Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
11 godzin temu, Fatality napisał(a):

Nie wiem czy na kimś robią wrażenie te lewe dyplomy.

No ale jest oszustem czy nie jest jesli to prawda?.

 

Takiemu "katolikowi" i partyjocie chyba nie wypada?, do tego żona jest w "katolickim" instytucie "r*** żony kolegi" orgio szuris.

 Oszustwo i kłamstwo trochę tych przykazań złamanych...

 

 

 

  • Upvote 2
Opublikowano

dokladnie, postepowe srodowisko raczej od razu wpisuje nieistniejace wyksztalcenie jak ministra zamiast bawic sie w jakas lewizne

 

20 godzin temu, Klakier1984 napisał(a):

Nie zapominajcie o najważniejszym. Co z kasą z KPO?? Przecież mieli być lepsi od PiSu :hihot:

te pieniadze nie sa nam juz potrzebne, nie nalezy juz sie bac tej europy XD

 

  

17 godzin temu, sabaru128 napisał(a):

I teraz jeżdżąc od miasta do miasta będzie trzeba myto płacić za wjazd. Kolejni już się szykują do wprowadzenia strefy czystego powietrza. Poczuli kaske to co by tu nie skorzystać. Co ciekawe teraz nagle we wszystkich większych miastach powietrze będzie nie zdrowe do oddychania

https://smoglab.pl/katowice-rozpoczynaja-prace-nad-sct-ma-przywrocic-rownowage/

ja popieram i czekam na ostrzejsze limity zeby biedaki robaki tloczyly sie w zime na przystankach a ja bede mogl sobie przejechac w mniejszych korkach

 

sct-stref-komfortu.jpg

 

 

  

15 godzin temu, Camis napisał(a):

Sąd Najwyższy blokuje uchylenie immunitetu zaufanego prokuratura Ziobry

ledwo wstalem i juz mnie bola kaciki od usmiechania XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

 

  

2 godziny temu, TheMr. napisał(a):

Powodzenia na przeglądzie z wyciętym DPF, zatkanym EGR, i lejącymi wtryskami

moze w warszawie, w Polsce powiatowej zaden problem :sex:

  • Upvote 1
Opublikowano
49 minut temu, Camis napisał(a):

No ale jest oszustem czy nie jest jesli to prawda?.

 

Takiemu "katolikowi" i partyjocie chyba nie wypada?, do tego żona jest w "katolickim" instytucie "r*** żony kolegi" orgio szuris.

 Oszustwo i kłamstwo trochę tych przykazań złamanych...

 

 

 

No jest oszustem i co w związku z tym? Spotkało go coś złego? 

 

A te argumenty o katolikach to w ogóle bez sensu.

13 minut temu, kubikolos napisał(a):

popieram i czekam na ostrzejsze limity zeby biedaki robaki tloczyly sie w zime na przystankach a ja bede mogl sobie przejechac w mniejszych korkach

Konfitura lubi to.

Opublikowano
53 minuty temu, Camis napisał(a):

No ale jest oszustem czy nie jest jesli to prawda?.

 

Takiemu "katolikowi" i partyjocie chyba nie wypada?, do tego żona jest w "katolickim" instytucie "r*** żony kolegi" orgio szuris.

 Oszustwo i kłamstwo trochę tych przykazań złamanych...

Co ma do tego religia?

 

Katolik nie wypada a nie-katolikowi już bardziej? :E Każdy kto kupił powinien być dożywotnio zbanowany z pełnienia jakichkolwiek funkcji państwowych

  • Upvote 3
Opublikowano (edytowane)

@Fatality jest różnica: nie jestem katolikiem więc mówię uczciwie wszem i wobec, że jestem hedonistą, grzeszę i lubię to robić :) Mam jakieś własne zasady i tyle... Natomiast katolik do tego PUBLICZNIE deklarujący przynależność do kościoła to już co innego. Bo w takim przypadku skłamał podwójnie: raz - kupując lewy dyplom, dwa - udając kogoś na pokaz kim nie jest. Dlatego też tak bardzo oburzam się na molestowanie przez księży i do dzisiaj nie potrafię ogarnąć jak można jednocześnie spowiadać innych ludzi, głosić przykazania, a jednocześnie krzywdzić dzieci. Maksymalnie mnie wku....a kolejna cecha części Polaków, szczególnie tych katolandowych to hipokryzja.... Ojciec wraca po mszy w niedzielę, sięga po kielicha i bije żonę i dzieci - obraz nader częsty w Polsce lat 80tych i 90tych - niemal powszechny... Dzisiaj jeszcze czasami w małych miasteczkach... Zresztą oceniając całe rządy pisowsko-rydzykowe widzimy jaką ilość afer wygenerowali, a wszyscy na ustach mieli Jezusa... Więc owszem - jest różnica...

Edytowane przez hubio
Opublikowano
2 godziny temu, kubikolos napisał(a):

ja popieram i czekam na ostrzejsze limity zeby biedaki robaki tloczyly sie w zime na przystankach a ja bede mogl sobie przejechac w mniejszych korkach

Widać jeszcze za mało dowalili żeby zrozumiał sens wprowadzania takich ustaw.

  • Like 1
  • Upvote 1
Opublikowano

z kazdym wetem przypominaja sie slowa prezydenta 2 godzinnego - prezydent i rzad z tej samej partii to najgorsze co moze nas spotkac XDDDDDDDDDDDD

 

DSA to cenzura narzucana z EU wiec predzej czy pozniej pewnie wywiesimy biala flage ale ciekawa jest druga ustawa o NCBR, czyli centrum zlodziejstwa i trwonienia srodkow gdzie rzad chce jeszcze wiecej zastepcow i czlonkow rady na stolkach XDDDDDDDDDDDDDDDD

  • Upvote 2
Opublikowano

Dwie opinie polityków. Przeczytałem/obejrzałem obie i stwierdzam, że to kupa bzdur z obu stron i ciekaw jestem jaka jest prawda. 

 

W sumie to może bot będzie widział?

@ITHardwareGPT

Poszukaj informacji na temat zawetowanej przez  Karola Nawrockiego ustawy o usługach cyfrowych (DSA) i przełóż z języka politycznego pierdzielenia na zwykły język. Jakie są za, jakie są przeciw, jak to może wyglądać w praktyce, a na końcu podaj przykłady jak to może być wykorzystywane w inny sposób niż sugerują zapisy, z negatywnym skutkiem dla zwykłego obywatela - jeśli podobne przypadki miały miejsce w innych państwach i podobnych przepisach, to też o nich napisz (ale o tym to w skrócie, bez ściany tekstu)

Opublikowano
@VRman TL;DR: Nawrocki nie „zawetował DSA” (tego nie da się zawetować, bo to rozporządzenie UE już obowiązuje), tylko polską ustawę wykonawczą (druk 1757), która miała powiedzieć: *kto w PL pilnuje platform, jak się skarżyć i kiedy można blokować treści*. Plusy: narzędzia przeciw realnym przestępstwom + ścieżka odwoławcza dla zbanowanych. Minusy: ryzyko nadużyć/overblockingu, bo w pierwszym kroku wciąż wchodzi urząd, a nie sędzia (choć Senat poprawkami próbował to uszczelnić).

Spoiler


## 1) Co dokładnie zostało zawetowane (po ludzku)
- DSA (Akt o usługach cyfrowych) to prawo UE, które już działa i nakłada obowiązki na platformy (procedury zgłaszania treści, uzasadnianie decyzji, przejrzystość reklam/algorytmów itp.).
- Polska potrzebowała ustawy wykonawczej, żeby:
- wyznaczyć organy (kto jest „policjantem od platform”),
- dać im procedury i kary,
- dać obywatelowi realną ścieżkę skargi/odwołania w PL.
- Nawrocki zawetował właśnie tę polską ustawę wdrażającą DSA. (Business Insider)

## 2) „Tłumaczenie z politycznego na ludzkie” – o co się kłócą
### Strona rządowa: „chronimy dzieci / walczymy z przestępczością”
W praktyce: chcieli narzędzia do szybkiego blokowania treści o charakterze przestępczym + drogi odwoławcze dla ludzi wyciętych przez automaty/algorytmy. Po poprawkach Senatu miało być mocniej „pod sąd” (m.in. ograniczenie natychmiastowej wykonalności). (gov.pl)

### Strona prezydencka: „administracyjna cenzura”
W praktyce: obawa, że urząd (UKE/KRRiT/UOKiK – zależnie od sprawy) dostaje narzędzia, które *mogą* być użyte politycznie lub „na skróty” – nawet jeśli finalnie jest sąd, to pierwszy ruch robi administracja. Nawrocki mówił o „Ministerstwie Prawdy” i zapowiedział własny projekt. (Business Insider)

## 3) Co ustawa dawała „na plus” zwykłemu człowiekowi
1) Procedura przeciw treściom przestępczym
Z grubsza: narzędzie do blokowania treści w ramach zamkniętego katalogu ciężkich przestępstw (w publicznych omówieniach przewija się „27 przestępstw” – np. handel ludźmi, seksualne wykorzystywanie małoletnich, groźby, oszustwa, revenge porn itp.). (Panoptykon, gov.pl)

2) Ścieżka „odblokuj mi konto/posta, bo platforma odleciała”
Czyli: jak platforma coś Ci skasuje, a odwołanie u platformy nic nie da, to możesz pójść do organu.
Ale uwaga: po poprawkach Senatu doprecyzowano, że chodzi o błąd dostawcy (często automaty), a nie o „bo tak mamy w regulaminie”. To jest plus (mniej uznaniowości), ale też minus (bo platformy najczęściej jadą właśnie regulaminem). (gov.pl, Panoptykon)

3) Mniejsze ryzyko kar UE i chaosu kompetencyjnego
Bez ustawy DSA dalej obowiązuje, ale „egzekucja i skargi” są kulawe. Polska i tak była spóźniona (stąd m.in. rozwiązania „tymczasowe”). (Panoptykon)

## 4) Co budziło sensowne „przeciw” (nie tylko polityczne)
1) „Urzędnik jako pierwszy filtr” = ryzyko nadużyć i błędów
Nawet jeśli potem jest sąd, to:
- pierwsza decyzja może już narobić szkód (zasięgi, reputacja, biznes),
- obywatel musi zdążyć z odwołaniem/sprzeciwem (tu przewijało się 14 dni w narracji prezydenta).
BI zwraca uwagę, że po poprawkach Senatu ta krytyka nie do końca pasuje do finalnej wersji, ale sam spór o „kto podejmuje pierwszy ruch” zostaje. (Business Insider)

2) Overblocking (nadmierne blokowanie „na wszelki wypadek”)
To jest klasyk: dajesz bat, to wszyscy profilaktycznie tną więcej.
W PL do tego może dojść zwłaszcza przy:
- treściach „granicznych” (kontekst, satyra, cytaty),
- automatycznej moderacji,
- presji, żeby reagować szybko.

3) „Prawa autorskie” jako pałka
Senackie rozszerzenie katalogu podmiotów mogących składać wnioski (w tym właściciele praw) jest zrozumiałe, ale w praktyce bywa nadużywane: roszczenia copyright potrafią „wycinać” krytykę, memy, analizę/komentarz (bo platformy wolą zdjąć niż ryzykować). (gov.pl)

## 5) Jak to mogło wyglądać w praktyce (prosty obrazek)
### A) Blokada treści przestępczych
1. Ktoś składa wniosek / organ inicjuje.
2. UKE (lub inny organ) wydaje decyzję/uruchamia procedurę.
3. Masz okno na sprzeciw/odwołanie → po poprawkach Senatu co do zasady miało to wstrzymywać wykonanie, a „ostatnie słowo” miał mieć sąd. (gov.pl)

### B) Odblokowanie treści
1. Platforma Cię ucina (często automat).
2. Odwołujesz się u platformy.
3. Jak dalej lipa → skarga do organu (UKE/KRRiT zależnie od usługi), ale głównie gdy to był „błąd”, a nie zwykłe ToS. (gov.pl, Panoptykon)

## 6) „Jak to może być użyte inaczej niż w broszurce” – ryzyka dla zwykłego obywatela
Bez instruktażu „jak nadużywać”, tylko mechanika:
- Polityczne/aktywistyczne masowe zgłoszenia: grupy „zgłaszaczy” próbują uciszać oponentów; platforma/organ idzie w bezpieczną stronę → treść znika „na czas wyjaśnień”.
- Copyright jako knebel: roszczenie na materiał krytyczny (np. cytat z reklamy, screenshot, fragment nagrania) → content spada, bo algorytm/obsługa prawna nie będzie analizować niuansów.
- Collateral damage przy blokadach domen: blokujesz domenę „bo scam”, a ktoś przypadkiem blokuje też legalny sklep/serwis pod podobnym adresem; zanim to odkręcisz, jest po biznesie.
- Chilling effect: ludzie przestają wrzucać materiały „kontrowersyjne” (np. o wojnie, religii, polityce), bo nie chcą użerać się z procedurami.

## 7) Krótkie przykłady z innych krajów (żeby nie było „teoria spiskowa”)
- Niemcy – NetzDG: krytykowany za presję na platformy (terminy + groźba kar) i ryzyko overblockingu. (Human Rights Watch)
- Francja – Avia law: kluczowe mechanizmy szybkiego usuwania treści zostały wywalone przez Radę Konstytucyjną jako nieproporcjonalne (m.in. ryzyko cenzury bez sędziego). (Osborne Clarke)
- UK – Online Safety Act: szerokie obowiązki + ryzyka wolnościowe (overblocking, prywatność, age verification). (BBC, Reuters)

## 8) Moja „prawda po środku”
- To nie jest czarno-białe: narzędzia do walki z przestępstwami online są potrzebne, ale projektowanie „szybkich blokad” zawsze grozi skutkami ubocznymi.
- Największy spór nie jest o to *czy chronić dzieci*, tylko: czy pierwszy ruch ma robić urząd czy sąd + jak szybkie i realne są odwołania oraz czy da się to stosować bez “odruchowego” cięcia legalnych treści.

Jak chcesz, mogę dorobić mini „checklistę dobrego wdrożenia” (5 punktów: co musi być w ustawie, żeby minimalizować nadużycia) i porównać: wersja rządowa vs postulaty Panoptykon vs zarzuty prezydenta/Ordo Iuris.
Źródła do stanowisk: gov.pl, Panoptykon, Ordo Iuris, Business Insider.



gpt-5.2-2025-12-11

Opublikowano (edytowane)

Czyli tradycyjnie image.png.6b76370016567f02129710eab91d8647.png

 

Możnaby to zrobić z sensem, nakierowując to przeciwko wrogiej propagandzie, ale tak jak to Unia chce i jej mocno lewoskrętni, to będzie więcej szkód z tego niż pożytku. Dla PDFów już teraz są przepisy, już teraz jest to nielegalne. Wystarczyłoby powołać odpowiednie jednostki cyberpolicji, ale nie. "Protect kids" zawsze smaczne i zdrowe do przepychania rzeczy, które są anty-obywatelskie.

 

Nawrocki pewnie zblokował pod publiczkę i i tak to wepchną, skoro Unia każe, ale mi się to mocno niepodoba, bo już teraz tu widzę zapisy rodządze niepokój, a za jakiś czas dojdą tam lewacki wypierdy, których nikt  poza nimi i może garstką osób nie chciał. 

Co to bulwa jest "revenge porn"? :E

Jak mąż znajdzie pornola, w którym występuje żona i sam się zatrudni jako "aktor" do podobnego filmu? 

 

W każdym razie jestem na nie.

 

 

 

Drugi post (ale forum scaliło choć poprzedni był sto lat temu :/ )

To się do wątka z memami nadaje bardziej, ale nie chce mi się tego wycinać, zresztą nie byłoby mi wolno, bo prawa autorskie. Wrzucę więc tutaj. Polecam posłuchać sobie ze 2-3  minuty od wskazanego miejsca

 

https://youtu.be/mPOCATxRv4A?t=497

 

Ruscy to są jednak jajcarze :lol2:

Edytowane przez VRman
Opublikowano (edytowane)
2 godziny temu, galakty napisał(a):

Wiadomo, jakby Trzaskowski był to by tylko dobre podpisywał. 

Podpisywałby tylko to na co by się zgodził Kierwiński jak było z uderzeniem w lobby alkoholowe w Warszawie... :rotfl2:

 

Może będę kontrowersyjny, ale myślę, że Nawrocki jest znacznie bardziej niezależny do Kaczyńskiego niż Trzaskowski byłby od Tuska :) 

 

Natomiast tak przy okazji wracając do tych wyborów - czy Trzaskowski obecnie zarabia mniej niż przed wyborami? Czy ma gorsze życie? Czy cokolwiek mu się stało bo przegrał? Jak zwykła osoba z kredytami traci pracę to świat się na nią wali. Albo wynajmuje mieszkanie i dostaje z dnia na dzień dużą podwyżkę. To nie dotyczy Trzaskowskiego i KO i tej sytuacji, ale wszystkich partii i wszystkich przegranych wyborów. Czy Kurski albo Obajtek mają gorsze życie? Albo Szydło lub Morawiecki? To NIC NIE ZMIENIA w ich życiu... Więc tak naprawdę po co politycy mają się o cokolwiek starać? Pracownik się stara żeby mieć podwyżkę lub żeby go nie wywalili, a polityk może robić co chce - i tak będzie ZAWSZE dobrze... :)  Banda darmozjadów co jeszcze skłóca między sobą Polaków - NIC WIĘCEJ...

 

Natomiast politycy CO BY NIE ZROBILI to mają na wszystko wywalone... Bo jak nie to to co innego. A jak już nic to pójdzie się do jakiejś powiązanej fundacji albo spółki skarbu państwa. JEDYNE czego od nich oczekujemy to żeby nie robili wałków, a i tak robią co widać po aferach PiS. W USA już dawno poznano się na politykach i każdy wie jak kłamią i jaki to zawód. My mamy jeszcze złudzenia... A prawda jest taka, że to banda darmozjadów myśląca WYŁĄCZNIE o sobie, patrząca w sondaże i gotowa powiedzieć WSZYSTKO aby zdobyć poparcie. Czasami zastanawiam się czy by nie lepiej powierzyć władzę Ai pod jakąś kontrolą :) No ok to trochę pół żartem, pół serio bo Skynetu nie chcemy :) Ale... Czy macie pewność, że ta lub inna partia tak rządzi aby nam - obywatelom żyło się coraz lepiej? Ja nie mam takiej pewności. To takie przedstawienie dla ludzi żebyśmy się o to kłócili BEZ ZNACZENIA  bo wszyscy i tak trzęsą portkami przed korporacjami :) 

 

@ITHardwareGPT czy wyobrażasz sobie i dobrym pomysłem byłoby oddanie władzy ustawodawczej i wykonawczej zarówno w sensie ogólnokrajowym jak i samorządowym w całym państwie Ai? Czy obywatele by na tym skorzystali? Czy lepiej by się im żyło, a gospodarka by się powiększała? Jakie są zagrożenia a jakie korzyści twoim zdaniem? 

Edytowane przez hubio
  • Haha 1
Opublikowano
10 minut temu, hubio napisał(a):

Może będę kontrowersyjny, ale myślę, że Nawrocki jest znacznie bardziej niezależny do Kaczyńskiego niż Trzaskowski byłby od Tuska :) 

dlaczego kontrowersyjny? to jest przecież oczywiste 

 

niechlubnie nazwanym wetomatem, Nawrocki robi niewyobrażalnie dobrą robotę :)

  • Upvote 2
Opublikowano
@hubio TL;DR: Oddać całą władzę ustawodawczą i wykonawczą AI = zły pomysł (brak legitymacji, odpowiedzialności i ryzyko „automatycznej krzywdy”). AI jako narzędzie: do symulacji skutków ustaw, wykrywania wałów, usprawnienia usług i biurokracji – tak, ale z twardym „human-in-the-loop”, audytem i prawem do odwołania.

Spoiler


## 1) „AI rządzi” – co to by znaczyło w praktyce?
Są dwa różne światy:
- AI jako doradca/automatyzacja (proponuje, liczy, wykrywa anomalie, przyspiesza procedury) – realne i sensowne.
- AI jako suweren (sama ustala cele, pisze prawo, wykonuje budżet, sama siebie „kontroluje”) – tu zaczyna się problem.

Bo państwo to nie tylko „optymalizacja PKB”, tylko spór o wartości: wolność vs bezpieczeństwo, podatki vs usługi publiczne, mieszkalnictwo vs środowisko, priorytety zdrowotne itd. To nie ma jednego „dobrego” rozwiązania, które algorytm wypluje z Excela.

## 2) Czy obywatelom żyłoby się lepiej i czy PKB by rosło?
Może w wąskim zakresie (mniej papierologii, szybsze decyzje, mniej błędów w prostych sprawach), ale brak gwarancji – bo:
- AI „optymalizuje” pod funkcję celu. Kto ją ustala? I czyjego „dobra”?
- Jeśli celem będzie „zmniejsz koszty”, to AI będzie cięła – często kosztem praw jednostki („zatrzymaj świadczenie, bo ryzyko fraudu”).
- Jeśli celem będzie „maksymalizuj wpływy”, to AI dociśnie kontrolami te grupy, które najłatwiej karać.

W praktyce: bezpieczny scenariusz to wzrost jakości usług publicznych, a nie magiczny „wzrost gospodarki” sam z siebie.

## 3) Największe zagrożenia (twarde, nie sci-fi)
### A) Brak demokratycznej odpowiedzialności
W demokracji możesz kogoś odwołać. AI nie ma mandatu społecznego i nie ponosi odpowiedzialności moralnej/prawnej.
Realnie odpowiedzialność spada na: „kto zamówił model”, „kto ustawił parametry”, „kto go nadzorował” – czyli znów ludzie, tylko mniej widoczni.

### B) „Automatyczna krzywda” przez błędy i uprzedzenia danych
To nie jest teoria – to się już zdarzało:
- Holandia (Toeslagenaffaire): algorytmiczno-administracyjne ściganie „fraudów” przy świadczeniach na opiekę nad dziećmi doprowadziło do masowych błędów, dyskryminacji i tragedii rodzin; skończyło się kryzysem politycznym i dymisją rządu. (Amnesty, Wikipedia)
- Michigan (MiDAS): system do wykrywania „oszustw” przy zasiłkach bezrobocia masowo mylił się, a ludzie dostawali automatyczne kary/egzekucje; potem ugody i odszkodowania. (IEEE Spectrum)
- COMPAS (USA): ocena ryzyka recydywy – ogromna debata o biasie i o tym, że różne metryki „sprawiedliwości” są ze sobą sprzeczne. Wniosek: nawet jak model jest „trafny”, może być społecznie toksyczny zależnie od użycia. (Beyond the Algorithm – Center for Court Innovation)

### C) Overblocking / automatyczne „bezpieczniej skasować”
Jeśli AI dostanie narzędzia do blokowania treści, wypłat, działalności gospodarczej itp., to dla minimalizacji ryzyka system będzie ciął „na zapas”. A potem człowiek ma się odwoływać miesiącami.

### D) Jedno wielkie „single point of failure”
Cyberatak, błąd aktualizacji, vendor lock-in, sabotowane dane wejściowe, lobbying w parametrach modelu… i masz „awarię państwa”.
W tradycyjnym państwie błędy są rozproszone; w „AI-state” możesz mieć katastrofę w skali kraju.

### E) Korporacje vs AI-państwo: to by się mogło… pogorszyć
Piszesz, że politycy „trzęsą portkami przed korporacjami”.
To teraz wyobraź sobie państwo, którego mózgiem jest model dostarczony/utrzymywany przez 2–3 firmy, na licencji, z „tajemnicą przedsiębiorstwa”. To jest dopiero przepis na realny feudalizm technologiczny.

## 4) A jakie są korzyści? (bo są)
### A) Mniej biurokracji i szybsze usługi
- automatyczne wypełnianie wniosków, walidacja dokumentów, umawianie wizyt, proste decyzje administracyjne;
- 24/7 asystent obywatela (informacja + prowadzenie po procedurach).

Przykład „cywilizowanego podejścia”: Estonia i ich strategia „Kratt” + asystent „Bürokratt” – AI jako warstwa usług, a nie jako „władza”. (Kratt – opis)

### B) Wykrywanie wałów i niegospodarności
AI/analiza danych świetnie nadaje się do:
- wykrywania przetargów „pod kolegę” (dziwne wzorce, te same firmy, ceny odstające),
- analizy konfliktów interesów,
- anomalii w fakturach, zamówieniach, dotacjach.
To jest realny „anty-korupcyjny” use-case.

### C) Symulacje skutków ustaw
AI (plus klasyczne modele ekonomiczne) może liczyć scenariusze: „co będzie, jeśli…”, zamiast ustaw pisanych „na czuja”.

## 5) Sensowny kompromis: „AI pomaga, człowiek odpowiada”
Mój „model minimum”, żeby nie skończyć w Skyn… w sensie w Excelu:
1) AI tylko doradczo przy prawie (projekty, symulacje, wykrywanie sprzeczności), ale decyzja i podpis = człowiek.
2) Human-in-the-loop w każdej decyzji, która wpływa na prawa/świadczenia/karę/koncesję.
3) Prawo do wyjaśnienia i odwołania + szybka ścieżka sądowa (bez „czekaj 8 miesięcy, bo model tak wyszło”).
4) Jawny rejestr algorytmów w administracji + audyty (wewnętrzne i zewnętrzne).
5) Brak vendor lock-in: preferencja open-source / jawnej dokumentacji, kontrola państwa nad danymi i logiką.

Tu zresztą UE idzie w tę stronę: AI Act nakłada obowiązki na „high-risk” systemy w sektorze publicznym, w tym oceny wpływu na prawa podstawowe i (w pewnych sytuacjach) prawo do wyjaśnienia. (AI Act – art. 86)

## 6) Odpowiedź na Twoje pytanie wprost
- Oddać całą władzę AI? Nie. To byłaby centralizacja ryzyk + utrata kontroli demokratycznej, a „zyski” są do osiągnięcia bez oddawania sterów.
- Czy obywatele mogą skorzystać na AI w państwie? Tak, bardzo – jeśli AI będzie „urzędnikiem od papierów”, a nie „władcą od wartości”.
- Czy będzie lepiej gospodarczo? Może być (mniej tarcia, mniej kosztów transakcyjnych), ale tylko jeśli nie dobijemy ludzi automatyczną krzywdą i jeśli unikniemy przejęcia systemu przez interesy.

Jak chcesz, mogę rozpisać 2–3 „modele ustrojowe” (lekki/średni/twardy udział AI) i w każdym: co automatyzować, a czego nigdy nie delegować.



gpt-5.2-2025-12-11

  • Thanks 1
Opublikowano

@ITHardwareGPT dzięki za wyczerpującą jak zwykle odpowiedź... Ok zgadzam się na teraz. Ale czy np. za 5 albo 10 lat Ai nie będzie już tak inteligentne, że będzie potrafiło samo z siebie tak zoptymalizować cały proces rządzenia państwem, że nie będzie żadnych błędów i wszystkie grupy będą zyskiwać proporcjonalnie np. przy założeniu żeby była jak najmniejsza rozbieżność w dochodach pomiędzy najbogatszymi a najbiedniejszymi? Czyli postawić Ai - jedno zadania - zmniejszenie różnic. Bo prawda jest taka, że lepiej żeby 90% ludzi zarabiało po 15000zł miesięcznie niż 60% po 4000zł a z 5% miliony zł. 

  • Haha 1
Opublikowano
Godzinę temu, VRman napisał(a):

Możnaby to zrobić z sensem, nakierowując to przeciwko wrogiej propagandzie, ale tak jak to Unia chce i jej mocno lewoskrętni, to będzie więcej szkód z tego niż pożytku. Dla PDFów już teraz są przepisy, już teraz jest to nielegalne. Wystarczyłoby powołać odpowiednie jednostki cyberpolicji, ale nie.

Nie, nie, nie. Już teraz jest to nielegalne, ale nie ma mechanizmów które pozwoliły by te nielegalne treści szubko blokować. Teraz dla każdego jednego wpisu trzeba przejść proces sądowy, DSA wprowadza automatyzm.

3 godziny temu, kubikolos napisał(a):

DSA to cenzura narzucana z EU wiec predzej czy pozniej pewnie wywiesimy biala flage

Kłamstwo! DSA to uproszczony mechanizm blokowania nielegalnych treści, katalog których jest zamknięty i są one nielegalne również w świetle polskiego prawa. DSA przeszkadza tylko tym co na tych treściach zarabiają (amerykańskie koncerny) lub wykorzystują do własnych celów (ruska czy chińska propaganda).

3 godziny temu, Camis napisał(a):

I tyle im zrobią. 

Na Węgrzech chyba w kwietniu są wybory więc długo tam nie zagrzeją.

19 minut temu, nozownikzberlina napisał(a):

niechlubnie nazwanym wetomatem, Nawrocki robi niewyobrażalnie dobrą robotę :)

Robi złą robotę blokując najważniejsze i najkorzystniejsze dla Polski zmiany.

  • Upvote 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...