam się jaki procent graczy, nie lecąc na pałę przez wątek główny jak nasz miejscowy wannabe speedrunner, będzie w stanie dotrwać chociażby do smoków. Ta gra to masakryczny pochłaniacz czasu, który niestety najczęściej go nie szanuje, zalewając nas średniej lub słabej jakości contentem, aby jak najdłużej utrzymać w startowych lokacjach. Dlatego każdemu, kto się nad tym tytułem zastanawia, radziłbym zastanowić się dwa razy. Albo i trzy. Tutaj bardzo łatwo wpaść w pułapkę "jeszcze nie będę się za daleko wypuszczać" i nagle masz 100h na zegarze. I kilka godzin później już nie możesz na grę patrzeć.

 

Crimson to absolutnie podręcznikowy przykład produkcji, gdzie więcej nie znaczy lepiej. Wygląda świetnie, mami człowieka kapitalnymi widokami, zamkami w dolinach, wieżami na szczytach gór, potężnymi jeziorami, masą pierdołowatych mechanik. Problem w tym, że jak się już z tym oswoisz i tym nasycisz, zaczynasz szukać czegoś na innych płaszczyznach. Czego zwyczajnie nie ma. Wątek główny ledwie radzi sobie z budowaniem napięcia czy zainteresowania, nie potrafiąc wykorzystać potencjału jaki tutaj niewątpliwie jest. Odbijanie przejętej twierdzy w rozdziale 6 jest tego przykładem. Zamiast oblężenia z prawdziwego zdarzenia, zakończonego szturmem na bramę główną lub na przykład infiltracją (bo, ten, postać się może wspinać po murach), dostajemy listę checkpointów do odznaczenia i później sztampową walkę z randomowym rycerzem w sali tronowej. Wszytko podane w maksymalnie uproszczony sposób, a przecież samo dotarcie do doliny z zamkiem i pierwsze spojrzenie na nią, rozbudziły nadzieję na coś iście epickiego. Coś to komuś przypomina? Mimo wysiłków twórców, ukierunkowanych na stworzenie żyjącego świata, co się częściowo udało, nie sposób było pozbyć się naleciałości MMO, przez co zawartości "singlowej" na poziomie wielu, wielu innych produkcji z tego gatunku, jest tutaj zauważalnie mniej.

 

To nadal dobra gra, nie mam co do tego wątpliwości. Łatwo tutaj zrozumieć co i dlaczego się ludziom podoba. Sęk w tym, że nic nie trwa wiecznie, a Crimson nie ma żadnego umiaru w dopychaniu coraz to nowych rzeczy, aby tylko rosnąć i rosnąć. Jest jak suto zastawiony stół, z którego jeszcze nie wszystko zjadłeś, ale już jesteś najedzony. A nawet nie wniesiono dania głównego. 

  • Like 4
  • Thanks 1
  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)
4 godziny temu, ODIN85 napisał(a):

Resetowanie drzewka będzie obowiązkowe nie bój się.

Watpię, bo grając normalnie, uzbierasz tyle kamieni, że rozwiniesz wszystkie drzewka, ale skąd możesz to wiedzieć jak odkryłeś 1/16 zawartości :heu:

Edytowane przez PaVLo
Opublikowano
46 minut temu, Vulc napisał(a):

Dotarłem do 8 rozdziału i na razie chyba trzeba będzie zrobić sobie przerwę. Muszę uczciwie przyznać, dawno nie widziałem gry tak wypłenionej contentem. To nie jest produkcja, którą da się ukończyć w normalnym trybie, tak jak w przypadku innych, nawet równie dużych open worldów. To jej wielka zaleta dla jednych i niestety ogromna wadą dla innych. Ja, na chwilę obecną, zaczynam przechodzić na stronę tych drugich.

 

Widziałem już wystarczająco dużo misji pobocznych i mogę śmiało stwierdzić, że twórców interesowała wyłącznie ilość. Choćby ważny z fabularnego punktu widzenia wątek ponownego zjednoczenia Szarogrzywych, opiera się na obrzydliwie powtarzalnych i prostych jak konstrukcja cepa fedexach. Dostajemy w pewnym momencie serię zadań typu "pogłoski o Szarogrzywych", które można było urozmaicić o jakieś ciekawe elementy (walka, rozmowy z mieszkańcami, jakieś małe śledztwo). Nic z tych rzeczy, każda z tych misji wygląda TAK SAMO - idź do miejsca na mapie, poklep się po plecach z ekipą, która tam stoi, "no ziomy, zapieprzać do obozu i ruszać na misję zbioru jabłek". Czasem zdarza się, że najpierw trzeba pogadać z jakimś NPC na zasadzie "o, tam na górze są", to jest cała ich wieloetapowość. Równie zabawne są zadania obiecujące zwiedzanie ruin czy poszukiwanie broni, które okazują się być częścią samouczka. :E 

 

Zastanawiam się jaki procent graczy, nie lecąc na pałę przez wątek główny jak nasz miejscowy wannabe speedrunner, będzie w stanie dotrwać chociażby do smoków. Ta gra to masakryczny pochłaniacz czasu, który niestety najczęściej go nie szanuje, zalewając nas średniej lub słabej jakości contentem, aby jak najdłużej utrzymać w startowych lokacjach. Dlatego każdemu, kto się nad tym tytułem zastanawia, radziłbym zastanowić się dwa razy. Albo i trzy. Tutaj bardzo łatwo wpaść w pułapkę "jeszcze nie będę się za daleko wypuszczać" i nagle masz 100h na zegarze. I kilka godzin później już nie możesz na grę patrzeć.

 

Crimson to absolutnie podręcznikowy przykład produkcji, gdzie więcej nie znaczy lepiej. Wygląda świetnie, mami człowieka kapitalnymi widokami, zamkami w dolinach, wieżami na szczytach gór, potężnymi jeziorami, masą pierdołowatych mechanik. Problem w tym, że jak się już z tym oswoisz i tym nasycisz, zaczynasz szukać czegoś na innych płaszczyznach. Czego zwyczajnie nie ma. Wątek główny ledwie radzi sobie z budowaniem napięcia czy zainteresowania, nie potrafiąc wykorzystać potencjału jaki tutaj niewątpliwie jest. Odbijanie przejętej twierdzy w rozdziale 6 jest tego przykładem. Zamiast oblężenia z prawdziwego zdarzenia, zakończonego szturmem na bramę główną lub na przykład infiltracją (bo, ten, postać się może wspinać po murach), dostajemy listę checkpointów do odznaczenia i później sztampową walkę z randomowym rycerzem w sali tronowej. Wszytko podane w maksymalnie uproszczony sposób, a przecież samo dotarcie do doliny z zamkiem i pierwsze spojrzenie na nią, rozbudziły nadzieję na coś iście epickiego. Coś to komuś przypomina? Mimo wysiłków twórców, ukierunkowanych na stworzenie żyjącego świata, co się częściowo udało, nie sposób było pozbyć się naleciałości MMO, przez co zawartości "singlowej" na poziomie wielu, wielu innych produkcji z tego gatunku, jest tutaj zauważalnie mniej.

 

To nadal dobra gra, nie mam co do tego wątpliwości. Łatwo tutaj zrozumieć co i dlaczego się ludziom podoba. Sęk w tym, że nic nie trwa wiecznie, a Crimson nie ma żadnego umiaru w dopychaniu coraz to nowych rzeczy, aby tylko rosnąć i rosnąć. Jest jak suto zastawiony stół, z którego jeszcze nie wszystko zjadłeś, ale już jesteś najedzony. A nawet nie wniesiono dania głównego. 

świetna opinia, zgadzam się, że dla niektórych może być za duzo zawaartości, 

49 minut temu, Vulc napisał(a):

Dotarłem do 8 rozdziału i na razie chyba trzeba będzie zrobić sobie przerwę. Muszę uczciwie przyznać, dawno nie widziałem gry tak wypłenionej contentem. To nie jest produkcja, którą da się ukończyć w normalnym trybie, tak jak w przypadku innych, nawet równie dużych open worldów. To jej wielka zaleta dla jednych i niestety ogromna wadą dla innych. Ja, na chwilę obecną, zaczynam przechodzić na stronę tych drugich.

 

Widziałem już wystarczająco dużo misji pobocznych i mogę śmiało stwierdzić, że twórców interesowała wyłącznie ilość. Choćby ważny z fabularnego punktu widzenia wątek ponownego zjednoczenia Szarogrzywych, opiera się na obrzydliwie powtarzalnych i prostych jak konstrukcja cepa fedexach. Dostajemy w pewnym momencie serię zadań typu "pogłoski o Szarogrzywych", które można było urozmaicić o jakieś ciekawe elementy (walka, rozmowy z mieszkańcami, jakieś małe śledztwo). Nic z tych rzeczy, każda z tych misji wygląda TAK SAMO - idź do miejsca na mapie, poklep się po plecach z ekipą, która tam stoi, "no ziomy, zapieprzać do obozu i ruszać na misję zbioru jabłek". Czasem zdarza się, że najpierw trzeba pogadać z jakimś NPC na zasadzie "o, tam na górze są", to jest cała ich wieloetapowość. Równie zabawne są zadania obiecujące zwiedzanie ruin czy poszukiwanie broni, które okazują się być częścią samouczka. :E 

 

Zastanawiam się jaki procent graczy, nie lecąc na pałę przez wątek główny jak nasz miejscowy wannabe speedrunner, będzie w stanie dotrwać chociażby do smoków. Ta gra to masakryczny pochłaniacz czasu, który niestety najczęściej go nie szanuje, zalewając nas średniej lub słabej jakości contentem, aby jak najdłużej utrzymać w startowych lokacjach. Dlatego każdemu, kto się nad tym tytułem zastanawia, radziłbym zastanowić się dwa razy. Albo i trzy. Tutaj bardzo łatwo wpaść w pułapkę "jeszcze nie będę się za daleko wypuszczać" i nagle masz 100h na zegarze. I kilka godzin później już nie możesz na grę patrzeć.

 

Crimson to absolutnie podręcznikowy przykład produkcji, gdzie więcej nie znaczy lepiej. Wygląda świetnie, mami człowieka kapitalnymi widokami, zamkami w dolinach, wieżami na szczytach gór, potężnymi jeziorami, masą pierdołowatych mechanik. Problem w tym, że jak się już z tym oswoisz i tym nasycisz, zaczynasz szukać czegoś na innych płaszczyznach. Czego zwyczajnie nie ma. Wątek główny ledwie radzi sobie z budowaniem napięcia czy zainteresowania, nie potrafiąc wykorzystać potencjału jaki tutaj niewątpliwie jest. Odbijanie przejętej twierdzy w rozdziale 6 jest tego przykładem. Zamiast oblężenia z prawdziwego zdarzenia, zakończonego szturmem na bramę główną lub na przykład infiltracją (bo, ten, postać się może wspinać po murach), dostajemy listę checkpointów do odznaczenia i później sztampową walkę z randomowym rycerzem w sali tronowej. Wszytko podane w maksymalnie uproszczony sposób, a przecież samo dotarcie do doliny z zamkiem i pierwsze spojrzenie na nią, rozbudziły nadzieję na coś iście epickiego. Coś to komuś przypomina? Mimo wysiłków twórców, ukierunkowanych na stworzenie żyjącego świata, co się częściowo udało, nie sposób było pozbyć się naleciałości MMO, przez co zawartości "singlowej" na poziomie wielu, wielu innych produkcji z tego gatunku, jest tutaj zauważalnie mniej.

 

To nadal dobra gra, nie mam co do tego wątpliwości. Łatwo tutaj zrozumieć co i dlaczego się ludziom podoba. Sęk w tym, że nic nie trwa wiecznie, a Crimson nie ma żadnego umiaru w dopychaniu coraz to nowych rzeczy, aby tylko rosnąć i rosnąć. Jest jak suto zastawiony stół, z którego jeszcze nie wszystko zjadłeś, ale już jesteś najedzony. A nawet nie wniesiono dania głównego. 

takie posty powinny się przewijać przez fb yt na temat gry, sa plusy, są plusy i minusy tak ładnie opisane >3 

Opublikowano (edytowane)
1 godzinę temu, Reddzik napisał(a):

Póki co nie instalowałem, nie lubię modów gdzie trzeba zewn softu do wgrywania. 

Ale wiesz, że nie musisz używać tego programu aby instalować mody?

Wiesz?

Edytowane przez Kabor
Opublikowano

Ja też wpadłem już do 8 rozdziału.

Huurrra, po ponad 100 godzinach skończył się tutorial :yuppie:

 

Vulc ma rację, wszystkie misje w tej grze są takie same, raz odbiłeś twierdzę, to już wiesz jak to będzie wyglądało w następnej twierdzy. Raz polazłeś po towarzyszy, to już wiesz jak to będzie wyglądało następnym razem. Raz zrobiłeś śledztwo, następne jest takie samo. Wszystkie misje miejscowych NPC-ów to idź coś tam przynieś. Ale nie ma chyba tej słynnej misji ze szczurami w piwnicy, nie rozumiem dlaczego...

 

Fabuła czy budowanie świata leży tutaj ryjem w dół i przysypuje się igliwiem.
Jakiś random mówi ci, zaraz po odbiciu przez ciebie miasta w którym mieszka, żebyś poszedł i przyniósł mu jakieś kwiatki bo do mięsa lezą robaki. No i Kliff idzie, bo on nigdy nie odmawia.
To nie Wiesiek tylko azjatyckie MMO przebrane w cywilne ciuchy. Tylko tyle i aż tyle.

 

Chociaż ta rozgrywka w Otchłani jest zupełnie inna, taki prosty Portal, który jest fajną odskocznią.

  • Like 1
  • Upvote 2
Opublikowano (edytowane)

Mowa o tym JSON, jak jest wymagane to jest, nie miałem na myśli Vortexa, jego używałem do Skyrima czy Fallouta. 
Zresztą widzę, że to plik .json, a takich plików nie widzę w grze, więc trzeba zewn managera w tym wypadku JSON do wrzucenia pliku do gry. 
Umiem czytać.

58 minut temu, Kabor napisał(a):

Ale wiesz, że nie musisz używać tego programu aby instalować mody?

Wiesz?

Cytat

Installation/Uninstallation: Use latest JSON Mod Manager.
Put the json file into CD JSON Mod Manager \mods

INSTALLATION
------------
This mod requires the Crimson Desert JSON Mod Manager.

  1. Open Crimson Desert JSON Mod Manager.
  2. Drag and drop the mod ZIP file into the mod manager, or use the
    "Add Mod" option to import it.
  3. Enable the mod from within the mod manager and apply.
  4. Launch the game as usual.

  To uninstall, simply disable or remove the mod from the mod manager.
 

obraz.thumb.png.c99ef6b713d9fc1f54626570eec70e77.png

 

edit:
Jest nawet kolejny manager do instalowania modów, który jest alternatywą
obraz.thumb.png.3785a236050b7f61f8ab807693fd3bc7.png

Edytowane przez Reddzik
  • Upvote 1
Opublikowano

 

 

jaka akcja w ogole, ubiłem Antumbrę, wracam do Rhetta zobaczyc co tam ma, a ja nie moge odplaić jego sklepu gościu chodzi obok mnie i strzela mnie z liścia :D i kiwa na mnie palcem mówiąc TA DROGA PROWADZI DO ZGUBY -

a do tego mówi, że będe za to ukarany :D tłumaczę sobie to tym, że wgrałem te mody na materiały. ale co zabawnie to wygląda wbijam do niego a jego tam nie ma :D podchodzi i jeb plaskacz wychowawczy - zrobiło mi to dzień :D

 

 

jaka akcja w ogole, ubiłem Antumbrę, wracam do Rhetta zobaczyc co tam ma, a ja nie moge odplaić jego sklepu gościu chodzi obok mnie i strzela mnie z liścia :D i kiwa na mnie palcem mówiąc TA DROGA PROWADZI DO ZGUBY -

a do tego mówi, że będe za to ukarany :D tłumaczę sobie to tym, że wgrałem te mody na materiały. ale co zabawnie to wygląda wbijam do niego a jego tam nie ma :D podchodzi i jeb plaskacz wychowawczy - zrobiło mi to dzień :D

  • Upvote 1
Opublikowano
54 minuty temu, Ryszawy napisał(a):

Ja też wpadłem już do 8 rozdziału.

Huurrra, po ponad 100 godzinach skończył się tutorial :yuppie:

 

Vulc ma rację, wszystkie misje w tej grze są takie same, raz odbiłeś twierdzę, to już wiesz jak to będzie wyglądało w następnej twierdzy. Raz polazłeś po towarzyszy, to już wiesz jak to będzie wyglądało następnym razem. Raz zrobiłeś śledztwo, następne jest takie samo. Wszystkie misje miejscowych NPC-ów to idź coś tam przynieś. Ale nie ma chyba tej słynnej misji ze szczurami w piwnicy, nie rozumiem dlaczego...

 

Fabuła czy budowanie świata leży tutaj ryjem w dół i przysypuje się igliwiem.
Jakiś random mówi ci, zaraz po odbiciu przez ciebie miasta w którym mieszka, żebyś poszedł i przyniósł mu jakieś kwiatki bo do mięsa lezą robaki. No i Kliff idzie, bo on nigdy nie odmawia.
To nie Wiesiek tylko azjatyckie MMO przebrane w cywilne ciuchy. Tylko tyle i aż tyle.

 

Chociaż ta rozgrywka w Otchłani jest zupełnie inna, taki prosty Portal, który jest fajną odskocznią.

W koncu glos rozsądku... To nie mesjasz tylko zapychadło ze wszystki i z niczym... Wszystkieg jest pelno ale ni ema nic znaczacego... Oby mniej takich gier wylazło... Lub niech sobie wychodza onlone mmo i niech ta siedza bo to nie jest SP... :P

3 godziny temu, Vulc napisał(a):

Dotarłem do 8 rozdziału i na razie chyba trzeba będzie zrobić sobie przerwę. Muszę uczciwie przyznać, dawno nie widziałem gry tak wypłenionej contentem. To nie jest produkcja, którą da się ukończyć w normalnym trybie, tak jak w przypadku innych, nawet równie dużych open worldów. To jej wielka zaleta dla jednych i niestety ogromna wadą dla innych. Ja, na chwilę obecną, zaczynam przechodzić na stronę tych drugich.

 

Widziałem już wystarczająco dużo misji pobocznych i mogę śmiało stwierdzić, że twórców interesowała wyłącznie ilość. Choćby ważny z fabularnego punktu widzenia wątek ponownego zjednoczenia Szarogrzywych, opiera się na obrzydliwie powtarzalnych i prostych jak konstrukcja cepa fedexach. Dostajemy w pewnym momencie serię zadań typu "pogłoski o Szarogrzywych", które można było urozmaicić o jakieś ciekawe elementy (walka, rozmowy z mieszkańcami, jakieś małe śledztwo). Nic z tych rzeczy, każda z tych misji wygląda TAK SAMO - idź do miejsca na mapie, poklep się po plecach z ekipą, która tam stoi, "no ziomy, zapieprzać do obozu i ruszać na misję zbioru jabłek". Czasem zdarza się, że najpierw trzeba pogadać z jakimś NPC na zasadzie "o, tam na górze są", to jest cała ich wieloetapowość. Równie zabawne są zadania obiecujące zwiedzanie ruin czy poszukiwanie broni, które okazują się być częścią samouczka. :E 

 

Zastanawiam się jaki procent graczy, nie lecąc na pałę przez wątek główny jak nasz miejscowy wannabe speedrunner, będzie w stanie dotrwać chociażby do smoków. Ta gra to masakryczny pochłaniacz czasu, który niestety najczęściej go nie szanuje, zalewając nas średniej lub słabej jakości contentem, aby jak najdłużej utrzymać w startowych lokacjach. Dlatego każdemu, kto się nad tym tytułem zastanawia, radziłbym zastanowić się dwa razy. Albo i trzy. Tutaj bardzo łatwo wpaść w pułapkę "jeszcze nie będę się za daleko wypuszczać" i nagle masz 100h na zegarze. I kilka godzin później już nie możesz na grę patrzeć.

 

Crimson to absolutnie podręcznikowy przykład produkcji, gdzie więcej nie znaczy lepiej. Wygląda świetnie, mami człowieka kapitalnymi widokami, zamkami w dolinach, wieżami na szczytach gór, potężnymi jeziorami, masą pierdołowatych mechanik. Problem w tym, że jak się już z tym oswoisz i tym nasycisz, zaczynasz szukać czegoś na innych płaszczyznach. Czego zwyczajnie nie ma. Wątek główny ledwie radzi sobie z budowaniem napięcia czy zainteresowania, nie potrafiąc wykorzystać potencjału jaki tutaj niewątpliwie jest. Odbijanie przejętej twierdzy w rozdziale 6 jest tego przykładem. Zamiast oblężenia z prawdziwego zdarzenia, zakończonego szturmem na bramę główną lub na przykład infiltracją (bo, ten, postać się może wspinać po murach), dostajemy listę checkpointów do odznaczenia i później sztampową walkę z randomowym rycerzem w sali tronowej. Wszytko podane w maksymalnie uproszczony sposób, a przecież samo dotarcie do doliny z zamkiem i pierwsze spojrzenie na nią, rozbudziły nadzieję na coś iście epickiego. Coś to komuś przypomina? Mimo wysiłków twórców, ukierunkowanych na stworzenie żyjącego świata, co się częściowo udało, nie sposób było pozbyć się naleciałości MMO, przez co zawartości "singlowej" na poziomie wielu, wielu innych produkcji z tego gatunku, jest tutaj zauważalnie mniej.

 

To nadal dobra gra, nie mam co do tego wątpliwości. Łatwo tutaj zrozumieć co i dlaczego się ludziom podoba. Sęk w tym, że nic nie trwa wiecznie, a Crimson nie ma żadnego umiaru w dopychaniu coraz to nowych rzeczy, aby tylko rosnąć i rosnąć. Jest jak suto zastawiony stół, z którego jeszcze nie wszystko zjadłeś, ale już jesteś najedzony. A nawet nie wniesiono dania głównego. 

 

  • Sad 1
Opublikowano
7 godzin temu, samsung70 napisał(a):

 

a to kotsztuje, więc takie resetowanie to też nie jest opcja dla każdego.

Ja juz 2x resetowalem i dalej mam z 10x tych kamieni do resetu, do tego da sie je tez kupic wiec tragedii nie ma. No chyba ze ktos chce non stop te resety robic

Opublikowano (edytowane)

Dobra, ja już jestem po kryzysie (chyba drugim) i gram dalej. xd

Dojechałem bossa ungiem bungiem (czy jak mu tam) i jestem w 8 rozdziale. Wcale nie był trudny, jak człowiek przyjrzał się jego atakom, tylko bardzo mało HP mu zabierałem. Ale dostał drzewem w łeb, a dalej już jakoś poszło. 

 

Jak sobie radzicie z latającymi wrogami? :hmm:

 

Edytowane przez j4z
Opublikowano
1 godzinę temu, j4z napisał(a):

Dobra, ja już jestem po kryzysie (chyba drugim) i gram dalej. xd

Dojechałem bossa ungiem bungiem (czy jak mu tam) i jestem w 8 rozdziale. Wcale nie był trudny, jak człowiek przyjrzał się jego atakom, tylko bardzo mało HP mu zabierałem. Ale dostał drzewem w łeb, a dalej już jakoś poszło. 

 

Jak sobie radzicie z latającymi wrogami? :hmm:

 

Łukiem.

  • Thanks 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...