Czyli zaczęliśmy dyskusję od tego, dlaczego Polacy nie biorą aut za 200 tys. zł, a teraz przesuwasz bramkę i tłumaczysz, że jednak ich nie stać, więc mają brać najtańsze toczydła na rynku? Nazwanie braku zdolności finansowej "złym doborem usługi przez sarmacką dumę" to zwykła gimnastyka słowna, żeby nie przyznać, że barierą jest portfel.
Tym zdaniem udowodniłeś, że teoretyzujesz bez żadnego kontaktu z rzeczywistością. Próbowałeś kiedyś zapakować rodzinę 2+2 do miejskiego mikroauta (np. Dacii Spring z zasięgiem 150 km)? Po wpięciu dwóch fotelików (zwłaszcza RWF) pasażer z przodu ma kolana w schowku, a do bagażnika nie mieści się nawet sam stelaż od wózka dziecięcego, o zakupach nie wspominając.
To prosta definicja skrajnej nieodpowiedzialności finansowej. Różnica między własnym autem za 15-20 tys. zł a najmem w razie utraty pracy jest elementarna: własne auto stojące pod blokiem kosztuje cię 50 zł miesięcznie za OC i nie generuje długu. Z kolei "kwestia umowna" przy najmie, o której tak lekko piszesz, to w praktyce sztywna tabela opłat w OWU spółki leasingowej
Z Portugalią to zaliczyłeś spektakularny strzał w kolano. Sprawdź sobie twarde dane ACEA: średni wiek samochodu w Portugalii to prawie 14 lat - mają jedną z najstarszych flot w starej Unii (niemal identyczną jak Polska po wyczyszczeniu martwych dusz z CEPiK-u)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się