Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@DITMD

I co ta twoja historia ma wnieść do dyskusji o kaskach, czego ma dowodzić?

 

To kolejny ciekawy aspekt jak wygląda dyskusja o kaskach, jaki powierzchowny poziom wiedzy.

Jak tylko jest jakaś sugestia negacji, nawet nie skuteczności kasków a samego obowiązku noszenia, to od razu pojawiają się przykłady gdzie ktoś uszkodził głowę bez, a ten w kasku ma całą i tylko trochę bólu.

 

Trochę śmiesznie, trochę smutno, że kilkanaście lat temu dyskusje wyglądały identycznie, padały identyczne argumenty jak głowy się rozwala bez kasku, a w są całe i zdrowe. Tym bardziej jak skonfrontuje się z normami, sposobami testowania tamtych kasków, gdzie podstawą było spuszczanie metalowej kulki na czubek kasku z prędkością 20km/h (tak na czubek, nie boczne uderzenie czy w czoło).

43 minuty temu, DITMD napisał(a):

Mój waży 265 g i po 4–5 godzinach jazdy w ogóle go nie czuję

Mój obecny waży 330g i też nie mam problemów ale co to argumentuje, że przez lata głowa się przyzwyczaiła, a mięśnie wyrobiły?

Opublikowano

A to niby miało coś dowodzić? Po prostu podzieliłem się swoim doświadczeniem. Jeździj sobie, jak chcesz, twoja sprawa. Kask nie jest cudownym środkiem na wszystko, ale uchroni cię przed uderzeniem głową o beton, w takim wypadku ja wolę go mieć niż go nie mieć. Tyle.

Opublikowano (edytowane)
3 godziny temu, Bono_UG napisał(a):

To nie jest dorabianie ideologii, a czysta fizyka nad którą siedzą sztaby inżynierów.
Wystarczy prześledzić trochę dokładniej historię rozwoju kasków rowerowych jakie były początkowe konstrukcje jak się zmieniały, co obecnie mamy. Dlaczego jednak stara się minimalizować wagę, dlaczego powierzchnia jest gładka, dlaczego pojawił się MIPS itd.

Np. kiedyś były dostępne kaski pokryte tkaniną, przy czystym upadku pewnie działały tak samo jak obecne, tyle że maiły zerowy poślizg o powierzchnie uderzenia, więc powodowały powstawanie bardzo dużych sił skrętnych. Obecnie takie konstrukcje są zabronione, jest wręcz nakaz tworzenie powierzchni poślizgowej.
Większa średnica to też większa szansa, że się  o coś zahaczy. Nie raz przydzwoniłem kaskiem o jakąś niską wiatę rowerową czy turystyczną, gdzie bez kasku pewnie bym się zmieścił lub w porę wyczuł na włosach i odruchowo skurczył. Może to się wydawać śmieszne ale potrzeba czasu, żeby przyzwyczaić się do "większej" głowy i brać większy margines błędu.

 

Odnośnie masy, to szczerze nie pamiętam początków, za to lepiej zapamiętałem przesiadkę na cięższy kask po kilku latach jazdy. Więcej o około 100-150g ale mięśnie karku zdecydowanie to odczuwały. Podobnie jak się zamocuje latarkę lub kamerkę, wyraźnie czuć, że głowa ma większą bezwładność. Miałem też okazję doświadczyć jak mocno może zostać obciążony kark przy upadku, gdzie głową nie uderzyłem, bo ją utrzymałem (rozważałem czy nie iść na prześwietlenie na tyle mocno zabolało i jakiś czas się utrzymywał ból).

Ludzie mogą nie narzekać, bo mogą sobie nie uświadamiać, że pewne rzeczy wynikają z tej dodatkowej masy. Mogą ogólnie, że nie jest tak wygodnie jak bez, bez wyszczególniania dlaczego. Czas jazdy oczywiście też tutaj gra rolę i jak ktoś pojeździ godzinę, to może tak karku nie zmęczyć jak przy 5-6h.

 

Lepiej mieć ale trzeba mieć świadomość, że jego skuteczność jest ograniczona, że tylko w tym ograniczonym zakresie potencjalnie zmniejsza obrażenia, że nie chroni przed wypadkiem. A niestety jeżeli jest jakakolwiek dyskusja publiczna o kaskach i obowiązku, to główną myślą jest kask == bezpieczeństwo, co jest bzdurą i między innymi to organizacje rowerowe wytykają.

Ja tutaj generalnie się nie kłócę czy kask pomaga czy nie, tylko o przymus korzystania. Jestem przeciwnikiem obowiązku, a optuję za porządną edukacją, przedstawieniem zalet i wad kasków, a nie bezrefleksyjnym "kask musi być, a jak nie masz to mózg ci uszami wypłynie". Po prostu strach jest bardzo złym doradcą, wyłącza zdrowy rozsądek.

Od tyłu.

Równie wiele jeśli nie więcej nie ma takiego obowiązku, więc może zamiast gdybać, to zweryfikować czy wprowadzenie takich obowiązków (imo miejscami niespójnych) cokolwiek zmieniło.

Przy założeniu, że i tak nikt tego nie będzie kontrolował, to wprost dowodzi, że to martwe prawo pod publikę, metodą gaszenia pożarów, a nie realna, systematyczna próba rozwiązania problemu bezpieczeństwa. Nie potrzebujemy zbędnego prawa, gry pozorów, potrzebujemy realnych działań poprawiających bezpieczeństwo i o to się organizacje czepiają.

Od puszczania w świat jest edukacja, a nie martwe prawo, które przyzwyczaja do jego ignorowania. Poza tym, jeżeli tak jak piszesz ludzie sami zakładają i jest ich coraz więcej, to po grzyba wprowadzać coś siłowo?

 

Przykład sprzed kilku dni, grupa małolatów na elektrycznych hulajnogach, zwalniam przed przejściem, żeby przepuścić pieszych, a ci walą z lewej, z prawej po chodniku, kompletnie bez ładu i składu, bez odrobiny refleksji co robią i gdzie są, byle zap... Dobrze, że piesi się rozejrzeli, bo byłoby łubudu.

No ale mieli kaski, więc było bezpiecznie :thumbup:

 

Skoro dla pieszych to skrajność, to dlaczego dla rowerów i hulajnóg już nie? W obu przypadkach dochodzi do podobnych obrażeń, może z innych powodów (np. uderzenie o szybę samochodu) ale skutki te same.

Ciekawe zagadnienie psychospołeczne, gdzie jest stawiana granica absurdu w obowiązku kasków, a gdzie jest mocna presja żeby wprowadzać. Lecę szyderą i ironią, bo dla mnie to zahacza o hipokryzję, że na jednych jest presja ochrony, a innych ignorujemy, choć obie grupy są podobnie narażone. Nie rozumiem tej granicy, co sprawia, że piesi są zaliczani do grupy bezpiecznego poruszania się, a rowerzyści już nie - wygląda na "tak się utarło", a nie realne spojrzenie na zagadnienie i problemy.

 

Tu już bez podtekstów i drwin, możesz przedstawić ten punkt widzenia, dlaczego tak stawiasz granicę, skąd poczucie, że jazda na rowerze, hulajnodze jest bardziej niebezpieczna niż poruszanie się pieszo?

 

W momencie uderzenia lepiej jest kask mieć niż nie mieć. Sama jego waga ma marginalne znaczenie w kontekście wygody i powyższej dyskusji, podstawowe kaski to zakres 230-290 gramów, co sprawia że na krótsze a i pewnie dłuższe wypady, będą nieodczuwalne w większości przypadków. Rozmawiamy też o dzisiejszych kaskach, a nie pierwszych projektach, nie do końca przemyślanych. Kompletnie mnie nie przekonują argumenty, że są większe naprężenia na kark, mając w oczach wypadki które miałem, gdybym nie miał wtedy kasku.

 

Ależ ja mam świadomość i jestem za tym, żeby ją rozpowszechniać, z pewnością nie przekazem "kask uczyni cię w pełni bezpiecznym". Edukacja ma ograniczoną skuteczność, natomiast jeśli jest to przepis poparty sensowną kampanią, która poprzez wszelkiej maści media dotrze do społeczeństwa, będzie to IMO miało większą siłę przebicia. Sam przepis nie będzie w sposób uciążliwy egzekwowany, nie oszukujmy się. Jakie inne, realne działania można podjąć? Bo wszelkie kampanie "zachęcające" to taka sama farsa i gra pozorów, to jest ta solidna edukacja, która ma przynieść zamierzony efekt?

 

Lecisz szyderą i ironią całkiem bez powodu. Nie pierwszy raz zresztą. Hipokryzja? To ja w takim razie napiszę o absurdzie jakim jest pytanie jaka jest różnica w kontekście bezpieczeństwa pieszego, a rowerzysty/osoby na hulajnodze. Wypadek na rowerze jest z reguły bardziej dotkliwy, obrażenia większe, bo odbywa się przy większej prędkości. Upada się z większej wysokości, mając mniejszą kontrolę nad sposobem w jaki i na co upadasz. Czas na reakcję jest krótszy, warunki atmosferyczne odgrywają tutaj większą rolę (mokra nawierzchnia, wiatr). Stan nawierzchni ogrywa większą rolę (dziury, krawężniki). Interakcje pieszy-rowerzysta są nieuniknione, ale nie były przedmiotem dyskusji. Rozmawialiśmy głównie o bezpieczeństwie samego rowerzysty. Zwłaszcza w kontekście młodszych użytkowników jednośladów, którzy często nie mają ani doświadczenia, ani wyobraźni. Ty natomiast obracasz kota ogonem i podnosisz jakiś wątek, który związku z powyższym nie ma.

Edytowane przez Vulc
  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)
W dniu 22.07.2025 o 14:34, jagular napisał(a):

 

W jaki sposób wytłumaczyć opornemu kilkulatkowi, że musi mieć na głowie kask, jak jedzie na rowerze, nawet jak jest za gorąco, nawet jak kolega się śmieje? Dzieci nie zachowują się logicznie, dorośli zresztą też nie.

Zabrać go na cmentarz, pokazać groby dzieci, pokazać mu zdjęcia z neta ludzi po podobnych wypadkach z pękniętą czachą i wylanym mózgiem, przeczytać mu o wypadku z Milówki sprzed kilku dni. Terapia szokowo jest skuteczna. Nasz 10 latek sam już mówi "tata znieś mi rower i nie zapomnij o kasku", nawet oporna żona "bo fryzura, bo jak ja w tym będę śmiesznie wyglądać" zawsze już jeździ w kasku jak jej powiedziałem, że bez kasku nigdzie na rower nie pójdzie :) 

W dniu 22.07.2025 o 16:50, Bono_UG napisał(a):

Mogę się rozpisać i o szkodliwości kasków:

- większa masa na głowie, to większe przeciążenia na karku

Co Ty za bzdury wypisujesz, kaski ważą tyle co nic, musiałbyś jechać ze 300km/h żeby ta masa miał wpływ podczas upadku, przy 20-30km/h masa kasku totalnie to nie wpływa na uszkodzenie karku. Co za szurskie teorie :E  Z takim myśleniem zawsze będziemy w dupie i 100 lat za chińczykami.

Edytowane przez Katystopej
  • Upvote 1
Opublikowano

Umówmy się, że co jak co, ale "debile" (w mniejszym, lub większym stopniu "zdebilenia") to znacząca część populacji naszego gatunku.
W przypadkach specjalnych będzie to 100% społeczeństwa (pamiętam opis jakiegoś eksperymentu myślowego, który polega na tym, że zaprzeczamy sami sobie w jednym zdaniu i tego nie widzimy - wszyscy badani się na to łapią).
To zachowanie przemyślane, racjonalne jest często wyjątkiem, a nie postawą dominującą. To jest wiedza podstawowa dla mnóstwa elementów naszej cywilizacji.
Jeżeli masz dziecko, które w wieku 10 lat zachowuje się racjonalnie, przetwarza podane informacje, dostosowuje się do bodźców zewnętrznych, to albo masz dziwne dziecko :P albo masz Syndrom Rodzica :P

Opublikowano
11 minut temu, jagular napisał(a):

Jeżeli masz dziecko, które w wieku 10 lat zachowuje się racjonalnie, przetwarza podane informacje, dostosowuje się do bodźców zewnętrznych, to albo masz dziwne dziecko :P albo masz Syndrom Rodzica :P

Dziecko ze zdiagnozowanym adhd, ze wzorowym zachowaniem i wyróżnieniem na forum szkoły na zakończenie, chcesz brnąć w to dalej i mówić o wychowaniu? 

Opublikowano
36 minut temu, jagular napisał(a):

Jeżeli masz dziecko, które w wieku 10 lat zachowuje się racjonalnie, przetwarza podane informacje, dostosowuje się do bodźców zewnętrznych, to albo masz dziwne dziecko :P albo masz Syndrom Rodzica :P

6-letnia dziewczynka, córka siostry mojej dziewczyny, też sama z siebie bierze kask przed wyjściem na rower i mocuje się z jego zakładaniem. ;)  Wszystkie dzieciaki od znajomych w kaskach, z czego część z nich sam zamawiałem (mam na myśli kaski, nie dzieciaki :E). Mocno więc przesadzasz, wpajanie dzieciom pewnych spraw aż im to wchodzi w nawyk, to nic niespotykanego.

 

  • Upvote 1
Opublikowano
36 minut temu, Katystopej napisał(a):

Widać, że za bardzo nie ma o czym z Tobą rozmawiać w tych sprawach. Żyj sobie w swojej bańce zajebistości i nieomylności, ale wysrywy intelektu bez doświadczenia życiowego o wychowaniu dzieci zostaw dla siebie :)

Och, i mamy agresję, standard ;)

 

Żeby nie było, ja w pełni rozumiem i w ogóle się nie dziwię, że tak gwałtownie reagujesz na samą sugestie, że twoje dziecko może...eee...zachowywać się jak dziecko. To jest normalne, jesteś rodzicem, to nawet nie jest twój wybór zachowania. Tak więc zarówno ani nie robi to na mnie wrażenia, ani w ogóle się nie obrażam 😘

 

Skoro już jestem: Trekodrama e3s1:

rower jest w warsztacie, pogadałem chwilę, będzie w sobotę oceniany wizualnie (czyli dokładnie to co sam zrobiłem) przez 2 mechaników (no, taka różnica że oni to profesjonaliści). Skanera US nie mają, wiadomo. Jeżeli będą mieli wątpliwości, to zrobią zdjęcia i poślą do Treka (czyli to co sam zrobiłem :E). Jak dalej będą wątpliwości, to rower jedzie do Treka.

Opublikowano (edytowane)

Sprawa tajemniczej rysy nabiera rozpędu. :E

 

Ja dziś ruszyłem z samego rana i jak wcześniej pisałem, szosa się na razie kurzy. Mam mocną fazę na takie widoczki i takie ścieżki:

IMG_20250724_113519238_HDR.thumb.jpg.9e9821c07c9e2a5d6e38fb210c1b2c99.jpg

 

Coś pięknego. Szkoda tylko, że takich szutrów jest w okolicy stosunkowo mało.

 

Zapisałem się na kolejne zawody. Ponownie gravel i w końcu coś w pobliżu, bo start we Wrocławiu. Tym razem maraton, najkrótsza trasa to 160 km i taką właśnie pojadę. Prowadzi m.in. po powyższej, leśnej "autostradzie". Przebieg reszty częściowo znam, ale żeby nie psuć sobie zabawy, nie robiłem rekonesansu całości.

Edytowane przez Vulc
  • Thanks 1
Opublikowano

Mazowiecki Gravel, właściwie na każdej edycji jest jakaś przeprawa ale Fiszor (nazwa rzeki) to legenda. Dno wysypane grubym gruzem sprawia, że rowerem właściwie się nie da (chociaż byli tacy co dali radę). Szczerze, na 90km to gdyby nie brunatna woda to bym się tam położył w wodzie. 

Opublikowano

Ach, przemknął mi gdzieś przed oczami.

 

Mam w planach kolejne zawody gravelowe, w tym coś na północnym wschodzie - tam dobrych szutrów nie brakuje. Raczej już w przyszłym roku, w tym może być ciężko z czasem. Chyba, że coś wpadnie na ostatnią chwilę. Męczą mnie trochę te dojazdy, upychanie roweru do bagażnika, później czasem 2-3h trasy i powrót tego samego dnia. Zastanawiam się od dłuższego czasu nad bagażnikiem rowerowym, ale bardziej rozwiązaniem z montażem na hak... którego nie mam.

Opublikowano

Wiem, ale w tym terminie nie dam rady wygospodarować dwóch dni. Dwóch, bo nawet krótsza trasa, czyli 180 km/4k przewyższeń, to zdecydowanie za dużo dla mnie jak na jeden dzień. Ultra nigdy nie jeździłem, takie zawody wymagają trochę innego przygotowania, którego zwyczajnie nie mam. Dlatego na razie skupię się na zakresie 100-150.

Opublikowano
W dniu 22.07.2025 o 16:50, Bono_UG napisał(a):

Ale tutaj zarówno pobudki jak i zysk są w zasadzie czysto polityczne.

PO prostu ktoś z PO wziął łapówkę, a inny te kaski importuje. Zakładanie gorącej czapki w gorący dzień, ale pomysł. W dodatku magicznie eliminuje wypadki.

 

W dniu 22.07.2025 o 13:38, Vulc napisał(a):

po ostatnim tragicznym, zakończonym śmiercią upadku 12-latka na hulajnodze elektrycznej

Skąd pewność, że go nie zabił morderca drogowy? Jeżdżę takimi uliczkami i jest horror i brak świadków, pędzą tam jak wariaty po 100 km/h mijając mnie o 50 cm, to wiatr 30 m/s wystarczający by 12-latek się przewrócił.

 

Wracając do magii i nagonki z mediów TVP Polsat:

1. hulajnogą przejeżdża przez pasy, przepuszczają go i kilku pieszych a na drugim pasie zwyrol jedzie 100 km/h gdzie wolno 50 (i MUSI przepuścić pieszych) i rzekomo tu kask pomoże

2. idiota pieszy wbiega jak wariat zza bloku na chodnik i mamy zderzenie, mandat 1500 zł mimo braku winy kierowcy hulajnogi (powinien dostać za 25 km/h 1m obok innego pieszego), co tu da kask? nic

3. jak wyżej, od razu założenie że dziecko się przewróciło na prostej drodze. Jako dziecko miałem setki upadków, ciągle strupy na kolanach i łokciach, god mode i zero upadku na płaskiej prostej.

21 godzin temu, Vulc napisał(a):

IMG_20250724_113519238_HDR.thumb.jpg.9e9821c07c9e2a5d6e38fb210c1b2c99.jpg

Coś pięknego. Szkoda tylko, że takich szutrów jest w okolicy stosunkowo mało.

Wkurza mnie taki szuter, psuje mi kilka ścieżek. Mam takie 2 po 35 km a tu po drodze na obu ok. 500 m szutru - masakra, poza tym niemal 34,5 km luksusowych ścieżek, okolica zapomniana przez Boga i to żeby gdzieś na wsi, ale nie, długa droga z Warszawy, w środku miasta ponad 10 tys mieszkańców. Niemal wszystkie wsie na 100-200 osób wyglądają lepiej. Jechałem dziś to mało rower nie popękał (o opony mniej się boję, moje są odporne na szkło).

Opublikowano
10 minut temu, sino napisał(a):

Skąd pewność, że go nie zabił morderca drogowy? Jeżdżę takimi uliczkami i jest horror i brak świadków, pędzą tam jak wariaty po 100 km/h mijając mnie o 50 cm, to wiatr 30 m/s wystarczający by 12-latek się przewrócił.

 

Wracając do magii i nagonki z mediów TVP Polsat:

1. hulajnogą przejeżdża przez pasy, przepuszczają go i kilku pieszych a na drugim pasie zwyrol jedzie 100 km/h gdzie wolno 50 (i MUSI przepuścić pieszych) i rzekomo tu kask pomoże

2. idiota pieszy wbiega jak wariat zza bloku na chodnik i mamy zderzenie, mandat 1500 zł mimo braku winy kierowcy hulajnogi (powinien dostać za 25 km/h 1m obok innego pieszego), co tu da kask? nic

3. jak wyżej, od razu założenie że dziecko się przewróciło na prostej drodze. Jako dziecko miałem setki upadków, ciągle strupy na kolanach i łokciach, god mode i zero upadku na płaskiej prostej.

Wstępne ustalenia wykluczyły udział osób trzecich. Co nie znaczy, że nic się w tej kwestii nie zmieni.

 

Wątek wyżej poruszany, nie rozmawiamy tutaj o interakcjach z innymi użytkownikami dróg, bo tego uniknąć się nie da. To jest oczywiste, że jak kogoś weźmie na maskę wariat lecący setką, to nie ma co zbierać. Natomiast jak wpada ktoś na hulajnodze na pieszego, który mu niespodziewanie wchodzi pod koła, to dlaczego kask kierowcy hulajnogi miałby nie pomóc? Przecież on nie jest od magicznego zapobiegania takim losowym sytuacjom, tylko od łagodzenia ich skutków.

10 minut temu, sino napisał(a):

Wkurza mnie taki szuter, psuje mi kilka ścieżek. Mam takie 2 po 35 km a tu po drodze na obu ok. 500 m szutru - masakra, poza tym niemal 34,5 km luksusowych ścieżek, okolica zapomniana przez Boga i to żeby gdzieś na wsi, ale nie, długa droga z Warszawy, w środku miasta ponad 10 tys mieszkańców. Niemal wszystkie wsie na 100-200 osób wyglądają lepiej. Jechałem dziś to mało rower nie popękał (o opony mniej się boję, moje są odporne na szkło).

Nie bardzo rozumiem, to jest leśna ścieżka, więc co tam ma niby być, asfalt? :E Dodatkowo akurat ten szuter jest płaski jak stół, po tym można jechać szosą na 25/28 i jedynie co może przeszkadzać to strzelające kamyczki. Co ma Ci w rowerze popękać?

Opublikowano (edytowane)

Już jakies 3 tys. Km zrobilem na nim. Wpadły nowy łańcuch i kaseta, siodełko z innego roweru, owijka, tylny zacisk z ali, opony zaffiro pro 28c, dętki tpu i koła alx 210 bo była wyprzedaż i komplet za 250zl kupiłem.

 

No i póki co jeździ. Chwile jeździłem na 32c, też ok. Następne takie wlecą.

20250724_124105.jpg

Edytowane przez resi
Opublikowano

W gravelu wymieniłem łańcuch po 6000km, bo już lekko zaczął wpadać pomiar na 0,5 w paru miejscach. Napęd 1x12, myty tylko jak był nowy z fabrycznego smaru, a później tylko wosk co 200-300km i sucha szmatka.

 

W szosie obecnie 2500km 2x12 i wg pomiaru zużycie niemal żadne. Szosą po błocie i piaskach nie jeżdżę, więc może wytrzyma dłużej niż w gravelu. Używam pomiaru parktoola cc4.

Opublikowano
W dniu 23.07.2025 o 19:49, Vulc napisał(a):

Rozmawiamy też o dzisiejszych kaskach, a nie pierwszych projektach, nie do końca przemyślanych. Kompletnie mnie nie przekonują argumenty, że są większe naprężenia na kark, mając w oczach wypadki które miałem, gdybym nie miał wtedy kasku.

Ale dobrze znać trochę historii, mechaniki kasków itp. żeby wiedzieć co się wybiera i zakłada na głowę jako ochronę.
Lista wad kasków nie była argumentem przeciw noszeniu, tylko pokazanie, że takie też są i mają wpływ na obrażenia, że to nie jest tak jak piszesz niżej "kask uczyni cię w pełni bezpiecznym".
Jeżeli fizyka nie przekonuje, to nie poradzę ;)

 

Mając listę wypadków jakie miałem, to w żadnym kask mi w zasadzie nie pomógł, bo po prostu w nic głową nie przywaliłem lub było to minimalne bez śladów na kasku.

Tylko jakoś to całe doświadczenie nie przekonuje mnie do porzucenia kasku, mimo tego nadwyrężenia karku, które mi się trafiło.

Czemu zatem wszyscy wyznawcy kasków zawsze przywołują możliwie drastyczne przypadki, czemu zawsze jest straszenie, przywoływanie co to by się nie stało jakby kasku nie było? To nie jest edukacja, to jest straszenie, co według mnie jest jednym z gorszych sposobów na propagowanie używania kasków, bo wyłącza racjonalne myślenie, może też prowadzić do tego uproszczenia że kask == bezpieczeństwo, a już tak istotne kwestie jak poprawny dobór, zakładanie są pomijane.

 

W dniu 23.07.2025 o 19:49, Vulc napisał(a):

Ależ ja mam świadomość i jestem za tym, żeby ją rozpowszechniać, z pewnością nie przekazem "kask uczyni cię w pełni bezpiecznym". Edukacja ma ograniczoną skuteczność, natomiast jeśli jest to przepis poparty sensowną kampanią, która poprzez wszelkiej maści media dotrze do społeczeństwa, będzie to IMO miało większą siłę przebicia. Sam przepis nie będzie w sposób uciążliwy egzekwowany, nie oszukujmy się. Jakie inne, realne działania można podjąć? Bo wszelkie kampanie "zachęcające" to taka sama farsa i gra pozorów, to jest ta solidna edukacja, która ma przynieść zamierzony efekt?

Edukacja ma znacznie lepsze skutki niż prawo wciskane bo temat stał się medialny i jeszcze z założeniem, że i tak będzie ignorowane i nie egzekwowane.

 

Owszem zwykle takie kampanie są z tyłka, bo standardowo opierają się na strachu, a nie faktycznej edukacji.

Problem właśnie jest w tym, że nie ma tej edukacji, a jest coś na kształt kultu, wynoszenia tego kawałka plastiku i styropianu na poziom świętego graala.

 

Edukacja to między innymi opisanie jak poprawnie wybrać, dopasować, założyć, ale też jakie ma ograniczenia, kiedy pomoże, kiedy może zaszkodzić, kiedy nie zadziała, jakie obszary głowy chroni.

Po prostu fakty i praktyczne rzeczy, a nie epatowanie przemocą rodem z kampanii antyaborcyjnych.

 

W sumie trochę śmieszne, że wymieniasz sensowną kampanię, a zaraz obok piszesz o miałkości i grze pozorów :E

Mamy mnóstwo przykładów jak prawne ograniczenia, czy nakazy są poważane, choćby tak proste jak ograniczenie prędkości.

 

W dniu 23.07.2025 o 19:49, Vulc napisał(a):

Lecisz szyderą i ironią całkiem bez powodu. Nie pierwszy raz zresztą. Hipokryzja? To ja w takim razie napiszę o absurdzie jakim jest pytanie jaka jest różnica w kontekście bezpieczeństwa pieszego, a rowerzysty/osoby na hulajnodze. Wypadek na rowerze jest z reguły bardziej dotkliwy, obrażenia większe, bo odbywa się przy większej prędkości. Upada się z większej wysokości, mając mniejszą kontrolę nad sposobem w jaki i na co upadasz. Czas na reakcję jest krótszy, warunki atmosferyczne odgrywają tutaj większą rolę (mokra nawierzchnia, wiatr). Stan nawierzchni ogrywa większą rolę (dziury, krawężniki). Interakcje pieszy-rowerzysta są nieuniknione, ale nie były przedmiotem dyskusji. Rozmawialiśmy głównie o bezpieczeństwie samego rowerzysty. Zwłaszcza w kontekście młodszych użytkowników jednośladów, którzy często nie mają ani doświadczenia, ani wyobraźni. Ty natomiast obracasz kota ogonem i podnosisz jakiś wątek, który związku z powyższym nie ma.

Prędkość nie ma znaczenia. Poza specjalistycznymi konstrukcjami większość jest projektowana na uderzenia o prędkości ~20km/h, bo to prędkość głowy przy swobodnym upadku z niecałych 2m. Nie są na 30km/h, 50km/h itd.

Kolejna kwestia, to większość uderzeń nie jest typu "z baranka" w przeszkodę, więc znowu prędkość jazdy nie ma zasadniczego znaczenia.
Prędkość ma z kolei wpływ na obtarcia czy wręcz spalenie skóry, na obrażenia skrętne wynikające z tarcia o podłoże na które się upada. Tutaj kask pomoże na obręcz czoło, skronie, potylica ale standardowy kompletnie nie chroni twarzy, więc przy jakimkolwiek skręcie można solidnie oberwać.

 

Nie, z roweru nie upada się z większej wysokości, no chyba że jeździsz wyprostowany na stojąco. Głowa zasadniczo jest niżej niż na stojąco, bo sylwetka na rowerze jest pochylona (zwłaszcza na szosie).

Tyłek będzie wyżej, no ale kast miednicy nie chroni.

 

Jedynie co się zgadza, to rower jest mniej stabilny niż nogi, można się w niego zaplątać, hulajnogi jeszcze mniej.

Czas reakcji jest tak indywidualną kwestią każdego zdarzenia, że nie warto tutaj rozpatrywać. Jest cała rozciągłość od nagłego ścięcia, po czasu tyle, że się wyprowadzi, zeskoczy, podeprze. Dotyczy to zarówno roweru jak i pieszych.

Są też wypadki, gdzie nie ma się absolutnie żadnego wpływu, np. jak samochód skosi (chyba najczęstsza przyczyna urazów głowy pieszych).

 

Nawierzchnia, jej przyczepność, stan to głównie czynnik prędkości i jakości opon, obuwia, uwagi. O wystającą płytę chodnikową można się potknąć i wywinąć orła, a rowerem się przejedzie. Na innym uszkodzeniu stopa ledwo się przekręci, a rower potrafi podciąć. Po piasku na betonie/asfalcie można swobodnie przejść/przejechać ale jak się przegnie z prędkością i skrętem, to w obu przypadkach pośliznąć się i upaść.

Tak samo są to bardzo indywidualne przypadki, a nie uniwersalna reguła. Z uwagą, że rowerzyści mają tendencję do przecenienia możliwości opon i swoich, więc sami się narażają na większe ryzyko.

Na marginesie, nie raz miałem sytuację, że rowerem lepiej się jechało niż szło (kolcowane opony na lodzie/gołoledzi, solidny bieżnik na błocie vs dość płaska podeszwa).

 

Trochę na marginesie, to na piechotę łatwiej o upadek do tyłu, na plecy i potylicę, gdzie nie da się dobrze zamortyzować rękami.

Na rowerze o tego typu upadki bardzo ciężko, to już będą konsekwencje jazdy typowo terenowej gdzie dziwnie wyrzuci, przekoziołkuje przy nieumiejętnym skoku, itp.

W dniu 23.07.2025 o 19:49, DITMD napisał(a):

A to niby miało coś dowodzić? Po prostu podzieliłem się swoim doświadczeniem. Jeździj sobie, jak chcesz, twoja sprawa. Kask nie jest cudownym środkiem na wszystko, ale uchroni cię przed uderzeniem głową o beton, w takim wypadku ja wolę go mieć niż go nie mieć. Tyle.

Skoro nic nie wnosi do dyskusji, to po co się takim doświadczeniem dzielisz? Jaka była motywacja?

 

O i bardzo dobry przykład błędnego argumentowania za kaskiem.

Nie, kask nie chroni przed uderzeniem głową o beton, od tego mogą być ręce, które zamortyzują upadek i głowa nie sięgnie podłoża.
Jeżeli się wyłożysz i uderzysz kaskiem o ten beton, to jest równoznaczne z uderzeniem głową. Jest to uderzenie pośrednie ale nadal uderzenie głowy o beton, kask temu nie zapobiega, jedynie powoduje inne rozłożenie sił i zazwyczaj zmniejsza obrażenia.

 

Zresztą najlepszy dowód, to ta historią, którą opisałeś. Skoro głowa bolała, to nią uderzyłeś o ten śmietnik. Gdyby kask ochronił przed uderzeniem, to by nie bolała, bo byś w ten śmietnik nie uderzył.

W dniu 24.07.2025 o 05:31, Katystopej napisał(a):

Co Ty za bzdury wypisujesz, kaski ważą tyle co nic, musiałbyś jechać ze 300km/h żeby ta masa miał wpływ podczas upadku, przy 20-30km/h masa kasku totalnie to nie wpływa na uszkodzenie karku. Co za szurskie teorie :E

Nie każdy jest karkiem ;)
Reszta to czysta fizyka i nie pisałem o uszkodzeniach, a przeciążeniach (oczywiście w skrajnych przypadkach też uszkodzenia).

Jak chcesz coś naukowego:

https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0022480420306053 (niestety dostęp do pełnego tekstu utrudniony)

- https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC10603864/ (rozdział 3.2 jest o karku)

 

Jak się codziennie jeździ, to przestaje się tą dodatkową masę czuć ale jak ktoś jeździ sporadycznie i nie ma wyćwiczonych mięśni, to ryzyko rośnie, zwłaszcza jak się odruchowo trzyma głowę w górze, żeby nie uderzyć. Przy bezwiednym upadku jak worek kartofli, to faktycznie nie ma znaczenia, bo mięśnie karku nie pracują.

Te 300g może wydawać się śmieszne ale podczas upadku ze względu na przeciążenia to będzie zdecydowanie więcej.

W dniu 24.07.2025 o 09:34, Vulc napisał(a):

6-letnia dziewczynka, córka siostry mojej dziewczyny, też sama z siebie bierze kask przed wyjściem na rower i mocuje się z jego zakładaniem. ;)

To jest wiek, kiedy dzieci generalnie są posłuszne i w zasadzie ślepo powtarzają po rodzicach (nie licząc okresów buntu), a nie podejmują świadome, samodzielne decyzje.

Indywidualizm, krystalizacja własnych poglądów, wyborów to dopiero wiek nastoletni.

Nie bez przyczyny umowny wiek dorosłości to 18-21 lat, możliwość zrobienia prawka, 16-18, karty rowerowej 10 (nie wiem jak w innych krajach), samodzielnego poruszania się po drogach na piechotę 7.

 

Tutaj w kwestii kasków warto mieć na uwadze, że jeżeli uczymy dzieci zakładania, to sami też nośmy. Nie zakładając dajemy sprzeczny sygnał i w dziecku rodzi się bunt, dlaczego ma coś robić, skoro inni nie muszą.

Godzinę temu, lokiju napisał(a):

Ja dalej jeżdżę na 9 rzędowym i jak się uda zrobić 1500 km na jednym to jest dobrze.

Plastelina lub wyjątkowo mocna noga.

Jaka marka, model?

 

Na 12rz w góralu miałem po 5k zrobione. Obecnie jeżdżę na dwóch przekładanych co 500km ale na razie za krótko, żeby napisać ile przeżyją.
Na 10rz tak samo na 2 co 500 też za krótko.

W mieszczuchu mam 8rz, zwykle napęd wystarczał na okolice 8000km przy zamianie co 1000km (imo za duży interwał). Obecnie widzę, że kolejne się kończą ale zamieniane co 500km, mają nabite po około 6300km.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...