Skocz do zawartości

NFZ / kolejki / patologia / zarobki / niewydolny system medycyny w PL


Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 409
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowane grafiki

Opublikowano
2 godziny temu, JeRRyF3D napisał(a):

To nie lekarzy należy piętować, że "za dużo" zarabiają, tylko tych, co im horendalnie płacą przepalając publiczną kasę.

Lekarze sami się upominali o podwyżki i dostali razem z innymi pracownikami medycznymi stawki indeksowane średnią krajową i teraz zobacz jakie to jest chore

https://www.termedia.pl/mz/Ile-w-kieszeni-medyka-od-lipca-2026-r-,66432.html

 

Zarabiasz powyżej średniej krajowej, czyli jako grupa zawodowa każdą podwyżką przyczyniasz się do jej wzrostu, a skoro rośnie średnia krajowa między innymi dlatego że jesteś w grupie lepiej zarabiających, to za rok dostajesz podwyżkę, bo wzrosła średnia krajowa. Skoro dostałeś podwyżkę, ponownie przyczyniasz się do wzrostu średniej krajowej i tak w kółko! :E 

Do tego sporo lekarzy przeszło na B2B i to pozwoliło wygenerować najróżniejsze dodatkowe stawki.

Prawo zostało zrypane i w zasadzie póki ktoś trzyma się "normalnych" godzin, nie dubluje itd. to zarabia i tak dziesiątki tysięcy zł, kombinuje, ale łagodniej, tak że wszystko wygląda legitnie. Wyłapie się tylko tych, którzy mocno przesadzili jak ten z prawie 5 tysiącami godzin, czy tego co wyrwał 1,6 miliona. 

Limity godzin kiedyś były, gdy wyszło, że lekarze pracują ponad siły by właśnie wyciągać jak najwięcej kasy i komuś coś się stało.

 

Powstała masa zawiłości, które pozwoliły drenować NFZ i teraz będzie bardzo ciężko to odkręcić. 

Obecny limit jest taki, że za nadwykonania nie oddają pełnej stawki i tym chcą te nadwykonania ograniczyć licząc na to, że ktoś nie znajdzie obejścia, a to się okaże za jakiś czas...

Opublikowano
1 godzinę temu, Klakier1984 napisał(a):

Proszę nie powielać fake news’ów! 
Lekarze zarabiają 26 zł / h, te tematy to szkalowanie ich dobrej opinii. Nigdy, przenigdy nie spotkałem się z złym lekarzem i każdy z nich ma w sercu przysięgę Hipokratesa i szybciej za darmo uratowały życie, niż po 40 lat odkładania kupił sobie VW Passata. 
 

Spoiler

:E :E :E 

 

Opublikowano
55 minut temu, kanon7 napisał(a):

Proszę nie powielać fake news’ów! 
Lekarze zarabiają 26 zł / h, te tematy to szkalowanie ich dobrej opinii.

Jak jeszcze na pclolu pisałem o horrendalnych zarobkach lekarzy (moja mam przez lata sprzątała u wszelkiej maści specjalistów) to było wielkie oburzenie.

Panowie co się zmieniło od tego czasu :E

 

Kilka kilometrów ode mnie kiedyś były lasy, a dzisiaj stoją domy jak z bajki.

Niektóre uliczki deczko przypominają te z amerykańskich filmów, kiedy to było się małym i marzyło o tych domach z ogromnymi podjazdami na których dumnie stoją wielkie auta. 

To właśnie tam matula sprzątała niemal 15 lat mając nie raz i nie dwa sytuacje kuriozalne (biorąc pod uwagę zarobki tych ludzi). 

Naprawdę dziwię się, że teraz ktoś odkrywa Amerykę jak to z tymi lekarzami u nas jest :E

3 minuty temu, Klakier1984 napisał(a):

Jak żyć??

Mieć basen, trzy dobre samochody i ściemniać, że nie ma się w ogóle gotówki i nie ma jak zapłacić raz na miesiąc tej głupiej stówki za zużytą do sprzątania chemię 😉 

Opublikowano

Zarabiają dużo ale studia są bardzo, bardzo, bardzo trudne. Właściwie już od poziomu 4kl podstawówki trzeba się pod tym kątem przygotowywać. Okres liceum i studiów to właściwie dla nich stracony w sensie imprezowania. Mnóstwo kandydatów na jedno miejsce. Bardzo ciężki tok studiów. Także ja do lekarzy jako lekarzy nic nie mam. Raczej do systemu gdzie 80% składek idzie na 20% chorób. Może by można nieco lepiej go zaprojektować.

Opublikowano (edytowane)
12 minut temu, hubio napisał(a):

Zarabiają dużo ale studia są bardzo, bardzo, bardzo trudne. Właściwie już od poziomu 4kl podstawówki trzeba się pod tym kątem przygotowywać. Okres liceum i studiów to właściwie dla nich stracony w sensie imprezowania. Mnóstwo kandydatów na jedno miejsce. Bardzo ciężki tok studiów. Także ja do lekarzy jako lekarzy nic nie mam. Raczej do systemu gdzie 80% składek idzie na 20% chorób. Może by można nieco lepiej go zaprojektować.

Medycyna jest trudna dla osoby która nie ma wsparcia w rodzicach. Większość osób na tym kierunku takie wsparcie ma i ich jedynym zadaniem przez 6 lat studiów jest nauka. Mają zdecydowanie łatwiej niż osoby pracujące i dodatkowo robiące np. studia techniczne zaocznie. 

 

A dzieci lekarzy to już wgl patologia. Sam jestem z podkarpacia i znam masę przypadków, w Polsce się nie dostali więc trafili na Ukrainę za $. tam wybuchła wojna więc wrocili do Polski na 4/5+ rok prywatnie i skończyli na spokojnie. Podsumowując od żadnej 4kl podstawówki nie musisz się przygotowywać, wystarczy $$ 

Edytowane przez Decus
Opublikowano
11 godzin temu, kanon7 napisał(a):

Ten system jest tak skorumpowany, że wprowadziłbym ustawowo limity godzin / nadgodzin i max. zarobków dla lekarzy (albo prywatnie, albo państwowo), nawet jak by zagrozili przymusowymi zwolnieniami + rozliczyć wszystkich wstecz za fikcyjne stanowiska równocześnie w 2/3 miejscach na raz + konsekwencje prawne + brak limitów przyjęć na studia = utrzymanie wysokich standardów nauki medycyny. 

To wszystko plus brak limitow przyjec = utrzymanie wysokich standardow nauki? Odwazne stwierdzenie, milordzie.

 

A Wy tak nagle wszyscy na jednym etacie tylko?

Przez kilkanascie lat pracowalem dla trzech firm jednoczesnie (etat, dyzury weekendowe i b2b) plus poboczne zlecenia, wiec sumarycznie godzinowo wychodzilo pewnie podobnie. Nie widze w tym zadnej magii.

Jesli komus chce sie uczyc i pracowac, to dlaczego ma nie zarabiac odpowiednio. Szczegolnie, jesli sa chetni do placenia.

 

Opublikowano (edytowane)

@Decus dzięki za wyjaśnienie... Ale mimo wszystko to jednak chyba tutaj egzamin praktyczny muszą zdać tak czy inaczej... To nie patologia rodzin prawniczych gdzie na aplikację się daje swojaków. Niby też jest egzamin kończący aplikację, ale mimo wszystko ten z medycyny jest o wiele trudniejszy. I generalnie zawód bardzo trudny z licznymi wyzwaniami typu: brak oporów do kontaktów z ciałem, zapachy, dotykanie. Często bardzo nieprzyjemne sprawy, a do tego lekarze muszą być maksymalnie skupieni podczas operacji. A są i specjalizacje onkologiczne gdzie lekarz musi umieć rozmawiać z pacjentem gdzie wiadomo, że umrze...

 

O ile w przypadku niemal wszystkich innych zawodów: nauczycieli, policjantów, wojska (w czasie pokoju jak obecnie), prawników miałbym jakieś uwagi co do zarobków tak w tym przypadku nie mam. To są ludzie, którzy codziennie nas ratują i nam pomagają... A to, że nieogarnięci debile - głównie mężczyźni idą do lekarza jak coś boli. To, że spożywają litrami etanol i nikotynę + tłuste jedzenie i cukier, a potem idą jak jest za późno to już inna sprawa. Zanim wejdzie poważna choroba z reguły można na spokojnie na podstawie lekarza POZ i rutynowych badań krwi co 2 miesiące i rutynowych badań przesiewowych zapobiegać i uniknąć większości. Wiadomo - są niektóre choroby bardzo podłe jak np. rak trzustki gdzie naprawdę zupełnie nic się nie dzieje, ale to są generalnie duże wyjątki...

 

Podsumujmy kretynów jakimi są mężczyźni:

- piją litrami etanol - pamiętajmy - KAŻDA DAWKA SZKODZI - weekendowe picie piwka, codzienne drineczki itp

- do tego sporo, szczególnie ze starszego pokolenia wciąż pali

- piją litrami Colę i energetyki

- żrą tłuste żarcie wpływające na cholesterol

- do lekarza nie chodzą bo po co? Przecież ja jestem wielki macho i nic mi nie jest...

 

A potem z ulicy ich karetka zawozi na OIOM bo mieli zawał bo nawet nie ogarnęli przez 30 lat, że mają nadciśnienie... Albo mają jakiegoś guza bo nie zrobili zwykłego badania obrazującego możliwość raka prostaty. Albo tak są sfocusowani na pracy, że chodzą z grypami (przy okazji zarażając innych), a potem zostają im bez antybiotyków bakterie na sercu albo płucach. A potem płacz bo do specjalisty na NFZ się czeka miesiącami albo płacisz... Owszem ja wiem, że to złe ale wiedząc gdzie się żyje, szczególnie wiedząc jak jest w Polsce można się przed tym zabezpieczyć.

 

Oczywiście też same uwarunkowanie społeczne w Polsce są też niekorzystne dla facetów bo niby równouprawnienie, ale to żona i dziecko może być chore. Nigdy facet. Do tego w bardzo wielu domach w małżeństwach i związkach trwa nieustająca wojna pozycyjna więc jak facet się poskarży, że coś go boli to żona nie jest od tego aby wbić szpilkę... I poprzez to wszystko zobaczmy ile przeciętnie żyje mężczyzna w Polsce, a ile kobieta... Pomijam dodatkowo dłuższy o 5 lat wymagany staż pracy do emerytury...

Edytowane przez hubio
Opublikowano (edytowane)

I to właśnie miałem na myśli pisząc pierwszą odpowiedź w tym temacie, bo zlatują się obrońcy lekarzy, którzy totalnie rozmywają podstawy tego tematu.

Nie chodzi o to by lekarz zarabiał mało, czy żeby ograniczać mu możliwości rozwoju.

Chodzi o to, że mają wywalczone na prawdę bardzo dobre warunki płacowe zapisane w ustawie, które gwarantują dobre zarobki. Wystarczy spojrzeć na najniższy punkt zarobkowy

Cytat

Pracownik działalności podstawowej inny niż pracownik wykonujący zawód medyczny z wymaganym wykształceniem poniżej średniego – ze współczynnikiem pracy 0,65 – 5787,31 zł (wzrost o 469,19 zł).

Gdzie osoba z wykształceniem poniżej średniego dostanie prawie 5800 brutto z regularną coroczną podwyżką rzędu kilkuset złotych? 

A stawki osób wykonujących zawód medyczny zaczynają się w tym roku już od  7036,28 zł

Najwyższa stawka to:

Cytat

Lekarz albo lekarz dentysta ze specjalizacją – ze współczynnikiem pracy 1,45 – 12 910,16 zł (wzrost o 1046,67 zł).

Te kwoty to kwoty zwaloryzowane, obowiązujące od lipca tego roku, a w nawiasach jest kwota waloryzacji.

Wiadomo że lekarz specjalista jeszcze przyjmuje zazwyczaj prywatnie, musi mieć też pielęgniarkę i to też są często osoby z nimi pracujące na etacie np. w szpitalach. Dentysta i tak większość leczy nie na NFZ. Mogą pracować również w innych placówkach z kontraktem z NFZ np. na część etatu. 

Zatem mają dużą swobodę by te kwoty mocno zwiększyć. 

W całym temacie chodzi o pazerność, że przy tak wielu możliwościach i tak znaleźli się tacy, którym to było mało i trzeba było narobić wałów by wyciągnąć z systemu od razu miliony.

Tacy lekarze potem psują totalnie reputację tym uczciwym, z powołania czy po prostu tym nie pazernym, chcącym normalnie zarobić w ramach działania całego systemu, bez wałów będących na granicy rozsądku, legalności lub w ogóle wykraczających poza to wszystko. 

18 minut temu, hubio napisał(a):

Zanim wejdzie poważna choroba z reguły można na spokojnie na podstawie lekarza POZ i rutynowych badań krwi co 2 miesiące i rutynowych badań przesiewowych zapobiegać i uniknąć większości.

:E

Mógłbym ci wskazać w tym momencie co najmniej kilka przychodni u mnie w mieście, gdzie lekarz ci prędzej powie, że jesteś hipochondrykiem żądając co 2 miesiące skierowania na badania krwi niż da ci to skierowanie. Dlaczego? Bo to koszt odliczany ze stawki za ciebie jaką dostanie lekarz. 

Piszesz, że nie masz nic do zarobków lekarzy. Ja mam, ale wtedy kiedy celowo nadużywają narzędzi chorego i wadliwego systemu zdrowotnego, a szczególnie kiedy dzieje się to kosztem pacjenta. 

 

Edit: owszem, powinni dobrze zarabiać, bo to trudny i wymagający zawód, tym bardziej że mówi się, że dobre zarobki powinny zmniejszać prawdopodobieństwo wystąpienia korupcji, ale wszyscy wiemy jak to było. Co prawda "w łapę" już z reguły nie biorą, ale za to znalazły się inne sposoby "pan przyjdzie prywatnie, to jak trzeba będzie to skieruję do siebie na oddział, będzie szybciej, bo tak to wyjdzie rok czekania"...

Umiar, wystarczy zachować umiar, a tego u niektórych brakuje. I temat właśnie jest o tych, którym brak umiaru.

 

Edytowane przez LeBomB
Opublikowano

@LeBomB no to mam szczęście... Bo u mnie jest na odwrót... Moja Pani doktor z POZ to by mnie najchętniej co tydzień na wszystko co możliwe wysyłała... I negocjuję zawsze aby było jak najmniej... Jestem w szoku co piszesz bo wiem, że w Polsce szczególnie mężczyźni chodzący profilaktycznie do lekarza to poniżej 10% więc lekarze traktują ich jak złoto... No ale jak tak piszesz to zakładam, że sprawdziłeś osobiście, a nie powtarzasz zasłyszane bzdury z netu albo urban legends albo co jeden znajomy powiedział drugiemu, a ten trzeciemu... :) 

Opublikowano

@hubio wiem z doświadczenia, bo mam jedną z takich przychodni na osiedlu i ogólnie w mieście kilka takich mamy. Dopiero od kilku lat rynek przychodni POZ zaczął się nam zmieniać i pojawił się jakiś optymalny wybór. Tylko jak ludzie widzą, że da się inaczej, to nagle do nowej przychodni przechodzi masa ludzi i migiem robią się kolejki.

Ta co jest u mnie na osiedlu to w ogóle czasami dramat, bo jak np. w poniedziałek w sezonie chorobowym, np. wczesną wiosną, potrzebujesz dostać się do lekarza i chcesz mieć pewność że się załapiesz, to o 5 góra o 6 rano lepiej iść w kolejkę, bo jak pójdziesz tak jak otwierają, to możesz się już nie dostać. A jeszcze o nieobecności danego lekarza to dowiesz się z karteczki na tablicy ogłoszeń, którą też wywieszą parę minut po otwarciu. 

Potem zdziwienie że ludzie uciekają do innych przychodni. Choć też już widać że jakieś zmiany idą, bo chyba za dużo pacjentów stracili.

Opublikowano (edytowane)

No to @LeBomB widać, że bardzo wiele zależy od regionu Polski, miasta a może nawet dzielnicy... U mnie POZ to mała sieciówka prywatna. Nie jest idealnie. Ale nie narzekam. A o tym, żeby moja Pani doktor jakoś skąpiła na badania to nie do pomyślenia. Ona daje na wszystko co tylko można. Jakby nie było sufitu :) Nawet mi chciała dać do jakieś specjalisty od diety :) Mieszkam w jednym z największych miast Polski pow. 500000 Może to tez ma znaczenie, że w mniejszych jest gorzej.

Edytowane przez hubio
Opublikowano (edytowane)
9 godzin temu, Nareszcie napisał(a):

To wszystko plus brak limitow przyjec = utrzymanie wysokich standardow nauki? Odwazne stwierdzenie, milordzie.

Obecnie bez obniżenia standardów nauki, nie dopłacając więcej niż dodatkowe 10% obecnych kwot - czyli symbolicznie - można zwiększyć ilość przyjęć i kształceń średnio na wszystkich kierunkach o ok. 60%. Wg danych z tych dodatkowych 60% osób ukończyło by ok. połowa osób, więc mamy na rynku pracy medycznych dodatkowo 1/3 nowych „rąk” do służby zdrowia. 33% naturalnie pozwoli obniżyć braki personelu, naturalnie obniży płacę poprzez konkurencję. 
 

Szybkie zmiany = ok. 33% więcej medyków.

- - - - - -  
Zwiększenie przyjęć powyżej 60% wiąże się z dodatkowymi, większymi nakładami finansowymi itd. 

 

9 godzin temu, Nareszcie napisał(a):

A Wy tak nagle wszyscy na jednym etacie tylko?

Tak :E można mieć jedną pracę, dobrze płatną pracę, że i tak więcej zarobię niż znajomi na 2/2.5 etacie. 
Można dobrze zarobić i mieć czas prywatny i dla rodziny. 

 

9 godzin temu, Nareszcie napisał(a):

Jesli komus chce sie uczyc i pracowac, to dlaczego ma nie zarabiac odpowiednio. Szczegolnie, jesli sa chetni do placenia.

Kompletnie nie rozumiesz tego problemu. 

Edytowane przez kanon7
Opublikowano (edytowane)
10 godzin temu, Nareszcie napisał(a):

To wszystko plus brak limitow przyjec = utrzymanie wysokich standardow nauki? Odwazne stwierdzenie, milordzie.

No pewnie, niech będzie tak jak teraz, że o zostanie lekarzem decyduje bardziej szczęście niż faktyczne umiejętności jak limity są wyśrubowane do paru osób na specjalizację :E

Miejsce jedynie dla dzieci lekarzy plus parę randomów, bo jak to sobie robić konkurencję zwiększając limity? :E

 

10 godzin temu, Nareszcie napisał(a):

A Wy tak nagle wszyscy na jednym etacie tylko?

Przez kilkanascie lat pracowalem dla trzech firm jednoczesnie (etat, dyzury weekendowe i b2b) plus poboczne zlecenia, wiec sumarycznie godzinowo wychodzilo pewnie podobnie. Nie widze w tym zadnej magii.

Jesli komus chce sie uczyc i pracowac, to dlaczego ma nie zarabiac odpowiednio. Szczegolnie, jesli sa chetni do placenia.

Pewnie, pokaż jak pracujesz te 12h dziennie 365 dni w roku. Nie to co my śmierdzące lenie mamy czelność obchodzić święta i nawet wypocząć w weekendy! :boink:

Tak zapracowany lekarz niesie więcej ryzyka niż pożytku. Człowiek przemęczony popełnia karygodne błędy, jest nieefektywny, już nie wspominając, że chodzi ciągle jakby wstał lewą nogą.

Edytowane przez MaxaM
Opublikowano (edytowane)
10 godzin temu, hubio napisał(a):

a do tego lekarze muszą być maksymalnie skupieni podczas operacji.

Na razie to widać że lekarze są skupieni: 

 

- jak załatwić sobie 3 dyżury w tym samym czasie 

- jak ściągnąć pacjenta ze szpitala publicznego, do swojego gabinetu prywatnego odpłatnie, aby odesłać go do szpitala publicznego szybciej bez kolejki 

- jak załatwić sobie fuchę w szpitalu, radny, dyrektora SOR’u i dyżur 72h 

- jak wyciągnąć 360 godzin miesięcznie siedząc na wyspach Bali 

 

Jak już rzecznik naczelnej izby lekarskiej mówi że są duże nadużycia, patologie i wyzyski przez lekarzy to :E 

Edytowane przez kanon7

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...