Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
17 godzin temu, Winter napisał(a):

I. Brak zadań domowych. 
II. Telefony komórkowe od przedszkola. 
III. Tik-tok’i, Facebook’i i internet bez limitu. 
IV. Czasy dzieci z dyskalkulią, dysortografia, bez mózgią itd. 
V. Zwolnienia z wf’u. Smart ŁACZ dba o moje zdrowie. 
VI. NIE każdy musi mieć maturę, a tym bardziej nie musi iść na studia! 
VII. Brak przedmiotów: podstawy ekonomii, podstawy przedsiębiorczości itp. przedmioty szkolne - „a na co to komu?! Po co to komu?!”
VIII. Uczyć się w szkole?! W telefonie mam EJ-AJ - to wystarczy %-)
IX. Brak matematyki! Mam kalkÓlator w ajfonie!, a potem bENDE u Jaworowicz, w programie: „a ja nie wiedzioł co podpisuje w banku i o co chodzi z procentami?! Jo myśloł że to % alkoholu jest wpisany”. 
 

a potem mamy m.in: 

 

- Komisja nr 1 pomyliła 520 głosów.

- Komisja nr 2 zamieniła wyniki kandydatĄ. 
- Komisja nr 3 zgubiła 167 głosów kandydatowi. 
(…) 

- Komisja nr 1843 zasnęła w nocy, zanim zaczęli liczyć głosy. 

- Komisja nr 1844 zapomniała wpisać kandydatowi jego głosy. 
- Komisja nr 1845 wrzuciła wszystkie głosy jednemu kandydatowi, bo nie chciało im się liczyć… przecież i tak mają już zapłacone. 
————-

 

Jestem za tym postulatem tego chłopaka z video ww., a nawet PRZECIW! 
 

Edytowane przez kanon7
Opublikowano (edytowane)

https://www.onet.pl/styl-zycia/onetkobieta/policja-zatrzymala-prawicowego-publicyste-jest-podejrzewany-o-okrutny-czyn/268t5ht,2b83378a
 

Ziobro zaskoczenia.

 

Jak tylko ktoś nosi „patriotyczną odzież” to od razu mam go w podejrzeniu, że to łajdak, oszust, przestępca albo po prostu odpad. I zazwyczaj się sprawdza - choćby to pierwsze.

 

 

@kanon7

Jaki sens mają zadania domowe? Czego niby mają nauczyć? 
Szczególnie, gdy rodzice pozwalają na to, aby dzieci wysługiwały się AI? :) 

Edytowane przez GordonLameman
Opublikowano (edytowane)

Do tej pory np. 45 minut matematyki, pozwoliło nauczycielowi wytłumaczyć nowe zagadnienie i pokazał to na przykładzie 3-4 zadań matematycznych. W domu uczeń miał za zadanie utrwalić te zagadnienie na kolejnych zapisanych równaniach itd. 
To że weszło AI i przez to wywalamy zadania domowe,  bo i tak uczeń zrobi; kopiuj -> wklej, to bardzo słaby znak rozumowania… 

Idąc dalej możemy zlikwidować przedmiot język polski; bo powiesz do telefonu, a on Ci to zapisze. 
Możemy tak do wieczora mnożyć idiotyczne przykłady: przyczynowo - skutkowe… 

A to że rodzic pozwoli dziecku zrobić zadanie domowe przez AI (Twój przykład) tylko świadczy, że „nie daleko spada jabłko od jabłoni”.

Edytowane przez kanon7
Opublikowano
21 minut temu, kanon7 napisał(a):

Do tej pory np. 45 minut matematyki, pozwoliło nauczycielowi wytłumaczyć nowe zagadnienie i pokazał to na przykładzie 3-4 zadań matematycznych. W domu uczeń miał za zadanie utrwalić te zagadnienie na kolejnych zapisanych równaniach itd. 
To że weszło AI i przez to wywalamy zadania domowe,  bo i tak uczeń zrobi; kopiuj -> wklej, to bardzo słaby znak rozumowania… 

Idąc dalej możemy zlikwidować przedmiot język polski; bo powiesz do telefonu, a on Ci to zapisze. 
Możemy tak do wieczora mnożyć idiotyczne przykłady: przyczynowo - skutkowe… 

A to że rodzic pozwoli dziecku zrobić zadanie domowe przez AI (Twój przykład) tylko świadczy, że „nie daleko spada jabłko od jabłoni”.

1. Kto to robił? Kto pilnował dziecka w domu żeby robiło zadania?

 

2. Mnożenie idiotycznych przykładów jest niemerytoryczne :) 

 

3. Jestem bardzo daleki od tezy, że brak zadań domowych wykreuje idiotow. 

Opublikowano

czasy się zmieniają i gdy wszystko sprowadza się do przepisania z google albo użycia AI to zadania domowe w szkołach nie mają dużego sensu.

Rodzic musiałby pilnować i trochę pomagać dziecku a to jest w dzisiejszych czasach prawie niewykonalne

Opublikowano
19 minut temu, Klakier1984 napisał(a):

Po co w życiu geografia, chemia, fizyka, biologia...i wymień co tam jeszcze chcesz :) To wszystko to jakieś pierdoły, z których nikt nic nie pamięta. Same ciemne byki mają dookoła wszędzie chodzić .

Jak coś nie wiem to szukam w necie.

Opublikowano
32 minuty temu, Dimazz napisał(a):

czasy się zmieniają i gdy wszystko sprowadza się do przepisania z google albo użycia AI to zadania domowe w szkołach nie mają dużego sensu.

Później na kartkówkach to wychodzi :E 

Opublikowano
9 godzin temu, Kris194 napisał(a):

Akceptacja bądź nie? A co my mamy do akceptowania skoro oni u nas dostali wizę?

Jest to złoty temat całkowicie zmarnowany przez Tuska - wystarczyłoby dzień i noc walić w PIS, że każdy ten imigrant jest z afery wizowej i jednocześnie odsyłać ich do Niemiec/kraju pochodzenia. Ale premier Tusk "nic nie mogę" woli sobie walnąć twita na X'ie. 

Opublikowano
2 godziny temu, GordonLameman napisał(a):

(...)

@kanon7

Jaki sens mają zadania domowe? Czego niby mają nauczyć? 
Szczególnie, gdy rodzice pozwalają na to, aby dzieci wysługiwały się AI? :) 

Mają pomóc utrwalać materiał przerobiony w szkole. W szkołach publicznych wolno zadawać zadania domowe, nie wolno oceniać negatywnie za ich brak przez co w praktyce się ich nie zadaje. W szkołach prywatnych wciąż zadaje się zadania domowe co wpływa pozytywnie na poziom nauczania i to są opinie nauczycieli, którzy często pracują jednocześnie i w publicznej i w prywatnej. 

Poza tym jedno dziecko wysługuje się AI a drugie robi samodzielnie albo tylko się wspomaga pomocami typu internet czy właśnie AI ale coś w głowie u nich zostanie. 

Opublikowano
1 godzinę temu, ODIN85 napisał(a):

Jak coś nie wiem to szukam w necie.

A w necie znalazło się samo, nauka i wiedza nie była do tego potrzebna, prawda? :D 

2 godziny temu, Klakier1984 napisał(a):

Dlaczego pomoc rodzica w nauce jest niewykonalna dziś, a kiedyś była?? 

Kiedyś nie było tylu zajęć i aktywności dodatkowych po lekcjach. Większość dzieciaków obecnie ma albo jakieś dodatkowe zajęcia sportowe, albo związane z rozwijaniem innych umiejętności. Rodzice szli do pracy na 7, wracali przed 16. Teraz w wielu miejscach idziesz na 8, kończysz o 17, zanim wrócisz do domu jest już po 18. Dzieci też po różnych dodatkowych zajęciach są w domu późno. Jak ktoś pracuje zmianowo to też raz jest się w stanie pomóc, innym razem nie, bo jest się w pracy gdy dziecko wraca do domu. 

Sporo się pozmieniało w organizacji czasu w porównaniu do lat 80. czy 90. 

Opublikowano
2 godziny temu, GordonLameman napisał(a):

(...)

 

3. Jestem bardzo daleki od tezy, że brak zadań domowych wykreuje idiotow. 

To zmieść wszystko co jest do zrobienia w szkole wraz z utrwaleniem materiału jaki na dany temat masz na 3 albo 4 lekcje bo potem musisz lecieć z następnym tematem a nie bardzo masz wpływ na to kiedy co robisz, bo dziennik automatycznie wpisuje tematy na poszczególne dni i nie możesz tego edytować. Uważasz, że uczniowie nie utrwalili wystarczająco tematu i popracujesz nad tym na następnej lekcji? Librus pokaże Ci, że tamten temat już został zakończony a dzisiaj lecisz z następnym. Zadania domowe to jedyny sposób na utrwalenie informacji we współczesnej szkole. Poza tym nowackiej sufit spadł na łeb, bo od nadchodzącego roku szkolnego wychowawca śladem korporacji będzie wystawiać ocenę z zachowania razem z uczniem, wystawienie każdej takiej oceny będzie bardzo czasochłonne. 

Brak zadań domowych miałby sens tylko i wyłącznie wtedy, kiedy nauczyciel miałby czas na nauczenie materiału w szkole. Za PO ma go coraz mniej. 

2 godziny temu, Dimazz napisał(a):

czasy się zmieniają i gdy wszystko sprowadza się do przepisania z google albo użycia AI to zadania domowe w szkołach nie mają dużego sensu.

Rodzic musiałby pilnować i trochę pomagać dziecku a to jest w dzisiejszych czasach prawie niewykonalne

Mają. Jeśli ktoś przepisuje z neta to działa na swoją niekorzyść. Jak komuś się nie chce teraz uczyć, to w przyszłości będzie zasuwać na magazynie, z łopatą albo będzie siedzieć w stróżówce po 12h na dobę. 

Opublikowano (edytowane)

Jeśli Niemcy chcą nam oddawać inżynierów, to niech udowodnią sensownie, że przyszli od nas. Nie interesuje mnie ile miliardów to będzie ich kosztować ani to, że się nie da monitorować całej granicy nonstop. 

 

Dziś na onecie artykulik z wiadomo jakim przekazem. Onet na ten (nachodźców, ogólnie, w Polsce i nie w Polsce) temat kłamał tyle razy, że "nie wierzę im bulwom jak psom" (C) Kazik). 

Kiboli nie znoszę, ale pamiętajcie, że naginanie prawdy będzie robione po obu stronach. I ruscy (i Brałniarz itp) będą pompować dla swojej propagandy i ci z drugiej strony też.

 

Czy mamy powody sądzić, aby Niemcy nas traktowały jak równoważneo partnera po choćby NS2?

Czy to, że KO pozwala na to mimo oczywistego ogromnego spadku poparcia nie sugeruje, że coś tu śmierdzi i może wcale tak ładnie nie jest jak Niemcy nam mówią?

Czy to co się dzieje nie pasuje czasem do wzorców kłamania na zachodzie na podobne tematy przez ostatnie lata?

Czy rząd Niemiec nie sra w portki ze strachu przed utratą poparcia na rzecz afd właśnie przez to, że mają zalew inżynierów i społeczeństwo Niemiec się mocno już na to wkurza, co daje dodatkową motywację do nacisków?

Czy obecny rząd to ludzie, którzy dali się poznać jako uczciwi, rozumiejący problem nachodźców i troszczący się o losy Polaków?

 

 

No sorry, ale ja zakładam, że nam podrzucają troszkę inaczej niż wynika z tego, co nam mówią. Po prostu moim zdaniem prawdopodobieństwo, że nasz rząd i Niemcy kłamią oceniam tutaj na 90%.

 

 

 

W ogóle te konwencje i przepisy. Co za kretynizm.

Do pierdla i do karceru. Metr na metr na osobę, ale bez tortur - niech ma jedzenie, możliwość snu itp. Ale niech tam siedzi. Tak długo aż sobie przypomni z jakiego jest kraju. ZERO szans na wypuszczenie w innym przypadku. Albo mówisz gdzie chcesz wracać i tam wracasz, albo siedzisz  w karcerze do końca życia. 

 

Od razu by się problem nielegalnej imigracji rozwiązał.

Nawiedzonych obrońców praw człowieka i tak mam w ignorowanych, ale jakby ktoś inny chciał napisać, że "łojojoj, toż to nieludzkie!" to przypomnę, że 

- przemytnicy przestaliby zarabiać, mniej kasy pójdzie dla przestępców, mniej kasy na broń i przestępstwa. Ratujemy w ten sposób życie w ich krajach.

- ratujemy naszych przed napaściami, kradzieżami, gwałtami

- ratujemy tych którzy by zginęli podczas podróży, czy to pontonem czy z głodu po białoruskiej stronie pchani na płot przez ichnich zomowców

- wytrącami największy argument ruskiej propagandzie, która już ma sukcesy w obstawianiu swoimi pacynkami rządów państw. Węgry, Fico, Gruzja, Donald Trump, Musk, AfD, Le Penn. Przeciwdziałamy destabilizacji kraju, która w dobie zagrożenia ze strony Rosji i Chin jest ogromnie niebezpieczna.

 

dlatego w dupie mam płacze inżyniera, który sobie wesoło wparował tutaj na pontonie robiąc filmiki jak wywala paszport ale zostawia swojego smartfona.

Karcer. Niech się kiszą aż przestaną kłamać. Jak mawiał szkodnik Korwin "Chcącemu nie dzieje się krzywda". Jak nie będą kłamać to nie będzie karceru tylko wygodna (no wygodniejsza niż karcer) podróż do swojego kraju. Po zebraniu DNA i odcisków palców. Jak się pojawi znowu to do sądu i dawać wyrok śmierci od razu. Inaczej się nie przestraszy i spróbuje znowu. 

A jak się wieść rozniesie to natychmiast chętnych inżynierów do wycieczki do Polski zabraknie.

Edytowane przez VRman

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Naukowcy, pionierzy i inni nie lubią hałasu ani szumu, oni cicho robią swoją pracę. A że rządy (od lewej do prawej) działają tylko wtedy jak wyjdzie się pod sejm, spali kilka opon i zrobi burdę to tacy rolnicy i górnicy potrafią wywalczyć swoje. Są jeszcze emeryci czyli grupa społeczna liczna ale mniej mobilna (z racji wieku), jej wystarczy dać 13'tki, 14'tki, dobre rewaloryzacje i siedzą cicho. Jest jeszcze inny problem z naukowcami/pionerami - nawet jak pieniądze dasz to nic to nie zmieni bo z tym muszą iść jeszcze możliwości rozwojowe. A że do polityki nie idą osoby mądre tylko takie co mają twardą dupę, giętki kręgosłup i pięknie wiją makaron na uszy to nie potrafią myśleć perspektywicznie do przodu co należy rozwijać. Z resztą jak się robi laskę Niemcom czy Amerykanom to nie ma się czasu na myślenie bo całe skupienie idzie na to aby brać po same kule i się nie zakrztusić. Więc taki naukowiec nie widząc żadnych szans rozwoju polskich inicjatyw z racji ich braku, idzie do pracy do zagranicznej firmy i rozwija jej know-how. Wisienką na torcie tego niedasizmu jest górnictwo. Kraj, który stoi na węglu ale jednocześnie ma kastę górniczą mentalnie siedzącą w XIXw, która nie potrafi wydobywać tanio węgla. Jedynie co górnicy opanowali do perfekcji to tworzenie nowych związków zawodowych, które rozprzestrzeniają się niczym macki ośmiornicy. W 2025r państwo polskie (czyli my obywatele) dopłaciło do kopalń 9 mld złotych tylko po to aby pokryć straty z bieżącego funkcjonowania. Z takim budżetem rocznie SpaceX zaczęło wysyłać w kosmos rakiety wielokrotnego użytku. Więc z czym do ludzi? W Polsce nie inwestuje się w rozwój. W Polsce zyski z rentownych działów gospodarki transferowane są aby pokryć straty nierentownych działów. Jak w komunie.
    • UPDATE: Zacznę od tego, że podmieniłem kartę kolegi (RTX 5070) w moim komputerze, gdzie mam RTX 4070 Ti SUPER od Gainward'a i... karta jest normalnie widoczna. Pierwsze wniosek? Płyta, gniazdo PCIe jest uszkodzone? Jednak coś nie dawało mi spokoju i przy obserwacji zauważyłem, że wtyczka kabla HDMI w gnieździe karty zintegrowanej wchodzi głębiej niż w karcie RTX. Ewidentnie widać, że tłoczenie i nachodzenie ramki "okołośledziowej" blokuje w górnej części pełny docisk. Kompletnie tego nie rozumiem dlaczego tak to robią w obudowach jakby na oko klecili je w garażu. I wtedy pomimo przestrzeni między śledziami, porty HDMI, DP nie są na środku, a wysoko przy górnej krawędzie ramki oddzielającej. (Podobnie miałem w obudowie Corsair, ale odnośnie karty dźwiękowej, musiałem kombinować by wtyczki się zmieściły... (bo to STX, gdzie mamy grube wejścia). To trochę komiczne, by modyfikować fabrykę, lub jej pomagać... Po dokładnym obejrzeniu obudowy zdawało się jakby miejscami była lekko wypaczona, niektóre jej fragmenty. A to tylna ścianka od wewnątrz jedno wgniecenie, strasznie te blachy "lelawe" dziś robią i delikatne. Pamiętam swoją obudowę ZALMAN Z12, mogłem na serio na niej usiąść. Widzę pewne nierówności w ramkach gniazd płyty, ale ile się dało to naprostowałem manualnie, poluzowałem wkręty od płyty, ale nie drgnęła by ją jakoś przesunąć. Podłożyłem pod płytę plastikowy ślizg, by była bardziej wyprostowana. Z tyłu blacha od SSD/HDD latała sobie wesoło, niedokręcona, zęby nie trafione... Śledź od RTX nie dochodzi do ramki, stąd też oprócz blokady ramki problem z dystansem kabel-gniazdo.  Co do stabilności. Testuję na okrągło - wszystko śmiga. System od zera, nowe sterowniki. Nie miał ustawionego profilu dla pamięci DDR5, po konsultacjach z czatem-gpt już wiem, że dla AMD trzeba ustawić EXPO1 czy jakoś tak, u siebie na Intelu mam XMP. Szereg testów na stabilność, wszystko jak skała.  Dobrze, że ów ramkę dało się odkręcić i zdemontować, wtedy poszła w ruch piłka do metalu. Wyciąłem fragment dla HDMI i DP, resztę zostawiłem, choć mogłem w sumie całość usunąć, ale i tak więcej niż jednego monitora nie będzie używał. Także taki finał ma ta nietypowa usterka. Dziękuję wszystkim za chęć pomocy i zaangażowanie. Poniżej trochę fotek.    
    • To już nie jest satyra... To jest dokument  
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...