Będąc szczerym? Za uja tego nie rozumiem, z czysto biznesowego punktu widzenia. Nawet jeśli do premiery Failguarda forsowali te swoje pierdololo, to przecież po tym co się wtedy wydarzyło - fatalne przyjęcie gry, flop sprzedażowy, zwolnienie całej ekipy odpowiedzialnej za stworzenie tego kupsztala - przecież ktoś musiał przejrzeć na oczy, prawda? PRAWDA?
Ostatnia szansa, jedna jedyna możliwość by się odbić od dna po którym szorowali, jedyna możliwość żeby przetrwać - czyli zrobić grę dla graczy - postawić na fabułę, na postacie, na sprawdzone rozwiązania, wyrzucić cały ten różowy szmelc który bankowo ich zakopie na amen i nagle okazuje się co? Że nad scenariuszem pracowała jeszcze większa wariatka niż Corinne, totalny transformer, osoba totalnie skrzywiona i z takim odklejonym CV, że szkoda gadać.
Ja tego kompletnie nie rozumiem, ani jako gracz, ani jako potencjalny kupiec. Czy Ci ludzie żyją w jakiejś alternatywnej rzeczywistości?
Rekomendowane odpowiedzi