Bo do tego wynajem się sprowadza, tak jak Gordon wyżej napisał. Pomijając anomalie jak teraz z dopłatami do elektryków, wynajem jest jak wymiana samochodu na nowy co 2-4 lata. Nie musisz bujać się ze sprzedażą starego i nie zamrażasz tyle gotówki, ale płacisz za utratę wartości samochodu w przedziale, w którym najwięcej traci na wartości. Plus ktoś jeszcze musi na tobie zarobić.
Więc na dłuższą metę taka zabawa ma sens tylko jeśli faktycznie byłoby Cię stać na kupowanie nowego auta co kilka lat.
Rekomendowane odpowiedzi