Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jeździliscie kiedyś z fotellikiem z tyłu?

Chciałbym kupić "coś" od Hamax / Thule, ale nie jestem pewien czy będzie dało się zamontować fotelik do roweru Marin Team Marin. 

Czy patrząc ma poniższą fotę możecie stwierdzić czy uda się go przykręcić?

 

DSC09069_618e31832d6d3.thumb.jpg.9d3b6fd63aa040c749231aa11728c24b.jpg

 

 

Opublikowano

Dać się da, musisz podjechać z rowerem gdzieś, gdzie sprzedają foteliki i sprawdzić na 100%. 

 

Ja miałem w Kross Hexagon Hamax ale dzieci zasypiały po 10min i główka latała. To znalazłem taki z innymi pasami  trzymającymi dziecko i zagłówkiem. Kupiłem i się okazało, że nie pasuje bo ociera o tylna oponę. A wyglądały prawie tak samo :/

  • Like 1
Opublikowano (edytowane)
20 godzin temu, tomek25 napisał(a):

Sprzedawca na olx w ogłoszeniu błędnie model roweru nazwał:lol2:

Ta, ale i tak nawet jak uda ci się znaleźć klienta za nawet 1k to nie ładowałbym nowych opon za 2 stówy pod sprzedaż, bo to 1/5 wartości roweru. 

 

Wystaw za tysiaka i opuść stówę na opony jak już klient będzie oglądał 8:E Czy jakoś tak.

Edytowane przez lukadd
  • Like 1
Opublikowano

Kupiłem sobie uchwyt do Varii, i muszę powiedzieć że jestem z niego bardzo zadowolony, trochę się obawiałem, że nie będzie pasował, bo na stronie był tylko wybór do roweru z 2023 roku, a ja mam z 2025, ale wszystko jest git :D

IMG20250616115021.jpgIMG20250616153314.jpg

 

IMG20250616153319.jpgIMG20250616152817.jpg

 

 

 

 

  • Like 1
Opublikowano
W dniu 13.06.2025 o 22:17, Bono_UG napisał(a):

A pisałem, że przerzutki elektryczne to zło. Ręką byś czuł opór i dopasował nogę do przerzutkę, a elektryka pcha na chama ;)

:P To już wolę wytłumaczenie, że to przez potężną siłę w nodze :P :P :P

No panowie, znalazłem chyba coś bardziej dynamicznego, niebezpiecznego, nieprzewidywalnego i szalonego od nawet i downhillu od Redbulla.
Deskorolka plus południowoamerykański ostry zjazd w dół:

 

Opublikowano

Prędkość jest trochę względna : pod ~90km/h też od czasu do czasu udaje mi się dociągnąć, a ani nie mam nic wspólnego z pro, ani nie mieszkam w Alpach :) 

Inne aspekty są ważniejsze: mam stosunkowo niedaleko do jednego ze zjazdów Tour de France i mogłem sobie porównać siebie do czasów topowych przejazdów braci Yates. Chyba nie muszę mówić jaki jest rezultat porównania :E

 

Mistrzowie kolarstwa mają jednak duże koła i hamulce. Pidcock na filmiku zjeżdża po pięknej nawierzchni. Koleś z filmiku, który wrzuciłem, jedzie na 4 pierdukółeczkach przykręconych do kawałka deski, bez hamulców, po jakimś mokrym miejscami wygwizdowie w Ameryce Południowej. W koszulince i luźnych spodniach influencera ziołoznastwa :E Maderfakir...

 

Pidcocka można by sparować z Brianem Sapa na jakimś zjeździe w Mexico City :P 

Opublikowano (edytowane)
W dniu 16.06.2025 o 09:20, ernorator napisał(a):

Dać się da, musisz podjechać z rowerem gdzieś, gdzie sprzedają foteliki i sprawdzić na 100%. 

 

Ja miałem w Kross Hexagon Hamax ale dzieci zasypiały po 10min i główka latała. To znalazłem taki z innymi pasami  trzymającymi dziecko i zagłówkiem. Kupiłem i się okazało, że nie pasuje bo ociera o tylna oponę. A wyglądały prawie tak samo :/

Kupiłem Hamax Siesta.
Wymagało użycia dedykowanego pałąka, do teoretycznie małych ram.
Podnosi on wyżej fotelik.
Działa turbo, młody zadowolony.
Lepsze to niż ciągłe bieganie za nim, a jeszcze za mały by mu zaufać na tyle by pozwolić sobie na jazdę obok :D

Teraz raz jedziemy wspólnie, a potem dobijam truchtem biegnąć obok gdy już śmiga na swoim :D 

5 godzin temu, lukadd napisał(a):

Rower sam nie pojedzie.

 

 

Fajny film,  jeden z niewielu na tym kanale. Ładnie Leszek pojechał, szkoda, że nie jest pokazane jaki miał puls albo chociaż oddech.

Edytowane przez wallec
  • Like 1
Opublikowano

U mnie kolejne zawody wjechały. Tym razem  MTB w Kudowie w ramach Bike Maratonu. Tak trochę na wariackich papierach, bo dzień wcześniej pod wieczór wróciłem z krótkiego wakacyjnego wypadu do miłośników makaronu i byłem trochę spłaszczony po podróży podniebnym pekaesem, oraz późniejszym powrocie samochodem do domu. No, ale nie ma wymiękania. Szybkie przeładowanie ciuchów i w drogę do noclegowni bliżej miejsca zawodów (aka rodzice). Co złego może się stać?

Spoiler

Tydzień bez jeżdżenia, więc wytłumaczenie słabszego wyniki już miałem gotowe. Od razu lżej się jedzie. Może nie na starcie, gdzie dziadki i jacyś amatorzy w szortach bojówkach zaproponowali mi tętno 190 już po kilometrze wspinaczki. Jak widać koszulka Santini za tysiąc cebulionów nie jedzie. Kto by pomyślał.

 

Jak się okazało był to dopiero początek tego zabawnego dnia. Na kolejnym podjeździe sytuacja się ustabilizowała, każdy już jęczał w swoim tempie. W pewnym momencie zaczyna mnie wyprzedzać mała, zielona istota. Dziewczynka, cieńsza niż brzoza, 11-12 lat, na nieco za dużym rowerze. Garmin pokazuje 9% nachylenia. Fajnie fajnie, pewnie zaraz się zmęczy. Już za chwilę. O, została w tyle. Dobra, znów mnie wyprzedza. Trzeba docisnąć i ją zerwać. Ostatecznie przez 3 km jechaliśmy sobie ramię w ramię. W takich chwilach człowiek czuje satysfakcję z tego, że w już młodym wieku ludzie się interesują kolarstwem i na własne życzenie cierpią tak jak ty. Równocześnie czuje się bardzo, bardzo staro. 

 

Jak był podjazd, musiał być też zjazd. Ostry zjazd, z fragmentami po 12-14%. Duma do kieszeni, trzeba było zjeść z rowerka w kilku miejscach, gdzie spore kamienie nie zachęcały do bliższego poznania. Na szczęście sporo osób wokół schodziło, więc człowiek zginął w tłumie wstydu. Na końcu zjazdu czekała karetka i dwóch rozbawionych sanitariuszy opartych o jej bok. Subtelnie.

 

Kolejna sekcja bez większych przygód, trochę w górę, trochę w dół. Sporo trudniejszych fragmentów, ręce już konkretnie bolą od zaciskania klamek hamulców. Na 3 km przed metą zaczynałem się rozluźniać i być może to jedną z przyczyn tego co się chwilę później wydarzyło.

 

Już prawie opuściliśmy las, pozostał krótki, stromy i kamienisty zjazd. No i trochę zaskakujący, bo zaraz po odbiciu z szerokiej, wygodnej drogi pożarowej. Na pewno zaskoczony był gość przede mną, który nie spodziewając się takiej stromizny za mocno docisnął hamulce. Po czym wyleciał przez kierownicę. Ja zdążyłem opuścić droppera i prawie przemknąłem obok niego. Prawie. Zahaczyłem o koło skaczącego roweru i poleciałem na glebę. Zero kontroli nad upadkiem, "to była chwila". Przywaliłem bokiem głowy w ziemię, w uszach zadzwoniło jak przed pierwszą komunią. Adrenalina zrobiła jednak swoje, po 15 sekundach byłem z powrotem na rowerze. Obok przemknął gościu z dystansu Mega, poruszając się z prędkością, którą wyrzuciłem już z głowy.

 

Doleciałem do mety, wjechały pierogi w jakimś barze, rower na bagażnik i do domu. W głowie dzwoniło do końca dnia, ucho spuchnięte, wygięta klamka prawego hamulca. Może jednak zostanę przy tym gravelu. 

 

 

 

  • Haha 1
  • Upvote 1
Opublikowano
19 godzin temu, jagular napisał(a):

Koleś z filmiku, który wrzuciłem, jedzie na 4 pierdukółeczkach przykręconych do kawałka deski, bez hamulców, po jakimś mokrym miejscami wygwizdowie w Ameryce Południowej. W koszulince i luźnych spodniach influencera ziołoznastwa :E Maderfakir

Są różne pomysły na samobójstwo.

 

@Vulc
Z moich lasów

 

 

Na dużo łatwiejszych zjazdach potrafią ludzie wyglebić, kwestia nieuwagi, przegięcia i lecisz. Nie da się wszystkiego przewidzieć, np. kiedyś znajomy oberwał patykiem podrzuconym z poprzedzającego roweru, poszło prosto w szprychy:

P1030162.thumb.JPG.fb8226962799d33ad7ba8a06de7b4cf0.JPG

 

Ktoś obok miał awarię przerzutki i pożyczył koło, wiec mógł dokończyć jazdę.

Opublikowano

Mam przed oczami obraz z zawodów MTB u podnóża jakiegoś chorego zjazdu po kamieniach, gdzie leży 8 rowerów w różnym stanie i zawodnika biegającego i krzyczącego "kto rozwalił rower ale ma działające przednie koło!"

Opublikowano (edytowane)
46 minut temu, Bono_UG napisał(a):

Są różne pomysły na samobójstwo.

 

@Vulc
Z moich lasów

Rockrider... to nie mogło zadziałać xD

 

Z takich tematów z "czapy" to tutaj też jest "grubo" jak ktoś lubi się denerwować.
Udało mi się zjechać dwa razy na kilkanaście prób.

 

Edytowane przez wallec
Opublikowano (edytowane)

@Bono_UG Gościu z 14 sekundy drugiego filmiku odpowiada profilowi tego wariata, który przemknął obok mnie. To jest całkiem inny poziom techniki i wytrenowania. Tak ze trzy galaktyki różnicy. No i inny sprzęt. Większość tras zdecydowanie pod fulla. Można jechać na sztywniaku, ale to już nie te czasy, że nawet prosi brali na niektóre zawody hardtaile, bo lżejsze. Zalety pełnego zawieszenia > waga. 

 

@ernorator To akurat standard i ludzie często sobie pomagają w takich sytuacjach, krzyczą czy wszystko ok. Jakbym miał oddać koło, to bym oddał, po kraksie na takim chorym zjeździe. Na jednym z wyścigów zresztą widziałem jak sobie dwóch gości przepinało koło, niekoniecznie musieli się nawet znać. Jak i tak już nie pojedziesz, dlaczego nie pomóc komuś innemu. Sam tylko raz poratowałem pełnym bidonem, bo gościowi wyskoczył na zjeździe z koszyka. Zresztą bidonów to się na trasach walają dziesiątki.

 

Przyszły chińskie karbonity do gravela, stożek 38mm, dość popularna na Ali marka Elite Wheels:

 

 

Spoiler

meridazz.thumb.jpg.25668b97fdd79156493f2491d47a4c65.jpg

 

Wyglądają na bardzo solidne, idą jak wściekłe. Dodatkowo ze zmian karbonowe koszyki też z Ali - rewelacja. Lekkie, dobrze wyglądające, świetnie trzymają. Będę domawiać do szosy i MTB. Założone też nowe tarcze na koła, Shimano RT70, więc trochę wyższy model z jakimiś dodatkowymi, magicznymi technologiami.

 

 

Edytowane przez Vulc
Opublikowano
14 minut temu, wallec napisał(a):

Rockrider... to nie mogło zadziałać xD

To nie kwestia roweru, a umiejętności.
Ja na Top Fuelu nie dam rady tego zjazdu zrobić, kolega na Marlinie robi. Ja mam ze 20 lat doświadczenia na rowerze, on jeździ od około 2 ale ma doświadczenie z motocrosów. Ja mam zahamowania i ciężko mi pewne bariery przebić, on w zasadzie nie ma i spokojnie może z techniką iść do przodu.

20 minut temu, wallec napisał(a):

Udało mi się zjechać dwa razy na kilkanaście prób.

Też mam takie miejsca, gdzie czasami zjadę, czasami nie. Są też takie, gdzie w zasadzie nie jest tragicznie ale człowiek nie ma odwagi.

Mogę próbować zrzucać winę, że brakuje u mnie kamienistych zjazdów ale jeżeli w jednym roku tą samą trasę zjeżdżam, a w kolejnym nie, to coś więcej jest na rzeczy.

3 minuty temu, Vulc napisał(a):

Założone też nowe tarcze na koła, Shimano RT70, więc trochę wyższy model z jakimiś dodatkowymi, magicznymi technologiami

Jak nie są made in Japan, to ja bym zwracał. Chińskie, malezyjskie Shimano są słabe.
Miałem w grawelowym po taniości 66 (stare, japońskie w góralu są ok), teraz mt800 - niebo a ziemia, w końcu hamulce zaczęły działać tak ja powinny.

Opublikowano
24 minuty temu, ernorator napisał(a):

@Vulc daj linka bo jak kiedyś kupiłem to były kupy i już nie próbowałem więcej. 

 

 

23 minuty temu, Bono_UG napisał(a):

Jak nie są made in Japan, to ja bym zwracał. Chińskie, malezyjskie Shimano są słabe.
Miałem w grawelowym po taniości 66 (stare, japońskie w góralu są ok), teraz mt800 - niebo a ziemia, w końcu hamulce zaczęły działać tak ja powinny.

Made in Japan. Tych akurat nie brałem na Ali.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Gra ograna lata temu na PS4  i chyba na PS3 ...   teraz  sięgnąłem ponownie po ten tytuł ale na PS5 w Remasterze . Po tylu latach  gra dalej  zachwyca historią , a i widoczki ładne  też są .   A co najważniejsze  daje  dalej dużo przyjemności z gry       
    • Ja oprócz opon dodałbym jeszcze hamulce i paliwo  
    • Cześć, Posiadam internet stacjonarny od Orange (Neostradę 10 Mb/s) na kablach miedzianych. W listopadzie kończy mi się na niego umowa, której nie mam już możliwości przedłużenia, gdyż firma wygasza ten typ sieci. Po wielu latach wnioskowania i zgłaszania zapotrzebowania na światłowód, na horyzoncie niestety nadal go nie widać i nic nie zapowiada, by miało się to zmienić, dlatego zostaje mi tylko internet mobilny. Chciałbym uzyskać poradę którego operatora wybrać oraz jaki sprzęt byłby najbardziej odpowiedni? Zależy mi przede wszystkim na stabilności łącza, a nie biciu rekordów w downloadzie. Za wszelką pomoc z góry dziękuję. Moja lokalizacja: 50.84897, 17.44208 Wypróbowałem czterech operatorów: Orange, Play, Plus i T-Mobile w SpeedTest i NetMonster. Poniższe testy zostały wykonane zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz budynku pomiędzy 19:00 a 19:30 na telefonie Motorola Moto G34.   Orange wewnątrz:     Orange na zewnątrz:     Play wewnątrz:     Play na zewnątrz:     Plus wewnątrz:     Plus na zewnątrz:     T-Mobile wewnątrz:     T-Mobile na zewnątrz:       I na koniec jeszcze test jak wygląda w tym zestawieniu mój obecny internet stacjonarny:  
    • Czarny komputer i biało-srebrna płyta, niby szyba przyciemniona, ale dalej było ją widać.  Teraz kolor się zgadza, a upgrade było bardzo tanie. Można czekać na nowe procesory od AMD, lecz obecnie na wydajność nie narzekam.    Wrzucałem info o spalonym 7800X3D na innej płycie MSI. 
    • Bo jeszcze nie ma takiej sieci butelkomatów? Jeżeli obecnie są kolejki, zapychają się, to jest ich po prostu za mało. Jak postawią więcej i bliżej ludzi, to jest szansa, że zacznie to lepiej działać.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...