Skocz do zawartości

Demografia Polski - System Emerytalny


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
43 minuty temu, Kamiyanx napisał(a):

Co mi się w sumie wydaje błędem tak naprawdę. Widać to po tym, że kolejne roczniki coraz mniej potrafią zrobić samodzielnie i są coraz mniej odporne na jakiekolwiek sytuacje stresowe. Tak samo są coraz mniej zgodne do ustępstw, co pewne też ma wpływ na ten rosnący % rozwodów.

 

Dość często mam problem z młodszymi, że się obrażają o byle gówno, jak ja sobie tylko jaja robię. Tak jakby nie wiem, byli dość wyczuleni na swoim punkcie.

Tobie sie wydaje, bo nie masz dzieci i z narracji Twoich wypowiedzi lekko czuc (moje odczucie ofc), ze nie planujesz/nie chcesz.

Logicznym i dojrzalym zachowaniem jest nie decydowanie sie na potomstwo w momencie, jak nie masz stabilnej sytuacji > a teraz wiekszosc w wieku 20-30 lat nie ma stabilnej sytuacji.

Opublikowano
4 minuty temu, oldfashioned napisał(a):

Tobie sie wydaje, bo nie masz dzieci i z narracji Twoich wypowiedzi lekko czuc (moje odczucie ofc), ze nie planujesz/nie chcesz.

Logicznym i dojrzalym zachowaniem jest nie decydowanie sie na potomstwo w momencie, jak nie masz stabilnej sytuacji > a teraz wiekszosc w wieku 20-30 lat nie ma stabilnej sytuacji.

Bicz pliz. Dane, statystyki, a nie twoje subiektywne odczucia. Chyba że brak partnera też klasyfikujesz w ten sposób (brak stabilizacji).

Opublikowano (edytowane)

> inflacja i koszty zycia, gus
> ceny mieszkan i ich dostepnosc, eurostat

> niepewnosc na rynku pracy, wezmy ostatnie badania randstadu odnosnie mlodych (20-30) na polskim rynku pracy

> zmiany wartosci i priorytetow zyciowych, diagnoza spoleczna
> obecna sytuacja w polsce/ue, watek wojny i konflikty na forum

masz bicz, teraz dodaj 2+2. 


I tak, logiczne jest, ze brak partnera klasyfikuje jako brak stabilizacji W KONTEKSCIE DECYDOWANIA SIE NA POTOMSTWO. :pajac:

Edytowane przez oldfashioned
Opublikowano
1 minutę temu, oldfashioned napisał(a):

> inflacja i koszty zycia, gus
> ceny mieszkan i ich dostepnosc, eurostat

> niepewnosc na rynku pracy, wezmy ostatnie badania randstadu odnosnie mlodych (20-30) na polskim rynku pracy

> zmiany wartosci i priorytetow zyciowych, diagnoza spoleczna
> obecna sytuacja w polsce/ue, watek wojny i konflikty na forum

masz bicz, teraz dodaj 2+2. 


I tak, logiczne jest, ze brak partnera klasyfikuje jako brak stabilizacji W KONTEKSCIE DECYDOWANIA SIE NA POTOMSTWO. :pajac:

Ale to sobie możesz wymyślać różne własne interpretacje. Twardy fakty są następujące – w związkach dzietność jest bliska ~2. Pomimo tych wszystkich czynników.

Ogólnie możemy je uznać za 3-4 rzędne. Zresztą to się nawet zgadza z tymi sondażami, gdzie jednak >90% deklaruje chęć potomstwa. 

 

Bezdzietne kobiety z wyżu to w zdecydowanej większości... samotne kobiety.

Opublikowano

Skad wziales te ~2? 
Bo zadne aktualne, oficjalne dane tego nie potwierdzaja. Polska plasuje sie w topce krajow z najnizsza dzietnoscia, szacuje sie ze za caly 2025 wyjdzie nam dzietnosc na poziomie 1.03. 


Uznac za 3-4 rzedne mozesz co chcesz, wiekszosci spoleczenstwa te rzeczy 'troche wadza' jednak. 

Opublikowano (edytowane)
17 minut temu, oldfashioned napisał(a):

Skad wziales te ~2? 
Bo zadne aktualne, oficjalne dane tego nie potwierdzaja. Polska plasuje sie w topce krajow z najnizsza dzietnoscia, szacuje sie ze za caly 2025 wyjdzie nam dzietnosc na poziomie 1.03. 


Uznac za 3-4 rzedne mozesz co chcesz, wiekszosci spoleczenstwa te rzeczy 'troche wadza' jednak. 

Pytasz, bo nie czytasz moich postów ze zrozumieniem. Wyraźnie napisałem, że to blisko ~2 się tyczy urodzeń w związkach, szczególne w małżeństwach.

W obiegu są różne teorie, ale większość z nich ignoruje obiektywne dane – liczba dzieci w związkach nie zmieniła się znacząco.

 

Co zmieniło się zaś drastycznie – liczba zawieranych związków (formalnych i nieformalnych). Więc no, możemy sobie pisać o karierach, mieszkaniach, stabilizacji, ale to nie jest specjalnie istotne statystycznie. To jest tylko wadliwa metoda tłumaczenia sobie przyczyn. Odpowiedź (tę prawdziwą) masz w danych i tyczy się starej zasady jak świat – najpierw było jajko czy kura?

 

No oczywiście możemy iść dalej, czyli porównywać, na ile praca zawodowa kobiet ma wpływ na to, ale wtedy już szukamy rozwiązania problemu, a nie przyczyny.

Edytowane przez Kamiyanx
  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)

W Polsce około 55% ludzi w wieku rozrodczym jest w małżeństwach. Może nawet nieco mniej, zależnie jak postawimy dolny ogranicznik. Około 70% dzieci rodzi się w małżeństwach.

 

To szacując pi razy oko rzeczywiście daje dla małżeństw dzietność około 1,8.

Edytowane przez adashi
Opublikowano (edytowane)
W dniu 9.10.2025 o 01:24, adashi napisał(a):

W Polsce około 55% ludzi w wieku rozrodczym jest w małżeństwach. Może nawet nieco mniej, zależnie jak postawimy dolny ogranicznik. Około 70% dzieci rodzi się w małżeństwach.

 

To szacując pi razy oko rzeczywiście daje dla małżeństw dzietność około 1,8.

No tyle gdzieś wychodzi albo więcej, zresztą Łakomy to przytaczał. 

Ogólnie na /r/Polska była właśnie tabela z tą dzietnością małżeństw dla Europy i chyba wszędzie wychodziło blisko ~2. Tylko nie mogę jej teraz znaleźć, a nie chce się sam grzebać z danymi GUS/Eurostat.

 

A tu jeszcze jest coś ciekawego:

https://marketingprzykawie.pl/espresso/bezdzietni-raport-o-bezdzietnych-w-polsce-w-2025-r/

 

Cytat

Dlaczego Polacy nie decydują się na dzieci?

Okazuje się, że przyczyną najczęściej wskazywaną przez respondentów obu płci jest problem ze znalezieniem odpowiedniego partnera/partnerki (31%).

Kiedy porównamy światopogląd grupy bezdzietnych kobiet i bezdzietnych mężczyzn, zobaczymy, jak duży jest rozdźwięk między nimi w deklarowanych poglądach:

kobiety znacznie częściej wyznają wartości liberalne, panowie istotnie statystycznie częściej niż panie – konserwatywne.

Edytowane przez Kamiyanx
Opublikowano
6 godzin temu, Kamiyanx napisał(a):

kobiety znacznie częściej wyznają wartości liberalne, panowie istotnie statystycznie częściej niż panie – konserwatywne.

Trzeba zrobić tak jak mój kumpel zrobił: on zatwardziały braunista, ona mocno okopana po lewej stronie. Razem tworzą nadspodziewanie zgodne małżeństwo, czasem do śmiechu sobie szpilę wbiją odnośnie swoich światopoglądów.

Opublikowano

Jeśli ktoś mi rusza na imprezie rodzinnej wątek polityczny to wskazuje mu drzwi. 

 

Ciężko jest stworzyć teraz trwały związek. Za dużo pokus, za dużo możliwości. Z moją jestem 7 lat ale nadal nie jestem przekonany czy na zawsze będziemy, wręcz im starszy jestem tym bardziej w to wątpię. W związku zawsze musi być ten który potrafi ustąpić, a teraz wiekszość twardo realizuje swoje cele i wtedy ciężko o zgodę i harmonię. 

 

W pewnym sensie do związku trzeba być młodym i głupim, mieć 20 lat, hajtać się, zrobić dwójkę, wtedy jakoś łatwiej wszystko przychodzi, łatwiej się dotrzeć i dostosować. Teraz po 30 to już ma się swoje przyzwyczajenia, nawyki, sposób życia i ciężko cokolwiek chce się zmienić, nawet jeśli to byłaby ta jedna jedyna.

  • Like 1
  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)

Nie no, aż sam w szoku jestem że ten czas tak minął, a może właśnie tak to ma wyglądać w związku, że cały czas wystawia się relacje na próbę, albo przyjdzie ten czas że się zakończy albo zostanie się na zawsze. Temat rzeka. 

 

Ale tak nawiazując jeszcze do młodości i glupoty, to właśnie najbardziej różni moje pokolenie a pokolenie moich rodziców. Rodzice w wieku 20 lat dawno byli po szkole i zaczynali bawić się w dorosłe życie. Ja w wieku 20 lat kończyłem technikum i dopiero planowałem dalszą naukę. To jest gigantyczna różnica. 

 

@galakty

Wie o tym, mało tego, sama się śmieje że co 7 lat charakter się trochę zmienia. Generalnie ma dystans do wszystkiego. 

Edytowane przez Totek
Opublikowano

Każda relacja ma etap wątpliwości, albo to się dotrze albo nie. I każdy raczej czasem ma dość drugiej osoby, ale przychodzą dobre chwile i się klaruje wszystko. 

 

I też nie każdy jest uczuciowy czy romantyczny, chłopy raczej z reguły podchodzą racjonalnie i dla mnie bycie z kimś kto pasuje i ma się ponad 30 lat to już nie jest czas na zmiany. Czkawką się potem odbije. Mając 20 można przebierać. 

Teraz, Badalamann napisał(a):

Ale nie ma wielkiej miłości ani planów by być już "na zawsze" razem itd.

Chłop po 30 który miał już złamane serce to już nierzadko tej miłości na zawsze nie zazna, są martwi w środku :E Ale nie musi być WIELKIEJ miłości żeby być razem na całe życie.

Opublikowano
7 minut temu, Totek napisał(a):

a może właśnie tak to ma wyglądać w związku, że cały czas wystawia się relacje na próbę, albo przyjdzie ten czas że się zakończy albo zostanie się na zawsze.

Nie, to zdecydowanie nie tak ma wyglądać. Chociaż nie wiem o jakich próbach mowa - choroba? Wspólne leczenie?

Bo jak jakieś krzywe ruchy to machaj ręką. Szkoda 7 lat a im dłużej to z przyzwyczajenia ciężko będzie skończyć.

Opublikowano
2 minuty temu, galakty napisał(a):

 

Chłop po 30 który miał już złamane serce to już nierzadko tej miłości na zawsze nie zazna, są martwi w środku :E Ale nie musi być WIELKIEJ miłości żeby być razem na całe życie.

Aż zacytuję bo warto. To potwierdzam mocno na własnym przykładzie. Praktycznie co kolejny związek to tym bardziej się ta pustka uwydatnia. Potem niby zarywa się do kolejnej dziewczyny ale na końcu okazuje się że (cytując Pudziana) "to i tak by nic nie dało". Jak już raz przeżyjesz TĘ miłość to każda kolejna jest dużo słabsza. Dla pierwszej byłem w stanie jechać 300km, teraz to wyjazd do drugiego powiatu byłby wyzwaniem %-) 

 

 

  • Like 1
Opublikowano
8 minut temu, galakty napisał(a):

Ale nie musi być WIELKIEJ miłości żeby być razem na całe życie.

Nie każda miłość to kwiatki w brzuchu i inne pierdolety. Z resztą, te uczucia zawsze mijają a zostaje to, za co się daną osobę pokochało.

  • Like 1
  • Upvote 2
Opublikowano
1 minutę temu, Totek napisał(a):

Aż zacytuję bo warto. To potwierdzam mocno na własnym przykładzie. Praktycznie co kolejny związek to tym bardziej się ta pustka uwydatnia. Potem niby zarywa się do kolejnej dziewczyny ale na końcu okazuje się że (cytując Pudziana) "to i tak by nic nie dało". Jak już raz przeżyjesz TĘ miłość to każda kolejna jest dużo słabsza. Dla pierwszej byłem w stanie jechać 300km, teraz to wyjazd do drugiego powiatu byłby wyzwaniem %-) 

 

 

Ja po długim związku (7 lat prawie) i randkowaniu przez Tindera to już taką olewkę miałem na baby że jak widziałem coś co mi się nie podobało to od razu out i zdziwienie na ich twarzy ogromne :E Na szczęście w końcu dobrze trafiłem i 3 rok minął. 

  • Like 2
Opublikowano
2 minuty temu, Totek napisał(a):

Dla pierwszej byłem w stanie jechać 300km, teraz to wyjazd do drugiego powiatu byłby wyzwaniem %-) 

Romantyk :E

 

Ale coś w tym jest, do pierwszej jeździłem 160km, aktualnej zaproponowałem wspólne mieszkanie po miesiącu bycia razem XD 

2 minuty temu, trepek napisał(a):

Nie każda miłość to kwiatki w brzuchu i inne pierdolety. Z resztą, te uczucia zawsze mijają a zostaje to, za co się daną osobę pokochało.

Dobrze mówi, polać mu! 

  • Like 2
Opublikowano

U nas też - po pół roku wspólne mieszkanie. Przed upływem 12 miesięcy byliśmy zaręczeni, a potem pandemia popsuła mocno ślubne plany, więc mieliśmy malutki ślub na 4 osoby w samym środku pandemii :) 

 

w sumie nie żałujemy, bo całe zamieszanie nas ominęło i łatwiej było o wkład do budowy domu :) 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   1 użytkownik


×
×
  • Dodaj nową pozycję...