Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Mnie też od Yakuzy 0 odrzucił gameplay. Minigierki mnie tak średnio interere, a ciągłe bicie japońca po łbie szybko znużyło - tak po 20h. Ale dam serii drugą szansę, w odwodzie czeka Yakuza: Like a Dragon. Urlop świąteczny? Może.

 

Edytowane przez Lypton
  • 2 miesiące temu...
Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, Lypton napisał(a):

TVGry poebao, ponad 5h materiał o serii. 

Biorąc pod uwagę, że mówią tutaj łącznie o 14 grach (9 głównych, 2 spin-offach detektywistycznych i 3 spin-offach pobocznych), które opowiadają historie od 18-ego wieku aż do czasów obecnych, długość materiału wcale mnie nie dziwi. Cała ta seria jest po prostu ogromna - ilość bohaterów, połączeń fabularnych, różnorakich wątków itd. - tego się zwyczajnie nie da streścić w godzinę. Do tego jeszcze oni omawiają tutaj gry oryginalne, a także późniejsze remastery i remake. Gdybym miał strzelać, to na ten moment na Yakuzy poświęciłem już dobre 450-500h, a przede mną jeszcze 3 odsłony, z czego dwie najdłuższe w całej serii (IW i Lost Judgement). 

 

Fantastyczna seria, nie żałuję ani jednej minuty spędzonej w Yakuzach (no, może poza Yakuzą 3, która bardzo odstaje od innych odsłon).

Edytowane przez Element Wojny
Opublikowano (edytowane)

Co tu nie ma wątku o nowej, pirackiej odsłonie :E ?
Odpaliłem na chwilę demo i parsknąłem śmiechem już na etapie ostrzeżenia, że "ta gra to fikcja" .
Przy samouczku naśmiałem się od groma, jak nic kiedyś się zabiorę za to... W końcu jakaś gra do której można przysiąść na chwilę i prawie od razu coś angażującego lub absurdalnie śmiesznego można spotkać.
Jak ja już rzygam przesadną ekspozycją lub wypełniaczami w innych grach. Tutaj przynajmniej na każdą "ekspozycję" historii człowiek czeka, bo nie wiadomo co za absurd lub epickość się pojawi. 

Edytowane przez musichunter1x
Opublikowano
W dniu 1.03.2025 o 21:42, musichunter1x napisał(a):

Co tu nie ma wątku o nowej, pirackiej odsłonie :E ?

95% ludzi zarówno tu, na Labie czy innych polskich forach gra w te same wychodzące gry, a czegokolwiek spoza głównego nurtu w ogóle nie tyka. Sam kiedyś zagram w tych piratów, ale teraz zwyczajnie nie mam na to czasu, do tego mają się pojawić jakieś większe/mniejsze nawiązania fabularne do głównej serii, a że w chronologii to najnowsza gra, to muszę wpierw chronologicznie do niej dobić :) 

 

Tak jak piszesz - to co w innych grach jest fillerem, tutaj jest podstawą - tyle że tam jest to zrobione na odwał, a tutaj z sercem i z jajem. 

  • 1 rok później...
Opublikowano

Ta gra jest totalnie absurdalna. :D 

 

Jestem w rozdziale drugim, mam 8h na liczniku i kilka przemyśleń:

 

  1. Majima jako "dobroduszny” człowiek, taa, to wciąż wygląda mi to dość osobliwie. :E 
  2. Dzieciak z początku jest trochę irytujący. Jasne,
    Spoiler

    uratował mnie

    ,ale na tym powinni poprzestać, a tu chodzi za mną krok w krok. Biorąc pod uwagę, że gram byłym członkiem Yakuzy
    Spoiler

    (w sensie aktualnym, ale z amnezją lol)

    , który pakuje się w różne kryminalne akcje na wyspie pełnej typów spod ciemnej gwiazdy, to niańczenie go trochę wybija z klimatu.
  3. Combat daje radę jak zwykle, ale uważam, że wciąż nie przebija Lost Judgment. Tam wszystko jakoś płynniej chodziło, miało lepsze animacje i flow. Tutaj jest uproszczone i bardziej arcadowo. Może zmienię zdanie, jak odblokuję więcej skilli. No i na razie jest zdecydowanie za łatwo, a gram na hardzie.
  4. Myślałem, że cały setting będzie piracki, a tu po kilku godzinach powrót do Honolulu i znowu te same aktywności co w Infinite Wealth: jazda na Segwayu, witanie się z lokalsami dla zbudowania "więzi” czy Happy Aloha i cykanie zdjęć. 
  5. Gotowanie spoko jako minigra, ale trochę mam wrażenie, że tak mało potrzebne. Z obijania oprychów wpada tyle kasy, że prościej jest po prostu kupić sobie to, na co ma się ochotę. :E 
Opublikowano

Skończyłem grę w 27 godzin, robiąc po drodze trochę sidequestów i minigierek. I niestety  jestem mocno rozczarowany.

 

Początek jeszcze dawał radę. Był klimat, Majima robił swoje, nowe style walki wyglądały efektownie, ale im dalej w las, tym większa nuda. Gra jest absurdalnie łatwa i kompletnie brakuje w niej jakiegokolwiek wyzwania. Po kilku godzinach wszystkie walki zaczynają wyglądać identycznie.

Sam combat nie jest zły, bo moveset Majimy jest naprawdę widowiskowy, ale sposób projektowania starć to nieporozumienie. Większość walk wygląda jak chaotyczny festiwal musou, gdzie klepie się dziesiątki przeciwników na małej arenie. Piraccy kompani biegający bez ładu i wrogowie z hyper armorem zamieniają wszystko w bezmyślne mashowanie przycisków. :E 

 

Fabularnie jest jednowymiarowo - nigdy wcześniej nie byłem tak niezaangażowany w historię w tej serii. Nawet słabsze odsłony miały intrygujące momenty czy świetne finały, a tutaj nie dostałem nic. Wątek amnezji sprawia, że w ogóle nie czuć, że gramy Majimą. Zamiast nieprzewidywalnego świra dostajemy ugrzecznioną wersję bohatera, która jeszcze przez całą grę niańczy irytującego dzieciaka. 
 

Side content to praktycznie recykling z Infinite Wealth, ale paradoksalnie właśnie to ratuje tę grę. Honolulu nadal oferuje świetne substories i sporo absurdalnego humoru, z którego seria słynie.

 

No i najgorsze - piractwo. Gra o piratach ma tragicznie nudne żeglowanie. :E  Ocean wygląda biednie, statek porusza się boleśnie wolno, a podróż co chwilę przerywają te same randomowe walki. Eksploracja wygląda praktycznie zawsze tak samo: dopłyń do wyspy, wybij przeciwników na małej arenie, zbierz loot i powtórz. 

Black Flag ponad 10 lat temu zrobił setting piractwa lepiej pod każdym możliwym względem. Tutaj momentami wygląda to, jak totalnie budżetowa minigierka. 

Szczerze odradzam. To tytuł dobry co najwyżej do sprawdzenia w głębokiej promo albo w Game Passie. Jak nie zagracie, to absolutnie nic nie stracicie - no, może poza tymi kilkunastoma minutami po napisach...

  • Upvote 1
  • 2 miesiące temu...
Opublikowano

Gram w Like a Dragon: Yakuza i trochę mnie zaczyna denerwować ten tytuł. Robi się w niektórych momentach za trudno, a nie za bardzo chce mi się zwiedzać w kółko kanały. Jestem w 10 rozdziale i mam lvl 27. Bossa w rozdziale 9 ledwo przeszedłem na 25 lvl. Turowa rozgrywka mi nie przeszkadza ale nie pamiętam aby w poprzednich Yakuzach były takie przeskoki trudności. Zadania poboczne robię, nawet warsztat rozbudowałem.

Opublikowano (edytowane)

LaD za trudny? Ja się w tej grze wręcz nudziłem, im dalej się grało tym łatwiej było, a na sam koniec byłem tak dopakowany że gra już nie była żadnym wyzwaniem - oprócz finałowej walki, bo ta była ostro powalona - jedna z najgorszych w całej serii. Poziom trudności nagle z tyłka skoczył o 500% w górę, koleś lał mnie jak chciał, do tego był tam jakiś motyw ciosu w finałowej fazie, przed którym w zasadzie nie było obrony jeśli nie miałeś idealnie dobranego zespołu - czyli z maksymalnie rozwiniętym healerem idolem i bodajże Enforcera, by wykorzystać jedyną słabość, jaką ten boss miał. Kijowa walka, męczarnia totalna. Bez levelu 60+ w ogóle do niego nie podchodź. 

Edytowane przez Element Wojny

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Tylko z powodu słabej dostępności, to z regularną ceną nie miało nic wspólnego i nie jest żadnym wyznacznikiem w tej sytuacji. 
    • powiem wam że te antywirusy i cleanery to jest jakaś kaszana    https://github.com/KPRCB/XboxGameBarExample   to już w ogóle totalnie jakaś głupota, bo to mój kod c++ x D      logi z eseta to też jest kaszana   żadnych prawdziwych wirusów nie znalazł   Potrzebujemy jakiegoś poważniejszego toola!
    • Zgadzam się... Większość ludzi tak robi ze strachu ale to nie oznacza, że bandyci mogą robić co chcą! Wiem, że Polska to kraj z kartonu, ale nie wiedziałem, że dodatkowo dziki zachód...  A lata 90te dawno już się skończyły... Ja też w takiej sytuacji najpewniej nawet bym nie zwrócił uwagi w sklepie widząc (prawdopodobnie podpitych) kolesi tego pokroju. Natomiast reakcja dziewczyny jak i to co było potem było normalne...   To mi się przypomina ta sprawa ze Szwecji gdzie młody imigrant pozaeuropejskiego pochodzenia zabił Polaka z powodu zwróconej uwagi...
    • Buda fajna, ale o co be z tą wersją (rozmiarem?)  grafy, bo się nie znam? 
    • No ja byłem na pogrzebie, nie raz. W mieście na największym cmentarzu mam kaplicę, gdzie zwykle są nabożeństwa, na kolejnym tak samo. Nie wiem, co się dzieje w przypadku, gdy nabożeństwo jest w rodzinnej parafii zmarłego, ale nie kojarzę praktycznie żadnego kościoła bez parkingu czy placu przed wejściem, poza takimi w ścisłym, zabytkowym centrum, ale zdaje się, że nawet na teren ciasnego starego miasta karawany wyjątkowo mogą wjeżdżać tak samo jak karetki, policja czy zaopatrzenie.   Tutaj sytuacja mimo wszystko jest IMHO specyficzna. O ile dobrze widzę, nie ma bezpośredniego przejścia z kościoła na parking, jeśli już, to przez budynek klasztoru/szkoły (?). Inna opcja to właśnie niesienie trumny wzdłuż Czerniakowskiej do skrzyżowania i potem Nowosielecką do wejścia na parking.   Tak, na wsiach jeszcze jakiś czas temu nosiło się albo i nadal przenosi trumnę z konduktem na cmentarz, jeśli jest blisko kościoła. Ale szczerze mówiąc - jakoś tego w centrum miasta nie widzę.  To nie jest boczna osiedlowa uliczka. I jednocześnie nie jest to pogrzeb z celebrą itp.  Wszystko to nawet jeśli trzeba się zgodzić, że widok trumny to nie jest też nic gorszącego. Ale IMHO wystarczy, że wyniosą ją na przystanek...    No właśnie, skoro już muszą, to albo tam powinien być dopuszczony wjazd obok przystanku (a faktycznie nie ma - wszędzie słupki) albo nie powinno tam być pogrzebów. A jeśli mimo wszystko są...  to na karawan przymknąłbym oko.    Ja wiem, że raz na milion jakieś dziecko będzie akurat biegło do przedszkola - ale to są skrajne przypadki, generalnie nic nikomu nie ma prawa się stać jeśli karawan na pięć minut wjedzie ostrożnie i bardzo powoli na chodnik. A podejrzewam jeszcze, że i pogrzeby nie odbywają się tam masowo?   OK, jasne, dura lex... no ale komentarz mam do tego chyba taki jak większość: Konfitura kiedyś w końcu wyłapie ostry wp...l i, jak tłumaczył klasyk: nie będę popierał, ale zrozumiem. A wcale nie jestem fanem kościelnych jasełek.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...