Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Z perspektywy kogos, kto uznaje gry za hobby, to i tak jest to smutne. Seria ME, BG2 i KOTOR to najlepsze (nie jedne z najlepszych) gry w które grałem, ale nie stworzyło ich to Bioware z ostatnich 15 lat. Nie ma tu jednak powodów do radości, studia z takim dorobkiem są kuźnią utalentowanych ludzi, którzy póżniej tworzą kolejne niezapomniane hity. To zbezpowrotnie zniszczono. Nikt też nie jest w stanie ocenić ile złego zrobiło przeformatowanie narracji w grach Bioware na konkretne tory i zastąpienie pasjonatów gier ludżmi wybieranymi do pracy nie na podstawie ich talentu, a klucza ideologicznego - rasy, płci i poglądów. Zresztą nie tylko w Bioware - wszystkie cenione dotychczas wsród graczy studia tworzące gry AAA (notowane na gioełdzie) pomiędzy 2015 a 2018 zaczęły wdrażać ideologie do gier i wymieniać personel w firmach, ale to temat na inny wątek. W każdym razie nie ma co odsądzać samych twórcow jako winnych takiego stanu rzeczy, bo pion decyzyjny byłznacznie wyżej.

 

Pisząc, że niekt nie jest w stanie ocenić ile starcilismy w kontekście ciekawych ger, mam na mysli to, że nie da sie ocenić ile świetnych gier nie powstało w tym czasie, a które mogłyby powstac. Wyobrażcie sobie taką serie ME (lub inną gre, która uważacie za najlepsza), przy założeniu, że powstała ona już po tej "rewolucji" z ~2015. Zostaje tylko/może oprawa audiowizualna, a postacie, scenariusz, dialogi i ogołnie teksty w grze, mechaniki, gameplay szoruje po dnie. Była ogromna szansa, że przez te 15 lat byśmy otrzymali wiele gier o wiele lepszych od ME. I zapewne by tak było, bo technologia w tym czasie rozwijała się błyskawicznie, a wielu z nas by dzisiaj nie wpominało prawie 20 letniej gry jako najlepszej w ich życiu.

 

Żałuje upadku Bioware, też z powodu KOTOR2, którego nie ograłem i miałem cały czas nadzieje na remake. Chodż z drugiej strony, patrząc kto tam obecnie pracował, to nie ma wątpliwości że stworzyliby karykature oryginału jak w przypaadku najnowszej, filmowej trylogii SW. To samo zręsztą w kontekscie kolejnej części ME.

 

Mimo wszystko szkoda tych wszyskich firm, które były fundamentem, kamieniem węgielnym dla całje wspólczesnej brańży gier. Niektóre może jeszcze ożyja, ale to będą tylko nazwy, a nei ludzie. Żeby nie było tak pesymistycznie, to dzięki obecnej rewolucji technologicznej obecnie gry AAA mogą być tworzone przez znacznie mniejsze zespoły, a co więcej mogą być niepoównywalnie bardziej rozbudowane niż wcześniej. Myślę, że w najbliższych latach powstanie wiele fenomenalnych gier. 

  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)

To jest właśnie kluczowe w tym wszystkim, aby nie żałować gier, które nie powstaną. Nie ma czego żałować. To nie byłyby produkcje przypominające choćby w najmniejszym stopniu te z lat świetności. Inni ludzie za sterami, inne czasy, całkiem odmienne targety. Nie ma też sensu wieszać psów wyłącznie na EA - zgnilizna toczyła BioWare od środka od bardzo dawna. Brak spójnej wizji co do wyglądu gry, co skutkowało dużymi zmianami już w zaawansowanej fazie dewelopingu, problemy organizacyjne i kadrowe, słaba alokacja zasobów. EA oczywiście tylko pomagało w powolnym upadku, choćby przenosząc doświadczone teamy do ratowania Anthem - jednej z największych porażek tej firmy. Laidlaw, Darrah, Gaider, ludzie w dużej mierze odpowiedzialni za serię Dragon Age, zostali skierowani do prac nad całkiem odmienną produkcją live-service, która już wtedy miała bardzo duże problemy i spore opóźnienie. To się nie mogło udać i oczywiście się nie udało. Później nastąpiły odejścia, Anthem ostatecznie porzucono, nowy Dragon Age był w strzępach. Historia firmy powinna się wtedy zakończyć, ale przez lata pudrowano jeszcze trupa, dając złudną nadzieję, że za BioWare stoi coś więcej niż tylko nazwa. Po premierze Veilguarda chyba już nawet najwięksi optymiści nie mieli żadnych złudzeń. 

Edytowane przez Vulc
  • Upvote 4
Opublikowano (edytowane)

Dużo źródeł wskazuje na to, że tej wolności w pewnych okresach było aż za dużo, i z tą wolnością BioWare sobie po prostu nie radziło. I nie chodzi tutaj tylko o wizję gry, ale o zarządzanie zespołem i zasobami. 

Edytowane przez Vulc
Opublikowano (edytowane)

No nie wiem... Śledziłem głównie sprawę DA, a kilka komentarzy wyżej przypomniano tą kwestię. Przecież po pierwszym DA i ME ciśnieto ich oraz monetyzowano ich pomysł... Wycięcie pomysłów na DA2 do Inkwizycji,  mmo pewniej też wyszło od korpo z którego zrezygnowano i sklecono Inkwizycję...

DA2 powstało w jakimś krótkim czasie, około 1.5 roku.

Edytowane przez musichunter1x
Opublikowano
Godzinę temu, Vulc napisał(a):

Dużo źródeł wskazuje na to, że tej wolności w pewnych okresach było aż za dużo, i z tą wolnością BioWare sobie po prostu nie radziło. I nie chodzi tutaj tylko o wizję gry, ale o zarządzanie zespołem i zasobami. 

Ta "wolność" była cały czas uzależniona od wyceny giełdowej. B rating był wysokie trzeba było spełniać określone kryteria. Coś jak wytyczne dla Oskarów.

Opublikowano
24 minuty temu, musichunter1x napisał(a):

No nie wiem... Śledziłem głównie sprawę DA, a kilka komentarzy wyżej przypomniano tą kwestię. Przecież po pierwszym DA i ME ciśnieto ich oraz monetyzowano ich pomysł... Wycięcie pomysłów na DA2 do Inkwizycji,  mmo pewniej też wyszło od korpo z którego zrezygnowano i sklecono Inkwizycję...

DA2 powstało w jakimś krótkim czasie, około 1.5 roku.

Nikt nie jest bez winy, ale nie są też żadną tajemnicą problemy w zarządzaniu zasobami, choćby przy okazji produkcji Andromedy czym zajmowało się BioWare Montreal i Inkwizycji/Anthem, nad którą pracowało Edmonton. Pierwsza strona oskarżała drugą o podkradanie ludzi i podkopywanie produkcji, druga tą pierwszą o brak jasnej wizji dla gry i odchodzenie od sprawdzonej formuły. Później z Montrealu odszedł Hudson, jego miejsce zajął Walters z Edmonton, przynosząc swoją wizję i pomysły. Taka rywalizacja nikomu nie służyła i rzadko kiedy kończyła się w przeszłości pozytywnym rozstrzygnięciem.

14 minut temu, Sidr napisał(a):

Ta "wolność" była cały czas uzależniona od wyceny giełdowej. B rating był wysokie trzeba było spełniać określone kryteria. Coś jak wytyczne dla Oskarów.

Tak, ale wynikała też z zaniedbań po obu stronach, gdzie nieumiejętnie zarządzanp zasobami, a EA w pewnym momencie za słabo przyglądało się temu co dzieje się w ich największych studiach. 

Opublikowano
12 minut temu, Vulc napisał(a):

Nikt nie jest bez winy, ale nie są też żadną tajemnicą problemy w zarządzaniu zasobami, choćby przy okazji produkcji Andromedy czym zajmowało się BioWare Montreal i Inkwizycji/Anthem, nad którą pracowało Edmonton. 

Przecież Andromeda była już schyłkiem tej firmy, a inkwizycja była wymuszonym projektem MMO, który wycięto z DA2 i jego DLC. Zarząd korporacyjny mącił tam od DA2 i dlatego DA2 to ostatni Dragon Age stworzony częściowo wedle ich wizji, ale strasznie ograniczony przez narzucony czas.

DA3 to co najwyżej pasjonaci lepiący z gówna zarządu.

 

Mi już ME2 lekko zbrzydło i nawet nie pamiętam czy ME3 przechodziłem, a przy Andromedzie oraz Inkwizycji wrzuciłem ich do wora korporacyjnej ślepoty, a niektórzy zrobili to dopiero po ostatnim DA lub Anthem...

Opublikowano
1 minutę temu, musichunter1x napisał(a):

Przecież Andromeda była już schyłkiem tej firmy, a inkwizycja była wymuszonym projektem MMO, który wycięto z DA2 i jego DLC.

Co to zmienia w tym co napisałem? Obie gry mogły być znacznie lepsze, bo Anthem było stracone od samego początku. Problemy z zarządzaniem zasobami ludzkimi, niespójna i wielokrotnie zmieniana wizja gry, to pierwsze z brzegu przykłady tego jak BioWare funkcjonowało, a przecież można się tutaj cofnąć właśnie do DA2 czy ME 3 i jego nieszczęsnej końcówki. To są lata zaniedbań po obu stronach.

Opublikowano

Arabowie co ich kupili to jest taka sama korporacja, której wyłącznym kryterium będzie zysk, więc w tej kwestii nie liczyłbym na poprawę. Ewentualnie tyle że z ich gier poznikają baśniowe stwory.

Opublikowano
5 minut temu, mag_zbc napisał(a):

Arabowie co ich kupili to jest taka sama korporacja, której wyłącznym kryterium będzie zysk, więc w tej kwestii nie liczyłbym na poprawę. Ewentualnie tyle że z ich gier poznikają baśniowe stwory.

ale zysk realny, a nie zysk na bazie ratingu giełdowego. Żeby zarobic będą musiel irobić gry, które się będą sprzedawać. Nowi właściciele, w przeciwieństwie do giełdowych Vanguard czy BlackRock, przejęli bezpośrednią kontrolę nad operacjami. Obciążyli EA 18 miliardami dolarów długu za sam wykup i treaz gry muszą zarabiać realnie na sibie.

Opublikowano (edytowane)
34 minuty temu, Vulc napisał(a):

 Problemy z zarządzaniem zasobami ludzkimi, niespójna i wielokrotnie zmieniana wizja gry, to pierwsze z brzegu przykłady tego jak BioWare funkcjonowało, a przecież można się tutaj cofnąć właśnie do DA2 czy ME 3 i jego nieszczęsnej końcówki. To są lata zaniedbań po obu stronach.

Zarządzanie zasobami ludzkimi było tutaj najmniej ważne, bo zarządzenie wizją już leżało, przez wtrącanie się korpo.

A wizja była niespójna, bo wymuszano durnoty wbrew pasji ludzi. Cała reszta to lawina skutków, w tym zarządzanie ludźmi.

W trakcie powstawania DA2 korpo zobaczyło potencjał na MMO lub zachcieli tego w trakcie, bo modne. Pewnie dlatego na szybko dokończono wybebeszonego DA2 i zajęli się DA3.

Edytowane przez musichunter1x
Opublikowano
52 minuty temu, Kadajo napisał(a):

Beka to będzie, jak EA zostanie w którymś momencie zgaszone jak pet i sprzedane z grosiki :E

Może dziś tam kaska z fifek i innych bezdetów się zgadza, ale to wiecznie trwać nie będzie :D

 

FIFA (tak, wiem, że to już nie FIFA, ale ta ich nowa nazwa jest zbyt durna :E ) czy Madden zarabiają obrzydliwie dużo forsy z mikrotransakcji. Niech już ta rakotwórcza firma skupi się tylko na sportówkach, a saudyjczycy może niech stworzą od podstaw jakieś nowe podległe studio ukierunkowane tylko na RPG. 

Opublikowano (edytowane)

W różnych materiałach prasowych, social mediach i książkach byli pracownicy wspominają, że jedną z najgorszych rzeczy w Bioware był podział na "ludzi od Mass Effecta" - czyli ekspertów, specjalistów, wizjonerów itd. i całą resztę. Szczególnie źle był traktowany zespół Dragon Age, który był dla nich totalną zapchajdziurą. Ciągłe spory kompetencyjne, ciągłe branie strony zespołu ME, podbieranie pracowników, tworzenie podziałów itd. to była ciemna strony Bioware, które jeszcze z 10 lat temu było uważane za jednego z najlepszych deweloperów na rynku gier. Sukces DA Origins był dla "ludzi od Mass Effecta" i zarządzających w EA ogromnym szokiem, tego nikt się nie spodziewał - a pomimo tego sukcesu i tak wymuszono na tym zespole  deweloperkę DA2 w raptem 18 miesięcy - rezygnację z ich planów i pomysłów, a potem jeszcze wymuszenie na nich użycia Frostbite przy tworzeniu Inkwizycji, który był świetnym silnikiem do fps'ów, ale nie do gier RPG. Po raptem kilku miesiącach okazało się, że w nim prawie nic nie idzie zrobić, i cokolwiek planowano - nie wydarzy się. Demo stworzone na E3 - gdzie szturmowano zamki, podpływano łodziami, mnóstwo fajnych mechanik - nic z tego nie ma w grze, całe demo było grywalnym fejkiem, stworzonym tylko na ten event, bo w tamtym czasie nie mogli ogarnąć nic działającego. O Veilguardzie nawet nie wspomnę, bo ta gra była resetowana chyba ze 3 razy na przestrzeni 6-8 lat, a 95% osób które pracowały nad jego pierwszą wersją, odeszło zanim ukazała się ta finałowa. Tego oryginalnego zespołu żal mi najbardziej.

 

Ci od Mass Effecta mieli dużo łatwiej. Oni zbierali zaszczyty, oni dostawali największe budżety, najlepszych ludzi, i najwięcej wolności kreatywnej. I to oni najbardziej dali dupy. Kto im kazał dostarczyć tak słabą Andromedę? Wiadomo było że oczekiwania będą ogromne, wiadomo było że nie wskoczą na taki poziom, ale nikt nie kazał im wydawać takiego mema na premierę. Pamiętam, że wziąłem urlop kiedy Andromeda miała premierę. Pamiętam jakiego miałem wkurwa - na jakie zonki, glitche, problemy, zwalone animacje i inne cuda się natknąłem. Trudno było poczuć klimat opowieści, kiedy moja postać dostała zwaloną animację i w momencie kiedy powiedzieli jej o śmierci ojca, zaczęła się cieszyć. Gra była ładna, ale pusta. Kompani? Jezu panie, gdyby nie ten Kroganin to bym chyba nie dał rady, Liam Phoebe czy Jaal to były tak żałośnie napisane postacie że nie wiedziałem czy mam się śmiać, czy płakać. Hailey Abrams - cześć, jestem Ryder - a ja jestem transem. Serio? Po jakiego uja im to było? Zrobiła się z tego niepotrzebna afera, fandom się wkur, padły przeprosiny, dialogi tej postaci przepisano, ale niesmak pozostał. Takich kwiatków było mnóstwo.

 

Anthem - gra nie wiadomo dla kogo, nie wiadomo o czym, nie wiadomo po co. Bioware - "Mamy plan na 10 letni rozwój tej gry" - po 3 miesiącach serwery były puste, contentu było na 5h, roadmapy nie było, nikt nie wiedział o co kaman. Dzięki Ci Panie że tego nie kupiłem, bo zapowiedzi mi tak bardzo nie podeszły że się wstrzymałem, choć do tamtej pory gry Bioware łykałem jak pelikan. W trailerach w ogóle nie było fabuły, zastanawiałem się o czym ta gra w ogóle jest. Potem była zapowiedź Anthema 2.0, którego po roku prac EA skasowało.

 

Casey wrócił ratować Bioware, a skończyło się tym że w jednym tygodniu anulowano Anthema 2.0, Dragon Age 4 dostał totalny reset, a kolejnego dnia wyleciał Casey i ojciec serii Dragon Age. Co było potem, każdy wie - wyszedł FailGuard, od bandy różowych, pompki, dialogi terapeutyczne i Antywiański kruk w wersji PG12. A kilka miesięcy później całą tą bandę wyrzucono. 

 

Bioware to była ogromna część mojego życia. Byłem tam gdy wyszedł Baldurs Gate, byłem tam gdy wyszedł Mass Effect (Kotory nadrobiłem krótko potem, bo w tamtym czasie nie byłem jakimś wielkiem fanem SW), a Dragon Age Origins to było dla mnie wspaniałe doświadczenie. Udzielałem się na oryginalnym forum Bioware zanim je zamknięto, potem siedziałem ładny szmat czasu na Bioware Social Networks. Swego czasu gadałem z Chrisem Priestly'em, kilka razy nawet napatoczyłem się na Schreiera kiedy jeszcze był w miarę normalny. Za tamten okres mogę im jedynie gorąco podziękować. 

 

Inni deweloperzy powinni się uczyć na ich przykładzie. Kiedyś Bioware było na szczycie, każdy mógł patrzeć z uznaniem na ich sukcesy, kibicować albo nienawidzić ich. A dziś ich nie ma. Są teraz książkowym przykładem złego zarządzania, złych decyzji kreatywnych, skutków ciągłych sporów kompetencyjnych, ale też tego, że gry powinno robić się dla graczy, a nie dla siebie czy dla uzewnętrzniania własnych przekonań czy ideologii. Bioware już od dawna uważało, że nie warto słuchać graczy, że wiedzą lepiej, pomimo tego iż dostawali ogromny i momentami bardzo użyteczny feedback. 

 

Staremu Bioware dziękuję, obecnemu z zaimkiem WAS/WERE mogę jedynie pokazać środkowy palec.

Edytowane przez Element Wojny
  • Like 1
  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)
24 minuty temu, slafec napisał(a):

Na otarcie łez, nowy trailer.

To jest niestety kolejny produkt pre-produkcyjny (nawet wrzucono taki zapisek na początku), zwykłe CGI jeszcze z defaultowym wyglądem protagonisty (podobnie było z pierwszym trailerem do Mass Effecta 1 zanim jeszcze wybrano aktora, który udzieli twarzy/głosu), z którego zapewne nic nie dostałoby się do finalnej wersji gry. Tak było z Inkwizycją, Andromedą i Anthemem, wszystko fejki na potrzeby promocji. Przypomina trochę sytuację Copernicusa, kiedy pracownicy 38 Studios wrzucili na szybko sklejony trailer żeby chociaż ludzie zobaczyli, nad czym pracowali, kilka dni przed tym zanim ich zamknięto. Ten "trailer" pewnie powstał niedawno, kiedy już pracownicy zdawali sobie sprawę jak się sprawy mają.

Edytowane przez Element Wojny
Opublikowano
Godzinę temu, Element Wojny napisał(a):

W różnych materiałach prasowych, social mediach i książkach byli pracownicy wspominają, że jedną z najgorszych rzeczy w Bioware był podział na "ludzi od Mass Effecta" - czyli ekspertów, specjalistów, wizjonerów itd. i całą resztę. Szczególnie źle był traktowany zespół Dragon Age, który był dla nich totalną zapchajdziurą. Ciągłe spory kompetencyjne, ciągłe branie strony zespołu ME, podbieranie pracowników, tworzenie podziałów itd. to była ciemna strony Bioware, które jeszcze z 10 lat temu było uważane za jednego z najlepszych deweloperów na rynku gier. Sukces DA Origins był dla "ludzi od Mass Effecta" i zarządzających w EA ogromnym szokiem, tego nikt się nie spodziewał - a pomimo tego sukcesu i tak wymuszono na tym zespole  deweloperkę DA2 w raptem 18 miesięcy - rezygnację z ich planów i pomysłów, a potem jeszcze wymuszenie na nich użycia Frostbite przy tworzeniu Inkwizycji, który był świetnym silnikiem do fps'ów, ale nie do gier RPG. Po raptem kilku miesiącach okazało się, że w nim prawie nic nie idzie zrobić, i cokolwiek planowano - nie wydarzy się. Demo stworzone na E3 - gdzie szturmowano zamki, podpływano łodziami, mnóstwo fajnych mechanik - nic z tego nie ma w grze, całe demo było grywalnym fejkiem, stworzonym tylko na ten event, bo w tamtym czasie nie mogli ogarnąć nic działającego. O Veilguardzie nawet nie wspomnę, bo ta gra była resetowana chyba ze 3 razy na przestrzeni 6-8 lat, a 95% osób które pracowały nad jego pierwszą wersją, odeszło zanim ukazała się ta finałowa. Tego oryginalnego zespołu żal mi najbardziej.

 

Ci od Mass Effecta mieli dużo łatwiej. Oni zbierali zaszczyty, oni dostawali największe budżety, najlepszych ludzi, i najwięcej wolności kreatywnej. I to oni najbardziej dali dupy. Kto im kazał dostarczyć tak słabą Andromedę? Wiadomo było że oczekiwania będą ogromne, wiadomo było że nie wskoczą na taki poziom, ale nikt nie kazał im wydawać takiego mema na premierę. Pamiętam, że wziąłem urlop kiedy Andromeda miała premierę. Pamiętam jakiego miałem wkurwa - na jakie zonki, glitche, problemy, zwalone animacje i inne cuda się natknąłem. Trudno było poczuć klimat opowieści, kiedy moja postać dostała zwaloną animację i w momencie kiedy powiedzieli jej o śmierci ojca, zaczęła się cieszyć. Gra była ładna, ale pusta. Kompani? Jezu panie, gdyby nie ten Kroganin to bym chyba nie dał rady, Liam Phoebe czy Jaal to były tak żałośnie napisane postacie że nie wiedziałem czy mam się śmiać, czy płakać. Hailey Abrams - cześć, jestem Ryder - a ja jestem transem. Serio? Po jakiego uja im to było? Zrobiła się z tego niepotrzebna afera, fandom się wkur, padły przeprosiny, dialogi tej postaci przepisano, ale niesmak pozostał. Takich kwiatków było mnóstwo.

 

Anthem - gra nie wiadomo dla kogo, nie wiadomo o czym, nie wiadomo po co. Bioware - "Mamy plan na 10 letni rozwój tej gry" - po 3 miesiącach serwery były puste, contentu było na 5h, roadmapy nie było, nikt nie wiedział o co kaman. Dzięki Ci Panie że tego nie kupiłem, bo zapowiedzi mi tak bardzo nie podeszły że się wstrzymałem, choć do tamtej pory gry Bioware łykałem jak pelikan. W trailerach w ogóle nie było fabuły, zastanawiałem się o czym ta gra w ogóle jest. Potem była zapowiedź Anthema 2.0, którego po roku prac EA skasowało.

 

Casey wrócił ratować Bioware, a skończyło się tym że w jednym tygodniu anulowano Anthema 2.0, Dragon Age 4 dostał totalny reset, a kolejnego dnia wyleciał Casey i ojciec serii Dragon Age. Co było potem, każdy wie - wyszedł FailGuard, od bandy różowych, pompki, dialogi terapeutyczne i Antywiański kruk w wersji PG12. A kilka miesięcy później całą tą bandę wyrzucono. 

 

Bioware to była ogromna część mojego życia. Byłem tam gdy wyszedł Baldurs Gate, byłem tam gdy wyszedł Mass Effect (Kotory nadrobiłem krótko potem, bo w tamtym czasie nie byłem jakimś wielkiem fanem SW), a Dragon Age Origins to było dla mnie wspaniałe doświadczenie. Udzielałem się na oryginalnym forum Bioware zanim je zamknięto, potem siedziałem ładny szmat czasu na Bioware Social Networks. Swego czasu gadałem z Chrisem Priestly'em, kilka razy nawet napatoczyłem się na Schreiera kiedy jeszcze był w miarę normalny. Za tamten okres mogę im jedynie gorąco podziękować. 

 

Inni deweloperzy powinni się uczyć na ich przykładzie. Kiedyś Bioware było na szczycie, każdy mógł patrzeć z uznaniem na ich sukcesy, kibicować albo nienawidzić ich. A dziś ich nie ma. Są teraz książkowym przykładem złego zarządzania, złych decyzji kreatywnych, skutków ciągłych sporów kompetencyjnych, ale też tego, że gry powinno robić się dla graczy, a nie dla siebie czy dla uzewnętrzniania własnych przekonań czy ideologii. Bioware już od dawna uważało, że nie warto słuchać graczy, że wiedzą lepiej, pomimo tego iż dostawali ogromny i momentami bardzo użyteczny feedback. 

 

Staremu Bioware dziękuję, obecnemu z zaimkiem WAS/WERE mogę jedynie pokazać środkowy palec.

Andromedę akurat robił właśnie B-team, czyli Bioware Montreal, a nie OG Bioware Edmonton. Dlatego wyszedł z tego taki kupsztal. 

Opublikowano

Mi też nie, nostalgia jest mocna w temacie ale tak naprawdę to najlepsze co może teraz spotkać tę branżę, takie oczyszczanie:

19 godzin temu, Kadajo napisał(a):

i bardzo dobrze, mam nadzieje ze kazdy kto sie bawi w to gowno tak skonczy.

 

Opublikowano

BioWare może już nie ma, ale to nie oznacza z automatu, że marki, które robili, zostaną usmiercone.

Taki Mass Effect, chyba ze wszystkich tych marek ma szansę przejść w nowe ręce, i kto wie, może mu to wyjdzie na dobre.

Opublikowano
2 minuty temu, Kadajo napisał(a):

BioWare może już nie ma, ale to nie oznacza z automatu, że marki, które robili, zostaną usmiercone.

Taki Mass Effect, chyba ze wszystkich tych marek ma szansę przejść w nowe ręce, i kto wie, może mu to wyjdzie na dobre.

Baldurs Gate poszedł i wyszło to tej grze na dobre.

  • Upvote 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}