Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
3 godziny temu, DITMD napisał(a):

I co w tym dziwnego, każda gra się kiedyś kończy. Jeśli odpadnę po 100h, to przez te 100h dobrze się bawiłem. W większości gier nawet 50h nie przebijam, więc 100h to dla mnie bardzo dobry wynik. Żadna gra nie jest wieczna, niezależnie od tego, jak dobra by nie była. W Wiedźminie 3 mam jeszcze drugie dlc do przejścia, BG3 nie skończyłem, w KCD2 odpadłem po siedemdziesięciu iluś tam godzinach, Clair 33 po 25h poleciało na półkę. Ostatnią grą, jaką niedawno skończyłem, była Yakuza Kiwami i to tylko dlatego, że lubię takie klimaty. Sama gra była męcząca, a fabularnie niczym specjalnym się nie wyróżniała.

 

W sensie, zajmujesz się zawodowo nie kończeniem gier? :E Spoko, każdy działa jak mu pasuje, ale sam nie widzę żadnego sensu grania w cokolwiek dłużej niż 15h, wiedząc już po tym czasie, że tego nie ukończę. A Clair, KCD2 czy BG3 to w zasadzie największe perełki ostatnich lat.

 

Crimsona mam od 4 dni. Przed świętami pojawiła się opcja zamianki z kodem do RE9 i choć początkowo chciałem ograć właśnie Leosia, często wymienianie podobieństwa do Zeld, przekonały mnie do zmiany kolejności. Zwłaszcza, że udało się wyrwać z dosłownie symboliczną dopłatą z mojej strony. Na razie nic nie pisałem, bo gra jest... no cóż, ogromna. Przytłaczająca. Mówiąc szczerze nie widziałem w ostatnich kilkunastu latach takiego behemota. Co ma swoje dobre i złe strony, ale po kolei.

 

Rozpoczynając od prologu i otwierającego rozdziału, pierwsze co się rzuca w oczy to świetna oprawa. Crimson jest jedną tych produkcji, w których fotki można strzelać dziesiątkami. Wrażenie robi przede wszystkim zasięg rysowania, w pełni widoczny podczas skakania z podniebnych wysp - widok jest obłędny. Open world pełną gębą, z masą wież, zamków, jezior, kamieniołomów i setek innych miejsc, do których można zajrzeć. Fani tzw. slow roamu powinni być zachwyceni. Zresztą gra w zasadzie taki typ rozgrywki wymusza, swoją przygniatającą wielkością. Niestety, taka oprawa niesie ze sobą koszty. Przynajmniej u mnie, granie bez RR powoduje potężne problemy z cieniami, które wyglądają wtedy fatalnie (flickering, artefakty). Zerkałem w sieć i raczej niewiele można z tym zrobić. Z RR jest w porządku, ale klatki spadają tak mniej więcej o 40%, lądując na 50-60 fps, czyli w zasadzie granicy przyzwoitości. Druga sprawa to masywny pop-up, do którego można przywyknąć z czasem, lecz nigdy nie przestaje być zauważalny. Ogólnie oprawa jest jednak estetyczna (nawet za bardzo) i dość sterylna, każdy musi sam ocenić czy coś takiego mu odpowiada - ja przykładowo preferuję znacznie bardziej stonowaną paletę barw, więc będę się na pewno bawić presetami. Jest też miejscami mocno nierówna, ale to już branżowy standard. Świat wydaje się też dość "żywy", poprzez mnogość NPC zajmujących się codziennymi obowiązkami, ale skala ich zachowań i aktywności, stoi na znacznie niższym poziomi niż choćby w RDR2, do którego podobieństwa też są zauważalne. 

 

Walka jest całkiem w porządku. Daleko tutaj do płynności i różnorodności znanej z innych gier, lecz mogło być znacznie gorzej. Postać porusza się nieco ociężale, hitboxy nie są idealne, a same potyczki często sprowadzają się do spamowania ataku. Postać dysponuje sporym wachlarzem kombinacji, w tym słynnych już chwytów wrestlingowych, ale niespecjalnie wymusza ich używanie. AI jest poprawne, przeciwnicy potrafią zaatakować równocześnie z kilku kierunków, ale najczęściej - co typowe dla takich produkcji - zajmują się "okrążaniem" i "czajeniem". Wyzwania zbyt wiele się tutaj raczej nie znajdzie, chyba że ktoś się zapędzi startową postacią na dalsze regiony (testowane :E). Rozwój bohatera, poprzez przedmioty i nowe umiejętności, pasuje do całości i nie czuć tutaj braku klasycznych statystyk. Pod tym względem, jest to typowa Zelda, z której Crimson czerpie garściami. 

 

Osobny akapit to sterowanie, o którym swego czasu było sporo dyskusji. Co najistotniejsze, to jest gra WYŁĄCZNIE pod kontroler, chyba że ktoś ma zapędy masochistyczne i lubi sobie na siłę utrudniać życie. A i na padzie mnogość kombinacji, często z użyciem tych samych przycisków, sprawia że do walki wkrada się chaos. O ironio, na PC w ustawieniach można zobaczyć przypisanie klawiszy tylko pod klawiaturę i myszkę, chyba że nie udało mi się tego znaleźć. Słabe. Nawet na padzie, ciężko jest mówić o intuicyjności w tym wypadku. Da się całość okiełznać, ale liczne narzekania na tej płaszczyźnie są zrozumiałe i nie jest to "skill issue". Za dużo próbowano wcisnąć pod zbyt małą liczbę przycisków, co ze średnio przemyślanym mappingiem i problematyczną responswynością, może być na początku sporą ścianą.

 

Najważniejszą rzeczą w open worldzie jest zawartość, bo czymś trzeba ten wielki świat wypełnić. I tutaj pojawiają się pierwsze schody. O ile pod względem obiektów, przestrzeni, ukształtowania terenu, gra naprawdę ma się czym pochwalić, tak jak już zaczniemy realizować zadania dla postaci, które tą przestrzeń zajmują, trafiamy na content rodem (niespodzianka) z MMO, będącego jak do tej pory głównym produktem tego studia. Niestety, tego nie udało się ani przeskoczyć, ani obejść, jedynie wygładzić aby sprawiało wrażenie czegoś, co ma działać w strukturach gry singlowej. Poczynając od zadań czysto pobocznych, nie wiem czy zajmowali się tym na szybko stażyści, czy też robotę w dużej mierze zrzucono na AI, ale takiego zlepku generycznych questów, pustych dialogów i niekonsekwencji w celach misji, nie widziałem nawet w najgorszych produkcjach Ubi. Podając przykłady, miejscowy sprzedawca zieleniny w mieście potrzebuje dzban na swoje produkty, prosi cię o udanie się do pobliskiej wioski aby go zakupić. Pobliska wioska okazuje się... sklepem 10 metrów za nim. :E Kolejne zadanie to prośba od innego sprzedawcy, aby zakręcić kołowrotkiem, bo chce go tobie sprzedać. Kręcisz więc kołowrotkiem, po czym gość już go nie chce sprzedać. Koniec zadania. Prócz tego dziesiątki zadań typu "zanieś coś komuś i spytaj czy jest ok", wróć do zleceniodawcy i powiedz, że jest ok - koniec zadania. Równie zabawne są misje z łapaniem przestępców w odległych krainach, gdzie traci się mnóstwo czasu na dotarcie do celu, ujęcie oprycha, po czym przetransportowanie go konno z powrotem do startowego miasta, aby otrzymać... 10 srebrnych monet. Szczyt bezczelności? Zadania gdzie musisz towarzyszyć komuś do pewnego punktu w ślimaczym tempie, powiedzmy z miasta, słuchając dennych dialogów bez żadnej treści, tylko po to aby u celu dostać kolejną porcję dialogów, których nie można pominąć. I dopiero wtedy zostać odesłanym... do tego samego miasta z którego wyjechaliście.

 

Ktoś wspominał, że gra nie prowadzi za rączkę, jak wiele innych produkcji. Bzdura. Prowadzi w identycznym stopniu, tylko miejscami tak nieporadnie, nieintuicyjnie zapoznaje gracza z nowymi mechanikami, że człowiek nie wie co ma zrobić i po co. Jak choćby quest zapoznający nas z hazardem, gdzie masz wygrać trzy rundy w miejscowej grze na patyczki. Niestety jedyny przeciwnik, który był przy stole, doznał złamania palców za oszustwo i zastanawiasz się czy to bug, czy jak w ogóle masz to ugryźć, bo nie ma z kim grać (trzeba poczekać x czasu). Takich przypadków, kiedy treść zadania nie zgadza się z późniejszym jego przebiegiem, jest mnóstwo. Dialogi postaci to poziom podobnie niski, są najczęściej sztywne, pełne powtarzających się kwestii, pozbawione sensu czy konkretnego kontekstu, rodząc pytania "co on w ogóle pieprzy".

 

Główny wątek prezentuje niestety niewiele wyższy poziom. Dostajemy bohatera totalnie wypranego z charyzmy, którego aktywność w dialogach ogranicza się do krótkich zdań czy jakiegoś dzikiego pomrukiwania pod nosem. Równie dobrze mógłby nim być dowolny z naszych towarzyszy, którym twórcy - z różnym skutkiem - starali się nadać jakąś osobowość. Ostatecznie nic się tutaj nie klei, nic nie sprawia wrażenia dopracowanego. Fabuła i postaci to proteza, zaimplementowane na tej samej zasadzie co zadania poboczne, aby odhaczyć checkboxa z napisem "single player". Czego doskonałym przykładem jest druga postać, do której dostęp dość szybko dostajemy. A raczej manekin kobiety, na który można się przełączyć, z bliżej nieznanych przyczyn, bo zdecydowana większość graczy zapomina o tej opcji po 5 minutach. Co szczególnie rozczarowuje, twórcy kompletnie pominęli stworzenie backgroundu świata i wydarzeń. Chcesz dowiedzieć się coś więcej o magii, religiach, artefaktach, Pustce czy czy miejscu w którym się znajdujesz? Nie ten adres. Jestem dopiero w 5 rozdziale co prawda, ale już dawno wyzbyłem się złudzeń, że "jeszcze się rozkręci". To nie jest ten typ gry. Więc jaki?

 

Wspominałem kilka razy o Zeldzie i nie da się ukryć, że Pearl Abyss czerpało z BotW i TotK całymi garściami. Leczenie za pomocą jedzenia, gdzie możemy zdobyć gotowe przepisy albo pobawić się w eksperymenty. Podniebne świątynie z teleportami, zabawa z fizyką przy rozwiązywaniu zagadek, mechanika wspinania i szybowania, zmiany temperatur w regionach. Feeling produkcji Nintendo, mimo całkiem innego stylu oprawy i atmosfery, jest mocno zauważalny. I, co jest tutaj najważniejsze, to naprawdę dobrze funkcjonuje. Crimson oferuje sporo mechanik takich jak upgrade broni, wędkarstwo, rozbudowa bazy wraz z wysyłaniem najemników na misje, kradzieże kieszonkowe czy crafting. Nie są one specjalnie rozbudowane, a w wielu przypadkach mocno uproszczone (jak choćby przebieranie się, aby wejść na teren niektórych obiektów), ale sprawdzają się w obrębie gry akcji nastawionej na eksplorację, bez zanurzania się w świat, postaci czy ekscytowania kolejnymi wydarzeniami głównego wątku. Tego Zeldy zasadniczo nie mają i tego próżno szukać też w Crimsonie. I to jest IMO kluczowy aspekt, pytanie na które każdy musi sobie odpowiedzieć przed zakupem. Czy to jest dla mnie? Jeśli tak, można się tutaj zahaczyć na setki godzin.

 

Na chwilę obecną oceny, które Crimson Desert dostało od branży (granice 7/10), są IMO w pełni zrozumiałe. Skąd więc rozbieżność między nimi a już zauważalnie wyższymi opiniami samych graczy? Wynika to ze znanej od lat ułomności systemu oceniania, gdzie produkcje od gigantów (jak Veilguard czy kolejne Asasyny), obejmowane są taryfą ulgową, której koreańskie studio zwyczajnie nie otrzymało. W ich przypadku uczciwie oceniono to co gra oferuje, a czego zwyczajnie zabrakło. Pomijając skrajnie niskie i skrajnie wysokie noty, które zazwyczaj nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. W zdrowej skali 7/10 oznacza solidną, dobrą grę, nie powalającą na każdej płaszczyźnie, ale z masą elementów sprawiających, że chce się wracać i poświęcać kolejne godziny. Gracze momentalnie to zauważyli i docenili. Ja również, choć jednak w nieco mniejszym stopniu. Bardzo lubię Zeldy i nie przeszkadza mi ich konstrukcja, ale Crimson często stara się być czymś więcej. Na płaszczyźnie elementów, którym poświęcono zdecydowanie za mało czasu, co budzi pewne uczucie może nie rozczarowania, ale na pewno zmarnowanego potencjału. Gdyby w tej grze osadzić fajne postaci, dać konkretną fabułę z odpowiednim pacingiem, który przewiózłby nas po tym ogromnym świecie, wszystkim zmiękłyby kolana.

Edytowane przez Vulc
  • Like 2
  • Thanks 1
  • Upvote 5
  • Odpowiedzi 3,4 tys.
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano (edytowane)

Mi brakuje więcej walk z bossami, bo te co są w grze są super i chciałbym więcej. To jest element gry, który można naprawić. W całej grze jest ich 76. Przydałoby się też więcej mini bossów.

Edytowane przez DżonyBi
Opublikowano (edytowane)

Vulc, ale walnąłeś epistołę. Ja jestem pod koniec czwartego rozdziału, kilkadziesiąt godzin gry a to dalej jest tutorial :) i właściwie z wszystkim się zgadzam. O świecie nie wiadomo nic, wlazłem wczoraj do jaskini, idąc nauczyć się łapać konie, jaskinie miałem na mapie, wlazłem coś tam znalazłem i wyłażąc zauważyłem dosłownie obok jakieś wejście, tam też zajrzałem, za ukrytą ścianą znalazłem płaszcz, który nosił Tristan, Rycerz Ognia. Jaki  ku...wa znowu Rycerz Ognia i kim do cholery był ten Tristan... I tyle z budowania mitologii świata w CD.

 

Wszystkie misje dla Szarogrzywych to fedexy, idź tam, zanieś kwiaty, ale potem koniecznie wróć i powiedz, że te kwiaty zaniosłeś, ręce opadają...

Edytowane przez Ryszawy
  • Thanks 1
Opublikowano
31 minut temu, Vulc napisał(a):

W sensie, zajmujesz się zawodowo nie kończeniem gier? :E Spoko, każdy działa jak mu pasuje, ale sam nie widzę żadnego sensu grania w cokolwiek dłużej niż 15h, wiedząc już po tym czasie, że tego nie ukończę. A Clair, KCD2 czy BG3 to w zasadzie największe perełki ostatnich lat.

 

Crimsona mam od 4 dni. Przed świętami pojawiła się opcja zamianki z kodem do RE9 i choć początkowo chciałem ograć właśnie Leosia, często wymienianie podobieństwa do Zeld, przekonały mnie do zmiany kolejności. Zwłaszcza, że udało się wyrwać z dosłownie symboliczną dopłatą z mojej strony. Na razie nic nie pisałem, bo gra jest... no cóż, ogromna. Przytłaczająca. Mówiąc szczerze nie widziałem w ostatnich kilkunastu latach takiego behemota. Co ma swoje dobre i złe strony, ale po kolei.

 

Rozpoczynając od prologu i otwierającego rozdziału, pierwsze co się rzuca w oczy to świetna oprawa. Crimson jest jedną tych produkcji, w których fotki można strzelać dziesiątkami. Wrażenie robi przede wszystkim zasięg rysowania, w pełni widoczny podczas skakania z podniebnych wysp - widok jest obłędny. Open world pełną gębą, z masą wież, zamków, jezior, kamieniołomów i setek innych miejsc, do których można zajrzeć. Fani tzw. slow roamu powinni być zachwyceni. Zresztą gra w zasadzie taki typ rozgrywki wymusza, swoją przygniatającą wielkością. Niestety, taka oprawa niesie ze sobą koszty. Przynajmniej u mnie, granie bez RR powoduje potężne problemy z cieniami, które wyglądają wtedy fatalnie (flickering, artefakty). Zerkałem w sieć i raczej niewiele można z tym zrobić. Z RR jest w porządku, ale klatki spadają tak mniej więcej o 40%, lądując na 50-60 fps, czyli w zasadzie granicy przyzwoitości. Druga sprawa to masywny pop-up, do którego można przywyknąć z czasem, lecz nigdy nie przestaje być zauważalny. Ogólnie oprawa jest jednak estetyczna (nawet za bardzo) i dość sterylna, każdy musi sam ocenić czy coś takiego mu odpowiada - ja przykładowo preferuję znacznie bardziej stonowaną paletę barw, więc będę się na pewno bawić presetami. Jest też miejscami mocno nierówna, ale to już branżowy standard. Świat wydaje się też dość "żywy", poprzez mnogość NPC zajmujących się codziennymi obowiązkami, ale skala ich zachowań i aktywności, stoi na znacznie niższym poziomi niż choćby w RDR2, do którego podobieństwa też są zauważalne. 

 

Walka jest całkiem w porządku. Daleko tutaj do płynności i różnorodności znanej z innych gier, lecz mogło być znacznie gorzej. Postać porusza się nieco ociężale, hitboxy nie są idealne, a same potyczki często sprowadzają się do spamowania ataku. Postać dysponuje sporym wachlarzem kombinacji, w tym słynnych już chwytów wrestlingowych, ale niespecjalnie wymusza ich używanie. AI jest poprawne, przeciwnicy potrafią zaatakować równocześnie z kilku kierunków, ale najczęściej - co typowe dla takich produkcji - zajmują się "okrążaniem" i "czajeniem". Wyzwania zbyt wiele się tutaj raczej nie znajdzie, chyba że ktoś się zapędzi startową postacią na dalsze regiony (testowane :E). Rozwój bohatera, poprzez przedmioty i nowe umiejętności, pasuje do całości i nie czuć tutaj braku klasycznych statystyk. Pod tym względem, jest to typowa Zelda, z której Crimson czerpie garściami. 

 

Osobny akapit to sterowanie, o którym swego czasu było sporo dyskusji. Co najistotniejsze, to jest gra WYŁĄCZNIE pod kontroler, chyba że ktoś ma zapędy masochistyczne i lubi sobie na siłę utrudniać życie. A i na padzie mnogość kombinacji, często z użyciem tych samych przycisków, sprawia że do walki wkrada się chaos. O ironio, na PC w ustawieniach można zobaczyć przypisanie klawiszy tylko pod klawiaturę i myszkę, chyba że nie udało mi się tego znaleźć. Słabe. Nawet na padzie, ciężko jest mówić o intuicyjności w tym wypadku. Da się całość okiełznać, ale liczne narzekania na tej płaszczyźnie są zrozumiałe i nie jest to "skill issue". Za dużo próbowano wcisnąć pod zbyt małą liczbę przycisków, co ze średnio przemyślanym mappingiem i problematyczną responswynością, może być na początku sporą ścianą.

 

Najważniejszą rzeczą w open worldzie jest zawartość, bo czymś trzeba ten wielki świat wypełnić. I tutaj pojawiają się pierwsze schody. O ile pod względem obiektów, przestrzeni, ukształtowania terenu, gra naprawdę ma się czym pochwalić, tak jak już zaczniemy realizować zadania dla postaci, które tą przestrzeń zajmują, trafiamy na content rodem (niespodzianka) z MMO, będącego jak do tej pory głównym produktem tego studia. Niestety, tego nie udało się ani przeskoczyć, ani obejść, jedynie wygładzić aby sprawiało wrażenie czegoś, co ma działać w strukturach gry singlowej. Poczynając od zadań czysto pobocznych, nie wiem czy zajmowali się tym na szybko stażyści, czy też robotę w dużej mierze zrzucono na AI, ale takiego zlepku generycznych questów, pustych dialogów i niekonsekwencji w celach misji, nie widziałem nawet w najgorszych produkcjach Ubi. Podając przykłady, miejscowy sprzedawca zieleniny w mieście potrzebuje dzban na swoje produkty, prosi cię o udanie się do pobliskiej wioski aby go zakupić. Pobliska wioska okazuje się... sklepem 10 metrów za nim. :E Kolejne zadanie to prośba od innego sprzedawcy, aby zakręcić kołowrotkiem, bo chce go tobie sprzedać. Kręcisz więc kołowrotkiem, po czym gość już go nie chce sprzedać. Koniec zadania. Prócz tego dziesiątki zadań typu "zanieś coś komuś i spytaj czy jest ok", wróć do zleceniodawcy i powiedz, że jest ok - koniec zadania. Równie zabawne są misje z łapaniem przestępców w odległych krainach, gdzie traci się mnóstwo czasu na dotarcie do celu, ujęcie oprycha, po czym przetransportowanie go konno z powrotem do startowego miasta, aby otrzymać... 10 srebrnych monet. Szczyt bezczelności? Zadania gdzie musisz towarzyszyć komuś do pewnego punktu w ślimaczym tempie, powiedzmy z miasta, słuchając dennych dialogów bez żadnej treści, tylko po to aby u celu dostać kolejną porcję dialogów, których nie można pominąć. I dopiero wtedy zostać odesłanym... do tego samego miasta z którego wyjechaliście.

 

Ktoś wspominał, że gra nie prowadzi za rączkę, jak wiele innych produkcji. Bzdura. Prowadzi w identycznym stopniu, tylko miejscami tak nieporadnie, nieintuicyjnie zapoznaje gracza z nowymi mechanikami, że człowiek nie wie co ma zrobić i po co. Jak choćby quest zapoznający nas z hazardem, gdzie masz wygrać trzy rundy w miejscowej grze na patyczki. Niestety jedyny przeciwnik, który był przy stole, doznał złamania palców za oszustwo i zastanawiasz się czy to bug, czy jak w ogóle masz to ugryźć, bo nie ma z kim grać (trzeba poczekać x czasu). Takich przypadków, kiedy treść zadania nie zgadza się z późniejszym jego przebiegiem, jest mnóstwo. Dialogi postaci to poziom podobnie niski, są najczęściej sztywne, pełne powtarzających się kwestii, pozbawione sensu czy konkretnego kontekstu, rodząc pytania "co on w ogóle pieprzy".

 

Główny wątek prezentuje niestety niewiele wyższy poziom. Dostajemy bohatera totalnie wypranego z charyzmy, którego aktywność w dialogach ogranicza się do krótkich zdań czy jakiegoś dzikiego pomrukiwania pod nosem. Równie dobrze mógłby nim być dowolny z naszych towarzyszy, którym twórcy - z różnym skutkiem - starali się nadać jakąś osobowość. Ostatecznie nic się tutaj nie klei, nic nie sprawia wrażenia dopracowanego. Fabuła i postaci to proteza, zaimplementowane na tej samej zasadzie co zadania poboczne, aby odhaczyć checkboxa z napisem "single player". Czego doskonałym przykładem jest druga postać, do której dostęp dość szybko dostajemy. A raczej manekin kobiety, na który można się przełączyć, z bliżej nieznanych przyczyn, bo zdecydowana większość graczy zapomina o tej opcji po 5 minutach. Co szczególnie rozczarowuje, twórcy kompletnie pominęli stworzenie backgroundu świata i wydarzeń. Chcesz dowiedzieć się coś więcej o magii, religiach, artefaktach, Pustce czy czy miejscu w którym się znajdujesz? Nie ten adres. Jestem dopiero w 5 rozdziale co prawda, ale już dawno wyzbyłem się złudzeń, że "jeszcze się rozkręci". To nie jest ten typ gry. Więc jaki?

 

Wspominałem kilka razy o Zeldzie i nie da się ukryć, że Pearl Abyss czerpało z BotW i TotK całymi garściami. Leczenie za pomocą jedzenia, gdzie możemy zdobyć gotowe przepisy albo pobawić się w eksperymenty. Podniebne świątynie z teleportami, zabawa z fizyką przy rozwiązywaniu zagadek, mechanika wspinania i szybowania, zmiany temperatur w regionach. Feeling produkcji Nintendo, mimo całkiem innego stylu oprawy i atmosfery, jest mocno zauważalny. I, co jest tutaj najważniejsze, to naprawdę dobrze funkcjonuje. Crimson oferuje sporo mechanik takich jak upgrade broni, wędkarstwo, rozbudowa bazy wraz z wysyłaniem najemników na misje, kradzieże kieszonkowe czy crafting. Nie są one specjalnie rozbudowane, a w wielu przypadkach mocno uproszczone (jak choćby przebieranie się, aby wejść na teren niektórych obiektów), ale sprawdzają się w obrębie gry akcji nastawionej na eksplorację, bez zanurzania się w świat, postaci czy ekscytowania kolejnymi wydarzeniami głównego wątku. Tego Zeldy zasadniczo nie mają i tego próżno szukać też w Crimsonie. I to jest IMO kluczowy aspekt, pytanie na które każdy musi sobie odpowiedzieć przed zakupem. Czy to jest dla mnie? Jeśli tak, można się tutaj zahaczyć na setki godzin.

 

Na chwilę obecną oceny, które Crimson Desert dostało od branży (granice 7/10), są IMO w pełni zrozumiałe. Skąd więc rozbieżność między nimi a już zauważalnie wyższymi opiniami samych graczy? Wynika to ze znanej od lat ułomności systemu oceniania, gdzie produkcje od gigantów (jak Veilguard czy kolejne Asasyny), obejmowane są taryfą ulgową, której koreańskie studio zwyczajnie nie otrzymało. W ich przypadku uczciwie oceniono to co gra oferuje, a czego zwyczajnie zabrakło. Pomijając skrajnie niskie i skrajnie wysokie noty, które zazwyczaj nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. W zdrowej skali 7/10 oznacza solidną, dobrą grę, nie powalającą na każdej płaszczyźnie, ale z masą elementów sprawiających, że chce się wracać i poświęcać kolejne godziny. Gracze momentalnie to zauważyli i docenili. Ja również, choć jednak w nieco mniejszym stopniu. Bardzo lubię Zeldy i nie przeszkadza mi ich konstrukcja, ale Crimson często stara się być czymś więcej. Na płaszczyźnie elementów, którym poświęcono zdecydowanie za mało czasu, co budzi pewne uczucie może nie rozczarowania, ale na pewno zmarnowanego potencjału. Gdyby w tej grze osadzić fajne postaci, dać konkretną fabułę z odpowiednim pacingiem, który przewiózłby nas po tym ogromnym świecie, wszystkim zmiękłyby kolana.

Właśnie to miałem na myśli tylko krócej pisałem:red:

Opublikowano (edytowane)

Sięgając po open world, musisz się liczyć z tym, że będziesz w nim marnował czas. W takim RDR2 podczas każdej misji jedziesz kilkanaście minut przez pół mapy, żeby postrzelać sobie przez kilkanaście sekund. Praktycznie każdy open world opiera się na tych samych schematach, więc nie wiem, czego ludzie oczekują, biorąc się za takiego Crimsona. A co masz wiedzieć o świecie, skoro to nowe IP, pierwsza gra single w Pywell? Grając w Wiedźmina bez styczności z książkami też nie wiesz, kto jest kim i nie masz o niczym pojęcia. Jak do tej pory żadna mini gra nie sprawiła mi problemów, a w tym drewnianym pokerze za pierwszym razem wygrałem ponad 70 srebrnych monet. Dzięki temu mogłem ulokować złotą sztabkę w banku i zdobyć 375 srebrnych monet :cool:

Edytowane przez DITMD
  • Upvote 2
Opublikowano (edytowane)

Że ci si chciało tyle pisać @Vulc. Dalej gry aż takie emocje potrafią wywołać u takich starych dziadów jak my . :cool:  podpale jeszcze xd Dla mnie to jest nie dogotowany produkt który znowu troche przerósł twórców i niestety widać ze ich poprzednia gra to mmo za duża tutaj naleciałości z poprzednika.  Ta gra nie wie czym chce być. Plus będzie dopracowana dopiero za rok po 30 patchach.  Niby jej duży plus to dobra optymalizacja ale grafika zmaga sie z duzymi problemami z wyświetlaniem różnych detali czy migotanie cieni tekstur czy ich jakość i dopiero teraz to naprawiają .  

Edytowane przez Luki_
Opublikowano (edytowane)
2 minuty temu, PaVLo napisał(a):

Zauważyliście, że niektóre dialogi są źle tłumaczone, tak jak niektóre opcje i opisy :hmm:

TA.. Przecież tutaj widać ze napisy są robione przez IA , kolejny kamyczek do ogródka. Nie żebym jakos na to biadolił lepiej takie niż wcale .  :D

Edytowane przez Luki_
Opublikowano (edytowane)

Tak, ale jest tego mało, biorąc pod uwagę ile ton tekstu jest w grze, i że tłumaczenie było robione przez AI. Z każdym patchem jest wzmianka, że poprawiają tłumaczenie w wszystkich lokalizacjach.

 

W recenzji gry-online ujęło to tak:

 

Screenshot_20260406-152436.thumb.png.8ea22ad983616eea9caf6ba18b9dca9f.png

Edytowane przez DżonyBi
Opublikowano
3 minuty temu, DżonyBi napisał(a):

Tak, ale jest tego mało, biorąc pod uwagę ile ton tekstu jest w grze, i że tłumaczenie było robione przez AI. Z każdym patchem jest wzmianka, że poprawiają tłumaczenie w wszystkich lokalizacjach.

 

W recenzji gry-online ujęło to tak:

 

Screenshot_20260406-152436.thumb.png.8ea22ad983616eea9caf6ba18b9dca9f.png

Gry ofline dawno nie czytam i te wszystkie pepełe. Tam recenzje wyglądają tak ze ktoś pisze potem idą do szefa i pyta ile ma wystawić ocenę. Bo trzeba dostać klucz przed premiera na gry następne. 

Opublikowano
5 minut temu, Luki_ napisał(a):

Niby jej duży plus to dobra optymalizacja ale grafika zmaga sie z duzymi problemami z wyświetlaniem różnych detali czy migotanie cieni tekstur czy ich jakość i dopiero teraz to naprawiają

Te problemy są minimalne jak na tak gigantyczną grę. Co jest nie tak z tymi cieniami?

3321460-20260406152552-1.png

Opublikowano (edytowane)
28 minut temu, DITMD napisał(a):

Sięgając po open world, musisz się liczyć z tym, że będziesz w nim marnował czas. W takim RDR2 podczas każdej misji jedziesz kilkanaście minut przez pół mapy, żeby postrzelać sobie przez kilkanaście sekund. Praktycznie każdy open world opiera się na tych samych schematach, więc nie wiem, czego ludzie oczekują, biorąc się za takiego Crimsona. A co masz wiedzieć o świecie, skoro to nowe IP, pierwsza gra single w Pywell? Grając w Wiedźmina bez styczności z książkami też nie wiesz, kto jest kim i nie masz o niczym pojęcia. Jak do tej pory żadna mini gra nie sprawiła mi problemów, a w tym drewnianym pokerze za pierwszym razem wygrałem ponad 70 srebrnych monet. Dzięki temu mogłem ulokować złotą sztabkę w banku i zdobyć 375 srebrnych monet :cool:

O ile schematy są te same, realizacja jest różna. W RDR2 dialogi z towarzyszami stoją na znacznie wyższym poziomie, a część podróży można pominąć. Pomagają nakreślić charakter postaci, co ma kluczowe znaczenie dla wątku głównego.

 

Co mam wiedzieć o świecie? No właśnie cokolwiek, bo to PIERWSZA w nim gra, więc wypadałoby go lepiej przedstawić. Wiedźmin robi to za pomocą dialogów, postaci i znacznie większej ilości tekstu niż to co Crimson oferuje w zakładce "wiedza". Ten ostatni choćby zaczyna się cudownym zmartwychwstaniem na zasadzie "it's magic" bez udzielania żadnych informacji jak to działa. Później pojawia się Damiane, która przybyła skądś tam i jest kimś tam. A tak, możesz nią grać, choć niespecjalnie wiadomo po co.

 

Nie pisałem, że mini gry sprawiają problemy. Poker jest nawet zabawny z tą uproszczoną mechaniką wykrywania oszustw. Tyle tylko, że każdy praktycznie oszukuje i po chwili nie ma z kim grać. :E A najlepszą metodą jest "all in". 

 

I naprawdę, darujmy już sobie argumentację opartą o "czego ludzie oczekiwali". Jeśli gra oferuje dialogi między towarzyszami, wątek główny, zadania poboczne, wszystko to podlega takiej samej ocenie jak w każdej innej grze. To, że dla kogoś ma to znacznie mniejszy wpływ na ogólne odczucia, nie ma w tym wypadku żadnego znaczenia.

27 minut temu, Luki_ napisał(a):

Że ci si chciało tyle pisać @Vulc. Dalej gry aż takie emocje potrafią wywołać u takich starych dziadów jak my . :cool:  podpale jeszcze xd Dla mnie to jest nie dogotowany produkt który znowu troche przerósł twórców i niestety widać ze ich poprzednia gra to mmo za duża tutaj naleciałości z poprzednika.  Ta gra nie wie czym chce być. Plus będzie dopracowana dopiero za rok po 30 patchach.  Niby jej duży plus to dobra optymalizacja ale grafika zmaga sie z duzymi problemami z wyświetlaniem różnych detali czy migotanie cieni tekstur czy ich jakość i dopiero teraz to naprawiają .  

Lubię pisać, lubię czytać, przemyślenia zbierałem na spokojnie przez kilka dni, bo ta gra to gruba sztuka. :E I tak, widać tutaj efekt przerośniętych ambicji, przez co część elementów klejono na kolanie, byleby przepchnąć w dedlajnie. Mimo wszystko stan premierowy tej gry, pamiętając o skali, jest przyzwoity. Not great, not terrible. 

Edytowane przez Vulc
  • Like 1
  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)
3 minuty temu, Keller napisał(a):

No ale jak to rozwiniesz?

Nie ma co rozwijać i nie znajdziesz potwierdzenia tego w tym wątku, prócz klepania tego samego zwrotu na okrętkę przez jedną osobę. Hype jest wysoki, bo to olbrzymi open world z masą możliwości. Takie gry zawsze będą przyciągać zainteresowanie i generować kliknięcia na stronach. 

Edytowane przez Vulc
Opublikowano
9 minut temu, Keller napisał(a):

O co chodzi z hypem na tą grę? To jest tylko na sieć i ma masę zadań pobocznych które wydłużają rozgrywkę?

Wyszło to gadają. Wyjdzie Pragmata i dodatek do Diablo to temat umrze jak każdy inny.

Opublikowano (edytowane)

Chciałem dać koledze @Vulcplusa za ten mega fajny post, ale nie widzę reakcji? 

4 minuty temu, ODIN85 napisał(a):

Wyszło to gadają. Wyjdzie Pragmata i dodatek do Diablo to temat umrze jak każdy inny.

Świetnie wybrali datę premiery, nic ciekawego ani 2 tygodnie przed ani 2 tygodnie po. Niejedna dobra gra przepadła, bo się nałożyła terminami na inny oczekiwany tytuł. 

Edytowane przez Element Wojny
Opublikowano
16 minut temu, Luki_ napisał(a):

no fajny obrazek tylko @DITMDnie wiedziałem że na obrazku da się zobaczyć migotanie czy szimering (:

Shimmering został już naprawiony w którymś patchu. Migotanie występuje tylko na niektórych cieniach lub obiektach na średnim dystansie, bo gra nie ładuje ich w wysokiej rozdzielczości. Gdy się zbliżysz, jakość się zmienia i przestają migotać. Niektóre cienie również migoczą, ale nie jest to uciążliwe, chyba że dla kogoś dużym problemem jest to, że raz na jakiś czas jakiś cień pod półką zamigocze. To jest nagminne w grach i zdarza się w każdej.

11 minut temu, Vulc napisał(a):

O ile schematy są te same, realizacja jest różna. W RDR2 dialogi z towarzyszami stoją na znacznie wyższym poziomie, a część podróży można pominąć. Pomagają nakreślić charakter postaci, co ma kluczowe znaczenie dla wątku głównego.

 

Co mam wiedzieć o świecie? No właśnie cokolwiek, bo to PIERWSZA w nim gra, więc wypadałoby go lepiej przedstawić. Wiedźmin robi to za pomocą dialogów, postaci i znacznie większej ilości tekstu niż to co Crimson oferuje w zakładce "wiedza". Ten ostatni choćby zaczyna się cudownym zmartwychwstaniem na zasadzie "it's magic" bez udzielania żadnych informacji jak to działa. Później pojawia się Damiane, która przybyła skądś tam i jest kimś tam. A tak, możesz nią grać, choć niespecjalnie wiadomo po co.

 

Nie pisałem, że mini gry sprawiają problemy. Poker jest nawet zabawny z tą uproszczoną mechaniką wykrywania oszustw. Tyle tylko, że każdy praktycznie oszukuje i po chwili nie ma z kim grać. :E A najlepszą metodą jest "all in". 

Lubię pisać, lubię czytać, przemyślenia zbierałem na spokojnie przez kilka dni, bo ta gra to gruba sztuka. :E I tak, widać tutaj efekt przerośniętych ambicji, przez co część elementów klejono na kolanie, byleby przepchnąć w dedlajnie. Mimo wszystko stan premierowy tej gry, pamiętając o skali, jest przyzwoity. Not great, not terrible. 

Te dialogi pomogły mi szybko rozstać się z grą, bo co mi po ich jakości, skoro immersja pięknego, interaktywnego otwartego świata schodziła na dalszy plan, gdy odpalałem jakąś misję z wątku głównego, cofając się do czasów GTA3.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...