Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ja też nie jestem przystosowany do życia w dużym mieście. Wychowałem się na wsi, przez kilka lat po studiach wynajmowałem mieszkanie w Trójmieście, ale czułem się jak w klatce. Zrobić coś przy aucie - nie ma gdzie, bo nie będę rozbierał auta na parkingu pod blokiem. Co jakiś czas hałasy z sąsiedzkich imprez, problemy "bo ktoś nie segreguje śmieci i wszystkim podniesiemy opłaty", wystawianie śmieci na korytarz, bo kiedyś przy okazji wyniosę. Wiem, że dużo zależy od ludzi, ale mieszkając w mieszkaniu ciągle czułem się zależny od kogoś. Od 2 lat mam dom z względnie dużą (1000+ m2) działką niecałe 30 km od Trójmiasta i w końcu czuję się dobrze. W razie co do pracy 30-45 minut. Tyle samo czasu (często nawet dłużej) zajmował mi dojazd autobusem. Komunikacja miejska w Trójmieście jest tragiczna. 

  • Upvote 3
Opublikowano

Ja jestem typowym wsiunem, w mieście czuję się osaczony ze wszystkich stron. Brak mi swobody, wyjście na miasto do galerii czy coś zalatwić to trochę stresówka. Ogólnie lubię w życiu duże puste przestrzenie. Niestety moja pani jest z miasta więc pół na pół miasto/wieś mieszkam. Ale zawsze jak wyjeżdżam poza granice trójmiasta to tak jakoś mi lżej na sercu :E 

  • Like 1
Opublikowano (edytowane)

Jak PIP się weźmie za b2b to wg mnie bardzo dobrze. 

 

Mamy świat jaki mamy. Jak to się ma jakos kręcić to bogatsi muszą płacić większe podatki, wcale nie progresywnie, wystarczy liniowo.  Daleko mi do komunizmu. Żeby była jasność. ;)

 

zobaczcie ja Dania, podatki wysokie jak diabli. Samochodu służbowego nikt prywatnie nie używa, bo się w zasadzie nie da. 

 

A naród bogaty i szczęśliwy. 

 

Jak ktoś ma 12 na b2b, a będzie miał 10 na UOP, to nie popadajmy w paranoje, z głodu nie umrze. 

 

Ludzie narzekają na NFZ, a pewnie tutaj w tym topicu nie ma kogoś kto by ustal finansowo leczenia raka prywatnie, a co dopiero ogół społeczeństwa. Dlatego uważam, że kombinowanie aby płacić jak najmniejszą składkę zdrowotną nie jest ok. 

 

NFZ duuuuzo robi źle. Ale koszty operacyjne w stosunku do obrotu ma jedne z najniższych na świecie 

 

Edytowane przez Gang
  • Upvote 2
Opublikowano (edytowane)
34 minuty temu, Gang napisał(a):

Jak PIP się weźmie za b2b to wg mnie bardzo dobrze. 

 

Mamy świat jaki mamy. Jak to się ma jakos kręcić to bogatsi muszą płacić większe podatki, wcale nie progresywnie, wystarczy liniowo.  Daleko mi do komunizmu. Żeby była jasność. ;)

 

zobaczcie ja danie, podatki wysokie jak diabli. Samochodu służbowego nikt prywatnie nie używa, bo się w zasadzie nie da. 

 

A naród bogaty i szczęśliwy. 

 

Jak ktoś ma 12 na b2b, a będzie miał 10 na UOP, to nie popadajmy w paranoje, z głodu nie umrze. 

 

Ludzie narzekają na NFZ, a pewnie tutaj w tym topicu nie ma kogoś kto by ustal finansowo leczenia raka prywatnie, a co dopiero ogół społeczeństwa. Dlatego uważam, że kombinowanie aby płacić jak najmniejszą składkę zdrowotną nie jest ok. 

 

NFZ duuuuzo robi źle. Ale koszty operacyjne w stosunku do obrotu ma jedne z najniższych na świecie 

 

 

Ale programista na B2B to nie jest nikt bogaty. Bogaci to są ludzie co mają parę firm i wszystko leci na Sp. z o. o., a jeszcze lepiej na Sp. z o. o. Sp. komandytowa i tam już można zgodnie z przepisami naprawdę mocno dymać Państwo polskie na podatkach. A są jeszcze więksi gracze jak Lidl i Orange, którzy plują nam w twarz bo na legalu wyprowadzają zysk zagranicę. I mówimy tu o kwotach co i tysiąc programistów takich nie wykręci. Z tym, że taki programista i tak wyda większość tej kasy lub zainwestuje w Polsce i jego zyski częściowo i tak wrócą do skarbu Państwa jako VAT czy PCC itp.

 

Tak czy inaczej tu chodzi o drugi próg podatkowy. Bo dla mnie osobiście to na pierwszym progu podatkowym nie jestem wstanie nic zaoszczędzić i jak wiecie nie jeżdżę drogimi autami i nie wożę się po kurortach. Tak po prostu. Jeśli chcesz żyć na w miarę dobrym poziomie bez brania kredytu na wszystko od telefonu przez samochód po bańkę kredytu na chatę jak moi znajomi w Warszawie to pierwszy próg podatkowy idzie na życie ( przy 2 dzieci). A gdy pojawia się nadwyżka na oszczędzanie i inwestowanie wjeżdża drugi próg podatkowy i okazuje się, że znów zarabiasz tyle, że za bardzo to nie zaoszczędzisz. Dlatego mnie osobiście trochę to boli, że ja na UOP jestem dymany na maksa, tymczasem ktoś na B2B weźmie sobie auto w leasing i uniknie drugiego progu albo w ogóle będzie na liniowym/ryczałcie itd. Z tym, że ja miałem w rękach setki PITów/KPiR/Bilansów wielu firm i widziałem jak firmy mające dziesiątki milionów obrotów płacą śmieszne podatki, tymczasem Polak na UOP jak wchodzi na drugi próg to z 15 koła brutto robi mu się 7.5 na rękę.

 

Żeby nie było sam uważam, że B2B jest nadużywane w Polsce i to mocno. Z resztą branża leasingowa też jest tego przykładem bo sam miałem ostatnio ofertę pracy gdzie 1/16 etatu w banku żeby mieć dostępy do systemu. Reszta na B2B w Spółce leasingowej i oczekiwania, że zachowasz tajemnice itd itp. No ale jak mogą tego wymagać jak jesteś na b2b? To jesteś ku** pracownikiem czy nie? Bo od kontrahenta taki rzeczy wymagać nie powinni móc. Oczywiście B2B jest im na rękę bo jak nie będziesz robił planu to z dnia na dzień wypowiedzą Ci umowę i nara. 

 

 

Edytowane przez KiloKush
Opublikowano
5 godzin temu, SylwesterI. napisał(a):

Robią porządek ze śmieciówkami i tyle w temacie, a i tak wielu dalej będzie się cieszyć bezkarnie i udawać bogatych Januszując na opłacaniu składek ZUS i płaceniu podatków. 

Niby spoko ale sam jestem przykładem i mam wielu znajomych, że pracodawcy nie chcą podnosić wynagrodzenia ponad próg bo ich koszty pracownicze rosną kosmicznie, a pracownik koniec końców gow#$ dostaje. Ja od 7 lat nie zarabiam więcej. Tymczasem kominiarz w 2 lata podniósł cenę przeglądu kominiarskiego z 100 zł na 250 zł. Fryzjer, mechanik i wszystkie usługi praktycznie też. B2B to zawsze była jakaś opcja. Szkoda, że w tym kraju masz jasno określony sufit dla wykształconych specjalistów. Natomiast fryzjerka może być opodatkowana w znacznie mniejszym stopniu, a budowlanka od lat leci na szarej strefie. I po co się w tym kraju uczyć i szkolić jak wystarczy zrobić technikum/kurs? To chyba dlatego jestes za granicą?

Opublikowano (edytowane)
8 godzin temu, Gang napisał(a):

Jak PIP się weźmie za b2b to wg mnie bardzo dobrze. 

 

Mamy świat jaki mamy. Jak to się ma jakos kręcić to bogatsi muszą płacić większe podatki, wcale nie progresywnie, wystarczy liniowo.  Daleko mi do komunizmu. Żeby była jasność. ;)

 

zobaczcie ja Dania, podatki wysokie jak diabli. Samochodu służbowego nikt prywatnie nie używa, bo się w zasadzie nie da. 

 

A naród bogaty i szczęśliwy. 

 

Jak ktoś ma 12 na b2b, a będzie miał 10 na UOP, to nie popadajmy w paranoje, z głodu nie umrze. 

 

Ludzie narzekają na NFZ, a pewnie tutaj w tym topicu nie ma kogoś kto by ustal finansowo leczenia raka prywatnie, a co dopiero ogół społeczeństwa. Dlatego uważam, że kombinowanie aby płacić jak najmniejszą składkę zdrowotną nie jest ok. 

 

NFZ duuuuzo robi źle. Ale koszty operacyjne w stosunku do obrotu ma jedne z najniższych na świecie 

 

No ja nie mam nic przeciwko. Na szczęście to też mnie nie dotyczy, bo moja umowa nie spełnia ani jednego z 8 warunków zamiany na UOP. :) 

 

 

Od dawna tutaj pisałem, że osoby na UOP są dymane przez państwo (brak liniówki, ryczałtu, kosztów, składka zdrowotna). 
 

Powinno się to w końcu skończyć. Oczywiscie fair byłoby też znowu podwyższyć drugi próg na sporo wyżej. Ale jednoczenie zlikwidować liniowke dla przedsiębiorców. 
 

 

@KiloKush

pelna zgoda z wyjątkiem tych kwestii dotyczącej samej umowy b2b. Naprawdę wiele zależy od warunków tej umowy. Np. Ja mam 30 dni urlopu w umowie i 6-miesięczny okres wypowiedzenia. Czyli lepiej niż na UOP.

 

To samo z zachowaniem tajemnicy - oczywiście że na b2b musi być możliwość podpisania umowy o zachowaniu poufności. 
 

Niemniej u nas B2B jest nadużywana i to się musi skończyć.

 

Informatycy to w ogóle poszli dużo dalej - zakładają spółki z o.o. W kilka osób i to spółka wystawia FV, a oni dzielą się zyskiem jako wspólnicy i nie płacą nawet złotówki ZUS. To jest całkowity skandal.

 

A z innej beczki: 

 

Haha, o tej marce to nawet nie słyszałem:

 

https://motofilm.pl/2025/11/trzyletni-chinski-suv-ktory-kosztowal-187-tysiecy-zlotych-dzis-nie-znajduje-chetnych-nawet-za-46-tysiecy/

 

Grubo :) 

Edytowane przez GordonLameman
  • Upvote 1
Opublikowano
17 godzin temu, galakty napisał(a):

JA się teraz na W204 napaliłem cholera xD 

Już nie IS? Szybko poszło :E 

16 godzin temu, galakty napisał(a):

Ja to się wywodzę raczej z biednej rodziny,

To podobnie co u mnie. Musiałem dorabiać na studiach aby się utrzymać.

Opublikowano
Godzinę temu, KiloKush napisał(a):

Niby spoko ale sam jestem przykładem i mam wielu znajomych, że pracodawcy nie chcą podnosić wynagrodzenia ponad próg bo ich koszty pracownicze rosną kosmicznie, a pracownik koniec końców gow#$ dostaje. Ja od 7 lat nie zarabiam więcej. Tymczasem kominiarz w 2 lata podniósł cenę przeglądu kominiarskiego z 100 zł na 250 zł. Fryzjer, mechanik i wszystkie usługi praktycznie też. B2B to zawsze była jakaś opcja. Szkoda, że w tym kraju masz jasno określony sufit dla wykształconych specjalistów. Natomiast fryzjerka może być opodatkowana w znacznie mniejszym stopniu, a budowlanka od lat leci na szarej strefie. I po co się w tym kraju uczyć i szkolić jak wystarczy zrobić technikum/kurs? To chyba dlatego jestes za granicą?

Wielkość wyplaty to nie jedyny argument za tym by się uczyć/szkolić.

W przeciwienstwie do fryzjera/mechanika/elektryka czyli roboli pracujesz w innych warunkach i tu masz plusy.

Robol nie zrobi roboty zdalnie z domu, to że teraz mogę sobie pracować w czystym klimatyzowanym warsztacie, przy składaniu szaf sterowniczych, z kawką, muzyczką, audiobookiem itp.itd. nie znaczy że zawsze tak było, lata robiłem w serwisach stacji benzynowych, zakładach petrochemicznych itd. nie ważne czy lało czy pot spływał po plecach w upale.

 

Opublikowano
17 minut temu, SylwesterI. napisał(a):

Wielkość wyplaty to nie jedyny argument za tym by się uczyć/szkolić.

W przeciwienstwie do fryzjera/mechanika/elektryka czyli roboli pracujesz w innych warunkach i tu masz plusy.

Robol nie zrobi roboty zdalnie z domu, to że teraz mogę sobie pracować w czystym klimatyzowanym warsztacie, przy składaniu szaf sterowniczych, z kawką, muzyczką, audiobookiem itp.itd. nie znaczy że zawsze tak było, lata robiłem w serwisach stacji benzynowych, zakładach petrochemicznych itd. nie ważne czy lało czy pot spływał po plecach w upale.

 

No ale paznokciary też pracują z domu :E

 

Z tym, że w PL idzie to w stronę. Pracujesz z domu więc zapłacimy Ci śmieszne pieniążki.

 

Uwzięli się na programistów bo dzbany musiały się chwalić, że pracują za 15 koła, co tam, że netto na B2B. Teraz jest lincz społeczny na programistów, a sytuacja w branży dla juniorów naprawdę jest słaba. Tymczasem budowlańcy i paznokciary siedzą cicho i trzepią taką kasę bez paru lat nauki i paragoników. 

 

@GordonLameman bo samo B2B nie jest problemem tylko to, że firmy tego nadużywają. Z resztą znam programistów co robią dla jakichś firm zagranicznych gdzie nawet ani razu nie byli. Nikt im czasu nie liczy, mają zadanie do wykonania. Więc mi to pod JDG podchodzi. Z drugiej strony jak firma wymusza na pracowniku bycie w biurze i zalewa obowiązkami jak na etacie to jakie to niby B2B?

Opublikowano

To że ktoś kradnie, to nie znaczy, że ja mam kraść. Hiperbolizuje. 

 

Mam też taki przykład że ktoś na myjni zarabia więcej niż ktoś w biurze i był dym...

Tyle że na myjni nikt nie chce robić, warunki są dużo gorsze itd. kasa to nie jedyne plusy. 

 

A że juniorzy w IT nie zarabiaja tak dużo? Ja jak zaczynałem na magazynie też nie zarabiał dużo. Taka kolei rzeczy. Jak ktoś nie jest jakimś mistrzem IT, to dlaczego ma mieć więcej niż kasjer sprzedawca? 

  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)
10 minut temu, Gang napisał(a):

To że ktoś kradnie, to nie znaczy, że ja mam kraść. Hiperbolizuje. 

 

Mam też taki przykład że ktoś na myjni zarabia więcej niż ktoś w biurze i był dym...

Tyle że na myjni nikt nie chce robić, warunki są dużo gorsze itd. kasa to nie jedyne plusy. 

 

A że juniorzy w IT nie zarabiaja tak dużo? Ja jak zaczynałem na magazynie też nie zarabiał dużo. Taka kolei rzeczy. Jak ktoś nie jest jakimś mistrzem IT, to dlaczego ma mieć więcej niż kasjer sprzedawca? 

KuW* widzę, że LinkedIn zrobił to samo co Pracuj PL czyli pokazuje już tylko >100 zamiast dokładnej liczby ile osób aplikowało. Bo jeszcze tydzień temu mi pokazywało np. "410 kandydatów kliknęło opcję Aplikuj". Na juniorów jest po 400 osób na miejsce, ilu jest na magazyniera? Dziś już od juniorów wymaga się tyle co kiedyś od low mida. Czytaj bardzo dobry angielski, znajomość paru języków programowania i paru środowisk do tworzenia. A do pracy na magazyn to i często dobrego polskiego nie wymagają. 

Edytowane przez KiloKush
Opublikowano
1 minutę temu, marko napisał(a):

W ciągu 5 minut znajdę Ci co najmniej kilka osób, które powiedzą, że inaczej się nie da :)

Tu raczej chodzi o to dlaczego nie równo traktujemy obywateli. Dlaczego nie które branże mają przyzwolenie na wieczny brak wystawiania paragonów i wrzucanie w koszty ekspresu do kawy razem z kawą. Za to w innej branży dojedziemy Cię tak, że będziesz płacił 50% podatku!

  • Upvote 1
Opublikowano
1 minutę temu, marko napisał(a):

W ciągu 5 minut znajdę Ci co najmniej kilka osób, które powiedzą, że inaczej się nie da :)

Pewnie kilkanaście. 

Ale to, że miliardy much jedzą gówno, nie znaczy, że ja mam ;) 

 

@KiloKush

skoro jest 400 na jedno miejsce, to znaczy, że jest ich dużo łatwiej znaleźć niż magazyniera. 
Przecież to jest popyt-podaż w czystej postaci. 

Masz dużo chętnych, to dużo wymagasz. Dlaczego w świecie IT miałoby być inaczej niż gdzie indziej? 

1 minutę temu, KiloKush napisał(a):

Tu raczej chodzi o to dlaczego nie równo traktujemy obywateli. Dlaczego nie które branże mają przyzwolenie na wieczny brak wystawiania paragonów i wrzucanie w koszty ekspresu do kawy razem z kawą. Za to w innej branży dojedziemy Cię tak, że będziesz płacił 50% podatku!

a jeszcze niedawno każdego brali na próbę bo może akurat się uda z niego zrobić programistę. Rzadko która branża mogła sobie pozwolić na takie "testy". 

 

Opublikowano

Jak mawiali żołnierze armii radzieckiej "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma" 

Zakładasz że budowlaniec, czy paznokciara na starcie odrazu zarabia kokosy?

No nie, swoje muszą też na początku wyrobić, zrobić sobie renomę, bazę klientów i wtedy jakoś to idzie, no i nie wszyscy robią na tym nie wiadomo jakie kokosy. A sama robota jest brudna i mało satysfakcjonująca i wymagająca fizycznie.

Będziesz miał kilka lat do emerytury, dalej będziesz pracował w biurze bez wiekszych problemów, gdzie budowlaniec, mechanik nie będzie miał tak łatwo.

 

 

Opublikowano
9 minut temu, Gang napisał(a):

Pewnie kilkanaście. 

Ale to, że miliardy much jedzą gówno, nie znaczy, że ja mam ;) 

 

@KiloKush

skoro jest 400 na jedno miejsce, to znaczy, że jest ich dużo łatwiej znaleźć niż magazyniera. 
Przecież to jest popyt-podaż w czystej postaci. 

Masz dużo chętnych, to dużo wymagasz. Dlaczego w świecie IT miałoby być inaczej niż gdzie indziej? 

a jeszcze niedawno każdego brali na próbę bo może akurat się uda z niego zrobić programistę. Rzadko która branża mogła sobie pozwolić na takie "testy". 

 

 

To też była patologia ale czasy się zmieniły. Szykowane przez rząd zmiany dla programistów tylko przyśpieszą proces szukania przez firmy hindusów do klepania kodu. Firmy zaoszczędzą w ten sposób ale z gospodarki Polskiej znikną tysiące pracowników mogących tą kasę wkładać do naszej gospodarki. Kasa naszych firm będzie budować gospodarkę Indii.

Opublikowano
12 godzin temu, larry.bigl napisał(a):

Przed czy polifta?

Nawet i przed, ale jak myślę to w sumie epoka ta sama co mój Ceed (wiem nie ta klasa i prestiż, ale jednak produkcja się zaczęła w 2007...)

To może już lepiej do W205 dozbierać, ale nie wiem jak technicznie, bo W204 chwalone, a tu nie znam. 

 

Godzinę temu, trepek napisał(a):

Już nie IS? Szybko poszło :E 

IS dalej ale tam raczej hybryda i nie ten budżet co W204 (x2 spokojnie) :E 

Opublikowano

Patologią jest to, że jest tyle opcji kombinowania i to niezależnie kim kto jest. 
Rozumiem, wspomagać młode firmy, małe itd ale przez jakiś okres. 
Jak ktoś ogarnął i wystawia jedną FV co miesiąc na kwotę większą niż X (X powiedzmy średnia, mediana itd) to dlaczego ma płacić mniejsze podatki niż ktoś na UoP? 


Jak ktoś jest dobry w tym co robi to zawsze ogarnie. 
Może będę miał łatwiej znaleźć ludzi na magazyn ;) Ktoś do budowlanki, ktoś do kasy, ktoś do sprzątania, ktoś na taśmę produkcyjną. 
a może kiepski programista okaże się dobrym menagerem? muzykiem, naukowcem, prawnikiem itd? 


 

  • Upvote 2
Opublikowano
16 minut temu, galakty napisał(a):

IS dalej ale tam raczej hybryda i nie ten budżet co W204 (x2 spokojnie) :E 

Od siebie polecam hybrydy, totalnie bezobsługowe samochody. Wystarczy tylko nie przejmować się przybywaniem oleju i jeździć :)

Opublikowano (edytowane)
21 minut temu, Gang napisał(a):

...

a może kiepski programista okaże się dobrym menagerem? muzykiem, naukowcem, prawnikiem itd? 


 

8:E

Myślisz o aż tak dużym awansie społecznym, że z kiepskiego magazyniera do aż do dobrego prawnika?

 

A nie sądzicie, że to jednak wybór pracownika czy godzi się na taki rodzaj umowy albo na inny? Czy podpisuje niekorzystną dla siebie umowę pod przymusem. 

Czy jednak ma możliwość podziękować i iść gdzieś indziej lub nawet przyjąć na przeczekamie i szukać dalej, gdyż praca jest potrzebna?

Tu chyba chodzi o ambicje, wiarę w samego siebie itp i często brak powyższego i innych cech naszych tłumaczymy czynnikami zewnętrznymi. Najczęściej, że za tyle to nie będę się schylał albo, że nie będę robił tego i tego, bo urąga to dumie (?) albo, że koledzy będą się śmiać? Czy że umiem tylko to albo nie potrafię czegoś bo zawsze coś.

Niestety, społeczeństwo się zmieniło i praca traktowana jest głównie jako źródło kasy i robię to, za co mi płacą albo nie robię bo przecież i tak mi się należy. A gdzie męska godność, poczucie odpowiedzialności za siebie i innych itp itd? Moi rodzice czy dziadkowie do pracy podchodzili przede wszystkim z szacunkiem i nastawieniem słuszności pojęcia pracy jako obowiązek społeczny. Dziś jest jak jest. 

Niedawno sam byłem bez pracy z tak jak i wcześniej również mailem epizody bezrobocia, wysłałem setki CV a robotę i tak mam na swoim. Dziś w wielu przypadkach, głównie korpo człowiek jest rekordem w tabelce i pytanie jak sami siebie szanujemy, bo tak szanować będą nas inni. Szefowie małych firm często sadzą, że to pracownik powinien mu być wdzięczny bo dostał od niego pracę a jak się nie podoba to są inni na jego miejsce.

 

 

 

 

 

Edytowane przez Petru23
Opublikowano

Ciekawe czy z tym PIPem nie skończy się tak jak ze sprzedażą na allegro/olx. Najpierw dużo dymu, straszenie a później wyjdzie, że nie ma mocy przerobowych i sprawdzanie jedynie ewidentnych wałków oraz "uprzejmych donosów".

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   1 użytkownik


×
×
  • Dodaj nową pozycję...