Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
2 minuty temu, JeRRyF3D napisał(a):

@Keller Zakończmy. Nie do mnie to w/w.
Od lat próbuję wyrwać ze szponów tego gówna córkę.

No ale zadałem pytania i podałem przykłady. Ja się spotkałem z ogromem chamstwa wśrod ludzi wobec słabszych, a co dopiero ludzi z depresją.

No ale bez leczenia dobrze dobranego i terapii może się to nie udać. Plus na psychę stan jelit też wpływa, a nawet witamin. Ja np. po kiszonkach mam polepszenie nastroju. Dziwne?

Edytowane przez Keller
Opublikowano
W dniu 8.02.2025 o 11:54, Lypton napisał(a):

@Iri

A maryśka jest dobrą radą. Oczywiście medyczna. Jest to lek często stosowany w terapii depresji. 

 

nie jest, jeżeli już ktoś siedzi na dupie w domu od długiego czasu i nie uczęszcza na terapie. Od trawy wpadnie pewno zespół amotywacyjny i jeszcze bardziej utknie w 4 ścianach.

 

Trawka jest dobra, ale z głową.

Opublikowano (edytowane)

Może nie jasno się wyraziłem, ale nie chodziło o jarańsko we własnym zakresie, bez specjalistycznej konsultacji i nadzoru. OP napisał, że jest pod okiem lekarzy i chodzi na terapie.

Edytowane przez Lypton
Opublikowano

Depresja ma różne podłoża i często trudno jest określić przyczynę zaburzeń. Ludzie leczą się latami i często efekty są mizerne. Oczywiście nie demonizuję lekarzy, bo w bardzo wielu przypadkach efekty są bardzo dobre, ale to zależy od lekarza i od pacjenta. 

Sam chorowałem na depresję pięć i pół roku, to był zdecydowanie najgorszy czas w moim życiu i był taki przez chorobę, bo nic innego złego w moim życiu się nie działo. 

Leczyłem się u psychiatry, brałem leki które pomagały tylko w pewnym stopniu, o całkowitym ustąpieniu objawów nie było mowy. Terapeuta też mi szczególnie nie pomógł. W pewnym momencie myślałem, że tak będzie przez całe życie, byłem bardzo zrezygnowany, niezadowolony ze skutków leczenia a niektóre efekty uboczne leku antydepresyjnego były na dłuższą metę nie do zniesienia (pocenie się i przerywany sen). 

Dużo myślałem o tym co bym chciał w życiu zmienić, podjąłem kilka drastycznych decyzji i nie mam depresji. Terapeuta brał pieniądze, spotkaliśmy się co dwa tygodnie, poznał mnie bardzo dobrze a mimo to nie miał pojęcia co jest nie tak, kasa w błoto. 

Uważam, że terapeuci mogą pomóc, natomiast trzeba trafić na osobę kompetentną. Ja trafiłem na człowieka, który w ogóle mnie nie rozgryzł. Dla kontrastu - córka znajomej została wyleczona z bulimii przez terapeutę. 

Opublikowano (edytowane)
23 godziny temu, JeRRyF3D napisał(a):


Panowie. Nie wiem, czy mieliście kiedykolwiek do czynienia z "depresantem"? Ale sprawiacie wrażenie, jakby jednak nie. W DEPRESJI (choroba!) kłopotem jest, nie brak zainteresowania, a odwrotnie - brak zainteresowania CHOREGO światem. Możesz mieć 100 zajebistych kumpli, rodzinę, terapeutów wkoło i... nic to, bo to w chorym jest problem. To oni się zamykają, opuszczają żaluzje i wchodzą pod koc, alienują się. Każdą próbę pomocy traktują jak atak na siebie. BO TAK DZIAŁA DEPRESJA. Anorektyk, to nie jest brak dostępu do żarcia. Możesz się obłożyć frykasami i zapchać lodówkę pod sufit i... umrzesz z głodu, bo to "w głowie się coś przestawiło" choremu, że nie ma łaknienia, a wręcz wstręt do żarcia. To w ciul trudna rzecz i z depresji wychodzi się (gdy się uda!) latami, a czasami do końca życie trzeba żreć prochy. To nie jest kwestia "ludzi wkoło" lub ich braku. 

To może być tylko jeden z objawów. Najczęściej to są z wyglądu i zachowania, dla osoby postronnej, zwyczajni ludzie, co chodzą na imprezy, śmieją się, uśmiechają, dowcipkują, a potrafią w tym stanie popełnić po cichu samobójstwo. Winą jest chemia mózgu, zmiany na poziomie neuroprzekaźników, nierównowaga hormonalna, ogólnie to problem złożony wieloczynnikowy, jak pisano już wyżej, z wpływem środowiska. Może po latach doprowadzić do tego stanu nawet branie melatoniny na spanie, którą poleca się jak żelki i twierdzi, że jest bezpieczna.

 

I niestety dlatego prochy to jest podstawa leczenia. W parze z dobrym specjalistą.

Edytowane przez Áltair
Opublikowano
Godzinę temu, Áltair napisał(a):

To może być tylko jeden z objawów. Najczęściej to są z wyglądu i zachowania, dla osoby postronnej, zwyczajni ludzie, co chodzą na imprezy, śmieją się, uśmiechają, dowcipkują,

Ba! Potrafią brylować, przewodzić, być duszami towarzystwa (na zewnątrz) i królowymi balu.
A w głowie / w domu lipton.

Opublikowano (edytowane)
W dniu 9.02.2025 o 18:56, Keller napisał(a):

No ale zadałem pytania i podałem przykłady. Ja się spotkałem z ogromem chamstwa wśrod ludzi wobec słabszych, a co dopiero ludzi z depresją.

No ale bez leczenia dobrze dobranego i terapii może się to nie udać. Plus na psychę stan jelit też wpływa, a nawet witamin. Ja np. po kiszonkach mam polepszenie nastroju. Dziwne?

Kup sobie sanprobi stres i bierz codziennie przez 2 miesiące. Weź od razu 3 paczki, bo są po 20 sztuk. Jeśli zauważysz różnicę to bierz to bez przerwy. 

Nie twierdzę, że to jest lek i zastąpi poprawne leczenie. Na mnie prawdopodobnie mocno działa placebo. 

Poczytaj o tych szczepach baterii. 

To można brać bez przerwy. 

Ja to biorę od 5 lat (w ciągu ostatnich 5 lat brałem to regularnie przez nieco ponad 4 lata) i gdy odstawiałem z lenistwa to o dziwo miałem dołki powyżej miesiąca. 

Może to placebo. Może nie. Na każdego działa inaczej. 

Edytowane przez michasm
Opublikowano
18 minut temu, michasm napisał(a):

Kup sobie sanprobi stres i bierz codziennie przez 2 miesiące. Weź od razu 3 paczki, bo są po 20 sztuk. Jeśli zauważysz różnicę to bierz to bez przerwy. 

Nie twierdzę, że to jest lek i zastąpi poprawne leczenie. Na mnie prawdopodobnie mocno działa placebo. 

Poczytaj o tych szczepach baterii. 

To można brać bez przerwy. 

Ja to biorę od 5 lat (w ciągu ostatnich 5 lat brałem to regularnie przez nieco ponad 4 lata) i gdy odstawiałem z lenistwa to o dziwo miałem dołki powyżej miesiąca. 

Może to placebo. Może nie. Na każdego działa inaczej. 

Właśnie ja mam dysbiozę która coś nie leczy się, a używałem wielu probiotyków np swanson epic pro, sanprobi różne też ale mało bo drogie :/ Kiszonki chwaliłem, ale teraz patrzę mam reakcje alergiczne i w sumie po prawie wszystkim co bym nie zjadł - mleczne, warzywa, owoce, chyba tylko jakieś ryże i makarony mi nic nie robią. Chyba też jelito przepuszczalne - jednak lekarze tego niezbyt tolerują z diagnozy (za wysoka zonulina).

Opublikowano

Życie nie jest łatwe i mogę powiedzieć że właśnie gry dają mi moment wytchnienia od najgorszych problemów.

 

Najgorsze w depresji jest myślenie dosłownie o wszystkim w jednej sekundzie. Mogę powiedzieć szczerze na co dzień bez terapii powstrzymanie natrętnego myślenia jest nie możliwe. Co najbardziej trzyma mnie przy życiu to chodzenie na Warsztaty Terapii Zajęciowej.  Dzięki przebywaniu z ludźmi z niepełnosprawnościami człowiek czuję ogromną ulgę że nie jest sam z swoimi problemami. Jestem na warsztacie informatycznym i dużo się dowiedziałem. Mogę pracować jako informatyk i robię zawsze co chciałem robić w życiu.

 

Fakt nie jest łatwo ale warto żyć prostymi marzeniami. W Marcu kupuję  Kingdom Come: Deliverance II.           

Opublikowano

Natrętne myśli, rekreowanie porażek i rzeczy, o których chciałbym zapomnieć też mocno dawało mi w kość. Potrafiłem całe noce leżeć bez snu, bo nie potrafiłem się wyłączyć. 

 

Teraz te rzeczy nie mają znaczenia. Po prostu o nich nie myślę. U mnie zmiana przyszła jak w trakcie pandemii przeszedłem na pół etatu i miałem znacznie mniej pracy. Mniej na głowie. Mniej problemów. 

 

Eliminacja stresorów może być formą leczenia. Nie zastąpi wizyty u specjalisty, ale jeśli nie planujesz takiej wizyty to możesz tego spróbować. 

Opublikowano (edytowane)
W dniu 11.02.2025 o 09:21, Czubatka Boża napisał(a):

Fakt nie jest łatwo ale warto żyć prostymi marzeniami. W Marcu kupuję  Kingdom Come: Deliverance II.           

Pisałeś wcześniej, że grałeś już KCD1 i masz ochotę przejść drugi raz. Może przed dwójką faktycznie warto wrócić? Ja niedawno skończyłem przechodzić po raz pierwszy i wskoczyła do mojej topki gier, gdzie na pierwszym miejscu jest Wiedźmin 3. A w W3 grałem raz jakoś pół roku po premierze i potem drugie przejście parę lat później (Enhanced Edition) i przy obu podejściach było to tak samo dobre. Więc obstawiam, że drugie przejście KCD1 po paru latach też może cieszyć w podobny sposób. Na mnie samo galopowanie z miejsca na miejsce i podziwianie widoków przy akompaniamencie świetnej muzyki jaką oferuje ta gra działało mega kojąco, a też mam od paru miesięcy trudniejszy okres w życiu. Ewentualnie spróbuj Cyberpunk 2077, jeśli jeszcze nie grałeś. Mi daleko do miłośnika Science Fiction, zawsze wolałem Fantasy, ale Cyberpunk też jednak wskoczył do topki gier ever po pierwszym przejściu w 2023 roku. Teraz przechodzę drugi raz i tak samo przepadłem w tej futurystycznej (bardziej realnej, niż się wielu wydaje) wizji świata.

 

Tyle ode mnie, tylko porady gierkowe, do porad jak ulepszyć życie jako całość nie czuję się uprawniony ;) 

Edytowane przez green1985
Opublikowano
1 godzinę temu, JeRRyF3D napisał(a):

 

Po jakiemu to, bo na pewno nie po polsku :E 

Opublikowano (edytowane)

Najgorsze są dni kiedy masz ochotę cos zrobić jednak nie masz sił psychicznych by coś zrobić. Moje codzienne życie wymaga jak najmniej myślenia o problemach technicznych z grami konsola to naprawdę idealny sprzęt do grania. Na konsolach gram już 11 lat i tak już pozostanie. Obecnie gram na konsoli PlayStation 5.

 

W 10 generacji planuje kupić PlayStation 6. Komfort psychiczny że każda gra będzie działać jest bardzo ważny w moim życiu gracza. 

 

 

Edytowane przez Czubatka Boża
Opublikowano (edytowane)

Co mi daje motywacje do życia to mnóstwo premier gier na PlayStation 5. To przyziemna potrzeba grania naprawdę daje mi mnóstwo radości. Nigdy nie mam marzeń w życiu które mogę nie wykonać. W Marcu mam marzenie kupić grę Kingdom Come: Deliverance II.

 

  

Edytowane przez Czubatka Boża

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • No ja byłem na pogrzebie, nie raz. W mieście na największym cmentarzu mam kaplicę, gdzie zwykle są nabożeństwa, na kolejnym tak samo. Nie wiem, co się dzieje w przypadku, gdy nabożeństwo jest w rodzinnej parafii zmarłego, ale nie kojarzę praktycznie żadnego kościoła bez parkingu czy placu przed wejściem, poza takimi w ścisłym, zabytkowym centrum, ale zdaje się, że nawet na teren ciasnego starego miasta karawany wyjątkowo mogą wjeżdżać tak samo jak karetki, policja czy zaopatrzenie.   Tutaj sytuacja mimo wszystko jest IMHO specyficzna. O ile dobrze widzę, nie ma bezpośredniego przejścia z kościoła na parking, jeśli już, to przez budynek klasztoru/szkoły (?). Inna opcja to właśnie niesienie trumny wzdłuż Czerniakowskiej do skrzyżowania i potem Nowosielecką do wejścia na parking.   Tak, na wsiach jeszcze jakiś czas temu nosiło się albo i nadal przenosi trumnę z konduktem na cmentarz, jeśli jest blisko kościoła. Ale szczerze mówiąc - jakoś tego w centrum miasta nie widzę.  To nie jest boczna osiedlowa uliczka. I jednocześnie nie jest to pogrzeb z celebrą itp.  Wszystko to nawet jeśli trzeba się zgodzić, że widok trumny to nie jest też nic gorszącego. Ale IMHO wystarczy, że wyniosą ją na przystanek...    No właśnie, skoro już muszą, to albo tam powinien być dopuszczony wjazd obok przystanku (a faktycznie nie ma - wszędzie słupki) albo nie powinno tam być pogrzebów. A jeśli mimo wszystko są...  to na karawan przymknąłbym oko.    Ja wiem, że raz na milion jakieś dziecko będzie akurat biegło do przedszkola - ale to są skrajne przypadki, generalnie nic nikomu nie ma prawa się stać jeśli karawan na pięć minut wjedzie ostrożnie i bardzo powoli na chodnik. A podejrzewam jeszcze, że i pogrzeby nie odbywają się tam masowo?   OK, jasne, dura lex... no ale komentarz mam do tego chyba taki jak większość: Konfitura kiedyś w końcu wyłapie ostry wp...l i, jak tłumaczył klasyk: nie będę popierał, ale zrozumiem. A wcale nie jestem fanem kościelnych jasełek.
    • @Dikson Spotkałem się z takim czymś na początku zeszłego roku na OLX, kilka takich kont zgłosiłem i je zablokowali. Widać, że jest to walka z wiatrakami, najwidoczniej dalej udaje im się oszukiwać ludzi. 
    • Gdzie w końcu kupiłeś?  Ja akurat złotego wolę i nawet w przezroczyste etui wsadzę bo mi się bardziej podoba . 
    • Długo czytałem ten temat bez konta, ale w końcu nadszedł czas na kupno OLEDa. Do tej pory własciwie byłem nastawiony na Asusa PG27UCWM, ale ostatnio też zacząłem się jednak zastanawiać nad QD, a dokładniej Dell AW3426DW. Nastawienie na WOLEDa (czy jak to się tam teraz zwie bez white pixela) było głównie z obawy przed rysami przy czyszczeniu, ale niby w tej najnowszej generacji mocno poprawili wytrzymałość ekranu. Okno mam typowo za samym monitorem, więc z tym nie powinno być problemu, bo wprost na niego nic nie świeci + w razie czego mam rolety. Sam monitor będzie na ramieniu, więc minusy i plusy podstawy tych modeli mnie nie interesują. Mogę prosić o podpowiedzi czy warto iść w QD czy jednak poczekać np. na testy tego Asusa jak już się pojawi? Ew. może popatrzeć na jakieś inne modele QD oprócz tego Della, bo jednak do tej pory siedziałem na IPS 16:9, więc będzie to spory przeskok, ale z drugiej strony wolałbym chyba od razu przejść na 4K. Monitor będzie do grania, przeglądania internetu i okazjonalnego oglądania filmów (chociaż od tego głównie mam LG C4). Z takich dodatkowych rzeczy, to też nie mam zamiaru jakoś bardzo dostosowywać się pod monitor, jak np. ukrywanie paska windows. Mam świadomość, że szybciej się przez to może wypalić. Z góry dzięki za wszelkie podpowiedzi.
    • Szczerze jakiekolwiek podświetlenie za ekranem, nie ważne czy to Ambilight wygląda całkiem dobrze na ekranach LCD z dużą ilością stref, żeby "podreperować" kontrast i zniwelować blooming. Na OLEDach granie, czy oglądanie filmów z takim pierdolnikiem oświetleniowym za ekranem, całkowicie zabija immersje i ten efekt wow OLEDa. Ale to moje zdanie i każdemu może podobać się co innego. Testowałem różne i jak już ktoś chce jakieś oświetlenie za ekranem to ciepłe białe ustawione na jak najniższą jasność. Mowa oczywiście o całkowicie ciemnym pokoju. To drugie stanowisko co wkleił @azgan jeszcze ok jakby wyłączyć te świecące kwiatki i  jasność na minimum. 
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...