Skocz do zawartości

Chińskie samochody (dyskusja, newsy itp)


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
3 godziny temu, Katystopej napisał(a):

Zarzuciłem z ciekawości temat o tej tapicerce ZSa na zamkniętej grupie MG, no i się nie zawiodłem xD

 

Osobiście dla mnie wygrywa komentarz z regularną impregnacją 8:E

 

na wyróżnienie zasługuje również ostatni komentarz, z wysuwaniem tyłka, tyle że to popękał prawy boczek fotela kierowcy :E

 

Screenshot_20260714-151139.thumb.png.455b8ae9abb1d08f2e9820d9242db661.png

To trzeba impregnować przed każdym wejściem do auta, tak jak dłonie kremem po umyciu.:E

  • Haha 1
Opublikowano
1 godzinę temu, SuLac0 napisał(a):

faktycznie. jaki kraj, takie "wartosci demokratyczne". niby zachod, ale mentalnosc nadal wschodnia. zwykly prymitywizm. bardzo dobrze, ze ten gosc to zglosil. chamstwo w kazdej formie, trzeba pietnowac :thumbup:

No, w chinach tez masz wartości demokratyczne...

Opublikowano
2 godziny temu, Cappucino napisał(a):

No, w chinach tez masz wartości demokratyczne...

Nie ma sensu odpisywać. Musiałbyś po chińsku pisać :) 

16 minut temu, galakty napisał(a):

Bo tak jest, układy hybrydowe w chinolach działają jak chcą, produkują różną moc i nigdy nie wiesz jak przy przyspieszaniu będzie.

 

PS. Najwięcej mocy dają w trybie offroad. 

No i mają 539KM!!!!! A jeżdżą jak 130 :E 

  • Upvote 1
Opublikowano
Godzinę temu, GordonLameman napisał(a):

Nie ma sensu odpisywać. Musiałbyś po chińsku pisać :) 

 

juz mozesz zaczac sie uczyc 

 

image.png.7520cd79269633d42c3f5c233c947858.png

 

jezeli jednak ktos chce rozmawiac, to sugeruje uczyc sie "Mandarynskiego", a nie "Chinskiego", bo mozna miec problemy z komunikacja ;) w sumie dla osob wykazujacych syndrom NPD i tak nie bedzie to mialo wiekszego znaczenia 

  • Like 1
Opublikowano
20 godzin temu, GordonLameman napisał(a):

Miejsce akcji: Dolny Śląsk, zakład produkcyjny automotive OEM.

Kapitał: zagraniczny

Klienci: BMW, VW, Stelantis, Japończycy

Ilość pracowników: ok. 1000

 

Co się stało?

Dostałem maila z prośbą o pomoc w sprawie zgłoszonej przez sygnalistę. Czytam więc sobie dokumenty i nie wierzę :E 

 

Gość zgłosił mobbing i dyskryminację, bo odkąd kupił sobie Jaecco 5 to... jest "prześladowany". Ludzie nie chcą z nim jeść w stołówce, szeptają wokół niego a za wycieraczką auta znalazł raz wulgarny napis dot. męskiego przyrodzenia, które sra do własnego gniazda :E 

 

 

Ależ to trzeba mieć mózg, żeby kupić chińczyka i patrzeć jak jego zakład pracy upada (tak szykują się zwolnienia grupowe...). No, ale o spryt nabywców chińskiego guana nie podejrzewałem nigdy 8:E 

 

 

Dlaczego?  

Czy pracodawca umożliwia zakup samochodu produkcji "zachodniej" na preferencyjnych warunkach?

Czy jakby nie kupił chińczyka, to czy to zmieniłoby coś w sytuacji finansowej zakładu... - niestety nie. 

Nawet jakby 100% pracowników kupowało samochody wyłącznie producentów BMW, VW, Stelantis, to nie ma to żadnego wpływu na rentowność zakładu.

 

Działanie pracownika może nie było marketingowe, ale zachowanie współpracowników świadczy o niskim ilorazie inteligencji przynajmniej części z nich.

Nie ogarniają, że to nie ma żadnego wpływu na egzystencję zakładu, a każdy z nich kupuje inne produkty chińskie, przyczyniając się do takiej samej sytuacji w innych zakładach. 

Mało tego, firma na 100% cięła koszty i kupowała jakieś produkty lub komponenty w Chinach - tyle, że to już przerasta ich procesy myślowe.

 

Czy spryt, to może być dyskusyjne. Może się okazać, że skoro są zwolnienia grupowe, to szybciej się rozstanie z trupem, wiec może jeszcze na tym skorzysta.

Żaden upadający zakład nie daje podwyżek ani nie zapewnia lepszego komfortu pracy.

 

Sprawdź, czy zakup tego chińczyka nie był finansowany z pożyczki z funduszu zakładowego :hihot: 

Anonimowy raczej nie jest, wskazanie marki samochodu w tym konkretnym przypadku to jak złożenie podpisu :) 

  • Haha 1
  • Upvote 2
Opublikowano
9 minut temu, Paarthurnax napisał(a):

Dlaczego?  

Czy pracodawca umożliwia zakup samochodu produkcji "zachodniej" na preferencyjnych warunkach?

Skoro pracodawca nie prodoukuje samochodów to nie ma za bardzo preferencyjnych warunków do zaoferowania. 

9 minut temu, Paarthurnax napisał(a):

Czy jakby nie kupił chińczyka, to czy to zmieniłoby coś w sytuacji finansowej zakładu... - niestety nie. 

Owszem. Tak działa rynek - każda sprzedana jednostka ma pewien niewielki wpływ :) 

 

9 minut temu, Paarthurnax napisał(a):

Nawet jakby 100% pracowników kupowało samochody wyłącznie producentów BMW, VW, Stelantis, to nie ma to żadnego wpływu na rentowność zakładu.

Ma. Nie taki, żeby dało się to ująć w procenty czy ułamki, ale ma. 

9 minut temu, Paarthurnax napisał(a):

 

Działanie pracownika może nie było marketingowe, ale zachowanie współpracowników świadczy o niskim ilorazie inteligencji przynajmniej części z nich.

Nie ogarniają, że to nie ma żadnego wpływu na egzystencję zakładu, a każdy z nich kupuje inne produkty chińskie, przyczyniając się do takiej samej sytuacji w innych zakładach. 

Mało tego, firma na 100% cięła koszty i kupowała jakieś produkty lub komponenty w Chinach - tyle, że to już przerasta ich procesy myślowe.

Ten pracownik podcina gałąź na której siedzi. Dosłownie. 

 

 

9 minut temu, Paarthurnax napisał(a):

 

Czy spryt, to może być dyskusyjne. Może się okazać, że skoro są zwolnienia grupowe, to szybciej się rozstanie z trupem, wiec może jeszcze na tym skorzysta.

Żaden upadający zakład nie daje podwyżek ani nie zapewnia lepszego komfortu pracy.

W tym miejscu ten zakład pracy jest największym pracodawcą. Na kooperacji z nim zarabia cały region - mnóstwo małych, średnich i mikro biznesów. Od kanapek przez hotele aż po dostawców usług czy podwykonawców. 

Ale jak się nie ma w sobie gospodarczego patriotyzmu to się kupuje chińskie guana, a potem się płacze, że gospodarka upada. :) 

Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka. Jak nie chcecie, żeby chińczycy wypychali europejską gospodarkę to trzeba ją wspierać swoimi zakupami. To proste, a jednak dla niektórych zbyt skomplikowane. 

9 minut temu, Paarthurnax napisał(a):

 

Sprawdź, czy zakup tego chińczyka nie był finansowany z pożyczki z funduszu zakładowego :hihot: 

 

Zerknę, ale z tego co kojarzę to oni tam mają pożyczki mieszkaniowe bardziej. 

  • Upvote 1
Opublikowano
Godzinę temu, GordonLameman napisał(a):

Ten pracownik podcina gałąź na której siedzi. Dosłownie. 

no popatrz,  popatrz, ciekawe skad tyle nalepek "made in china" i "C" w tych "europejskich" autach :hmm: 

 

Godzinę temu, GordonLameman napisał(a):

W tym miejscu ten zakład pracy jest największym pracodawcą. 

w podobnym tonie pisza tez o np. kopalniach

Godzinę temu, GordonLameman napisał(a):

Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka. Jak nie chcecie, żeby chińczycy wypychali europejską gospodarkę to trzeba ją wspierać swoimi zakupami. To proste, a jednak dla niektórych zbyt skomplikowane. 

ale ja bardzo chetnie kupie cos "made in EU", a nie "assembled in EU" lub "made for EU". nawet zaplace 100% wiecej. jak widac niektorzy maja problem z ogarnieciem roznicy. nie ta rzeczywistosc

 

i na koniec, to wszystko usprawiedliwia prymitywne zachowanie wspolpracownikow i jest bardzo zabawne oczywiscie  brakuje tylko publicznej chlosty pod pregierzem. mentalne sredniowiecze...   

  • Upvote 1
Opublikowano

No właśnie w tym tkwi sedno – wpływ zakupów konsumenckich jest na tyle niewielki, że w skali całego handlu można go uznać za marginalny.

To przede wszystkim korporacje kupują z Chin za miliardy i w największym stopniu finansują tamtejszy przemysł, w tym sektor motoryzacyjny.

Nie możesz wybiórczo oceniać tylko samochodów. Ktoś może nie kupić chińskiego samochodu, ale jednocześnie bez problemu będzie korzystać z chińskich maszyn, stali, elektroniki czy AGD.

Skoro firmy nie mają problemu z kupowaniem w Chinach maszyn, komponentów i surowców, trudno oczekiwać, że przeciętny konsument będzie kierował się innymi zasadami.

To przedsiębiorstwa odpowiadają za zdecydowaną większość przepływu kapitału do Chin, a nie indywidualni klienci.

 

Poniżej % udział w zakupach z Chin

 

obraz.png.74e9fc2e13369cec8f852cbeaecbf37a.png

 

Gdyby firmy kierowały się innymi kryteriami i bardziej liczyły się z interesem pracowników albo w ogóle ludzi, to problem byłby znacznie mniejszy.

To właśnie firmy kupują to, co niektórzy nazywają „chińskim guanem” – wykorzystują te produkty we własnej produkcji albo sprzedają je dalej.

Żeby Polak kupił chiński samochód, ktoś w Polsce musi go wcześniej sprowadzić i sprzedać (pomijając import prywatny).

Przy drobniejszych produktach wygląda to nieco inaczej, ale zasada jest podobna.

Argument, że „ten pracownik podcina gałąź, na której siedzi”, jest mocno naciągany - to nie jest nawet draśnięcie listka na tym drzewie, a co dopiero podcinanie gałęzi.

Jego pojedynczy zakup nie ma realnego wpływu na sytuację zakładu. Równie dobrze można powiedzieć, że sam zakład osłabia swoją pozycję, skoro kupuje maszyny, komponenty czy surowce z Chin. To właśnie takie zakupy odpowiadają za zdecydowaną większość przepływu kapitału do Chin, a nie decyzja jednego pracownika.

 

Szkoda, że nie kupił BMW - być może ten jeden zakup był brakującym elementem strategii ratunkowej dla zakładu i zapewniłby mu wdzięczność współpracowników i tytuł regionalnego bohatera :) 

 

 

  • Upvote 1
Opublikowano
16 minut temu, Paarthurnax napisał(a):

No właśnie w tym tkwi sedno – wpływ zakupów konsumenckich jest na tyle niewielki, że w skali całego handlu można go uznać za marginalny.

To przede wszystkim korporacje kupują z Chin za miliardy i w największym stopniu finansują tamtejszy przemysł, w tym sektor motoryzacyjny.

Nie możesz wybiórczo oceniać tylko samochodów. Ktoś może nie kupić chińskiego samochodu, ale jednocześnie bez problemu będzie korzystać z chińskich maszyn, stali, elektroniki czy AGD.

Nasze wybory mają wpływ. Zawsze.

 

A szczególnie w automotive, gdzie biznes wcale nie rzucił się na chińskie guana. To indywidualni odbiorcy kupują te auta, a nie floty czy klient biznesowy. 

Tu chodzi o to zderzenie: pracuje dla europejskiego automotive, ale nie jest jego klientem. Kupił chińskie auto. Przyczyni się do zamknięcia swojego zakładu pracy. To tak jakby pracownik mleczarni nie kupował produktów mlecznych ze swojej mleczarni tylko z innych :) 

 

16 minut temu, Paarthurnax napisał(a):

Skoro firmy nie mają problemu z kupowaniem w Chinach maszyn, komponentów i surowców, trudno oczekiwać, że przeciętny konsument będzie kierował się innymi zasadami.

To przedsiębiorstwa odpowiadają za zdecydowaną większość przepływu kapitału do Chin, a nie indywidualni klienci.

 

 

Poniżej % udział w zakupach z Chin

 

obraz.png.74e9fc2e13369cec8f852cbeaecbf37a.png

Źródło? :) 

16 minut temu, Paarthurnax napisał(a):

 

Gdyby firmy kierowały się innymi kryteriami i bardziej liczyły się z interesem pracowników albo w ogóle ludzi, to problem byłby znacznie mniejszy.

To właśnie firmy kupują to, co niektórzy nazywają „chińskim guanem” – wykorzystują te produkty we własnej produkcji albo sprzedają je dalej.

Części to tam pal licho. Ale auta, któ®e są w całości w Chinach produkowane? To głupie :) 

16 minut temu, Paarthurnax napisał(a):

Żeby Polak kupił chiński samochód, ktoś w Polsce musi go wcześniej sprowadzić i sprzedać (pomijając import prywatny).

Przy drobniejszych produktach wygląda to nieco inaczej, ale zasada jest podobna.

Argument, że „ten pracownik podcina gałąź, na której siedzi”, jest mocno naciągany - to nie jest nawet draśnięcie listka na tym drzewie, a co dopiero podcinanie gałęzi.

Jego pojedynczy zakup nie ma realnego wpływu na sytuację zakładu. Równie dobrze można powiedzieć, że sam zakład osłabia swoją pozycję, skoro kupuje maszyny, komponenty czy surowce z Chin. To właśnie takie zakupy odpowiadają za zdecydowaną większość przepływu kapitału do Chin, a nie decyzja jednego pracownika.

Ekonomicznie ma bardzo niewielki wpływ ten pojedynczy zakup, ale chodzi o pewne zasady. Mnie reakcja jego kolegów nie dziwi. 

Ten zakład nie kupuje komponentów z Chin, tylko w Polsce. Właśnie w tym rzecz, że zwalacie winę na firmy, ale one często muszą się dostosować - muszą kupić w CHinach bo jest taniej, a mają dwie presje: na zysk od akcjonariuszy i na tanie produkty od konsumentów. 

 

16 minut temu, Paarthurnax napisał(a):

Szkoda, że nie kupił BMW - być może ten jeden zakup był brakującym elementem strategii ratunkowej dla zakładu i zapewniłby mu wdzięczność współpracowników i tytuł regionalnego bohatera :) 

 

 

Już nie pisz bzdur. Nigdy nie sugerowałem, że ten jeden zakup zmiania kierunek zakładu. Nie, on wyznacza ten kierunek, skoro nawet ludzie żyjący z pracy dla europejskiego automotive są na tyle debilami, żeby kupować zupełnie hcińskie gówno i zabierać sobie pracę to faktycznie można zaorać nasz automtoive. Z powodu ludzkiej głupoty i korporacyjnej chciwości :) 

 

Patriotyzm gospodarczy się sprawdza. Ale jak widać nie każdy jest patriotą :) 

Opublikowano
3 minuty temu, GordonLameman napisał(a):

skoro nawet ludzie żyjący z pracy dla europejskiego automotive są na tyle debilami, żeby kupować zupełnie hcińskie gówno i zabierać sobie pracę to faktycznie można zaorać nasz automtoive. Z powodu ludzkiej głupoty i korporacyjnej chciwości :) 

Tym czasem europejskie auta są tańsze w Chinach niż w Europie. Zwykły Europejczyk, jest rąbany jak popadnie płacąc zawsze więcej. No ale ten Europejczyk powinien ładować swoje ciężko zarobione pieniądze w arcy-drogie EU samochody, bo przecież te korporacje EU, które plują na tego Europejczyka, trzeba ratować, bo jak nie, to go zwolnią, bo zbankrutują.

 

Mowa o tych samych korporacjach, które przez lata eksportowały technologie produkcji i "know-how" do Chin, w celu maksymalizacji zysków.

 

Przy okazji jakość samochodów z Europy poleciała przez ostatnie dekady na pysk, ale za to ceny podskoczyły w górę.

Opublikowano
2 minuty temu, Kyle napisał(a):

Tym czasem europejskie auta są tańsze w Chinach niż w Europie. Zwykły Europejczyk, jest rąbany jak popadnie płacąc zawsze więcej.

Bo są inne - bez systemów bezpieczeństwa. 

 

2 minuty temu, Kyle napisał(a):

 

No ale ten Europejczyk powinien ładować swoje ciężko zarobione pieniądze w arcy-drogie EU samochody, bo przecież te korporacje EU, które plują na tego Europejczyka, trzeba ratować, bo jak nie, to go zwolnią, bo zbankrutują.

Napisałeś bzdurę - nie plują, tylko dostosowują do wymogów prawnych. 


A ile tańsze są te same chińczyki w Chinach? Sprawdzałeś/

2 minuty temu, Kyle napisał(a):

 

Mowa o tych samych korporacjach, które przez lata eksportowały technologie produkcji i "know-how" do Chin, w celu maksymalizacji zysków.

No tak, ale te korporacje mimo wszystko dawały tym ludziom pracę. Bez niej będzie im gorzej. Ale to trzeba myśleć ;) 

2 minuty temu, Kyle napisał(a):

 

Przy okazji jakość samochodów z Europy poleciała przez ostatnie dekady na pysk, ale za to ceny podskoczyły w górę.

Za to jakość Chińczyków jest cudowna :lol2: 

Skóra po 20 tys. km na śmieci, rdza po pierwszej zimie, plastiki rozpływajace się a słońcu... Takich problemów europejskie auta nie mają. No, ale zaczadzeni chińskim guanem są ślepi :) 

Teraz, Kyle napisał(a):

Czemu więc producenci europejscy (jak i Japońscy) w obliczu trudnej sytuacji, nie traktują konsumentów bardziej fair, tylko dalej żerują jak się da?

W jaki sposób? Wiesz jakie marże są na autach? 

Słyszysz o restrukturyzacjach i zwolnieniach? 

 

 

  • Upvote 1
Opublikowano
8 minut temu, Kyle napisał(a):

Czemu więc producenci europejscy (jak i Japońscy) w obliczu trudnej sytuacji, nie traktują konsumentów bardziej fair, tylko dalej żerują jak się da?

Ekologia, normy. 

Zobacz marże, chinole sprzedają praktycznie z zerową, te ceny się nie utrzymają. 

Opublikowano

@GordonLameman Ale się odpaliłeś :) 

 

Patriotyzm gospodarczy działa, ale działa w obie strony. 

Trudno wymagać od konsumenta, żeby naprawiał decyzje całego rynku, skoro sam rynek od lat kieruje się głównie ceną i optymalizacją kosztów.

Jeden pracownik kupujący chińskie auto nie „zaora” automotive – tak samo jak jeden zakup BMW go nie uratuje.

 

Idąc tym tropem, jeśli upadnie VW, to winni będą wszyscy, którzy kupili Toyotę, a nie Volkswagena. Tylko że gospodarka nie działa w ten sposób – na wynik firmy wpływają tysiące decyzji, a nie pojedynczy wybór jednego klienta. Sam fakt, że tym razem był to chiński produkt nadał tej sytuacji wymiar symboliczny, ale nie ekonomiczny.

Gdyby to była Tesla lub Mazda nie było by takiej reakcji, a efekt końcowy dla zakładu taki sam.

 

 

 

  • Upvote 1
Opublikowano
Teraz, Paarthurnax napisał(a):

@GordonLameman Ale się odpaliłeś :) 

Nie. Po prostu mam swoje zdanie na ten temat :) 

 

Dalej nie podałeś źródła tamtych "danych". AI?

Teraz, Paarthurnax napisał(a):

 

Patriotyzm gospodarczy działa, ale działa w obie strony. 

Owszem, ale jak chcemy wszyscy zarabiać dużo, to niestety to co produkujemy będzie drogie :) 

Teraz, Paarthurnax napisał(a):

Trudno wymagać od konsumenta, żeby naprawiał decyzje całego rynku, skoro sam rynek od lat kieruje się głównie ceną i optymalizacją kosztów.

Jeden pracownik kupujący chińskie auto nie „zaora” automotive – tak samo jak jeden zakup BMW go nie uratuje.

Nikt tak nie twierdził. Ale to jest wrzucanie kolejnej kasy chińczykom, którzy w nawet małej części jej w Polsce nei wydają :) 
I to jest duża różnica względem europejskich/japońskich/koreańskich konkurentów, którzy biorą z polskich fabryk choćby komponenty.

Teraz, Paarthurnax napisał(a):

 

Idąc tym tropem, jeśli upadnie VW, to winni będą wszyscy, którzy kupili Toyotę, a nie Volkswagena.

Nie, to głupia teza. I nigdy takiej nie napisałem. 

 

Teraz, Paarthurnax napisał(a):

Tylko że gospodarka nie działa w ten sposób – na wynik firmy wpływają tysiące decyzji, a nie pojedynczy wybór jednego klienta. Sam fakt, że tym razem był to chiński produkt nadał tej sytuacji wymiar symboliczny, ale nie ekonomiczny.

Gdyby to była Tesla lub Mazda nie było by takiej reakcji, a efekt końcowy dla zakładu taki sam.

Bzdura. Tesla produkuje w Berlinie ,gdzie pracuje wielu Polaków. Mazda kupuje z polskich fabryk. 

W tym rzecz - gospodarka to system naczyń połączonych. Kupując coś spoza naszego systemu automotive przyczyniasz się do jego upadku. To jest proste. Ale widzę, że nie chcecie zrozumieć :) 

Opublikowano
14 minut temu, galakty napisał(a):

Ekologia, normy. 

Zobacz marże, chinole sprzedają praktycznie z zerową, te ceny się nie utrzymają. 

Chińczyk na pełnej homologacji, też musi spełniać wszelkie normy (osobiście chińskiego auta na homologacji małoseryjnej/jednostkowej bym nie brał nawet pod uwagę). Pamiętajmy też, że chińskie auta są obłożone cłami, a ich transport z Chin też swoje kosztuje ... a mimo to kosztują tyle ile kosztują.

15 minut temu, Paarthurnax napisał(a):

Patriotyzm gospodarczy działa, ale działa w obie strony. 

No też prawda. Gdzie był ten korporacyjny patriotyzm dla pracowników w Europie, kiedy eksportowali produkcję do Chin.

  • Haha 2
Opublikowano
Teraz, Kyle napisał(a):

Chińczyk na pełnej homologacji, też musi spełniać wszelkie normy (osobiście chińskiego auta na homologacji małoseryjnej/jednostkowej bym nie brał nawet pod uwagę). Pamiętajmy też, że chińskie auta są obłożone cłami, a ich transport z Chin też swoje kosztuje ... a mimo to kosztują tyle ile kosztują.

No bo Chińczycy są tańsi w pracy. Czego nie rozumiesz?

 

Chcesz zarabiać lepiej? To produkt będzie droższy od takiej taniej konkurencji. To naprawdę logiczne i proste do zrozumienia. 
 

Jak chcemy mieć gospodarkę i dobrze zarabiać to nie money kupować chińskich produktów ani przenosić tam produkcji. Kupując chińczyka przyczyniasz się do upadku polskiego automotive. Po prostu. 

  • Haha 2
Opublikowano (edytowane)
3 minuty temu, GordonLameman napisał(a):

Jak chcemy mieć gospodarkę i dobrze zarabiać to nie money kupować chińskich produktów ani przenosić tam produkcji.

No przecież nie ja przeniosłem produkcję Mercedesów czy VW do Chin :) Nawet prostych chipów do aut nie produkujemy, tylko wystarczy Covid i jak chipy z Chin nie przypłyną, to EU fabryki (montażownie) samochodów stoją x-P

Edytowane przez Kyle
  • Haha 1
Opublikowano
7 minut temu, Kyle napisał(a):

Chińczyk na pełnej homologacji, też musi spełniać wszelkie normy (osobiście chińskiego auta na homologacji małoseryjnej/jednostkowej bym nie brał nawet pod uwagę). Pamiętajmy też, że chińskie auta są obłożone cłami, a ich transport z Chin też swoje kosztuje ... a mimo to kosztują tyle ile kosztują.

Spełnia normy ekologiczne, za to cały osprzęt, silnik, technologia są 10-15 lat wstecz. 

  • Upvote 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • No ja byłem na pogrzebie, nie raz. W mieście na największym cmentarzu mam kaplicę, gdzie zwykle są nabożeństwa, na kolejnym tak samo. Nie wiem, co się dzieje w przypadku, gdy nabożeństwo jest w rodzinnej parafii zmarłego, ale nie kojarzę praktycznie żadnego kościoła bez parkingu czy placu przed wejściem, poza takimi w ścisłym, zabytkowym centrum, ale zdaje się, że nawet na teren ciasnego starego miasta karawany wyjątkowo mogą wjeżdżać tak samo jak karetki, policja czy zaopatrzenie.   Tutaj sytuacja mimo wszystko jest IMHO specyficzna. O ile dobrze widzę, nie ma bezpośredniego przejścia z kościoła na parking, jeśli już, to przez budynek klasztoru/szkoły (?). Inna opcja to właśnie niesienie trumny wzdłuż Czerniakowskiej do skrzyżowania i potem Nowosielecką do wejścia na parking.   Tak, na wsiach jeszcze jakiś czas temu nosiło się albo i nadal przenosi trumnę z konduktem na cmentarz, jeśli jest blisko kościoła. Ale szczerze mówiąc - jakoś tego w centrum miasta nie widzę.  To nie jest boczna osiedlowa uliczka. I jednocześnie nie jest to pogrzeb z celebrą itp.  Wszystko to nawet jeśli trzeba się zgodzić, że widok trumny to nie jest też nic gorszącego. Ale IMHO wystarczy, że wyniosą ją na przystanek...    No właśnie, skoro już muszą, to albo tam powinien być dopuszczony wjazd obok przystanku (a faktycznie nie ma - wszędzie słupki) albo nie powinno tam być pogrzebów. A jeśli mimo wszystko są...  to na karawan przymknąłbym oko.    Ja wiem, że raz na milion jakieś dziecko będzie akurat biegło do przedszkola - ale to są skrajne przypadki, generalnie nic nikomu nie ma prawa się stać jeśli karawan na pięć minut wjedzie ostrożnie i bardzo powoli na chodnik. A podejrzewam jeszcze, że i pogrzeby nie odbywają się tam masowo?   OK, jasne, dura lex... no ale komentarz mam do tego chyba taki jak większość: Konfitura kiedyś w końcu wyłapie ostry wp...l i, jak tłumaczył klasyk: nie będę popierał, ale zrozumiem. A wcale nie jestem fanem kościelnych jasełek.
    • @Dikson Spotkałem się z takim czymś na początku zeszłego roku na OLX, kilka takich kont zgłosiłem i je zablokowali. Widać, że jest to walka z wiatrakami, najwidoczniej dalej udaje im się oszukiwać ludzi. 
    • Gdzie w końcu kupiłeś?  Ja akurat złotego wolę i nawet w przezroczyste etui wsadzę bo mi się bardziej podoba . 
    • Długo czytałem ten temat bez konta, ale w końcu nadszedł czas na kupno OLEDa. Do tej pory własciwie byłem nastawiony na Asusa PG27UCWM, ale ostatnio też zacząłem się jednak zastanawiać nad QD, a dokładniej Dell AW3426DW. Nastawienie na WOLEDa (czy jak to się tam teraz zwie bez white pixela) było głównie z obawy przed rysami przy czyszczeniu, ale niby w tej najnowszej generacji mocno poprawili wytrzymałość ekranu. Okno mam typowo za samym monitorem, więc z tym nie powinno być problemu, bo wprost na niego nic nie świeci + w razie czego mam rolety. Sam monitor będzie na ramieniu, więc minusy i plusy podstawy tych modeli mnie nie interesują. Mogę prosić o podpowiedzi czy warto iść w QD czy jednak poczekać np. na testy tego Asusa jak już się pojawi? Ew. może popatrzeć na jakieś inne modele QD oprócz tego Della, bo jednak do tej pory siedziałem na IPS 16:9, więc będzie to spory przeskok, ale z drugiej strony wolałbym chyba od razu przejść na 4K. Monitor będzie do grania, przeglądania internetu i okazjonalnego oglądania filmów (chociaż od tego głównie mam LG C4). Z takich dodatkowych rzeczy, to też nie mam zamiaru jakoś bardzo dostosowywać się pod monitor, jak np. ukrywanie paska windows. Mam świadomość, że szybciej się przez to może wypalić. Z góry dzięki za wszelkie podpowiedzi.
    • Szczerze jakiekolwiek podświetlenie za ekranem, nie ważne czy to Ambilight wygląda całkiem dobrze na ekranach LCD z dużą ilością stref, żeby "podreperować" kontrast i zniwelować blooming. Na OLEDach granie, czy oglądanie filmów z takim pierdolnikiem oświetleniowym za ekranem, całkowicie zabija immersje i ten efekt wow OLEDa. Ale to moje zdanie i każdemu może podobać się co innego. Testowałem różne i jak już ktoś chce jakieś oświetlenie za ekranem to ciepłe białe ustawione na jak najniższą jasność. Mowa oczywiście o całkowicie ciemnym pokoju. To drugie stanowisko co wkleił @azgan jeszcze ok jakby wyłączyć te świecące kwiatki i  jasność na minimum. 
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...