Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
4 godziny temu, Bono_UG napisał(a):

IMO zawsze jest dobrze, chyba że tak jak inni piszą masz lepszą opcję inwestycji.

Jeżeli nie masz żadnych opłat za nadpłatę, to masz na czysto zrzucony kapitał kredytu. Policz sobie ile masz obecnie części odsetkowej, policz ile będzie po nadpłacie.

 

Jeżeli to są zupełnie wolne środki, to można całe wrzucić w spłatę. Jeżeli nie masz innej rezerwy, to ja bym np. 100k zużył, a resztę trzymał w razie co.

Bliższy byłbym stwierdzeniu że to "najgłupsze co można zrobić" w obecnym świecie niż "zawsze jest dobrze" xD

 

Policzysz sobie "jakieś cyferki" a to co się faktycznie zmieni to poświęcisz swój czas w swoim prime time na rzecz zabezpieczenia interesu instytucji zamiast zostawić ryzyko na barkach tych instytucji i zająć się wyciskaniem z życia co się da.

Edytowane przez kubikolos
Opublikowano

No nie wiem w jakim sensie zostawiam ryzyko na barkach banku.

Raz, że za tą "ochronę" płaci się w odsetkach.

Dwa, bank ryzykuje jedynie w przypadku znacznej utraty wartości nieruchomości, w pozostałych przypadkach to ty nie jesteś w stanie spłacać rat, to ciebie mogą ścignąć za ten dług i koniec końców możesz zostać bez mieszkania i bez kasy.

 

21 godzin temu, jagular napisał(a):

Jak bierze po korek, to chyba już nie ma jak nadpłacać, chyba że przy okazji skokowo się zmienił dochód.

Zasadniczo tak się dzieje +/- co roku jak przychodzą podwyżki w pracy. Rata +/- zostaje ta sama, więc z biegiem lat stosunek wypłaty do spłaty się poprawia.

 

21 godzin temu, jagular napisał(a):

Zaś co do ostatniego: chciałem przekazać że nie zawsze jest sens odkładać życie na później.

Życie mamy tylko jedno, każdy dzień przybliża nas do jego końca. W zależności od szczęścia, zdrowia itd, okolice ostatnich 20-40% tego życia będzie powiązane z brakiem sił, zdrowia itd na wiele rzeczy. Nie ma co odkładać życia na emeryturę.

Ale to nie są 2 strony medalu, że albo tylko wszystko na spłatę, albo wszystko na zabawę.

Pierwsze odbiera tak jak piszesz życie, drugie przepala kasę i w razie co jest problem.

Trzeba sobie indywidualnie znaleźć odpowiedni balans. Ja dzięki nadpłatom mam w tej chwili więcej kasy niż jakbym wszystko planowo spłacał, mam za co się zabawić, kupić trochę sprzętu do zabawy.

Opublikowano
W dniu 26.11.2024 o 12:22, jagular napisał(a):

Zaś co do ostatniego: chciałem przekazać że nie zawsze jest sens odkładać życie na później.

Tu jeszcze trzeba dodać gwiazdę, że posiadanie dzieci zmienia perspektywę. Bo jak sami nie "przehulamy" bo zdrowie, czas itd. to akurat w dzieciaki możnazainwestować owolną ilośćkasy - może na studia za granicą, może do mieszkania na start dopłacić, albo chociaż na samochód jak gdzieś będą dojeżdżać...

I w sumie jak dzieciaki "wylatują z gniazda" np.na studia to naturalnie następuje czas, że człowiek ma dużo więcej czasu dla siebie.

Nie żebym pisał z własnego doświadczenia, ale obserwuje po rodzinie czy starszych znajomych.

Opublikowano (edytowane)

Mi znajomy, który się trudni najmami powiedział, że takie tematy lepiej zostawiać najemcom, bo to czasami później kłopotliwe jest. A najlepsze, że nie wpływa to na fakt czy łatwiej wynająć czy nie. To taki strupek, którego lepiej się pozbyć. 
 

Edytowane przez different
Opublikowano
47 minut temu, larry.bigl napisał(a):

Panowie, będę swoje obecne mieszkanie wynajmować niedługo - zastanawiam się czy puścić na rynek z instalacją internetu i tv (choćby podstawowy) czy zostawić to najemcom do ogarnięcia. Jakie sa wasze doświadczenia?

Jako najemca wolałbym sam ogarnąć ;) 

Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, 209458 napisał(a):

Tu jeszcze trzeba dodać gwiazdę, że posiadanie dzieci zmienia perspektywę. Bo jak sami nie "przehulamy" bo zdrowie, czas itd. to akurat w dzieciaki możnazainwestować owolną ilośćkasy - może na studia za granicą, może do mieszkania na start dopłacić, albo chociaż na samochód jak gdzieś będą dojeżdżać...

I w sumie jak dzieciaki "wylatują z gniazda" np.na studia to naturalnie następuje czas, że człowiek ma dużo więcej czasu dla siebie.

Nie żebym pisał z własnego doświadczenia, ale obserwuje po rodzinie czy starszych znajomych.

Nie mam dzieci, ale się zgodzę, przynajmniej częściowo ;) Dzieci to kolejny, często (ale nie zawsze) bardzo istotny element układanki w budżecie i podczas planowania przyszłości. 

Ogólnie mógłbym zasugerować że mając dzieci chyba warto maksymalizować czas z nimi wspólnie spędzony i go spędzać w sposób, który często wymaga niezłych pokładów gotówki. Dzieciak ze zrealizowanymi pasjami, dopieszczony, wychowany, zauważony, kosztem ładowania kasiory w "betonowe złoto" to może być lepsza życiowa inwestycja dla rodziców. Ale nie zawsze przecież chodzi o odkładanie pieniędzy na materialną przyszłość dzieciaka. Czasami może lepiej mu "kupić" wspaniałe teraz, a nie zasypywać prezentami.

 

Bo z prezentami dla dzieci jest też jeszcze jeden problem: my ludzie określamy wartość czegoś najczęściej na podstawie trudności zdobycia. Jakie podejście do wartości będzie miał dzieciak, który dostawał materialnie wszystko za darmo, tylko dlatego że się urodził? 

Widzę często takie dzieciaki. W wieku 20 lat rozbijają kupione przez rodziców Audi RS w rozpaczliwych próbach zwrócenia na siebie uwagi...

Edytowane przez jagular
Opublikowano
4 godziny temu, Bono_UG napisał(a):

Ale to nie są 2 strony medalu, że albo tylko wszystko na spłatę, albo wszystko na zabawę.

Pierwsze odbiera tak jak piszesz życie, drugie przepala kasę i w razie co jest problem.

Trzeba sobie indywidualnie znaleźć odpowiedni balans. Ja dzięki nadpłatom mam w tej chwili więcej kasy niż jakbym wszystko planowo spłacał, mam za co się zabawić, kupić trochę sprzętu do zabawy.

Masz rację, zaakcentowałem jedynie sytuację z krańcowych biegunów...ale z drugiej strony to wiesz, jak nadpłacać to realnie nadpłacać, porządne kwoty. Bez solidnego ładowania w przyspieszenie spłaty kredytu nie będzie solidnego przyspieszenia spłaty kredytu, nie?

Opublikowano

No nie ma, ale jak to mówią nic na siłę.

 

Tyle, że nie trzeba wcale nadpłacać na akord, żeby był z tego zysk/sens.
Można sobie policzyć miesięczny budżet i zobaczyć ile schodzi na życie, rozrywkę, planowany zapas w razie co i podliczyć ile jeszcze zostanie. Nawet drobne nadpłaty, to zawsze ciut mniej odsetek każdego miesiąca.

 

Mi się po prostu trochę wolnej kasy zebrało, w jakieś kombinacje z inwestycjami nie chciało bawić, a lokaty były słabiutkie.

Potem był jakiś taki okres, że znowu się nazbierało i jakieś większe premie wpadły, to poszły ze dwie solidniejsze nadpłaty. Regularniejsze zrobiłem dopiero jak stopy skoczyły, wtedy faktycznie oszacowałem ile mi się miesięcznie odkłada i wyszło, że spokojnie dychę co kwartał można zrzucić.

 

Planowo na bzdury przepalam zwroty podatku ;)

Opublikowano (edytowane)
W dniu 28.11.2024 o 12:34, jagular napisał(a):

Z tymi deweloperami to chyba różnie bywa, ale tak, banki to chyba największe pijawki naszej cywilizacji. 

Mam wrazenie ze glownie w Polsce jest cos nie tak. Moje konto oszczednosciowe takie dodane standardowo autmatycznie w sparkasse ma teraz 2.875%. Jesli chce brac kredyt hipoteczny to place 3,34 % odsetek na 180miesiecy stalej stopy. 

Wiec moja poduszka finansowa spokojnie zarabia jakies grosze. Gdzie reszte moge spokojnie trzymac na gieldzie. Jak patrzylem na lokaty w Polsce to jest tragedia.

Edytowane przez Kłaczkov
Opublikowano
W dniu 27.11.2024 o 18:23, kubikolos napisał(a):

Żałuję że z pierwszym kredytem goniłem żeby nadpłacić. ***** zyskasz w skali jego długości. Wysokie stopy nie są na stałe.

A dokonałeś obliczeń? Czy po prostu Ci się wydaje?

 

Ile to wysokie stopy? 4% to już niskie? To czemu polecane jest inwestowanie w ETFy które dają 5% i można być milionerem na emeryturze (uwzględniając inflację?). W perspektywie 20-30 lat każde oprocentowanie robi dużą różnicę. 

 

Ja tu raczej widzę "przeznaczyłem wszystko na nadpłaty i nie zostało mi nic na hobby czy wakacje" - a tego też nikt nie poleca :E 

Opublikowano
W dniu 2.12.2024 o 07:20, galakty napisał(a):

Ja tu raczej widzę "przeznaczyłem wszystko na nadpłaty i nie zostało mi nic na hobby czy wakacje" - a tego też nikt nie poleca :E 

Nie jestem skrajnie ubogi, zawsze zostanie na cos tak taniego jak wakacje. ;)

 

W dniu 2.12.2024 o 07:20, galakty napisał(a):

W perspektywie 20-30 lat każde oprocentowanie robi dużą różnicę. 

W perspektywie 20-30 lat będziesz starym dziadem albo ew. w trumnie, dlatego korzystać trzeba teraz, długiem niech martwią się inni.

Opublikowano

Kampania ruszyła i konkurs na większego populistę wśród dwóch głównych czempionów

 

Cytat

Nic bardziej żenującego się dzisiaj nie wydarzyło niż Rafał Trzaskowski "wzywający prezesa NBP do obniżenia stóp procentowych". To jest taki populizm w postaci czystej, połączony z głębokim przekonaniem, że całe audytorium to są zwykli idioci.

 

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano (edytowane)

Znacie jakieś proste w obsłudze narzędzia do projektowania wnętrz? Chciałbym zaprojektować np. sypialnię i brakuje mi takiego narzędzia jak kitchen planner od IKEI, ale dla innych pomieszczeń.

Oczywiście nie chodzi o profesjonalny projekt, co bardziej wizualizacja na użytek własny. Chcę po prostu zobaczyć jaki pomysł będzie działać i wyglądać dobrze, żeby wiedzieć w co mniej więcej celować.

Edytowane przez Isharoth

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Tylko z powodu słabej dostępności, to z regularną ceną nie miało nic wspólnego i nie jest żadnym wyznacznikiem w tej sytuacji. 
    • powiem wam że te antywirusy i cleanery to jest jakaś kaszana    https://github.com/KPRCB/XboxGameBarExample   to już w ogóle totalnie jakaś głupota, bo to mój kod c++ x D      logi z eseta to też jest kaszana   żadnych prawdziwych wirusów nie znalazł   Potrzebujemy jakiegoś poważniejszego toola!
    • Zgadzam się... Większość ludzi tak robi ze strachu ale to nie oznacza, że bandyci mogą robić co chcą! Wiem, że Polska to kraj z kartonu, ale nie wiedziałem, że dodatkowo dziki zachód...  A lata 90te dawno już się skończyły... Ja też w takiej sytuacji najpewniej nawet bym nie zwrócił uwagi w sklepie widząc (prawdopodobnie podpitych) kolesi tego pokroju. Natomiast reakcja dziewczyny jak i to co było potem było normalne...   To mi się przypomina ta sprawa ze Szwecji gdzie młody imigrant pozaeuropejskiego pochodzenia zabił Polaka z powodu zwróconej uwagi...
    • Buda fajna, ale o co be z tą wersją (rozmiarem?)  grafy, bo się nie znam? 
    • No ja byłem na pogrzebie, nie raz. W mieście na największym cmentarzu mam kaplicę, gdzie zwykle są nabożeństwa, na kolejnym tak samo. Nie wiem, co się dzieje w przypadku, gdy nabożeństwo jest w rodzinnej parafii zmarłego, ale nie kojarzę praktycznie żadnego kościoła bez parkingu czy placu przed wejściem, poza takimi w ścisłym, zabytkowym centrum, ale zdaje się, że nawet na teren ciasnego starego miasta karawany wyjątkowo mogą wjeżdżać tak samo jak karetki, policja czy zaopatrzenie.   Tutaj sytuacja mimo wszystko jest IMHO specyficzna. O ile dobrze widzę, nie ma bezpośredniego przejścia z kościoła na parking, jeśli już, to przez budynek klasztoru/szkoły (?). Inna opcja to właśnie niesienie trumny wzdłuż Czerniakowskiej do skrzyżowania i potem Nowosielecką do wejścia na parking.   Tak, na wsiach jeszcze jakiś czas temu nosiło się albo i nadal przenosi trumnę z konduktem na cmentarz, jeśli jest blisko kościoła. Ale szczerze mówiąc - jakoś tego w centrum miasta nie widzę.  To nie jest boczna osiedlowa uliczka. I jednocześnie nie jest to pogrzeb z celebrą itp.  Wszystko to nawet jeśli trzeba się zgodzić, że widok trumny to nie jest też nic gorszącego. Ale IMHO wystarczy, że wyniosą ją na przystanek...    No właśnie, skoro już muszą, to albo tam powinien być dopuszczony wjazd obok przystanku (a faktycznie nie ma - wszędzie słupki) albo nie powinno tam być pogrzebów. A jeśli mimo wszystko są...  to na karawan przymknąłbym oko.    Ja wiem, że raz na milion jakieś dziecko będzie akurat biegło do przedszkola - ale to są skrajne przypadki, generalnie nic nikomu nie ma prawa się stać jeśli karawan na pięć minut wjedzie ostrożnie i bardzo powoli na chodnik. A podejrzewam jeszcze, że i pogrzeby nie odbywają się tam masowo?   OK, jasne, dura lex... no ale komentarz mam do tego chyba taki jak większość: Konfitura kiedyś w końcu wyłapie ostry wp...l i, jak tłumaczył klasyk: nie będę popierał, ale zrozumiem. A wcale nie jestem fanem kościelnych jasełek.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...